Dziennikarstwo społeczne jako alternatywa

2 września 2008 • Nowe Media / Web 2.0 • by

Corriere del Ticino, 4 lipca 2008

Po pomyślnym wprowadzeniu na francuski rynek nowej formy dziennikarstwa, jaką jest dziennikarstwo społeczne, właśnie ma się pojawić włoska wersja strony internetowej AgoraVox.

Dziennikarstwo społeczne (ang.citizen journalism), znane także jako dziennikarstwo publiczne (ang.public journalism) lub uczestniczące (ang.participatory journalism), znajduje się obecnie w centrum uwagi całego świata. Każdy dyskutuje na ten temat, a wielu zaczyna eksperyment z tego rodzaju dziennikarstwem. Internet pełni rolę gospodarza, miejsca gdzie każdy może tworzyć i zamieszczać treści oraz dzielić się nimi z resztą świata. Jeśli treść pojawia się jako tekst, zdjęcie czy film video, ważna jest komunikacja i współudział, zdolność do oddziaływania i potencjał, by utrzymać ciągły dialog z całą planetą jednocześnie.

Metoda nie może być prostsza. Można stworzyć blog lub po prostu wysłać wiadomość, komentarz, filmik czy zdjęcie na określoną stronę internetową, jak YouTube, Flickr, Second Life czy Wikipedia. Ewentualnie, można też działać poprzez różne fora, blogi i podstrony stron internetowych poważnych gazet.

Jedynym problemem może wydawać się przedzieranie się przez pozornie nieskończoną ilość dostępnych narzędzi komunikacji z otoczeniem.

Pomimo korzyści płynących z tak demokratycznego uczestnictwa i całkowitej wolności ekspresji, konsekwencje „dziennikarstwa społecznego” nie są łatwe do przewidzenia, ani dla laików, ani dla ekspertów komunikowania i dziennikarstwa.
Amerykański dziennikarz i ekspert medialny Steve Outing opisuje dziennikarstwo społeczne jako jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się trendów naszych czasów, ale również jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych i zagmatwanych.
J.D. Lasica, dziennikarz, bloger i specjalista od mediów społecznych, określa je jako „twór niepewny” mówiąc, że „wszyscy wiedzą co oznacza udział publiczności w Internecie. Pytanie brzmi kiedy ten udział można uznać za prawdziwe dziennikarstwo? Teraz, gdy wszyscy mamy środki do gromadzenia i rozpowszechniania informacji, linia między dziennikarstwem a publikowaniem własnych artykułów jest naprawdę cienka.

Z drugiej strony są ci, którzy całym sercem wierzą w dziennikarstwo społeczne i inwestują swoje środki pod przyszłą praktykę.

Za przykład weźmy Carlo Revelliego i Joela de Rosnaya, założyciela i współzałożyciela AgoraVox , „pierwszej gazety online w Europie tworzonej całkowicie przez jej obywateli”. Według nich, dziennikarstwo społeczne jest niczym innym jak przyszłością dziennikarstwa, dziennikarstwem tworzonym przez nowy typ reporterów ulicznych, piszących do nowego typu gazet: gazet online, wzorowanych na współczesnych portalach towarzyskich.

Założona we Francji w marcu 2005, AgoraVox – fundacja mająca siedzibę w Belgii, która może pochwalić się milionem wizyt na swoich stronach miesięcznie, publikuje artykuły pisane przez około 35 tysięcy dziennikarzy społecznych (większość z nich to Europejczycy) i ma miesięczny dochód 40 000 euro z reklam. Powodem powstania tego projektu była – jak mówi Revelli na swojej stronie – wielka katastrofa tsunami w 2004 i jej oddźwięk powstały w Internecie. Wraz z niezliczoną ilością raportów naocznych świadków, w sieci zaczęły krążyć filmy i zdjęcia nadsyłane przez tych, którzy doświadczyli różnych tragedii na własnej skórze. Wszystko to sprawiło, że Revelli zdał sobie sprawę z tego, że wszyscy – nie tylko zawodowi dziennikarze – mogą stać się źródłem informacji. W ślad za sukcesem tego innowacyjnego projektu pójdzie kolejny, który ma się już wkrótce ukazać: AgoraVox Italia. Francesco Piccinini, menadżer projektu, i Carlo Revelli, współtwórca nowej wersji, tłumaczą jak i dzięki czemu udało się zrealizować projekt AgoraVox Italia.

