<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>dziennikarstwo śledcze &#8211; Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie &#8211; EJO</title>
	<atom:link href="https://pl.ejo-online.eu/tag/dziennikarstwo-sledcze/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://pl.ejo-online.eu</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 17 Apr 2019 22:16:43 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.6</generator>
	<item>
		<title>Dziennikarze śledczy w Europie Środkowej pod presją</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-sledczy-w-europie-srodkowej-pod-presja</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-sledczy-w-europie-srodkowej-pod-presja#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Martina Topinková]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 11 Mar 2018 23:41:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Najnowsze]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[bezpieczeństwo dziennikarzy]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[Ján Kuciak]]></category>
		<category><![CDATA[media słowackie]]></category>
		<category><![CDATA[Słowacja]]></category>
		<category><![CDATA[zabójstwo Jána Kuciaka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://pl.ejo-online.eu/?p=5302</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="800" height="450" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/image_kuciak.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/image_kuciak.jpg 800w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/image_kuciak-300x169.jpg 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/image_kuciak-768x432.jpg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" />Ta wiadomość bez wątpienia zelektryzowała międzynarodowe środowiska dziennikarskie. Ján Kuciak, 27-letni słowacki dziennikarz śledczy, i jego partnerka, Martina Kušnírová, zostali zastrzeleni w swoim domu we wschodniej części stolicy kraju. Jest to z pewnością wydarzenie wzmagające wątpliwości i niepewność wśród środkowoeuropejskich dziennikarzy. Rzuca ono  także światło na trudne warunki, w których pracuje wielu z nich. Zastraszanie, &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-sledczy-w-europie-srodkowej-pod-presja">Dziennikarze śledczy w Europie Środkowej pod presją</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="800" height="450" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/image_kuciak.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/image_kuciak.jpg 800w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/image_kuciak-300x169.jpg 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/image_kuciak-768x432.jpg 768w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /><div class="pf-content"><p><strong>Ta wiadomość bez wątpienia zelektryzowała międzynarodowe środowiska dziennikarskie. </strong><a href="https://autor.aktuality.sk/jan-kuciak/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>Ján Kuciak</strong></a><strong>, 27-letni słowacki dziennikarz śledczy, i jego partnerka, Martina Kušnírová, zostali zastrzeleni w swoim domu we wschodniej części stolicy kraju. Jest to z pewnością wydarzenie wzmagające wątpliwości i niepewność wśród środkowoeuropejskich dziennikarzy. Rzuca ono  także światło na trudne warunki, w których pracuje wielu z nich. Zastraszanie, ataki i atmosfera braku zaufania są raczej normą niż wyjątkiem. </strong></p>
<p>Policja potwierdziła, że zabójstwo Kuciaka było prawdopodobnie związane z jego pracą dziennikarza śledczego. Pracował on dla internetowego serwisu <em>Aktuality.sk</em>, koncentrując się na temacie oszustw podatkowych i unikania płacenia podatków. Pisał także o powiązaniach biznesmenów z rządzącą na Słowacji partią Smer.</p>
<p><span id="more-5302"></span></p>
<p>Jest to pierwszy znany przypadek zabicia dziennikarza w historii Słowacji. Wzbudził on falę międzynarodowego oburzenia, przede wszystkim w regionie. „Jest to bardzo trudne dla nas wszystkich i czuję smutek. Śmierć z powodu wykonywanej pracy? Z powodu tego, co pisałeś i mówiłeś? To chore, obrzydliwe”, powiedział EJO Jaroslav Kmenta, jeden z najbardziej znanych czeskich dziennikarzy śledczych.</p>
<p><strong>Próba uciszenia dziennikarstwa śledczego</strong></p>
<p>Kmenta mówi, że nie miał złudzeń co do potencjalnych zagrożeń związanych z tą pracą. „To tylko przypadek, że podobna rzecz nie wydarzyła się w Czechach”, zauważa. I nie jest sam w tym poglądzie. Inni również boją się o swoje bezpieczeństwo.</p>
<p>„Znałem Jána Kuciaka osobiście, więc jak mogę się czuć? Jest mi gorąco i zimno w tym samym momencie, wydaje mi się, że moja głowa zaraz eksploduje i jestem w głęboko depresyjnym nastroju. I tak, wydaje mi się, że ja i inni dziennikarze w naszym regionie są w niebezpieczeństwie”, powiedziała  EJO Pavla Holcová, założycielka <a href="https://www.investigace.cz/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Czeskiego Centrum Dziennikarstwa Śledczego</a>.</p>
<p>Dla Kmenty sprawa Kuciaka to przejaw upadku państwa. „Policja nie była w stanie zapobiec morderstwu dziennikarza, który pisał o sprawach szeroko znanych na Słowacji, które policja również badała”. Kuciakowi grożono śmiercią w okresie przed jego zabójstwem i informował o tym policję. „Policja albo nie potraktowała tego wystarczająco poważnie, albo nie była wystarczająco szybka w aresztowaniach gangsterów”.</p>
<p>Słowacki dziennikarz Peter Hanák traktuje morderstwo Jána Kuciaka jako działanie bogatych i wpływowych ludzi w celu uciszenia dziennikarzy śledczych. „Jedyną odpowiedzią nas dziennikarzy powinno być nie tyle zniechęcenie, co pokazanie, że nie jest to dobra droga – bo gdy uciszą jednego z nas, inni wciąż będą kontynuować jego pracę. W czasach ataków na dziennikarzy, z różnych stron, potrzebujemy jeszcze więcej odwagi”.</p>
<p><strong>Strach i obrzydzenie w Europie Środkowej</strong></p>
<p>Zabójstwo Kuciaka to nie pierwszy przypadek, kiedy słowacki dziennikarz odczuwa konsekwencje swojej pracy. Dziesięć lat temu zaginął Pavol Rýpal, dziennikarz śledczy zajmujący się przestępczością zorganizowaną. Podobna jest historia Miroslava Pejki, dziennikarza <em>Hospodárskich novín</em>, poszukiwanego od 2015 roku.</p>
<p>Czechy również mają historię zarówno nieudanych jak i udanych prób zabicia dziennikarzy i ich współpracowników &#8211; w okresie od lat 90. ubiegłego wieku. Najnowszy przykład to sprawa Sabiny Slonkovej, znanej czeskiej dziennikarki. W roku 2002 stała się ona celem płatnego zabójcy. Miała szczęście, ponieważ sam potencjalny wykonawca zlecenia anonimowo poinformował policję. Prokuratorzy ustalili później, że zleceniodawcą był Karel Srba, dawny sekretarz ministra spraw zagranicznych.</p>
<p>Slonková, która jest obecnie redaktor naczelną niezależnego portalu <em>Neovlivní.cz,</em> nazwała wydarzenia na Słowacji haniebnymi. „Mam nadzieję, że słowaccy politycy jednogłośnie potępią to zabójstwo z nienawiści i zapewnią, że zabójcy oraz ich zleceniodawcy będą złapani, niezależnie od tego, jaką część społeczeństwa reprezentują”, stwierdziła. Wyraziła także swoją frustrację związaną z wysiłkami polityków w celu dyskredytowania dziennikarzy. „W ten sposób malują oni tarcze strzelnicze na ich czołach”.</p>
<p><strong>Atmosfera braku zaufania</strong></p>
