Ojej, nie wyglądasz dziś za dobrze

11 października 2007 • Etyka Dziennikarska • by

Message, nr 4, Kwiecień 2006

Sensacyjna historia Nataszy Kampusch, młodej dziewczyny z Austrii, która uciekła swojemu porywaczowi  w sierpniu 2006, po ośmiu latach przetrzymywania, ujawniła, że dziennikarze powinni czuć się bardziej odpowiedzialni w relacjach z ludźmi, którzy przeszli przez traumatyczne doświadczenia. Podajemy tu wszystkie dobre rady, które mogą się przydać w sytuacjach,  gdy delikatność i takt są szczególnie istotne.
Grupa dziennikarzy i reporterów oczekiwała w napięciu. Spotkałam ich na specjalnym kursie na temat „Tabu i media” prowadzonym na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie. Tematem mojego przemówienia było „Wykorzystywanie seksualne dzieci”. Krótko się przedstawiłam po czym zapytałam niemal obcesowo: „kto spośród was był wykorzystywany seksualnie w dzieciństwie?”. Nawet szelestu. „Kto był systematycznie źle traktowany przez swoich rodziców?” I znowu pytanie spotkało się z milczącym osłupieniem, „kto był zgwałcony już jako dorosły?”. Dopiero gdy zapytałam „kto kiedykolwiek coś ukradł?” zszokowana publiczność trochę się ożywiła, jedni podnieśli ręce, inni dziwnie chrząkali.