WYWIAD


Jak i dlaczego powstała AgoraVox Italia?

Są trzy podstawowe powody. Po pierwsze, AgoraVox Italia narodziła się z inicjatywy Carlo Revelliego , założyciela oryginalnej AgoraVox. Po drugie, narodziła się z determinacji mojej i Carla, by dać obywatelom Włoch prawo głosu, jak to AgoraVox zdołała uczynić we Francji. Po trzecie, projekt jest rezultatem spotkania, jakie odbyłem z Carlo, podczas którego dyskutowaliśmy o naszych poglądach na temat przyszłości dziennikarstwa i pomysłów jak zaradzić problemom, jakie ostatnio przechodzi dziennikarstwo.

Czy włoska strona będzie identyczna, jak jej francuska poprzedniczka, czy może zajdą jakieś zmiany?

Jeśli chodzi o grafikę będzie całkowicie inna, ale jej polityka redakcyjna będzie taka sama. Polityka ta opiera się na naszej decyzji, by założyć AgoraVox Italia jako niezależną fundację, której zadaniem jest zagwarantowanie zróżnicowania jej współpracowników i promowanie wolności słowa.

W dodatku AgoraVox Italia zaoferuje również kilka technologicznych innowacji, takich jak wersja na telefon komórkowy, czy możliwość stworzenia „koszyka”, w którym użytkownicy będą mogli gromadzić swoje ulubione artykuły jako pliki PDF, które można później dla wygody wydrukować i przeczytać.

Jak zdefiniowałby pan dziennikarstwo społeczne, znane również jako publiczne lub uczestniczące?

To dziennikarstwo robione przez ludzi dla ludzi ‘Reader 2.0’ nie może i oczywiście nie chce być wykluczonym z publicznej debaty. Zamiast tego tworzy własne treści, które mogą być przeczytane lub obejrzane przez tysiące innych użytkowników Internetu. Użytkowników, z których wielu czerpie informacje również z  tradycyjnych mediów. Ponadto uzyskuje i dzieli się informacjami jednocześnie, co czasami dokumentuje wydarzenia, których żadna z tradycyjnych agencji prasowych, czy zespołów redakcyjnych nie zdołałaby ogarnąć. Ta kategoria czytelników nie wyznaje teorii o rozdźwięku pomiędzy mediami głównego nurtu a Siecią, teorii z reguły przyjmowanej przez ekspertów. W zamian jedyne co ma na głowie to komunikowanie, uzupełnianie niektórych informacji swoimi własnymi poglądami na dany temat, własną opinią o wydarzeniach, których rozwój może czasem obserwować na własne oczy. W takim układzie współcześni dziennikarze nie mogą już ignorować wkładu wnoszonego przez ich czytelników, którzy coraz bardziej przypominają krytyków posiadających zmysł medialny niż biernych użytkowników znanych z przeszłości. Mówiąc słowami Dana Gilmore’a, dziennikarza, blogera i eksperta do spraw nowych mediów, „jako grupa moi czytelnicy wiedzą więcej na każdy temat niż ja kiedykolwiek mógłbym się dowiedzieć”. W AgoraVox nie chcemy uprzywilejowania konkretnego punktu widzenia, określonego “odbioru rzeczywistości”. Zamiast tego myślimy, że różnorodność perspektyw bardziej pomaga nam zrozumieć co dzieje się na świecie. Nie chcemy żeby nasze sprawozdania były stronnicze, tendencyjne czy zniekształcone – powinny raczej składać się z wielu stron, które tworzą razem bardziej kompletny obraz świata.

Jaka jest różnica pomiędzy AgoraVox a innymi gazetami, online czy tradycyjnymi?

Zadaniem AgoraVox Italia jest zbieranie artykułów nadsyłanych przez ludzi zewsząd i zamieszczanie ich w Sieci pod wspólnym szyldem, razem z oficjalnymi wypowiedziami i tekstami. Zatem zamiast z czegoś rezygnować, dodajemy coś do informacji. Oferujemy przez to naszym czytelnikom-twórcom miejsce spotkań, nowy rodzaj gazety online, która jest opracowana przez jej własnych użytkowników, którzy bez jakiejkolwiek zewnętrznej ingerencji sami decydują na czym należy się skupić, a na czym nie.
Dla nas nie ma takich wiadomości, które z definicji są ważniejsze od innych. Takie informacje nie powinny być traktowane obojętnie, dlatego że każda informacja może być skuteczna o ile jest przeczytana i zrozumiana. Dlatego też  każdy artykuł informacyjny może być „nieznaczący” w oczach decydentów, od których tradycyjnie zależy, na której stronie go umieścić, a niekoniecznie w oczach tych, którzy go czytają.