<p>Zabójstwo Kuciaka rzuca także światło na ogólną sytuację dziennikarzy w Europie Środkowej. Poziom zaufania do mediów jest niski, a zastraszanie „niewygodnych” dziennikarzy jest coraz częściej normą. „Dziennikarze są wciąż widziani jako zagrożenie, wręcz przywykliśmy do tego”, wyjaśnia Janek Kroupa, szef sekcji śledczej redakcji czeskiego radia publicznego, <em>Český rozhlas</em>.</p>
<p>Wielu dziennikarzy zwraca także uwagę na to, że ich praca jest często wyszydzana i atakowana przez polityków. Jednym z tych sprawców jest czeski prezydent, Miloš Zeman, znany ze swoich konfliktów z prasą. Podczas spotkania z prezydentem Rosji, Władymirem Putinem w maju ubiegłego roku Zeman oznajmił, że <a href="https://archiv.ihned.cz/c1-65728790-zeman-zertoval-pred-putinem-o-likvidaci-novinaru-v-rusku-pritom-media-stradaji" target="_blank" rel="noopener noreferrer">„dziennikarzy jest za dużo i trzeba ich likwidować”</a> – było to oczywiście ironiczna przesada, ale jedna z tych, które powodują dreszcze na grzbiecie wielu dziennikarzy w kraju.</p>
<p>Według Jaroslava Kmenty takie wypowiedzi kładą podwaliny pod ataki na prasę. „Gdy politycy ciągle pokazują dziennikarzy jako czarne charaktery, które powinny być unicestwione, to kreuje to atmosferę przemocy w społeczeństwie. Jest bardzo blisko od takich słów do konkretnych działań”.</p>
<p><em>Zdjęcie: Aktuality.sk</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-sledczy-w-europie-srodkowej-pod-presja">Dziennikarze śledczy w Europie Środkowej pod presją</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-sledczy-w-europie-srodkowej-pod-presja/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>CORRECT!V &#8211; zero newsów i wiele ujawnionych afer na koncie</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/correctv-zero-newsow-wiele-ujawnionych-afer-na-koncie-jak-finansuje-swoj-zespol-ciagnace-sie-miesiacami-sledztwa</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/correctv-zero-newsow-wiele-ujawnionych-afer-na-koncie-jak-finansuje-swoj-zespol-ciagnace-sie-miesiacami-sledztwa#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz Grajewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 Feb 2018 23:36:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dziennikarstwo Branżowe]]></category>
		<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze]]></category>
		<category><![CDATA[Correctiv]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[finansowanie dziennikarstwa]]></category>
		<category><![CDATA[innowacje w mediach]]></category>
		<category><![CDATA[media niemieckie]]></category>
		<category><![CDATA[media online]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://pl.ejo-online.eu/?p=5263</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="993" height="662" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/symbolbild_recherche.jpeg.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/symbolbild_recherche.jpeg.jpg 993w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/symbolbild_recherche.jpeg-300x200.jpg 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/symbolbild_recherche.jpeg-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 993px) 100vw, 993px" />Niemiecki portal Correctiv.org specjalizuje się w dziennikarstwie śledczym. Zespół redakcyjny podejmuje niewygodne tematy korupcji, przestępstw przemysłowych oraz mafijnych powiązań pomiędzy polityką a biznesem. Ich praca w sposób szczególny wymaga niezależności i obiektywizmu. Jaki model finansowy zapewnia takie warunki? Berlińskie biuro Correctiv.org (oryginalna pisownia nazwy portalu to CORRECT!V – przyp. autora) znajduje się we wschodniej części &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/correctv-zero-newsow-wiele-ujawnionych-afer-na-koncie-jak-finansuje-swoj-zespol-ciagnace-sie-miesiacami-sledztwa">CORRECT!V &#8211; zero newsów i wiele ujawnionych afer na koncie</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="993" height="662" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/symbolbild_recherche.jpeg.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/symbolbild_recherche.jpeg.jpg 993w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/symbolbild_recherche.jpeg-300x200.jpg 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/symbolbild_recherche.jpeg-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 993px) 100vw, 993px" /><div class="pf-content"><p><strong>Niemiecki portal Correctiv.org specjalizuje się w dziennikarstwie śledczym. Zespół redakcyjny podejmuje niewygodne tematy korupcji, przestępstw przemysłowych oraz mafijnych powiązań pomiędzy polityką a biznesem. Ich praca w sposób szczególny wymaga niezależności i obiektywizmu. Jaki model finansowy zapewnia takie warunki?</strong></p>
<p>Berlińskie biuro <a href="https://correctiv.org/" target="_blank" rel="noopener">Correctiv.org</a> (oryginalna pisownia nazwy portalu to CORRECT!V – przyp. autora) znajduje się we wschodniej części miasta. Pomiędzy blokami, które pamiętają czasy NRD, przy ulicy Singerstraße ostał się jeden przedwojenny budynek. To właśnie w nim przestronne pomieszczenia na pierwszym piętrze zaanektował zespół dziennikarzy, który w niemieckim świecie mediów, znanym przecież z wysokiej jakości, wyróżnia się podejściem do researchu. To, co przez większość redakcji na świecie jest coraz mocniej spychane na dalszy plan, stanowi sedno pracy dziennikarzy Correctiv. Z codziennego rytmu redakcji usunięto gonitwę za aktualnościami narzucaną przez agencje prasowe. Podstawę stanowi  zespołowe zgłębianie tematu. Prace często trwają miesiącami, ale przynosi to znakomite efekty. W ten sposób przeprowadzono <a href="https://mh17.correctiv.org/" target="_blank" rel="noopener">wielowątkowe śledztwo dotyczące zestrzelenia samolotu MH-17</a> przez prorosyjskich separatystów na Ukrainie. Wyniki śledztwa dziennikarzy Correctiv były relacjonowane przez media na całym świecie.</p>
<p><span id="more-5263"></span></p>
<p><strong>Brakuje dziennikarstwa śledczego</strong></p>
<p>Frederik Richter, jeden z redaktorów portalu, tłumaczy, że proces śledczy i analiza danych są coraz rzadszym zjawiskiem nawet w dużych niemieckich tytułach prasowych. Dlatego Correctiv.org najwięcej czasu poświęca na analizę dużej ilości danych, pieczołowite rozrysowywanie i zrozumienie powiązań i analizę prawną, tak żeby reportaże stały zawsze na mocnych fundamentach sprawdzonych faktów. Obok nazwy portalu widnieje zwięzły slogan „Recherchen für die Gesellschaft” (z niem. „Badania dla społeczeństwa”). Przeglądając poszczególne teksty, czasem trudno jednoznacznie stwierdzić, czy jest to jeszcze praca reporterska, czy może już naukowa analiza. Jednak bliższe spojrzenie nie pozostawia wątpliwości. Dotykamy dziennikarskiego reportażu śledczego, który w swoim założeniu rzuca światło na mroczne tajemnice polityki i biznesu. Śledztwo przeprowadzone przez ludzi Correctiv doprowadziło do odkrycia <a href="https://correctiv.org/recherchen/stories/2017/03/09/deutsche-panzer-fuer-erdogan/" target="_blank" rel="noopener">wspólnych planów biznesowych niemieckiej branży zbrojeniowej i tureckich firm powiązanych z rodziną prezydenta Recepa Erdoğana</a>. To również na tym portalu znalazło się najbardziej wnikliwe studium <a href="https://correctiv.org/recherchen/stories/2017/11/10/der-alte-apotheker/">ubiegłorocznej afery farmaceutycznej</a>, której główny bohater – aptekarz z niemieckiej miejscowości Bottrop &#8211; masowo rozcieńczał leki nowotworowe zarabiając na procederze miliony euro.</p>
<p><strong>Młodzi innowatorzy</strong></p>