„Czy faktycznie oczekiwała Pani odpowiedzi?” zapytała mnie studentka. Oczywiście, że nie! Miałam nadzieje, że nikt nie zareaguje. Jednakże, chciałam pokazać im na własne oczy, że to są tematy tabu. To było trochę ryzykowne żeby zaczynać w ten sposób, może nawet trochę okrutne, ale od razu doprowadziło nas do sedna sprawy, na przykład do tego, jak powinien postępować dziennikarz, kiedy ma do czynienia z ofiarami przemocy czy innych traumatycznych doświadczeń.
Ścigana przez media
Wydaje się, że ofiara porwania, Natasza Kampusach, była i jest źle traktowana przez dziennikarzy, którzy ją „ścigają”, mówią nieprawdziwe rzeczy na jej temat i upokarzają publicznie. To właśnie powiedziała ta 18-letnia kobieta w dramatycznym wywiadzie telewizyjnym poprowadzonym przez Christopha Feuersteina dla austriackiej rozgłośni ORF (www.orf.at., 6 września 2006) w zaledwie dwa tygodnie po swojej ucieczce z piwnicy, w której przetrzymywana była przez osiem lat. Aby zabezpieczyć się przed „pościgiem mediów”, panna  Kampusch otoczyła się sztabem psychologów, prawników i konsultantów medialnych, którzy mają za zadanie stworzyć jej obraz medialny w taki sposób, że jest on dla niej, jak najmniej szkodliwy, a równocześnie przyniesie korzyści na przyszłość.
Wywiad ORF
Krótko po ucieczce Nataszy odbyła się gorąca debata na temat tego wywiadu. Jako studium przypadku, jak ofiary traumatycznych przeżyć powinny być traktowane przez media, oferuje on nam cenny przykład. Oczywiście, pytania jakie zostały jej zadane podczas wywiadu były z nią uzgodnione wcześniej; grupa doradców porwanej dziewczyny przebywała z nią w studiu telewizyjnym i można było namacalnie odczuć ich wpływ, nawet w kwestii formułowania pytań. O ile w „normalnym” wywiadzie  trudno byłoby z góry określać kolej rzeczy, to jednak  ma to sens, jeśli mowa o gnębionych ludziach. Mianowicie wpaja to w nich pewne (duże) poczucie bezpieczeństwa. Duże znaczenie miał także sposób, w jaki prezenter Feuerstein zadawał swoje pytania, zwłaszcza w siedmiu przypadkach, gdy otwarcie pytał czy chciała omawiać dany aspekt sprawy, wchodzić w szczegóły czy też nie. To podkreślało jej autonomię jako rozmówczyni: w przeciwieństwie do ostatnich ośmiu lat jej życia, teraz miała prawo powiedzieć „nie”.
„Jeśli nie masz ochoty kontynuować, powiedz „stop””, tak jedno ze swoich pytań rozpoczął Feuerstein, oferując Nataschy tym samym – świadomie czy nie – możliwość użycia sygnału stop tak samo jak ludzie po przeżyciach mają prawo do zatrzymania sesji terapeutycznej ze swoimi psychologami. Czyniąc tak, można zredukować ryzyko retrospekcji, na przykład bolesnych wspomnień, które mogą być przywołane poprzez określone zapachy czy widoki (patrz: tabela nr 1 na końcu tekstu). Aby zapobiec takim retrospekcjom, dziennikarze powinni zawsze pamiętać aby dać szansę zatrzymania wywiadu w każdym momencie, najlepiej poprzez ustalone wcześniej niewerbalne sygnały, takie jak podniesienie ręki (ofiary traumy mają często trudności z wypowiadaniem się kiedy wspomnienia stają się zbyt bolesne).
Wywiad z Osthoff
Po publikacji wywiadu z Kampusch, wielu dziennikarzy zdało sobie sprawę z tego, jak ważne w kontaktach z ofiarami stało się posiadanie choć minimalnej wiedzy o leczeniu traumy. Fee Rojas, instruktorka w dwóch państwowych rozgłośniach ARD i ZDF (www.zfp.de), była jedną z pierwszych, którzy zorganizowali warsztaty na takie tematy jak  np. „Trauma i dziennikarstwo”. Opisuje ona jak mało ludzi pierwotnie o to dbało, i wspomina jak teraz – zwłaszcza po nadaniu wywiadu telewizyjnego z ofiarą porwania Susannne Osthoff (www.heute.de, 29 grudnia 2005) – wzrosło zainteresowanie tym tematem.
