Kryzys uchodźczy w polskich mediach: niechęć, lęk i wiktymizacja

21 sierpnia 2017 • Etyka Dziennikarska, Najnowsze • by

Mowa nienawiści oraz skrajne osobiste poglądy dziennikarzy i polityków sprawiają, że polska  debata medialna wokół kryzysu migracyjnego jest bardzo spolaryzowana. Jak postawy mediów wpływają na przychylność Polaków do uchodźców i jak przezwyciężyć można obecny, dwubiegunowy ład w tym zakresie?

Do września 2015 roku, kiedy to dla setek uchodźców z Syrii węgierski dworzec Keleti stał się tymczasowym obozem, temat migracyjnego kryzysu prawie nie istniał w mediach, pomimo jego skali w Europie Zachodniej. Jak twierdzi Kaja Puto, dziennikarka i redaktorka serii publikacji o Polsce widzianej oczami migrantów (Wydawnictwo Ha!art), to media prawicowe w czasie kampanii wyborczej w 2015 roku wykorzystywały retorykę migracyjną tworząc fale ksenofobii. Od tego czasu jednym z głównych tematów debaty medialnej, nie tylko w Polsce, stał się kryzys migracyjny.

Media i poczucie lęku

Jak wynika z badań opinii publicznej przeprowadzonych przez IPSOS na zlecenie Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) we wrześniu 2016 większość Polaków stykała się z cudzoziemcami głównie za pośrednictwem mediów. Tylko połowa badanych (czyli 505 osób) zadeklarowała, że swoje postawy opiera na „własnych obserwacjach i doświadczeniach w kraju”. Głównym źródłem wiedzy są dla nich natomiast media: 44% respondentów czerpie informacje z krajowych mediów a 24% sięga po zagraniczne relacje. Badania przeprowadzone rok wcześniej przez CBOS pokazały, że tylko 12% respondentów miała styczność z wyznawcami islamu lub mieszkańcami krajów uznawanych przez respondentów za muzułmańskie (przede wszystkim kraje arabskie z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej). Warto dodać, że Arabowie pozostają najbardziej nielubianą grupą etniczną. Niechęć do niej zadeklarowało 67% badanych.

Kryzys uchodźczy w Polsce to głównie kryzys postaw, które w dużo większym stopniu wynikają z lęków, aniżeli z racjonalnej kalkulacji korzyści i kosztów związanych z napływem uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki – mówi dr hab. Michał Bilewicz z Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW. Jego źródłem, zdaniem Bilewicza, jest osobisty kontakt z cudzoziemcami (bądź jego brak) oraz przekaz mediów i liderów opinii publicznej. Zatem to, w jaki sposób media przekazują informację o uchodźcach, w sposób znaczący wpływa na postawy Polaków względem nich.

Język jest ważny

Znany polski reportażysta Mariusz Szczygieł jest przekonany, że problem polskiej debaty medialnej na  temat nowej fali migracji polega na tym, że od początku użyto słowa „uchodźca” na określenie osoby, którą należałoby nazwać „ofiarą wojny”. Wspomniane badania Obserwatorium Debaty Publicznej „Kultury Liberalnej” wskazują, że przejawy radykalizacji języka używanego wobec kwestii imigrantów są widoczne zarówno w mediach lewicowych, jak i prawicowych.

Na  portalu magazynu  Wprost, na zapytanie „uchodźcy”, pojawiają się artykuły przesycone słowami „bezpieczeństwo”, „walka”, „bronić”, „nie żyje”. Przywoływane są badania o negatywnych postawach Polaków wobec uchodźców („Uchodźcy albo wyjście z Unii? Odpowiedzi Polaków zaskakują”, „19 proc. Polaków kojarzy uchodźców z terrorystami”) oraz wypowiedzi polityków na powyższy temat. Nawet zawierające minimum mowy nienawiści artykuły są bardzo emocjonalnie nacechowane i potencjalnie napędzają ksenofobiczne postawy.