<p>Correctiv powstał w czerwcu 2014 roku. Jak na tak młode medium angażuje się w bardzo wiele przedsięwzięć medialnych, które łączy misja tworzenia jakościowego dziennikarstwa, a różni często zdecydowanie odmienna forma. Dziennikarze Correctiv stworzyli <a href="http://weisse-woelfe-comic.de/" target="_blank" rel="noopener">komiks śledczy „Weisse Wölfe”</a> (z niem. białe wilki – przyp. autor). Graficzny reportaż przybliża zjawisko skrajnie prawicowych grup działających w Niemczech powiązanych z neonazistowską grupą terrorystyczną NSU. Z inicjatywy Correctiv rozwija się <a href="https://ozguruz.org/de/" target="_blank" rel="noopener">niemiecko-turecki magazyn Özgürüz</a> wydawany zarówno w wersji papierowej, jak i w internecie. Dodać należy liczne koprodukcje dziennikarskie, przy okazji których redakcja Correctiv staje się komórką śledczą wspierającą redakcje innych mediów. Przytoczone w niniejszym tekście przykłady dziennikarskich śledztw Correctiv powstawały właśnie w takim trybie. Correctiv może pochwalić się współpracą z topowymi niemieckimi tytułami prasowymi, takimi jak Spiegel, Stern czy Tagesspiegel, ale i z najpopularniejszą prywatną stacją telewizyjną RTL. Dzięki współpracy z większymi partnerami, złożone wyniki śledztw trafiają w przystępnej formie do szerszej publiczności.</p>
<p><strong>Trzy źródła finansowania – ale bez reklamy</strong></p>
<p>Zupełny brak reklam na stronie portalu podpowiada, z jakim modelem finansowym mamy do czynienia. Liczne i częste odezwy redakcji z prośbą o regularne wsparcie finansowe budują obraz medium, które utrzymuje się z systematycznych wpłat czytelników. To jednak dotacje prywatnych fundacji stanowią podstawę budżetu zespołu. Frederik Richter w prosty sposób tłumaczy konstrukcję budżetu Correctiv dzieląc go na trzy części. Pierwszą są dotacje. Drugą stanowią wpłaty od prywatnych osób – czytelników. Trzecią część stanowi działalność wydawnicza, która polega głównie na poszerzaniu wyników śledztw publikowanych na portalu, wydawaniu ich w formie książkowej i sprzedaży <a href="https://shop.correctiv.org/" target="_blank" rel="noopener">poprzez sklep online</a>, bezpośrednio w siedzibie redakcji oraz podczas systematycznie organizowanych przez redakcję wydarzeń publicznych.</p>
<p>Richter dodaje, że idealną sytuacją dla redakcji byłoby czerpanie pieniędzy po równo z tych trzech różnych źródeł. Dywersyfikacja finansowa pozostaje jednak wciąż teorią. W praktyce działalność handlowa stanowi bardzo niewielką część całego budżetu, a wpłat prywatnych darczyńców jest wciąż za mało. Dla systematycznie wspierających czytelników Correctiv przewidział i promuje specjalny status członka. W prosty sposób za pomocą formularza na stronie każdy może zdeklarować się co do sumy wpłacanej co miesiąc na rozwój portalu. Kwotą minimalną jest 10 euro (dla studentów 5 euro). Dotychczas na ten rodzaj wsparcia przystało 2 682 czytelników. Frederik Richter podaje, że członkowie wpłacają przeciętnie 10 euro miesięcznie. Nie trudno obliczyć, że to zastrzyk finansowy w postaci 26 820 euro, które Correctiv otrzymuje co miesiąc.  Redakcja za pomocą komunikacji na stronie internetowej, w mediach społecznościowych i newsletterach promuje wizję, w której systematycznie wspierających jest niemal dwa razy więcej, a więc 5 000. Jak jednak przyznaje sam Richter, uzyskanie statusu członkowskiego nie przynosi czytelnikowi szczególnych korzyści, bo wszystkie treści portalu i tak są ogólnodostępne. Członkowie mogą liczyć na publikacje książkowe wydawane kilka razy do roku oraz zniżki przy zakupie wejściówek na wydarzenia organizowane przez Correctiv.</p>
<p><strong>W poszukiwaniu finansowej stabilizacji</strong></p>
<p>Lwią część budżetu stanowią dotacje. W 2017 największe sumy redakcji Correctiv przekazał Brost Stiftung (350 000 euro), Digital News Initiative (DNI) Innovation Fund (210 000 euro) oraz Open Society Foundation (132 138,62 euro). <a href="http://www.broststiftung.ruhr/" target="_blank" rel="noopener">Brost Stiftung z siedzibą w Essen</a> odgrywa szczególną rolę w historii Correctiv. To właśnie ta prywatna fundacja przeznaczyła 3 mln euro na rozruch i pierwsze lata działalności portalu. Ten kapitał startowy pozwalał w latach 2014–2017 utrzymywać dwa biura (oprócz berlińskiego, działa także biuro w Essen), zespół kilkunastu dziennikarzy i programistów pracujących w pełnym wymiarze czasowym oraz kilkudziesięciu współpracowników. Ta suma właśnie się kończy, co prowokuje pytanie, czy zespołowi, który dotychczas stronił od reklamodawców i działalności komercyjnej, uda się utrzymać strukturę redakcyjną, dynamikę rozwoju i wysoką jakość produkowanych materiałów.</p>
<p>Faktem jest, że Correctiv bardzo dobrze radzi sobie z pozyskiwaniem dotacji na swoją działalność. Za fundraisingową stronę portalu odpowiada przede wszystkim David Schraven, założyciel portalu, obecnie pełniący rolę dyrektora zarządzającego. Od  2014 r. redakcji udało się nawiązać współpracę z ponad 20 różnymi fundacjami, głównie niemieckimi i amerykańskimi, które wsparły całość lub konkretne części działalności Correctiv. Kwoty dotacji są jednak bardzo różne. W 2017 r. tylko 4 z 17 podmiotów przekazały redakcji granty, których wysokość przekroczyły 100 000 euro. Natomiast aż 7 dotacji stanowiły kwoty mniejsze niż 10 000 euro.</p>
<p><strong>Zaangażowanie czytelników będzie kluczowe</strong></p>
<p>W obliczu wyczerpania się kapitału startowego otrzymanego od Brost Stiftung, przyszłość portalu Correctiv zależeć będzie od tego, na ile uda się redakcji zbudować więź z większą liczbą czytelników i czy będą oni skłoni systematycznie płacić składki członkowskie. Aby to osiągnąć, potrzebny jest wzrost miesięcznej liczby unikalnych użytkowników. W ostatnim okresie Correctiv odwiedzało ok. 200 000 miesięcznie. Granty nadal mogą pozostać większą częścią budżetu, ale przeznaczenie i sposób ich użycia często w sztywny sposób determinują oczekiwania donatorów i zapisy umów grantowych. Pieniądze od czytelników natomiast to kapitał wolny, o którym wydatkowaniu w całości decyduje szefostwo i redakcja. Correctiv już kilkukrotnie udowodnił, że ich śledztwa mają ważne znaczenie społeczne i prowokują debatę publiczną w Niemczech, czy tak jak to miało miejsce w przypadku reportażu o zestrzeleniu MH17 na całym świecie. Redakcji udało się też wypracować ciekawy model koprodukcji, w których materiały dziennikarskie tworzone są wspólnie przez pracowników Correctiv oraz dużych niemieckich holdingów prasowych i telewizyjnych. Może skłonienie większych partnerów do płacenia za research wykonany przez Correctiv mógłby stać się częścią modelu finansowego redakcji? Portal oferowałby swoje specjalistyczne usługi na zasadzie outsourcingu.</p>
<p>Koniec kapitału startowego oznacza dla Correctiv przejście do nowego etapu rozwoju i możemy spodziewać się wielu nowych pomysłów. W szczególności, że 1 lutego nowym redaktorem naczelnym portalu został <a href="https://de.wikipedia.org/wiki/Oliver_Schröm" target="_blank" rel="noopener">Oliver Schröm</a>, doświadczony reporter, autor kilkunastu książek, współpracujący wcześniej z <em>Die Zeit</em>, <em>FAZ</em>, <em>Stern</em> i ARD.</p>