Wywiad z Osthoff, przeprowadzony przez Mariette Slomke, prowadzącą popularny niemiecki program informacyjny Heute-Journal (ZDF), stawał się katastrofą z każdym kolejnym pytaniem. Susanne Osthoff, niemiecka archeolog, była przetrzymywana w Iraku przez 23 dni, odzyskała wolność zaledwie 11 dni przed przeprowadzeniem wywiadu i dlatego też ciągle była na etapie, gdzie normalnie ofiary traumy potrzebują czasu by odzyskać równowagę. „Dla ludzi, którzy stracili hart ducha po doświadczeniu złego losu, to ważne by go odzyskali w jak najwyższym stopniu jeszcze przed rozmową o tym co się wydarzyło”, tłumaczy Fee Rojas. Powinni dostać szansę by poradzić sobie z doświadczeniami we własnym tempie, i mówić o tym dopiero wtedy gdy faktycznie są na to gotowi.
Źle przygotowana
Marietta Slomka mówi, że przed faktycznym wywiadem z Osthoff planowana była krótka rozmowa pozwalająca dziennikarce i jej rozmówczyni „przyzwyczaić” się do siebie. Oczywiście dla każdego kto doświadczył  traumatycznych przeżyć trudno będzie otworzyć się przed całkowicie obcą osobą. Tyczyło się to również Osthoff, która właśnie doświadczyła zagrażającego życiu wydarzenia, czasu, w którym ani walka ani ucieczka nie była możliwa. Ale ustanawianie obustronnego zaufania jest trudne gdy brakuje kontaktu wzrokowego pomiędzy tym kto wywiad przeprowadza i tym, który go udziela, a było tak w czasie tej krótkiej rozmowy przed wywiadem: w studio Al Dżazira nie było żadnego monitorowania Susanne Osthoff.
„Ja Cię widzę, ale Ty prawdopodobnie nie widzisz mnie”, tak Slomka raczej naiwnie opisuje relacje pomiędzy tą dwójką. Z punktu widzenia dziennikarza, był  to komentarz do technicznego aspektu całej sprawy.
musiało to być bardziej, jak powtórne ogłoszenie się bezbronną ofiarą – kolejny niezbyt dobry sposób budowania zaufania. Kiedy przeprowadza się wywiad z ofiarą przemocy, dobre przygotowanie , łącznie ze sprawdzeniem wszystkich technicznych możliwości, to mus. Dlatego szanse na to, że wywiad z Osthoff odniesie sukces były, w najlepszym wypadku, znikome.
Pierwsze pytanie jakie zadała prezenterka brzmiało „jak się czujesz?”. To prawda, że to uprzejmy sposób rozpoczęcia rozmowy – i miał być przyjacielskim wstępem – w tym jednak przypadku był nie na miejscu. Nikt kto wyraźnie walczy o opanowanie tak naprawdę nie potrzebuje pytania o swój stan emocjonalny. W takiej sytuacji, takie uprzejmości jak „Jak się masz?”, „Trzymasz się jakoś?” etc., są surowo zabronione. Nic dziwnego, że odpowiedź Osthoff była raczej krótka i dosadna: odpowiedziała po prostu: „źle”.
Każde słowo się liczy
Marietta Slomka kontynuowała: „Co tak naprawdę się wydarzyło w dzień porwania? Siedziałaś w swoim samochodzie, i nagle jacyś ludzie siłą Cię stamtąd wyciągnęli?”. Jako dziennikarka musiała pytać o takie szczegóły ponieważ publiczność chciała dokładnie wiedzieć, jak to jest znaleźć się w rękach porywaczy. A przez wypowiadanie każdego słowa w bardzo emocjonalny i dramatyczny sposób („nagle siłą Cię stamtąd wyciągnęli”), chciała prawdopodobnie pobudzić pamięć ofiary. Jednakże w tej sytuacji źle było pytać o takie szczegóły. Dziennikarz, który bada i pyta w ten sposób, podejmuje ryzyko, że niechcący sprawi, że ofiara na nowo przeżyje swoją tragedię. Pamięć ofiary traumatycznych przeżyć jest w stanie zachwianej równowagi. Normalnie, bardzo się starają, by nie przywoływać niechcianych wspomnień i emocji z nimi związanych. Jedno takie przywołanie wystarczy, by osoba doświadczyła przygnębiającej retrospekcji.

