W wielu dyskusjach prowadzonych w redakcjach na temat różnorodności wciąż brakuje tematu dostępności. To zaniedbanie nie tylko wyklucza odbiorców, ale także osłabia samo dziennikarstwo i ogranicza grono osób, które mogą je uprawiać.
Dzisiejsze organizacje informacyjne mówią o różnorodności z większym przekonaniem niż dziesięć lat temu. Wiele z nich śledzi obecnie reprezentację płci, bardziej otwarcie porusza kwestie rasowe i klasowe oraz przedstawia inkluzywność jako część swoich wartości redakcyjnych. Jednak w tych rozmowach wciąż zbyt często pomija się jedną ważną kwestię: dostępność.
W wielu redakcjach działania na rzecz różnorodności wciąż kończą się tam, gdzie powinna zaczynać się dostępność.
W niniejszym artykule skupiono się głównie na niepełnosprawności wzrokowej, ponieważ to właśnie w tym obszarze wiele barier w dziennikarstwie staje się szczególnie widocznych – a raczej niewidocznych dla osób, które je tworzą. Jednak argumentacja nie kończy się na tym. Dostępność ma również znaczenie dla odbiorców niesłyszących, osób z niepełnosprawnością ruchową lub poznawczą, użytkowników o odmienności neurologicznej, starszych odbiorców oraz wielu innych osób, których potrzeby są wciąż zbyt często traktowane jako drugorzędne w projektowaniu cyfrowych serwisów informacyjnych (W3C, 2018; AbilityNet, 2023).
Niepełnosprawność wciąż jest często traktowana jako odrębna kwestia, a nie jako część szerszego zagadnienia dotyczącego tego, kogo obejmuje dziennikarstwo, komu służy i jak funkcjonuje. Dostępność jest często postrzegana jako kwestia techniczna, opcjonalna lub coś, o czym można pomyśleć później. Może być przekazywana programistom, zagubiona w dyskusjach dotyczących zgodności z przepisami lub sprowadzona do zwykłego zaznaczania pól w formularzu. Jednak dostępność nie jest kwestią drugorzędną. Dotyka ona samego sedna dziennikarstwa.
Ma to znaczenie w skali globalnej. Według Światowej Organizacji Zdrowia co najmniej 2,2 miliarda ludzi na całym świecie cierpi na zaburzenia widzenia z bliska lub z daleka. Już sam ten fakt powinien wystarczyć, by kwestia dostępności przestała być traktowana jako margines w myśleniu redakcyjnym. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o kwestie demograficzne, prawne czy techniczne. Ma to również wymiar regulacyjny i etyczny. W Wielkiej Brytanii dostępność jest coraz częściej traktowana jako wymóg wynikający z takich aktów prawnych, jak rozporządzenie w sprawie dostępności podmiotów sektora publicznego (Rząd Wielkiej Brytanii, 2018) oraz wytyczne dotyczące dostępnych usług cyfrowych (GOV.UK, 2022).
Jeśli zadaniem dziennikarstwa jest informowanie opinii publicznej, służenie demokracji i docieranie do różnorodnych społeczności, to dziennikarstwo niedostępne nie jest po prostu uciążliwe. To po prostu złe dziennikarstwo.
Kiedy poruszanie się po serwisie informacyjnym za pomocą czytnika ekranu jest utrudnione, kiedy obraz zawiera kluczowe informacje, ale nie ma sensownego tekstu alternatywnego, lub kiedy filmowi brakuje napisów lub transkrypcji, dostęp do dziennikarstwa staje się dla wielu osób trudniejszy lub wręcz niemożliwy. Nie jest to tylko wada techniczna. To wada redakcyjna.
Dostępność decyduje o tym, czy dziennikarstwo jest łatwe do znalezienia, śledzenia, zrozumienia i czy budzi zaufanie. Decyduje o tym, czy czytelnicy mogą płynnie poruszać się po tekście, czy też muszą zmagać się z formatem, zanim w ogóle będą mogli zapoznać się z treścią. Standardy takie jak „Wytyczne dotyczące dostępności treści internetowych” (WCAG), oparte na zasadach dostrzegalności, obsługiwania, zrozumiałości i niezawodności, jasno wskazują, że dostępność ma fundamentalne znaczenie dla użyteczności dla wszystkich odbiorców (W3C, 2018).