<p><em>Zdjęcie: CORRECT!V</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/correctv-zero-newsow-wiele-ujawnionych-afer-na-koncie-jak-finansuje-swoj-zespol-ciagnace-sie-miesiacami-sledztwa">CORRECT!V &#8211; zero newsów i wiele ujawnionych afer na koncie</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/correctv-zero-newsow-wiele-ujawnionych-afer-na-koncie-jak-finansuje-swoj-zespol-ciagnace-sie-miesiacami-sledztwa/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Andrew Jennings: pogromca FIFA</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/andrew-jennings-pogromca-fifa</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/andrew-jennings-pogromca-fifa#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Philip Di Salvo]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2015 11:00:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dziennikarstwo Branżowe]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze]]></category>
		<category><![CDATA[Andrew Jennings]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[FBI]]></category>
		<category><![CDATA[korekta redakcyjna]]></category>
		<category><![CDATA[korupcja w FIFA]]></category>
		<category><![CDATA[Sepp Blatter]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=4141</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="362" height="320" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2015-06-04-at-09.54.56-362x320.png" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2015-06-04-at-09.54.56-362x320.png 362w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2015-06-04-at-09.54.56-362x320-300x265.png 300w" sizes="(max-width: 362px) 100vw, 362px" />„Panie Blatter, czy kiedykolwiek wziął Pan łapówkę?” Od tego pytania zaczęła się historia napiętych relacji między Andrew Jenningsem, dziennikarzem śledczym, i władzami FIFA, światowej federacji piłkarskiej. Jennings zadał to pytanie podczas konferencji prasowej Seppa Blattera, zaraz po ponownym wybraniu tego ostatniego na prezydenta Fédération Internationale de Football Association w 2002 roku. Pytanie zadane przez Jenningsa &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/andrew-jennings-pogromca-fifa">Andrew Jennings: pogromca FIFA</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="362" height="320" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2015-06-04-at-09.54.56-362x320.png" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2015-06-04-at-09.54.56-362x320.png 362w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2015-06-04-at-09.54.56-362x320-300x265.png 300w" sizes="(max-width: 362px) 100vw, 362px" /><div class="pf-content"><p><strong>„Panie Blatter, czy kiedykolwiek wziął Pan łapówkę?” Od tego pytania zaczęła się historia napiętych relacji między </strong><strong>Andrew Jenningsem, dziennikarzem śledczym, i władzami FIFA, światowej federacji piłkarskiej. Jennings zadał to pytanie podczas konferencji prasowej Seppa Blattera, zaraz po ponownym wybraniu tego ostatniego na prezydenta Fédération Internationale de Football Association w 2002 roku.</strong></p>
<p>Pytanie zadane przez Jenningsa było kluczowe dla opisu zadania, którego się podjął: było nim usunięcie zasłony skrywającej tajemnicę korupcji w największej organizacji zarządzającej piłką nożną na świecie. Jego śledztwo trwało niemal 15 lat.</p>
<p>Jennings, pracujący jako freelancer, jest autorem wydanej w 2006 roku książki zatytułowanej “FOUL! The Secret World of FIFA: Bribes, Vote-Rigging and Ticket Scandals”, reportażu “The Beautiful Bung”, nadanego w tym samym roku przez BBC oraz demaskatorskiego dokumentu “Omerta: Sepp Blatter’s FIFA Organised Crime Family”z 2014 roku. Ta dogłębna analiza była możliwa dzięki jego zdolnościom dziennikarskim oraz źródłom pochodzącym z samej FIFA.</p>
<p><span id="more-4141"></span></p>
<p>W artykule o Jenningsie, opublikowanym przez <em>Washington Post</em>, znajdziemy sporo szczegółów dotyczących zakulisowych detali jego pracy. Pomogły mu przede wszystkim poufne informacje i dokumenty przekazane przez demaskatora z FIFA. Współpraca ta zaczęła się już po sławetnej konferencji prasowej z roku 2002. Dokumenty, potwierdzające przypadki korupcji, pochodziły wprost z siedziby FIFA w Zurichu. Jennings powiedział <em>Washington Post</em>, że takie dokumenty wciąż do niego docierają.</p>
<p>Dochodzenie FBI, które doprowadziło do niedawnych aresztowań, ma także związek z pracą Jenningsa: władze USA skontaktowały się z nim w 2009 roku. „Dałem im dokumenty, które pozwoliły na rozpoczęcie całego procesu”, powiedział <em>Washington Post</em>. „Mam nadzieję, że stać mnie będzie na lot do Nowego Jorku i tam ktoś przenocuje mnie na sofie w salonie, bym mógł podejść do nich i powiedzieć &gt;Hej chłopaki, to był kawał roboty, czyż nie?&lt;”.</p>
<p>Jennings ma obecnie 71 lat, jest blisko emerytury. W przeszłości badał działania Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, zorganizowaną przestępczość, siatki przemytników narkotyków i korupcję w policji. Wg <em>Guardiana</em> jego praca w istotnym stopniu przyczyniła się do sukcesu dochodzenia FBI. Jego artykuły w <em>Sunday Times</em> z roku 2012 dały asumpt do wszczęcia w USA osobnego śledztwa w sprawie korupcji przy przyznawaniu praw do organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej Katarowi i Rosji.</p>
<p>Dla Jenningsa taka praca to codzienność. „Jestem psem tropiącym dokumenty. Jeśli mam Twoje dokumenty, to wiem o Tobie wszystko”, opowiada. „To dość prosta sprawa. Znajdujesz obrzydliwie skorumpowanych ludzi i pracujesz nad nimi. Bo musisz. Oto co robimy. Pozostałe media są dla nich zbyt miłe i to jest złe. Jest złe, bo tak mówiła Ci twoja matka. Jest złe i to czujesz. Naszą pracą jest badanie tego, zdobywanie dowodów”, powiedział <em>Washington Post</em>.</p>
<p>Historia Jenningsa to sztandarowy przykład opowieści o tym, co może zdziałać dziennikarz, jeśli zdecyduje się badać tajemnice i władzę nieprzejrzystych organizacji, przezwyciężając usłużne milczenie pozostałych mediów.</p>
<p>Jenningsowi udało się poruszyć odpowiednie tryby, co powinno przecież być istotą dziennikarstwa śledczego. Ta historia pokazuje również rolę informatorów ulokowanych wewnątrz danej organizacji, demaskatorów we wspieraniu przejrzystości i zmian. W szczególności w sytuacjach braku elementarnej odpowiedzialności, tak jak było to w przypadku FIFA i jej działaczy.</p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/andrew-jennings-pogromca-fifa">Andrew Jennings: pogromca FIFA</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/andrew-jennings-pogromca-fifa/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pisanie o jedzeniu: nie tylko przepisy</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/pisanie-o-jedzeniu-nie-tylko-przepisy</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/pisanie-o-jedzeniu-nie-tylko-przepisy#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Pauliina Siniauer]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2015 21:53:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dziennikarstwo Branżowe]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[food journalism]]></category>
		<category><![CDATA[magazyny kulinarne]]></category>
		<category><![CDATA[Michael Pollan]]></category>