Nierozważne zachowanie
Wywiady z Nataschą Kampusch i Susanne Osthoff to bez wątpienia najszerzej omawiane i najświeższe przykłady zetknięcia się dziennikarzy z udręczonymi ludźmi. Jednak wiele innych ofiar, których przypadki nie były tak głośne regularnie narzeka na złe traktowanie ze strony dziennikarzy.
Dwa przykłady
Ulrike M. Dierkes, to jedno z niewielu dzieci poczętych w wyniku kazirodztwa, które opublikowały swoje przeżycia. Jej ojciec cieszył się we wsi, gdzie mieszkał, nienaganną reputacji,  przynajmniej do czasu, gdy jego córka zaszła z nim w ciążę. Tak, Ulrike jest córką swojego ojca i swojej siostry. Żeby poradzić  sobie z tym co się stało, Ulrike, teraz dziennikarka, napisała książkę zatytułowaną „Meine Mutter ist meine Schwester” („Moja matka jest moja siostrą”).
W jej rodzinnej wsi, ludzie jednak nie odebrali tego we właściwy sposób. Według nich sprawiła ona, że przestępstwo stało się sprawa publiczną. Kiedy ponownie przyjechała na miejsce w sierpniu 2006, musiała stanąć naprzeciw swojego byłego domu i odpowiadać ciągle na to samo pytanie reporterom, którzy i tak byli nieusatysfakcjonowani jej odpowiedziami. W pewnym momencie, gdy sprzęt się zepsuł, Ulrike wpadła w histerię: „nie podoba mi się sterczenie tu, w miejscu, gdzie ludzie grozili, że obleją mi głowę benzyną i spalą żywcem. Nie każcie mi już tu dłużej stać!”.
Mimo, że ich trauma ma podłoże w dalekiej przeszłości, wiele ofiar walczy z jej skutkami jeszcze przez długi czas.
Kolejnym przykładem niech będzie przypadek dziennikarki radiowej Ingeborg Elsberger*, która przeżyła ataki bombowe na Dahab, w Egipcie, 24 kwietnia 2006. Pamięta czas pobytu w szpitalu niedaleko Szarm el Szejk, gdzie opatrywano rannych i opisuje kolegów po fachu, jako „sforę wilków” biegającą po całym budynku w chciwym poszukiwaniu ciekawego materiału. Pani Elsberger przeżyła atak bombowy, ale jej 10-letni syn Marcel nie miał już tyle szczęścia. Zmarł z powodu poważnych obrażeń na miejscu eksplozji. Razem ze swym martwym dzieckiem dziennikarka została zabrana do szpitala tylko po to, by znowu się nad nią znęcano. Reporterzy oblegali ją, filmowali bez jej wiedzy. Obiecali nawet wodę zdatną do picia, telefon komórkowy, i że skontaktują się z ambasadą w jej imieniu, ale szybko zapomnieli o tym jak tylko zdobyli to, po co przyszli.
Proces pisania
Każdy odpowiedzialny dziennikarz piszący o tych, którzy przeżyli traumę, musi pamiętać, że oni również przeczytają to, co on napisze. I stąd pytanie, czy będą zadowoleni z obrazu, jaki narysowały im media? Według nowego badania, opublikowanego przez badaczy z Uniwersytetu w Zurychu, większość ofiar traumy wykazuje negatywny stosunek do relacji na swój temat – nawet jeśli są one zgodne z prawdą. Po ich przeczytaniu, bądź oglądnięciu, dwie trzecie twierdzi, że jest smutna, połowa że zszokowana, a jedna trzecia po prostu wściekła. Im większa trauma, tym bardziej negatywna reakcja, przy czym największą złość wywołują raporty zawierające błędy w faktach. Badacze przypuszczają, że materiały te przywołują wspomnienia ciężkich przejść, a w niektórych przypadkach powodują nawet powtórne ich przeżywanie.
Profesor Andreas Maercker, jeden z współautorów badania, przekonany jest, że „z punktu widzenia psychologii, to niewybaczalne by ciągnąć ofiary przemocy w światła reflektorów”. Poprzez opowiadanie  swoich historii mediom, ludzie ci ani nie uzyskają wsparcia ani akceptacji, a wręcz przeciwnie. Ci, którzy ciągle walczą ze skutkami swoich przejść, prawdopodobnie będą dalej zadręczani.
Wspomniana już Ingeborg Elsberger, widzi sprawę trochę inaczej. Po przeczytaniu wielu artykułów, na które nie miała żadnego wpływu, ulżyło jej, gdy w końcu zgodzono się na długi wywiad przeprowadzony  przez jej  długoletniego przyjaciela, który, jak przyznaje, „pozwolił mi aktywnie decydować, co zawarte będzie w artykule a co nie, opublikować tekst ze zdjęciem mojego syna, a nie jego grobu, jak to pierwotnie sugerował redaktor”.
Pomimo negatywnych doświadczeń z reporterami, Ingeborg jest przekonana, że „pozytywne spotkanie dziennikarskie może umocnić ludzi po przejściach, może pomóc im wyjść z pozycji pasywnej i znowu aktywnie przejąć kontrolę nad swoim życiem”.