Właśnie dlatego dostępność nie powinna być postrzegana jako coś dodatkowego czy jako element związany z niepełnosprawnością. Należy ją traktować jako część jakości dziennikarstwa. Dobre dziennikarstwo to nie tylko dokładność, weryfikacja czy umiejętność opowiadania historii. Chodzi również o to, czy dziennikarstwo uwzględnia wszystkie grupy społeczne i czy mogą one faktycznie z niego korzystać. Potężne śledztwo, ważny wywiad czy artykuł wyjaśniający kwestie leżące w interesie publicznym tracą część swojej wartości, jeśli znaczna część odbiorców nie ma do nich odpowiedniego dostępu.
W praktyce dostępność rzadko pomaga tylko jednej grupie. To, co ułatwia życie niewidomemu czytelnikowi korzystającemu z czytnika ekranu, może również pomóc zmęczonemu pasażerowi słuchającemu artykułu, niesłyszącemu widzowi oglądającemu film z wyciszonym dźwiękiem lub komuś, kto szybko porusza się po stronie na urządzeniu mobilnym. Powszechnie uznaje się, że projektowanie z uwzględnieniem dostępności poprawia użyteczność dla wszystkich użytkowników.
Dobrą wiadomością jest to, że wiele problemów związanych z dostępnością nie jest trudnych do rozwiązania. W wielu przypadkach wynikają one raczej z przyzwyczajenia niż z konieczności. Redakcje mogą wprowadzić natychmiastowe ulepszenia, jeśli zdecydują się traktować dostępność jako część codziennej praktyki redakcyjnej.
Poniższe zalecenia opierają się na połączeniu uznanych standardów dostępności, dotychczasowych badań oraz doświadczeń profesjonalnych redakcji.
Po pierwsze, należy tworzyć treściwe opisy alternatywne. Zbyt często obrazy pozostają bez opisu alternatywnego lub otrzymują niejasne etykiety, takie jak „zdjęcie” czy „mężczyzna przemawiający”. To nie wystarczy. Opis alternatywny powinien pomagać użytkownikom zrozumieć, co jest istotne na danym obrazie. Praktyczne wskazówki organizacji takich jak RNIB i WebAIM pokazują, w jaki sposób opis alternatywny powinien przekazywać znaczenie i kontekst merytoryczny, a nie tylko stanowić opis wizualny.
Po drugie, należy unikać nadmiernego polegania na narracji opartej na obrazach. Wiele opowieści cyfrowych w dużym stopniu opiera się na układach graficznych, grafikach i osadzonych treściach, które mogą wyglądać na dopracowane, ale bez wzroku trudno się po nich poruszać. Narracja wizualna może być bardzo skuteczna, ale nie powinna odbywać się kosztem dostępności. Jeśli istotne informacje są ukryte w elementach wizualnych, niektórzy użytkownicy zostają wykluczeni z samej opowieści. W przypadkach, gdy elementy wizualne niosą ze sobą kluczowe znaczenie, zapewnienie audiodeskrypcji lub równoważnych alternatyw pomaga zagwarantować to, że treść pozostaje dostępna na więcej niż jeden sposób (W3C WAI, 2020; BBC, 2021).
Po trzecie, należy zwiększyć użyteczność treści audio i wideo. Niezbędne są napisy, transkrypcje i przejrzysta struktura. Kodeks Ofcom dotyczący usług dostępu do telewizji oraz powiązane wytyczne podkreślają, że napisy i formaty przystosowane dla osób niepełnosprawnych są nie tylko wymogami regulacyjnymi, ale są również powszechnie wykorzystywane przez różnorodnych odbiorców.
Po czwarte, poprawić należy nawigację na stronie i strukturę nagłówków. Może to brzmieć technicznie, ale ma istotne konsekwencje redakcyjne. Źle skonstruowana strona może sprawić, że nawet świetny artykuł będzie się czytał z trudem. Narzędzia takie jak WAVE i axe DevTools pomagają zidentyfikować typowe bariery dostępności i poprawić strukturę treści.
