Cięcia w funduszach USAID uderzyły mocno w media w Afryce i pogorszyły warunki pracy dziennikarzy, którzy i tak zmagają się z niskimi płacami, nękaniem i represjami politycznymi. Jednocześnie walka o wpływy między Zachodem, Chinami i Rosją w obszarze prawdy i dyskursu coraz silniej kształtuje przyszłość afrykańskiego krajobrazu medialnego.
Zamrożenie amerykańskiej pomocy zagranicznej dla Afryki przez prezydenta Donalda Trumpa bez wątpienia obnażyło skalę uzależnienia kontynentu od funduszy rządu USA w prowadzeniu kluczowych programów m.in. w obszarze zdrowia, zarządzania i handlu. Jednym z sektorów, który prawdopodobnie najbardziej odczuje skutki tego zamrożenia, są media, które w wielu krajach opierają się na funduszach od darczyńców.
USAID wspierało rozwój mediów w Afryce w kluczowych obszarach, takich jak szkolenia dziennikarskie, dziennikarstwo śledcze oraz wsparcie dla niezależnych mediów w celu promowania demokracji i wolności słowa. Przykładowo, według Beauregarda Trompa, organizatora Afrykańskiej Konferencji Dziennikarstwa Śledczego, zamrożono łącznie 28 milionów dolarów przeznaczonych na promowanie dziennikarstwa śledczego w Afryce Południowej, Wschodniej i Zachodniej. Szacuje się, że w Ugandzie dwie największe organizacje zajmujące się rozwojem mediów straciły finansowanie o wartości co najmniej 2 milionów dolarów. Nie są to kwoty ogromne, ale mają one kolosalne znaczenie w kontekście afrykańskich rynków medialnych – zwłaszcza tych polegających na funduszach zewnętrznych.
Wpływ zmiany polityki USA – przykład Ugandy
Afrykańscy dziennikarze mierzą się z ogromnymi wyzwaniami: niskimi zarobkami, złymi warunkami pracy, nękaniem i groźbami fizycznymi. „Ograniczenie wsparcia ze strony USA pogorszy te warunki, utrudniając dziennikarzom bezpieczne i niezależne działanie” – zauważa Gerald Businge, ugandyjski trener multimedialny i lider Ultimate Multimedia Consult.
Uganda Radio Network (URN) to lokalna agencja informacyjna dostarczająca treści do 120 lokalnych organizacji medialnych. Korzysta ona głównie ze środków od lokalnych partnerów (takich jak programy zarządzania DGF) oraz USAID. Dwa lata temu, po zawieszeniu DGF przez rząd Ugandy w 2021 roku, agencja zaczęła zbierać fundusze poprzez portal GlobalGiving. Do momentu powstania tego tekstu, URN zebrało zaledwie 3 019 EUR z potrzebnych 92 448 EUR. Zamrożenie pomocy z USA nie mogło więc nadejść w gorszym momencie. Choć szukanie alternatywnych źródeł finansowania jest godne pochwały, fundraising jest nieprzewidywalny i utrudnia planowanie.
Organizacje takie jak URN musiały zwolnić pracowników i ograniczyć produkcję treści. Oznacza to, że 120 mediów, które korzystają z serwisu URN jako źródła wiadomości, straciło kluczowe źródło profesjonalnych, codziennych informacji – twierdzi Wilson Akiiki Kaija, dziennikarz i wykładowca na Wydziale Dziennikarstwa i Komunikacji Uniwersytetu Makerere. Prawdopodobnie spowoduje to dalsze ograniczenie dostępności lokalnych wiadomości, które zaspokajają potrzeby ugandyjskiej publiczności i lokalnych mediów, zwłaszcza w sytuacji braku wiarygodnego nadawcy publicznego, jak ma to miejsce w większości krajów afrykańskich. Ponadto większość ugandyjskich stacji radiowych nie może sobie pozwolić na zatrudnienie własnych dziennikarzy i dlatego musi polegać na subskrypcji serwisu URN w celu uzyskania wiadomości do swoich serwisów informacyjnych. Nie trzeba dodawać, że organizacje takie jak URN mają kluczowe znaczenie dla wzmacniania głosu społeczności lokalnych, dostarczając jednocześnie rzetelnych wiadomości i zwalczając dezinformację.