		<category><![CDATA[Upton Sinclair]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=4023</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="362" height="320" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/foodjournalism_ejo2-3-362x320.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/foodjournalism_ejo2-3-362x320.jpg 362w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/foodjournalism_ejo2-3-362x320-300x265.jpg 300w" sizes="(max-width: 362px) 100vw, 362px" />Przebyliśmy długą drogę od czasów, gdy pisanie o jedzeniu ograniczało się do publikowania przepisów kulinarnych w czasopismach dla kobiet. Obecnie publikacje dotyczące najnowszych trendów w zakresie żywienia są powszechne w różnych typach mediów, również tych działających online, na całym świecie. W słownictwie branżowym w krajach anglosaskich pojawiło się nawet pojęcie „food journalism”. Gdy informuję ludzi, &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/pisanie-o-jedzeniu-nie-tylko-przepisy">Pisanie o jedzeniu: nie tylko przepisy</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="362" height="320" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/foodjournalism_ejo2-3-362x320.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/foodjournalism_ejo2-3-362x320.jpg 362w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/foodjournalism_ejo2-3-362x320-300x265.jpg 300w" sizes="(max-width: 362px) 100vw, 362px" /><div class="pf-content"><p><strong>Przebyliśmy długą drogę od czasów, gdy pisanie o jedzeniu ograniczało się do publikowania przepisów kulinarnych w czasopismach dla kobiet. Obecnie publikacje dotyczące najnowszych trendów w zakresie żywienia są powszechne w różnych typach mediów, również tych działających online, na całym świecie. W słownictwie branżowym w krajach anglosaskich pojawiło się nawet pojęcie „food journalism”.</strong></p>
<p>Gdy informuję ludzi, że przedmiotem mojego dziennikarskiego zainteresowania jest właśnie jedzenie, zwykle słyszę: „ja również uwielbiam jedzenie! Z pewnością często jadasz w restauracjach?”. Mogę się założyć, że niewielu dziennikarzy ekonomicznych słyszy: „ja też kocham pieniądze! Z pewnością dużo wydajesz?”. Jednak nikogo nie winię z tego powodu, gdyż bez wątpienia jest to nowa sfera zainteresowania mediów.</p>
<p>Oczywiście, przepisy oraz krytycy restauracji wciąż są obecni, ale mamy także eseje, historie zwykłych ludzi oraz rozmaite teksty podejmujące historyczne, religijne i kulturalne zagadnienia związane z żywnością. Nie możemy także zapominać o relacjonowaniu najnowszych trendów i zjawisk w gastronomii.</p>
<p><span id="more-4023"></span></p>
<p>Autorzy tacy jak <a href="http://michaelpollan.com" target="_blank">Michael Pollan</a>, profesor dziennikarstwa na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, zbudowali swoją rozpoznawalność na krytyce praktyk stosowanych przez wielkich producentów żywności.</p>
<p>Największą zmianą jest to, że dziś czytamy już nie tylko o jedzeniu, ale również o ludziach: babciach, kucharzach, farmerach, piekarzach, idealistach – ludziach, których pasja związana jest z jedzeniem. Opowiadanie historii stało się kluczowe.</p>
<p><strong>Wątki śledcze</strong></p>
<p>Zdarzają się także opowieści, które wiele osób wolałoby ukryć przed opinią publiczną. Końskie lub szczurze mięso sprzedawane jako wołowina, zatrute mleko w proszku, tak zwana „choroba wściekłych krów”, przeterminowane produkty sprzedawane jako świeże oraz słaba jakość produktów w tanich restauracjach typu fast food, to tylko niektóre przykłady.</p>
<p>Obecnie w Europie dyskutuje się na przykład o tym, jak produkty z UE są importowane do Rosji przez Białoruś, pomimo istniejących sankcji gospodarczych lub o <a href="http://www.theguardian.com/commentisfree/2015/mar/02/hospital-food-nutrition-recovery-ministers" target="_blank">bardzo złej jakości jedzenia w szpitalach </a>w Wielkiej Brytanii.</p>
<p>Oczywiście, nie jest niczym nowym, że dziennikarze śledczy zajmują się żywnością. W roku 1906 Upton Sinclair, pisarz i dziennikarz śledczy, ujawnił w książce <em>The Jungle</em> nieprawidłowości i niskie standardy sanitarne w jednej z chicagowskich firm pakujących mięso. Wywołało to olbrzymi skandal a książka została bestsellerem. Miało to także praktyczne konsekwencje: spożycie mięsa spadło i zostały wprowadzone nowe regulacje dotyczące higieny w procesach produkcji żywności.</p>
<p>Mimo sporej liczby tematów już poruszanych – przemysłowa produkcja żywności, kwestie zdrowia publicznego, legislacji oraz polityki – pole dziennikarstwa śledczego zajmującego się kwestiami żywności wciąż jeszcze nie jest zamknięte.</p>
<p><strong>Wyzwania komercyjne</strong></p>
<p>Pisanie o jedzeniu ma także wymiar biznesowy. Dobre oceny dla danej restauracji mogą mieć ogromny wpływ na jej wyniki finansowe. Historia o nowej kafejce, której właściciel przezwyciężył liczne trudności na drodze do jej otwarcia, może zachęcić empatycznych konsumentów do odwiedzenia tego miejsca. Pochwalenie nowego, lokalnego bio-burgera w artykule może mieć większy wpływ ekonomiczny niż płatna reklama. Wszystko to powoduje, iż dziennikarze piszący o jedzeniu są etycznie odpowiedzialni za bycie obiektywnymi i mówienie prawdy. Czytelnicy mogą bowiem polegać tylko na ich uczciwości.</p>
<p>Reklamodawcy zawsze szukają nowych dróg docierania do konsumentów. Granice pomiędzy zawartością reklamową i redakcyjną coraz bardziej się zacierają: w niektórych czasopismach można już kupić sponsorowane artykuły. Jeśli w tekście wspomniany jest przepis, to dlaczego nie wspomnieć o marce produkującej dany składnik? To typowe pytanie, na które odpowiadać muszą sobie ludzie pracujący w mediach zajmujących się jedzeniem. Wyzwaniem jest połączenie satysfakcji reklamodawcy z krytycznym i obiektywnym ujmowaniem poszczególnych zagadnień.</p>
<p>Przykład z przeszłości może nam pokazać skalę problemu. W latach 60-tych w Finlandii czasopismo <em>Uusi Kuvalehti</em> opublikowało artykuł, w którym utrzymywano, że tłuszcz spożywczy marki Margarine produkowany jest z padłych zwierząt. Sprzedaż Margarine spadła natychmiast, a reklamodawcy zaczęli bojkotować <em>Uusi Kuvalehti</em>. Czasopismo zbankrutowało bardzo szybko.</p>
<p><strong>Wizja przyszłości</strong></p>
<p>Jedzenie to zasadnicza część naszego życia, ostatnio także istotna część przekazów medialnych. Samo przebywanie w berlińskim kiosku sprawia, że robię się głodna: okładka <em>Zitty magazine</em> pokazuje jak łatwo być weganem w Berlinie, obok czasopismo <em>Tip Berlin</em> i okładka z wytatuowaną ręką podającą dania wegetariańskie oraz tytuł sugerujący, że mowa o najnowszym trendzie. Gazety piszą o jedzeniu w swoich sekcjach poświęconych ekonomii, zdrowiu, podróżom, a nawet polityce. Także czasopisma z programem telewizyjnym rozpisują się o audycjach związanych z jedzeniem i popularnych kucharzach czy gwiazdach telewizji.</p>
<p>Inna rzecz, że dziennikarstwo tego typu stawia czoło tym samym problemom co wszystkie inne części dziennikarstwa. Możemy je streścić w pytaniu: jak zarabiać na treściach oferowanych online? Jak być częścią mediów społecznościowych i walczyć o swoje miejsce w całym tym szaleństwie?</p>
<p>Instagram jest pełen zdjęć jedzenia, kulinarnych blogów jest mnóstwo, mamy kilkanaście serwisów internetowych, gdzie każdy może ocenić i przeglądać restauracje.</p>
<p>Podsumowując, pisanie o jedzeniu przeżywa swoją złotą epokę. Dobrze napisane i udokumentowane teksty, wzruszające historie ludzi, opisy restauracji przypominające nowele, opowieści o żywnościowych oszustwach i sztuczkach – to wszystko teksty, które mogą zostać napisane tylko przez profesjonalnych dziennikarzy. Jakość jest wyższa niż kiedykolwiek i wygląda na to, że zawsze znajdą się chętni na dziennikarstwo wysokiej próby.</p>