Niezaspokojona ciekawość
Jak dotąd, Nataschy Kampusch i jej doradcom udawało się grać tak bardzo aktywną rolę w relacjach z mediami. Jednak wiele pytań na temat tej wyjątkowej i spektakularnej sprawy pozostaje bez odpowiedzi. A podobnych spraw jest wiele. Dziennikarze, terapeuci i lekarze skłamaliby mówiąc, że ich ciekawość została całkowicie zaspokojona. Jak dobrze pójdzie, w przyszłości dziennikarze będą traktować ją, jak i bohaterów mniej nagłośnionych spraw, z należytym szacunkiem.
* Imię bohaterki tekstu zostało zmienione na jej prośbę, gdyż chce ona pozostać anonimowa.

Bibliografia
•    Bauer, Joachim (2005): Warum ich fühle, was du fühlst. Intuitive Kommunikation und das Geheimnis der Spiegelneurone. Hamburg: Hoffmann und Campe.
•    Emcke, Carolin (2004): Von den Kriegen – Briefe an Freunde, Frankfurt/ Main: Fischer.
•    Herman, Judith (2003): Die Narben der Gewalt – Traumatische Erlebnisse verstehen und überwinden. Paderborn: Junfermann Verlag.
•    Maerker, Andreas/Mehr, Astrid (2006): “What if Victims Read a Newspaper Report About Their Victimization? A Study on the Relationship to PTSD Symptoms in Crime Victims.” In: European Psychologist 2/2006, s. 137-142.
•    Pfeil, Ulrike (May 24, 2006): “Der plötzliche Tod nach glücklichen Tagen.” In: Schwäbisches Tagblatt.
•    Siebenthal von, Rolf (2003): Gute Geschäfte mit dem Tod – Wie die Medien mit den Opfern von Katastrophen umgehen. Basel: Opinio Verlag.
•    Teegen, F./Grotwinkel, M. (2001): “Traumatische Erfahrungen und Posttraumatische Belastungsstörungen bei Journalisten. Internetbasierte Studie.” W: Psychotherapeut 46/2001, pp. 169-175.
SKUTKI TRAUMY
•     Światowa Organizacja Zdrowia Narodów Zjednoczonych (WHO) definiuje traumę jako “zagrażające życiu doświadczenie, które może doprowadzić do  stanu wielkiej rozpaczy”.
•    Około dwóm trzecim cierpiących na traumę udaje się całkowicie dojść do siebie bez udziału  w żadnej terapii. Po sześciu miesiącach, mniej więcej jedna trzecia wciąż cierpi z powodu bezsenności, koszmarów, ataków paniki i retrospekcji (niekontrolowane wspomnienia, które mogą zostać  przywołane przez zapachy czy obrazy). Wszystkie te reakcje są całkowicie normalnymi efektami nienormalnych sytuacji!
•    Niektóre z ofiar traumy mają objawy post-traumatycznych zaburzeń stresowych (PTSD), na przykład są emocjonalnie sparaliżowane, aktywnie unikają pojawiających się wspomnień o zdarzeniach. Mogą zażywać  alkoholu czy narkotyków by blokować złe wspomnienia lub usiłować zrobić sobie krzywdę lub nawet się zabić.
•    Łatwiej poradzić sobie z pojedynczymi zdarzeniami, takimi jak katastrofy naturalne, wypadki, katastrofy technologiczne, niż z przemocą, zwłaszcza jeśli nadeszła ona ze strony bliskiej osoby. 60 proc. tych, którzy przeżyli Holocaust i ofiar długoletniego wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie, wykształca chroniczne PTSD.
•    Życie wielu dotkniętych ludzi jest w stanie kruchej równowagi, którą łatwo zaburzyć. Nierozważni dziennikarze mogą powodować takie zburzenie równowagi, dlatego szanowanie  granic ludzkiej psyche jest tak nieodzowne.