Narracje USAID = narracje USA?
Zagraniczne wsparcie dla lokalnych mediów od zawsze budziło kontrowersje. Choć brakuje twardych dowodów na to, że fundusze USAID naruszały niezależność redakcyjną, wielu komentatorów nie wyklucza takiej możliwości. Ahmad Abuhamad, pisząc o mediach w świecie arabskim, pyta retorycznie: jeśli fundusze zachodnie są kontrolowane przez rządy, a ich otrzymanie wiąże się z warunkami wpływającymi na standardy treści, to co w tym kontekście oznacza słowo „niezależność”? Zauważa on, że wiele projektów opisywało problemy społeczne z „perspektywy zachodniej”, która nie zawsze przystawała do lokalnych realiów. Podobne pytania można zadać w kontekście Afryki.
Nowa przestrzeń dla graczy BRICS
Zmiana polityki USA otwiera drzwi dla rywali systemowych. W Afryce trwa już geopolityczne przesunięcie – nie za pomocą żołnierzy, lecz mikrofonów, kamer i serwerów. Chiny, Rosja i Indie od lat strategicznie inwestują w afrykańskie media, po cichu rzucając wyzwanie zachodnim wpływom.
Wpływ krajów BRICS (Chiny, Rosja, Indie, Arabia Saudyjska, ZEA) na media w Afryce jest wciąż niedostatecznie zbadany, mimo że fundamentalnie zmienia on warunki pracy dziennikarzy. W przeciwieństwie do darczyńców z Zachodu (jak Niemcy czy kraje skandynawskie), którzy oferują głównie szkolenia, kraje BRICS często dostarczają konkretne zasoby: wyposażenie redakcji, sieci mobilne czy darmowe treści z agencji państwowych, takich jak Xinhua. Dla biednych redakcji takie oferty są trudne do odrzucenia i w efekcie stanowią formę „miękkiej siły” (soft power).
Trend ten widać szczególnie tam, gdzie wolność mediów już jest ograniczona. Z nielicznymi wyjątkami większość krajów subsaharyjskich boryka się z problemem słabych instytucji demokratycznych. Ponad 20 krajów regionu zostało sklasyfikowanych przez Bank Światowy jako państwa niestabilne. W takich warunkach ideały dziennikarskie często schodzą na dalszy plan – zwłaszcza gdy treści dotyczące krajów BRICS są swobodnie dostępne, a wsparcie Zachodu wiąże się z abstrakcyjnymi normami i wolniej realizowanymi programami.
W Ghanie i Rwandzie relacje o migracjach są coraz częściej przedstawiane z perspektywy chińskiej. Eksperci zauważają, że treści sponsorowane przez Chiny przedstawiają politykę europejską wobec migrantów jako wrogą. Z kolei w 2024 roku Rosja otworzyła w Namibii własne centrum szkoleniowe – „RT Academy”.
Podczas gdy Zachód promuje pluralizm jako narzędzie demokratyzacji, kraje BRICS stawiają na modele bardziej pragmatyczne, a często autorytarne, pozbawione zacięcia śledczego i krytycznego wobec władzy.
Co więcej, afrykańscy dziennikarze coraz częściej stają przed wyborem – nie tylko normatywnym, ale często dotyczącym przetrwania. Niskie wynagrodzenia, represje polityczne i złe warunki pracy tworzą coś, co południowoafrykański dziennikarz Dugmore nazywa „niepewnym profesjonalizmem”. W wielu przypadkach dziennikarze muszą dostosować swoją pracę do realiów, które są sprzeczne z ich ideałami zawodowymi.
Analiza wpływów zewnętrznych
Aby wypełnić lukę badawczą i zbadać, w jaki sposób nowi gracze geopolityczni wpływają na praktyki i wartości dziennikarskie, Instytut Dziennikarstwa Międzynarodowego im. Ericha Brosta przy Uniwersytecie Technicznym w Dortmundzie zainicjował projekt z udziałem partnerskich uczelni z siedmiu krajów afrykańskich. Projekt pilotażowy ma na celu nie tylko opisanie, ale także zmierzenie tych zmian. Korzystając z wywiadów, badań źródłowych w językach lokalnych oraz metod eksperymentalnych, naukowcy porównają środowisko medialne w Ugandzie (gdzie obecność zachodnich darczyńców jest silna) i Tanzanii (gdzie znaczący wpływ mają Chiny).