Kto pisze dla AgoraVox?
Każdy kto chce. Jesteśmy otwarci na wszystkich współpracowników od profesjonalnych dziennikarzy po wszystkich przedstawicieli szerokiej publiczności. Każdy może być reporterem AgoraVox, bez względu na swoje polityczne, religijne, społeczne, kulturowe czy ekonomiczne pochodzenie, czy poglądy. To samo dotyczy naszej redakcji, która również składa się z wielu różnych ludzi. Wierzymy, że ta różnorodność może tylko przynieść pożytek informacjom, jakie zamieszczamy, czy debatom, jakie możemy wywołać. Dlatego dbamy o to żeby wszystkie nasze artykuły były otwarte na komentarze.

Zespół redakcyjny –  jak jest skonstruowany?
Biorąc pod uwagę specyfikę projektu AgoraVox, nasza załoga jest inna od załogi każdej innej „tradycyjnej” gazety i składa się z niezależnych chętnych do współpracy redaktorów oraz małej redakcji złożonej z profesjonalnych dziennikarzy. Pełnią oni funkcję „moderatorów” oceniających nadsyłane artykuły pod względem ich wagi, tematyki i – przede wszystkim – oryginalności. Oprócz tego filtra AgoraVox całkowicie polega na inteligencji zbiorowej jej użytkowników, którzy odruchowo sprawdzą prawdziwość publikowanych artykułów. Proces ten oparty jest na komentarzach i głosach nadesłanych przez naszych czytelników.

Jak tworzone są różne wiadomości? Jakie są wasze standardy jakości?
Polityka reakcyjna gazety AgoraVox celuje w publikowanie jedynie informacji, które mogą być zweryfikowane i które najlepiej, by nie były jeszcze nigdzie publikowane. Jesteśmy pewni, że dzisiejsi użytkownicy Internetu są gotowi dostarczać nam informacji, które są nowe oraz, bardzo często, niedostępne dla innych mediów. Będziemy publikować około 75 proc. nadsyłanych artykułów. Jednakże mimo, że nie podlegamy żadnym standardom jakości jako tako, żaden artykuł zawierający elementy mogące być zakwalifikowane jako rasistowskie, pornograficzne czy nawołujące do nienawiści lub przemocy nie zostanie opublikowany.
AgoraVox przynosi miesięcznie 40 000 euro dochodu z reklam. Jak to możliwe?
Francuską stronę odwiedza milion ludzi miesięcznie i jest to dziś drugie najczęściej cytowane medium po Le Figaro, zatem dochody z reklamy są funkcją liczby naszych odbiorców. My pobieramy standardowe opłaty za reklamy online.
Już od jakiegoś czasu czytamy, że Internet zagraża prasie drukowanej, głównie dzięki pieniądzom z reklam, które przepływają z tradycyjnych gazet do Sieci. A  mimo to w wywiadzie zacytowano Carlo Revelliego, który powiedział, że “uczestniczące dziennikarstwo uzupełnia tradycyjne media. To nie zagrożenie a raczej demokratyczne otwieranie się na nowości”. Może pan wytłumaczyć co miał Pan na myśli?
Dziennikarstwo społeczne, dziennikarstwo sąsiedzkie, a w skrócie każda forma dziennikarstwa opierająca się na nowych technologiach komunikacji, nie jest przeciwieństwem dziennikarstwa profesjonalnego, które dominowało jeszcze kilka lat temu. Wasz przeciętny obywatel, który zarejestruje swoim aparatem jakieś ciekawe wydarzenie nie rywalizuje z profesjonalnymi reporterami, którzy na rzecz tradycyjnych gazet szukają wskazówek, prowadzą śledztwa, by przedstawić nam powody, dla których dane wydarzenie miało miejsce. Nie, nie są rywalami, to raczej dwie strony tej samej monety, dwie twarze dziennikarstwa w erze Web.2.0.
Kiedy AgoraVox Italia będzie online?
Obecnie, AgoraVox działa jako zamknięta wersja beta i każdy kto jest zainteresowany może skontaktować się z nami i przetestować stronę przed jej oficjalną premierą Agoravox Italia. Około 150 blogerów, dziennikarzy, redaktorów Sieci i przeciętnych obywateli otworzyło już swoje konta i bierze udział w testach. Oficjalne otwarcie strony wyznaczone jest na wrzesień.