Analogicznie, analizując artykuł na portalu Rzeczpospolitej, łatwo dostrzec manipulacje wypowiedziami polityków. Nagłówki większości artykułów zawierają wypowiedzi polskich i zagranicznych liderów („Błaszczak: bezpieczeństwo to kwestia narodowa”, „Nie relokujmy, walczmy z przemytnikami”, „Orban: Za Kadafiego nie było „wędrówki ludów”) Dodatkowo, co podkreśla na przykład raport z badań Obserwatorium Debaty Publicznej Kultury Liberalnej pod tytułem „Negatywny obraz muzułmanów w polskiej prasie” (będący analizą wybranych przykładów z lat 2015-2016), w polskich mediach poruszających temat kryzysu uchodźczego mamy do czynienia z myśleniem pakietowym, polegającym na „wzajemnym utożsamianiu określeń muzułmanie, Arabowie, migranci, uchodźcy, ale także używanie ich w zbieżności z wyrazami, takimi jak terrorysta, islamista, itd.”.

Biedna Polska i islamscy terroryści

Obraz muzułmanów w mediach prawicowych jest zatem poręcznym narzędziem mobilizacji czytelników lub wyborców. Wykorzystywany jest obraz „biednej Polski”, nie będącej w stanie pomóc „fali uchodźców”. Taka „panika medialna”, jak określa opisywane zjawisko Danuta Janicka-Mierzwa, doktorantka z Uniwersytetu SWPS, doprowadziła do wzrostu liczby aktów nienawiści na podłożu etnicznym kilkudziesięciokrotnie, w porównaniu z poprzednimi latami. Jak podaje Konrad Dulkowski, koordynator Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych: „codziennie pojawia się od 30 do 100 zawiadomień o atakach na obcokrajowców w Polsce. Przed rokiem 2016 podobnych ataków było około 700 rocznie”.

W międzyczasie, nieprzerwanie pojawiają się informacje o zamachach i zbrodniczych aktach dokonywanych przez wyznawców islamu. Fakt, że migranci również często są tego wyznania spowodował, że kojarzy się ich z zamachami. Rzadko jednak dochodzi do weryfikacji faktów oraz wyjaśnienia w mediach, kto tak naprawdę jest sprawcą owych zamachów.

W rzeczywistości, w większości przypadków, za zamachy w Europie odpowiedzialne jest drugie, bądź nawet trzecie pokolenie imigrantów zatrudnionych w latach siedemdziesiątych w kopalniach i ośrodkach przemysłowych Zachodniej Europy. Innymi słowy, to osoby urodzone, wychowane i wykształcone w kulturze europejskiej. Problemem stał się system w którym wyrośli, nie przygotowany na pełną integrację swoich obywateli.

„Dzieciom migrantów nie dano szansy na to, by stali się pełnoprawnymi obywatelami własnego  kraju. W efekcie zmagają się z poważnym kryzysem tożsamości, ponieważ nie należą ani do społeczeństwa kraju własnego pochodzenia, ani do kraju pochodzenia swoich rodziców. „Nie mogąc odnaleźć się na rynku pracy ani w społeczeństwie, radykalizują się” – tłumaczy  Danuta Janicka-Mierzwa.

Olbrzymim problemem jest  także według badaczki niezrozumienie przyczyn ucieczki Syryjczyków ze swojego kraju, które powoduje dezinformacja napędzana przez nowe media. Media społecznościowe, jak i internetowe portale mediów tradycyjnych, walczą o klienta i jego kliknięcia/odsłony. Dlatego kierują się „cząstkowymi informacjami” i zapewniają atrakcyjne treści dla masowego odbiorcy, który pragnie odnaleźć w nich potwierdzenie swoich postaw. Prowadzi to do zjawiska dysonansu poznawczego, w którym odbiorca nie ma szansy na zetknięcie się z rozwiniętymi analizami i obiektywnymi informacjami, bombardowany jest natomiast informacjami, które sam preferuje.

Kryzys uchodźczy jako produkt medialny

Innym problemem jest tendencja do postrzegania informacji jako towaru, w warunkach wolnego rynku i masowej konsumpcji.