<p>I co chyba najważniejsze: jedzenie zawsze będzie częścią ludzkiego życia.</p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/pisanie-o-jedzeniu-nie-tylko-przepisy">Pisanie o jedzeniu: nie tylko przepisy</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/pisanie-o-jedzeniu-nie-tylko-przepisy/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Internetowe &#8220;prawdometry&#8221;</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/internetowe-prawdometry</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/internetowe-prawdometry#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Federico Guerrini]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 23 Aug 2013 10:18:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[crowdsourcing]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[Full Fact]]></category>
		<category><![CDATA[gamifikacja]]></category>
		<category><![CDATA[grywalizacja]]></category>
		<category><![CDATA[Guardian]]></category>
		<category><![CDATA[PolitiFact]]></category>
		<category><![CDATA[weryfikacja faktów]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=2726</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="290" height="165" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/weryfikacja.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" />Weryfikacja faktów, od lat stosowana w praktyce dziennikarskiej, zyskuje prawdziwy rozgłos, dzięki możliwościom, jakie daje Internet. Do ważnego zajęcia, jakim jest sprawdzanie faktów, zaczęto metodycznie podchodzić w latach 20. XX wieku w niektórych amerykańskich magazynach, takich jak Time i New Yorker. W części gazet dokonuje się tej weryfikacji  również ex post, poprzez działy poświęcone sprostowaniom, &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/internetowe-prawdometry">Internetowe &#8220;prawdometry&#8221;</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="290" height="165" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/weryfikacja.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" /><div class="pf-content"><p><b>Weryfikacja faktów, od lat stosowana w praktyce dziennikarskiej, zyskuje prawdziwy rozgłos, dzięki możliwościom, jakie daje Internet. </b></p>
<p>Do ważnego zajęcia, jakim jest sprawdzanie faktów, zaczęto metodycznie podchodzić w latach 20. XX wieku w niektórych amerykańskich magazynach, takich jak <a href="http://www.time.com/time/" target="_blank">Time</a> i <a href="http://www.newyorker.com/" target="_blank">New Yorker</a>. W części gazet dokonuje się tej weryfikacji  również ex post, poprzez działy poświęcone sprostowaniom, jak na przykład w <i>Guardianie</i> („Sprostowania i wyjaśnienia”) czy <i>Wall Street Journal </i>(„Sprostowania i uzupełnienia”). Jednak za sprawdzaniem  faktów (szczególnie tych politycznych) w formie rozwiniętej w Internecie przez blogi oraz niezależne serwisy kryje się znacznie więcej. Kiedy człowiek zajmuje się pojęciami takimi jak „prawda”, wszystko staje się zamazane, a to, w jaki sposób określa się rolę weryfikatora faktów, jest w rzeczywistości mocno powiązane z podstawowymi postawami przyjmowanymi wobec dziennikarstwa.<span id="more-2726"></span></p>
<p>Z początku wydaje się, że nie ma w tym nic skomplikowanego. Jak słusznie zauważono w znanym cytacie przypisywanym wydawcy i filantropowi, Bernardowi Mannesowi Baruchowi: „Każdy człowiek ma prawo mylić się w swoich opiniach, ale żaden nie ma prawa mylić się w podawanych przez siebie faktach”. Niektórzy mogą uważać Maria Balotellego za świetnego piłkarza, inni za zepsutego młodego człowieka, jeśli jednak powiem, że zdobył 13 goli w sezonie 2011-2012 w lidze angielskiej, grając z Manchesterem City, nie będzie to opinia, ale fakt (pod warunkiem, że moje źródło jest wiarygodne). W tym przypadku wszystko jest proste, bo chodzi o liczby. Okazuje się jednak, że w polityce, czyli dziedzinie, na której najmocniej skupia się obecnie weryfikacja faktów online, nic nie jest już na ogół takie oczywiste. Stwierdzenie „Po co psuć dobrą historię prawdą?” lepiej odzwierciedla filozofię wyznawaną przez polityków niż cytat przypisywany Mannesowi Baruchowi.</p>
<p>Język polityki coraz bardziej przypomina ten, którym posługuje się reklama. Jak powinien w takim razie postępować dziennikarz? Czy jego obowiązkiem jest przedstawienie wypowiedzi obu stron sporu w tradycyjny sposób, poprzez ich zacytowanie („X powiedział”, „Y stwierdziła”), nawet jeśli jedna strona w widoczny sposób się myli? Czy może powinien sprostować nieprawdę, niezależnie od tego, czy została wypowiedziana w dobrej czy złej wierze?</p>
<p>Wiele mediów informacyjnych trzyma się pierwszej koncepcji, utożsamiając ją z „bezstronnością”. Inni, preferując drugą z nich, wykorzystują nowe możliwości, jakie daje Internet do wykrywania kłamstw i błędów. W jaki sposób Sieć może wspomóc weryfikację faktów? Odpowiedź zawiera się w pięciu kluczowych punktach: kontroli w czasie rzeczywistym, grywalizacji (gryfikacji, gamifikacji), otwartym dostępie do danych, crowdsourcingu oraz semantycznej analizie treści. Bogactwo danych osiągalnych obecnie dzięki Internetowi, publikowanych częstokroć przez oficjalne instytucje (Bank Światowy, MFW, itd.), oraz „otwarty” dostęp do nich umożliwiający przeszukiwanie informacji i ich odnośników, pozwala dziennikarzom na wykrywanie interesujących zjawisk bez poświęcania na to dużej ilości czasu i pieniędzy, jak to było w przypadku kosztownych tradycyjnych sposobów prowadzenia śledztw dziennikarskich.</p>
<p>Przez grywalizację (gryfikację, gamifikację) rozumiemy wykorzystywanie rozrywki i mechanizmów związanych z zabawą, w celu ułatwienia odbiorcom przyswojenia nawet skomplikowanych informacji. Przykładami wykorzystania gamifikacji będą: testy, quizy, gry informacyjne czy aplikacje na smartfony umożliwiające natychmiastową ocenę twierdzeń polityków. Medium najszerzej wykorzystywanym do weryfikacji faktów w czasie rzeczywistym jest Twitter. W ostatnich latach mogliśmy przyglądać się sposobowi jego działania podczas debat prezydenckich w różnych krajach. Zwykle przebiega to w następujący sposób: podczas gdy kandydaci wypowiadają się w telewizji, zespół redaktorów sprawdza prawdziwość ich słów, a wyniki tej weryfikacji publikuje w formie wpisu na Twitterze. Pierwsza jego wersja ogranicza się zwykle do stwierdzenia, czy coś było prawdą, czy nie. Głębsze analizy zespół publikuje później na swojej stronie internetowej. Crowdsourcing wspomaga dziennikarzy w sprawdzaniu wiarygodności pewnych stwierdzeń, przy wykorzystaniu „mądrość tłumu”. Semantyczna analiza w czasie rzeczywistym tekstu wywiadu prezentowanego w formie materiału wideo wydaje się być ostatnią granicą dla weryfikacji faktów.</p>
<p>Od 2003 roku, głównie w Stanach Zjednoczonych, prowadzono kilka różnych projektów internetowych, które łączyły część (lub wszystkie) spośród wspomnianych wyżej elementów w celu oceniania kontrowersyjnych twierdzeń. Jednym z pierwszych był <a href="http://www.factcheck.org/">Factcheck.org</a>, nienastawiona na zysk, bezstronna platforma założona przez Ośrodek Polityki Społecznej im. Annenberga na Uniwersytecie Pensylwanii, czerpiąca finansowe wsparcie ze spadku po zmarłym Walterze Annenbergu (ostatnio również z darowizn).</p>