Myśli Pan, że strona odniesie taki sukces jak jej francuska poprzedniczka?
Muszę pozostawić to pytanie bez odpowiedzi, gdyż jako neapolitańczyk nie jestem całkowicie pozbawiony przesądów, a zatem wolę nie zapeszać przedwczesnymi przewidywaniami…
***
Po tym wywiadzie wszystko wydaje się być jasne. Dziennikarstwo społeczne jest formą dziennikarstwa tworzonego przez ludzi dla ludzi, których większość nie jest profesjonalnie przeszkolona. To globalna wymiana i wspólny wysiłek, demokratyczne przedsięwzięcie, którego zadaniem jest promowanie wolności słowa. Ale czy jest prawdziwym dziennikarstwem? Czy ma te same standardy prawdomówności, ten sam profesjonalizm i doświadczenie, które są przecież częścią dziennikarstwa zawodowego? A może jest czymś, co tylko wygląda jak dziennikarstwo, czymś co mogłoby je uzupełniać, ale właśnie dlatego, że oparte na dzisiejszych mediach cyfrowych, a nie na różnorodności wiadomości z papierowej gazety, jest z natury całkiem inne?
Każdy musi sam sobie odpowiedzieć na te pytania i sformułować swoją prywatną opinię – najlepiej przez przeglądnięcie Internetu i jak największej ilości stron, łącznie z ich nie-dziennikarskimi odpowiednikami.
Tymczasem możemy jedynie czekać i obserwować jak Internet i cała komunikacja multimedialna się rozwinął.
Przewodnik po dziennikarstwie społecznym

Na stronach PoytnerOnline (www.poynter.org), Steve Outing zaproponował coś w rodzaju przewodnika po dziennikarstwie społecznym. W przewodniku Outing dokładnie wyjaśnia czym jest dziennikarstwo społeczne i ilustruje sposoby integracji tego rodzaju dziennikarstwa na internetowych stronach tradycyjnych gazet. Dodatkowo opisuje kilka standardowych procedur. Najważniejsze z nich to:
•    Jak udostępnić użytkownikom stronę internetową przy pomocy wideoczatu, blogów i forów dyskusyjnych (które dziś są standardową cechą stron internetowych wszystkich ważniejszych gazet. Przykładem są fora Corriere Della Sera z jej sekcją Italians (Włosi) – forum prowadzone przez Beppe Severgnini, czy Media Blog prowadzony rzez Marco Pratellesi).

•    Jak łączyć artykuły i raporty przygotowywane przez zawodowych dziennikarzy z „artykułami” nadsyłanymi przez użytkowników danej strony, z wyraźnym zaznaczeniem tych ostatnich jako komentarzy.

•    W jaki sposób zaangażować w swoistego rodzaju „dziennikarstwo oparte na otwartych źródłach” (open source journalism), w których redaktorzy i dziennikarze zachęcają „ludzi z ulicy” do przesyłania dodatkowych informacji, które pozwolą na dokładniejsze zweryfikowanie pewnych faktów i danych liczbowych, które z kolei zostaną uwzględnione w ostatecznej wersji artykułu.

•    Jak zaprojektować blog, na który użytkownicy będą mogli wysyłać własne komentarze i materiały (zobacz np. profesjonalny blog informacyjny Blogosfere : http://blogosfere.it)

•    W jaki sposób utworzyć pełnoprawną stronę internetową z dziennikarstwem społecznym, na której będą publikowane artykuły pisane przez dziennikarzy „niezawodowych”, które zanim trafią na stronę zostaną przefiltrowane, poprawione i zweryfikowane, tak jak to się robi na AgoraVox (www.Agoravox.com) czy MyMissourian.com (http://mymissourian.com), strona stworzona i kierowana przez studentów, czy niezależną WestportNow (http://www.westportnow.com).

Print Friendly, PDF & Email

Send this to a friend