Efektem tego procesu jest chociażby dylemat dziennikarzy mediów liberalnych i lewicowych, którzy stojąc w obliczu ryzyka utraty czytelników, boją się pisać o uchodźcach. Jeśli pojawiają się teksty na ich temat w mediach lewicowych, często dochodzi do wiktymizacji uchodźców. Wpisując w wyszukiwarce Gazety Wyborczej słowo „uchodźcy” napotykamy artykuły nadużywające retoryki typu „uchodźcy to ofiary” („Droga krzyżowa z ludzkich historii. Samotni, chorzy, hejterzy, uchodźcy”, „Uchodźcy. Żywi i martwi. Dzieci z Aleppo. Bez nas uchodźcy zginą. Już tak było”). Warto zaznaczyć, że w wynikach wyszukiwania również przeplatają się informacje o migrantach z Czeczenii i Ukrainy. Dochodzi więc do mylenia znaczenia słów, czego efektem jest swoiste „wrzucanie wszystkich do jednego worka”.

Artykuły w lewicowych mediach epatują fotografiami głodnych dzieci, które szukają schronienia w europejskich krajach oraz starszych osób, umierających w trakcie morderczej przeprawy. Przykładem jest kontrowersyjne i wzruszające zdjęcie rannego, 5-letniego Omrana Daqneesha z Aleppo, które szybko rozprzestrzeniło się w mediach społecznościowych, stało się okładką polskiego Newsweeka oraz symbolem dramatu mieszkańców Syrii.

„Działania te są niestety równie szkodliwe, jak publikacje prawicowych mediów. Powodują bowiem postrzeganie uchodźców jako ciężaru dla społeczeństwa, co często zamyka społeczeństwo na pomoc im oraz utrudnia ich akceptację. Innymi słowy, wiktymizacja uchodźców jest zjawiskiem równie niebezpiecznym, co konotowanie ich z terroryzmem” – podkreśla Danuta Janicka-Mierzwa.

Co można zrobić?

Naukowcy i dziennikarze są przekonani, że edukacja medialna, ze szczególnym uwzględnieniem umiejętności wyszukiwania, weryfikacji i selekcji informacji, jest kluczem do obalenia „paniki medialnej” i „medialnego prania mózgów”. Współprzewodnicząca Komisji Dialogu Społecznego ds. Cudzoziemców, Kinga Białek, zwraca szczególną uwagę na fakt, że „przygotowany dziennikarz to ten, który dąży do obiektywizmu”.

Sytuację komplikuje zjawisko etnocentryczności Polski. Zatem ważnym jest, aby podkreślać nasze wspólne wartości, nie zapominając jednak, by podkreślić również różnice, z naciskiem na konieczność ich zrozumienia i akceptacji

„Musimy pamiętać, że demokracja polega na uwzględnianiu interesów różnych grup. To rządy większości, z respektowaniem praw mniejszości. Jeśli pomijamy prawa któregokolwiek z ugrupowań, to jesteśmy wątpliwą demokracją” – twierdzi Białek.

Koniecznym środkiem w walce ze spolaryzowaną, medialną debatą, jest wprowadzenie dialogu pomiędzy lewicowymi i prawicowymi mediami przy udziale ekspertów. To właśnie oni pomogą odnaleźć konstruktywne rozwiązania. W tym samym czasie dziennikarze muszą dokształcać się w temacie, sięgając po nowe badania i osobiście przeprowadzać wywiady z imigrantami oraz ludźmi, mającymi styczność z nimi, jak np. wolontariusze z fundacji „Ocalenie” i „Chlebem i solą”. Ważnym jest również dla nich, by zapoznali się z historią konfliktów etnicznych, choćby ludobójstwa w Rwandzie czy w Srebrenicy, i byli świadomi, jaką rolę pełnił w nich język nienawiści i uprzedzeń.

Projekt realizowany dzięki środkom z programu grantowego Polsko-Niemieckiej Fundacji na rzecz Nauki

 

Teksty w języku niemieckim, napisane podczas trwania projektu, można znaleźć tutaj

Zdjęcie: UNAMID/CC Flickr licencja

Zrzut ekranu, strona tytułowa dziennika The National z 20.08.2016.

Print Friendly, PDF & Email

Tagi, , , , , , , ,

Send this to friend