<p>Zespół pracujących przy tym projekcie redaktorów i reporterów może swobodnie prowadzić dochodzenia, nie będąc ograniczanym przez terminy czy linię polityczną gazety. Ostatnie śledztwo dotyczyło korelacji między posiadaniem broni a morderstwami w USA („Broń – Retoryka vs. Fakty”, 2012). Wzięto w nim pod uwagę dane Biura Narodów Zjednoczonych ds. narkotyków i przestępczości oraz inne źródła, uwzględniono także różne poglądy uczonych w tej sprawie. Factcheck.org dał wyraz trudnościom w ustaleniu jakichkolwiek definitywnych związków przyczynowych między posiadaniem broni a zabójstwami z jej użyciem. Innym ważnym zadaniem tej platformy weryfikacyjnej, którego podjęła się z pomocą swojej siostrzanej strony internetowej Flackcheck.org, jest demaskowanie retoryki materiałów wideo (reklam) kandydatów politycznych.</p>
<p>W 2007 roku pojawiły się dwa nowe przykłady takiego podejścia – dział „Fact Checker” (weryfikator faktów) w <i>Washington Post </i>oraz nastawione na zysk przedsięwzięcie <i>Tampa Bay Times</i> – strona internetowa PolitiFact. Obydwa projekty łączą rygorystyczną pogłębioną analizę z gamifikacją. <i>Washington Post </i>do oceniania prawdziwości wypowiedzi polityków z różnych stron amerykańskiej sceny politycznej stosuje skalę „Pinokiów” (im więcej Pinokiów zdobyłeś, tym bardziej prawdopodobne, że pozwoliłeś sobie na rażące kłamstwo). Zdarza się też, choć niezbyt często, że wypowiedzi te są całkowicie prawdziwe. Republikanin Dave Camp, narzekając, że „przeciętnemu amerykańskiemu płatnikowi przestrzeganie kodeksu podatkowego zabiera 13 godzin i obejmuje zbieranie rachunków, zapoznawanie się z przepisami i wypełnianie formularzy wymaganych przez urząd skarbowy… Aby przestrzegać kodeksu podatkowego Amerykanie są zmuszeni wydawać 168 miliardów dolarów, a zabiera im to 6 miliardów godzin”, ostrożnie dobierał słowa, cytując dane urzędu skarbowego, zarobił więc wysoko ceniony znaczek Geppetta.</p>
<p>Na przeciwnym krańcu znalazło się stwierdzenie kongresmenki, Michelle Bachmann (na dorocznej konferencji konserwatystów, 6 marca 2013 roku), o tym, że 70% finansowania w programie Food Stamp (talony na żywność) trafia do „biurokratów”, zamiast do tych, którzy go potrzebują. Te słowa przysporzyły jej czterech Pinokiów. Weryfikator faktów, Glenn Kessler dodał jeszcze, że „tak naprawdę nie wystarczyłoby Pinokiów na tak błędne wykorzystanie danych statystycznych w głównym przemówieniu”. Jak się wydaje, Bachmann mylnie zinterpretowała dane z książki „The Poverty of Welfare: Helping Others in Civil Society” („Ubóstwo a pomoc społeczna: pomaganie w społeczeństwie obywatelskim”), a później niefrasobliwie odniosła te same dane do Food Stamp Program – programu pomocy w formie talonów żywnościowych (w którym beneficjenci otrzymują plastikową elektroniczną kartę, za pomocą której mogą nabywać żywność w sklepach), nie zdając sobie sprawy, że oficjalne dane Departamentu Rolnictwa pokazują, że na koszty administracyjne poświęca się mniej niż 6% finansowania programu.</p>
<p>Podobnym narzędziem dysponuje projekt <a href="http://www.politifact.com/" target="_blank">PolitiFact</a>, który zdobył nagrodę Pulitzera za działania podczas kampanii prezydenckiej w 2008 roku. Proponuje on skalę obejmującą kategorie: prawda, prawie prawda, prawda połowiczna, prawie fałsz, fałsz i „kłamie aż się kurzy”. Ten „prawdometr” ma też specjalne miejsce poświęcone politykom-chorągiewkom, którzy całkowicie lub częściowo zmienili swoje zdanie na jakiś temat. Dowiadujemy się z niego na przykład, że Mitt Romney zawsze był konsekwentny w swoich poglądach na małżeństwa gejowskie, podczas gdy Obama w tej samej kwestii przypomina trochę wahadełko: za – przeciw – i znów za.</p>
<p>Zespół PolitiFact opracował również „Obametr” mający na celu sprawdzanie, które spośród obietnic Obamy zostały spełnione, które nie, a nad którymi trwają prace. Inną, wartą wspomnienia inicjatywą tej strony internetowej jest „Kłamstwo roku”. To „wyróżnienie” jest przyznawane od 2009 roku, zazwyczaj Republikanom lub Demokratom zasiadającym w Kongresie, za wypowiedzi na szczególnie kontrowersyjne tematy. W 2012 roku, według PolitiFact, kłamstwem roku było stwierdzenie Mitta Romney’a o tym, że Jeep będzie produkował samochody w Chinach kosztem amerykańskich miejsc pracy.</p>
<p>W sierpniu 2010 roku <i>Guardian </i>stworzył stronę Pledge Tracker, która ma na celu dopilnowanie ponad 400 obietnic, jakie padły w pierwszych tygodniach funkcjonowania gabinetu koalicyjnego. Niedawno rozpoczął też cykl Reality Check, pojawiający się teraz sporadycznie, oparty w większej mierze na zbieraniu głosów specjalistów w różnych sprawach, a mniej na mówieniu własnym głosem. Wśród innych eksperymentów związanych z weryfikacją faktów w Internecie należy wymienić <a href="https://pagellapolitica.it/" target="_blank">Pagella Politica</a>, włoską stronę zainspirowaną przez PolitiFact, oraz Le Veritomètre we Francji.</p>
<p>W Wielkiej Brytanii ciekawą inicjatywą jest <a href="http://fullfact.org/" target="_blank">Full Fact.org</a>, którego motto to „promowanie precyzyjności w publicznej debacie” i który stara się odciąć od dosadnego stylu swoich amerykańskich odpowiedników. Jasno wyrażono to w redakcyjnych wytycznych: „Wierzymy, że należy skupić się na sprawach, a ocenianie ludzi i ich motywów pozostawiamy naszym czytelnikom. I bez naszego udziału w polityce i dziennikarstwie jest wystarczająco wiele cynizmu”.</p>
<p>FullFact.org jest stowarzyszeniem nienastawionym na zysk, wspieranym przez trzy niezależne fundacje i fundusze: Joseph Rowntree Charitable Trust, Nuffield Foundation i Esmee Fairbairn Foundation oraz darowizny indywidualnych osób. FullFact dąży do wywierania swego rodzaju „cichego” wpływu na instytucje oraz osiągania zmian bez bezpośredniego atakowania poszczególnych osób (skupienie się na sprawach, nie na ludziach). To podejście przyniosło już pewne sukcesy, jednym z najważniejszych było zmuszenie ówczesnego premiera, Gordona Browna, do przyznania, że nie jest w stanie przedstawić dowodów na to, iż rząd pomógł 300 000 małych firm w trakcie recesji.</p>
<p>Will Moy, redaktor naczelny FullFact, opisał mi sytuację w następujący sposób: „Nasze podejście wynika z tego, że za swoją podstawową misję uważamy promowanie dobrze ugruntowanego zaufania w debacie publicznej, podczas gdy inne weryfikujące fakty organizacje przejawiają raczej dziennikarskie podejście w rodzaju: «Czemu ten drań mnie okłamuje?». Oznacza to, że postrzegają siebie jako rzecznika konsumentów/wyborców, który strzeże ich przed nieprawdziwymi stwierdzeniami. My naszą rolę widzimy nieco szerzej, w pomaganiu obywatelom, decydentom politycznym oraz innym osobom podejmującym ważne decyzje w uzyskiwaniu wiarygodnych danych i unikaniu rozpowszechniania nierzetelnych informacji”.</p>
<p>Prawie wszystkie narzędzia do weryfikacji faktów online funkcjonują albo jako nienastawione na zysk, niezależne przedsięwzięcia, albo wpisują się w normalną działalność internetowej gazety. Jedynym wyjątkiem jest PolitiFact, który zbiera wiele krytyki (szczególnie od tych, którzy otrzymali status „kłamie aż się kurzy”). Niektórzy ganią go za zbyt dużą agresję mającą na celu przyciągnięcie uwagi, bez której nie byłoby reklam, a więc nie zwracałyby się koszty jego prowadzenia. Inni dla odmiany krytykują go za rzekome „nadmierne wyważenie” mające na celu uniknięcie oskarżeń o stronniczość.</p>