Po piąte, należy angażować użytkowników z niepełnosprawnościami w testowanie. Zbyt często decyzje dotyczące dostępności podejmowane są bez udziału osób, których te decyzje dotyczą w największym stopniu. Badania i praktyka konsekwentnie pokazują, że zaangażowanie użytkowników prowadzi do bardziej skutecznych i sprzyjających włączeniu społecznemu rozwiązań projektowych (AbilityNet, 2021).
Zmiany te są praktyczne i możliwe do zrealizowania. Istnieje jednak głębsza kwestia, o której mówi się jeszcze rzadziej.
Kiedy redakcje mówią o dostępności, zazwyczaj skupiają się na odbiorcach. To oczywiście ma znaczenie. Jednak dostępność nie dotyczy wyłącznie tego, kto może korzystać z treści dziennikarskich. Chodzi również o to, kto może je tworzyć.
Bariery te są często zakorzenione w systemach i rutynowych procedurach: niedostępnych systemach zarządzania treścią, procesach pracy opartych przede wszystkim na elementach wizualnych oraz założeniach dotyczących sposobu tworzenia dziennikarstwa. W rezultacie dostępność pozostaje na niskim poziomie nie tylko w końcowym produkcie dziennikarskim, ale także w kulturze pracy, w ramach której jest on tworzony.
Powoduje to pewną sprzeczność. Wiele organizacji otwarcie mówi obecnie o inkluzywności, jednak ich codzienne struktury redakcyjne nadal utrudniają niektórym dziennikarzom pełne uczestnictwo w pracy. Dostępność to nie tylko kwestia narzędzi. To także kwestia kultury. Prawdziwie inkluzywna redakcja powinna być miejscem, w którym ludzie czują się mile widziani, doceniani, wspierani i mogą w pełni wykorzystać swój potencjał.
Dotyczy to zarówno rekrutacji, szkoleń, projektowania procesów roboczych, planowania redakcyjnego, jak i rozwoju zawodowego. Wymaga to również zwrócenia uwagi na sposób przedstawiania i omawiania niepełnosprawności. Przewodniki stylistyczne, takie jak te opracowane przez National Center on Disability and Journalism, oraz wytyczne organizacji takich jak Scope podkreślają znaczenie stosowania języka, który jest dokładny, pełen szacunku i wolny od stereotypów
Właśnie dlatego kwestia dostępności powinna stanowić część każdej poważnej dyskusji w redakcji na temat różnorodności, sprawiedliwości i integracji. Nie powinna pozostawać poza tymi rozmowami jako kwestia niszowa. Powinna być w nie wpleciona od samego początku.
Aby dziennikarstwo było prawdziwie integracyjne, nie wystarczy zróżnicować grono osób pojawiających się w reportażach. Organizacje informacyjne muszą również dokładniej zastanowić się nad tym, kto ma dostęp do ich treści, kto może wnieść do nich swój wkład oraz czyje potrzeby były od dawna ignorowane.
Dostępność nie jest przysługą. Nie jest gestem dobroczynności. Nie jest to kwestia specjalistyczna, dotycząca wąskiego grona odbiorców.
Stanowi ona część tego, co sprawia, że dziennikarstwo jest publiczne, wiarygodne i użyteczne.
I w ostatecznym rozrachunku dostępność nie polega wyłącznie na pomocy osobom niepełnosprawnym. Chodzi o to, czy dziennikarstwo spełnia swoją podstawową funkcję, jaką jest informowanie opinii publicznej.
Zdjęcie: Ahmed Riad Younes pracuje na swoim laptopie, korzystając z czytnika ekranu przeznaczonego dla osób z dysfunkcją wzroku. Źródło zdjęcia – archiwalny reportaż agencji AP poświęcony pierwszemu egipskiemu czasopismu tworzonemu przez osoby niewidome i dla nich, w którym pojawia się Ahmed Riad Younes.
Tagidostępność, niepełnosprawność, Ofcom, różnorodność w mediach, Wielka Brytania