Szczegóły na stronie www.dartcenter.org

O CZYM PAMIĘTAĆ PRZEPROWADZAJĄC WYWIAD Z OSOBĄ PO PRZEYZYCIACH WYWOŁUJĄCYCH TRAUMĘ

Przygotowanie

*Czy naprawdę masz dobry powód, żeby robić wywiad z tą osobą? Jeśli twoim głównym motywem jest przyciągnięcie jak największej liczby widzów, lepiej zapomnij o niepokojeniu takiej osoby!
*Czy wybrałeś odpowiedni moment na przeprowadzenie wywiadu? To często klucz do sukcesu tej rozmowy. Osoby po traumie potrzebują czasu aby poczuć, że są gotowe by się otworzyć.
*Prawdopodobnie to dobry pomysł,  by skontaktować się z taką osobą pisemnie (list, faks,  e-mail). Zaraz po traumatycznym przeżyciu, ofiary często mają trudności by poskładać fakty.
*Nigdy nie pojawiaj się nie zapowiedziawszy się wcześniej!
*Przedyskutuj sposób w jaki zamierzasz przeprowadzić wywiad i zaangażuj w to osobę udzielającą wywiadu.Wywiad wstępny
*Jeśli planujesz przeprowadzić wywiad na miejscu zdarzenia/katastrofy, zrób to w bezpiecznym i wygodnym miejscu – nigdy nieopodal wyjącej karetki pogotowia.
*Szczegółowo przedstaw siebie oraz publikację, dla której pracujesz.
*Traktuj swojego rozmówcą z szacunkiem i nie zapominaj, że „nie” faktycznie oznacza „nie”. *Zachowaj spokój nawet jeśli twoje pytania spotkają się z silną dezaprobatą. W razie wątpliwości, zostaw wizytówkę i wyjdź.WYWIAD
*Przyjdź na wywiad dobrze przygotowany i z mnóstwem czasu.
*Zaakceptuj fakt, że rozmówca pojawi się z kimś do towarzystwa.
*Daj jasno do zrozumienia, że rozmówca ma prawo przerwać wywiad w każdej chwili.
*Najlepiej umówcie się z rozmówcą na jakiś sygnał oznaczający „stop”, na przykład na podniesienie jednej ręki. W czasie bolesnych wspomnień, osoby po traumie mają często problemy z werbalną artykulacją.
*Zadawaj pytania w spokojny i kontrolowany sposób, bez zbytniego współczucia. To nie ma być przyjacielska rozmowa.
*Słuchaj i nie nalegaj zbytnio na odpowiedź. Nie pytaj o najdrobniejsze szczegóły – bądź czujny! Wspomnienia mogą pojawić się w taki sposób, że nie będą już mogły być kontrolowane ani przez ciebie ani twojego rozmówcę.
*Nigdy nie mów „wiem jak się czujesz” – bo tak nie jest.PISANIE
*Bądź ostrożny używając konstrukcji w stronie biernej. Twój rozmówca może znów poczuć się represjonowany.
*Nie zakładaj, że osoba z którą rozmawiasz będzie ofiarą „ już na zawsze”. Nie wiesz jak da sobie radę ze wspomnieniami – niektórym udaje się prowadzić idealnie normalne życie.
*Szczegółowo przedyskutuj jakie fotografie czy ilustracje zamierzasz zamieścić wraz z wywiadem. Nigdy nie pokazuj upadlających zdjęć ofiary.
*Dotrzymuj słowa. Dostarcz rozmówcy ostateczną wersję tekstu do sprawdzenia i traktuj poważnie wszystkie sugestie jakie będzie mieć.
OSTATNI KROK
*Poinformuj swojego rozmówcę o tym jak zamierzasz użyć wywiadu, włącznie z czasem i datą publikacji (transmisji) i o jakichkolwiek zaplanowanych wznowieniach, powtórnych publikacjach, etc.
*Zapytaj rozmówcę jak odebrał wywiad po jego opublikowaniu.
KIEDY DZIENNIKARZE STAJĄ SIĘ OFIARAMI
W sierpniu 2006, amerykański fotograf John McCusker został aresztowany po szalonym pościgu samochodowym. „Zastrzelcie mnie!”, błagał funkcjonariuszy policyjnych. Zdjęcia, jakie zrobił kilka miesięcy wcześniej mogłyby zapewnić mu nagrodę Pulitzera, ale nie mógł po prostu dojść do siebie po tym, co zobaczył.
Kolejnym ekstremalnym przykładem niezdiagnozowanego stresu post-traumatycznego jest raport naocznego świadka opublikowany w brytyjskiej gazecie The Guardian na temat zabicia „chińskich dysydentów”. Raport okazał się całkowicie zmyślony. Jednak jego autor, wyróżniony nagrodą, był całkowicie pewien, że widział to, co w rzeczywistości w ogóle się nie wydarzyło. Wygląda na to, że obrazy w jego głowie zrobiły temu 24-letniemu dziennikarzowi z jawną traumą bardzo zły dowcip. „Wojna i przemoc mogą nas zaatakować, mogą nas zarazić”, zgadza się Carolin Emcke, reporterka niemieckiego magazynu Der Spiegel.
Dla wojskowych, policjantów, strażaków i kierowców karetek pogotowia istnieje profesjonalna pomoc w radzeniu sobie ze stresującymi doświadczeniami: kontrola. Ale również dziennikarze są „pierwszymi świadkami”. Jako pierwsi, na przykład, przyjeżdżają na miejsce konfliktów zbrojnych, katastrof naturalnych i innych stresujących wydarzeń. To samo tyczy się lokalnych reporterów, którzy musza radzić sobie z wypadkami samochodowymi, pornografią dziecięcą, napadami na banki i samobójstwami. Reporterzy ci mogą podejść do tych spraw jak profesjonaliści,  ale wielu z nich może nie zapomnieć o tym, co widzieli lub czego doświadczyli. Zaburzenia snu, depresje, problemy w domu i nadużywanie alkoholu są jednymi ze znaków ostrzegawczych. Jednakże rozmowa na takie problemy natury  psychologicznej z kolegami, wciąż wydaje się jednym z największych tabu.
Tłumaczenie: AW
Print Friendly, PDF & Email

Send this to a friend