Kluczową innowacją projektu jest jego interdyscyplinarne podejście, łączące nauki o komunikacji z teorią ekonomiczną i perspektywą międzykulturową. Naukowcy chcą zrozumieć, w jaki sposób podmioty medialne na globalnym Południu podejmują decyzje, np. czy przyjąć ofertę z Pekinu czy z Berlina, oraz co nimi kieruje.
Kolejnym kluczowym celem jest skupienie się na afrykańskich naukowcach i podważenie tradycyjnej, zachodnio-centrycznej perspektywy w tej dziedzinie badań. Zbyt często badania dotyczące Afryki były prowadzone o Afryce, a nie z Afryką.
Sygnał ostrzegawczy dla afrykańskich rządów
Tak czy inaczej, opinia publiczna, przynajmniej ta wyrażana w niektórych częściach tradycyjnych i społecznościowych mediów Ugandy, wydaje się sugerować, że nadszedł najwyższy czas, aby Afryka uporządkowała swoje sprawy i przestała polegać na Stanach Zjednoczonych i innych zagranicznych darczyńcach w niemal wszystkich kwestiach. Dotyczy to również mediów. W komentarzu opublikowanym w ugandyjskim dzienniku Daily Monitor Ifeanyi M. Nsofor zastanawia się, jak Afryka powinna zareagować na cięcia pomocy, biorąc pod uwagę, że pomoc zagraniczna jest z natury rzeczy niepewna. Jego odpowiedź brzmi: „obecny kryzys finansowy powinien więc służyć Afryce jako sygnał alarmowy do zmiany strategii i opracowania własnych rozwiązań finansowych dla sektorów takich jak zdrowie”. W innym komentarzu opublikowanym w tej samej gazecie Jonas Mbabazi Musinga sugeruje, że Afryka powinna zdywersyfikować partnerstwa handlowe, „np. korzystając z chińskich ofert bezcłowych dla 33 krajów afrykańskich”, aby zmniejszyć nadmierną zależność od pomocy rządowej Stanów Zjednoczonych. Te dwie opinie, spośród wielu innych, wydają się zaprzeczać prozachodniemu myśleniu, które opowiada się przeciw współpracy z Chinami.
Niemniej jednak można zastanawiać się, jak mogłyby wyglądać lokalne rozwiązania finansowe dla mediów w Afryce. Biorąc pod uwagę kruchy stan demokracji w wielu krajach, czy naprawdę w najlepszym interesie rządów leży stworzenie środowiska, w którym media mogą rozwijać się w ramach własnych możliwości? Na poziomie kontynentalnym być może nadszedł czas, aby Panafrykańska Agencja Informacyjna odegrała bardziej znaczącą rolę w promowaniu wartości takich jak demokracja i dobre zarządzanie, jednocześnie wspierając integrację Afryki. Z pewnością nadszedł czas, aby przemyśleć koncepcję dziennikarstwa finansowanego przez darczyńców i zamiast tego dążyć do stworzenia prawdziwie niezależnych i profesjonalnych mediów w Afryce. Parafrazując słowa Beauregarda Trompa, sektor mediów w Afryce może przetrwać burzę i dążyć do dorównania jakością dobrze finansowanym projektom na Zachodzie. Simon Allison z The Continent, niezależnego medium z Republiki Południowej Afryki, sugeruje osiągnięcie tego celu poprzez „rozwój lokalnej filantropii, intensywniejsze przekonywanie reklamodawców, że ważne jest, aby kontynuowali współpracę z niezależnymi mediami, oraz przedstawianie im moralnych argumentów przemawiających za takim postępowaniem”.
Tekst pierwotnie ukazał się w Megatrends Africa.
Zdjęcie: Shutterstock.
TagiAfryka, afrykańskie rynki medialne, BRICS, dziennikarstwo, dziennikarstwo afrykańskie, pomoc zagraniczna, USAID