<p>Oczywiście, pojawia się pytanie, czy platformy służące do weryfikacji faktów mają jakikolwiek wpływ na rzeczywiste działania lub słowa polityków, czy są tylko sposobem na budowanie wizerunku gazet? Wydaje się w zasadzie, że odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi: „nie”. Politycy wciąż podają wprowadzające w błąd dane i wygłaszają zupełnie fałszywe stwierdzenia. Jednak ta kwestia jest nieco bardziej skomplikowana. Michael Dobbs, twórca działu weryfikacji faktów w <i>Washington Post </i>i jego pierwszy redaktor, opisuje w swoim eseju pt. „The rise of political fact-checking” („Początki politycznej weryfikacji faktów”), jak asystenci polityków zaczęli do niego dzwonić przed przemówieniami, aby upewnić się, że nie zawierają one sprzeczności. Z drugiej strony, wielu weryfikatorów faktów twierdzi, że zaprzestanie przez polityków kłamstw nie jest dobrą miarą sukcesu ich platform. Jak pisze Bill Adair z PolitiFact: „Twierdzić, że weryfikacja faktów poniosła porażkę, bo politycy nadal kłamią, to jak powiedzieć, że dziennikarstwo śledcze jest bezwartościowe, bo politycy wciąż uprawiają korupcję. Owszem, korupcja ciągle istnieje. Jednak prowadzimy dziennikarskie dochodzenia i weryfikujemy fakty, aby dać ludziom dostęp do informacji, których potrzebują przy podejmowaniu mądrych decyzji”.</p>
<p>W sierpniu firma Social Science Research Solutions przeprowadziła dla Ośrodka Polityki Społecznej im. Annenberga na Uniwersytecie Pensylwanii badanie obejmujące 1522 dorosłe osoby. Wykazało ono, że respondenci deklarujący korzystanie z informacji dotyczących weryfikacji faktów w Internecie udzielili poprawnych odpowiedzi na 55,5% pytań sprawdzających ich „wiedzę polityczną”, podczas gdy wśród osób niekorzystających z tych informacji odsetek ten wyniósł 45,5%. W wyniku pracy weryfikatorów faktów w ostatnich latach zmienił się również sposób, w jaki media mówią o polityce (w szczególności amerykańskiej). W czasie amerykańskich wyborów 2012 roku wiele gazet donosiło o kłamstwach podczas debat, traktując ten problem jako ważny element swoich informacji, często również wspominając o nim w nagłówkach, na przykład: „Wprowadzająca w błąd mowa Ryana” (<i>Washington Post</i>) czy „Obietnicom związanym z deficytem brakuje szczegółów” (AP). Także politycy zaczęli wykorzystywać weryfikację faktów do walki ze swoimi adwersarzami oraz do promowania własnej oferty. Z drugiej strony, Neil Newhouse, odpowiedzialny za sondaże wyborcze w sztabie Romney’a, podczas krajowej konwencji Partii na Florydzie, powiedział: „nie pozwolimy, aby weryfikatorzy faktów decydowali o kształcie naszej kampanii”.</p>
<p>Wreszcie, pytanie o wpływ intensywnej weryfikacji faktów łączy się mocno z innym, szeroko dyskutowanym dylematem: czy dziennikarstwo wywiera rzeczywisty wpływ na społeczeństwo? Gazety będą bardziej skłonne do wykorzystywania narzędzi weryfikacji faktów niż nadawcy radiowi i telewizyjni z prostego powodu: teksty pisane łatwiej uchwycić i zanalizować niż słowa wypowiadane w materiale wideo. To może jednak ulec zmianie, szybciej niż można byłoby się spodziewać. <i>Washington Post</i> stworzył Truth Teller – prototyp oprogramowania, które automatycznie wyodrębnia odpowiednie cytaty i dane z przemowy oraz porównuje je z szeregiem oficjalnych baz danych, informując jednocześnie od razu, czy mówca nie mija się z prawdą. Oprogramowanie jest wciąż dość prymitywne, jednak stanowi pierwszy krok do automatyzacji określania prawdziwości. Czy to oznacza, że nie będziemy już potrzebowali dziennikarzy prowadzących dochodzenia i konfrontujących oficjalne wersje? W żadnym przypadku. Mimo wszystkich swoich możliwości, weryfikacja faktów online wciąż wiąże się, i zapewne zawsze będzie się wiązała, z pewnymi ograniczeniami: dobrze działa przy obróbce danych liczbowych, ale to na ogół nie wystarcza. Na liczby trzeba patrzeć z określonej perspektywy, umieszczać je w pewnym kontekście. Część polityków może przywoływać tylko korzystne dla siebie dane albo raczyć nas wieloznacznymi stwierdzeniami, które można odczytywać na kilka sposobów. Będąc tylko ludźmi, weryfikatorzy faktów bywają stronniczy. Istoty ludzkie mają silną skłonność do wierzenia w to, co im odpowiada, nawet jeśli jawnie odbiega to od rzeczywistości. W końcu, komu potrzeba ciężko wypracowanej prawdy, skoro kłamstwa są tak piękne i dostępne zupełnie za darmo?</p>
<p><span style="color: #999999;"><em>Zdjęcie: <a href="http://www.flickr.com/photos/journalismfestival/" target="_blank"><span style="color: #999999;">International Journalism Festival</span></a></em><em> / CC Flickr</em></span></p>
<p><span style="color: #999999;"><em>Reuters Institute for the Study of Journalism jest partnerem Europejskiego Obserwatorium Dziennikarskiego.</em></span></p>
<p><span style="color: #999999;"><i>Pierwotnie artykuł opublikowano </i>w <em>Oxford Magazine.</em></span></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/internetowe-prawdometry">Internetowe &#8220;prawdometry&#8221;</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/internetowe-prawdometry/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak Unia Europejska może pomóc dziennikarstwu?</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/jak-unia-europejska-moze-pomoc-dziennikarstwu</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/jak-unia-europejska-moze-pomoc-dziennikarstwu#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Eric Karstens]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 16 Oct 2012 07:47:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Alexandros Koronakis]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo europejskie]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[Erasmus dla dziennikarzy]]></category>
		<category><![CDATA[Neelie Kroes]]></category>
		<category><![CDATA[pluralizm mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Madelin]]></category>
		<category><![CDATA[Ronny Patz]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=2049</guid>

					<description><![CDATA[<p>* Artykuł opublikowano dzięki uprzejmości Europejskiego Centrum Dziennikarstwa Dlaczego Unia Europejska wykazuje się taką nieudolnością we wspieraniu wolności prasy i pluralizmu mediów? Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, komisarz ds. agendy cyfrowej, Neelie Kroes, postawiła to pytanie w swoim przemówieniu wygłoszonym na seminarium dotyczącym wolności mediów w krajach członkowskich UE zorganizowanym w maju przez Parlament Europejski. W skrócie, &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/jak-unia-europejska-moze-pomoc-dziennikarstwu">Jak Unia Europejska może pomóc dziennikarstwu?</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><span style="color: #c0c0c0;">* Artykuł opublikowano dzięki uprzejmości Europejskiego Centrum Dziennikarstwa</span></p>
<p><strong><img loading="lazy" class="alignleft" title="ue" src="http://farm4.staticflickr.com/3612/3429251178_0d9020f84b_m.jpg" alt="" width="240" height="160" />Dlaczego Unia Europejska wykazuje się taką nieudolnością we wspieraniu wolności prasy i pluralizmu mediów?</strong></p>
<p>Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, komisarz ds. agendy cyfrowej, Neelie Kroes, postawiła to pytanie w swoim <a href="http://www.commentneelie.eu/speech.php?sp=SPEECH/12/335" target="_blank">przemówieniu</a> wygłoszonym na seminarium dotyczącym wolności mediów w krajach członkowskich UE zorganizowanym w maju przez Parlament Europejski. W skrócie, poruszyła następujące kwestie:</p>
<ul>
<li>W poszczególnych krajach członkowskich praktyka oraz ekonomiczne, kulturowe i prawne uwarunkowania pluralizmu mediów oraz wolności prasy różnią się w znacznym stopniu, dlatego też nie da się zarysować sytuacji ogólnej bez uwzględnienia tego zróżnicowania;</li>
<li>Jeśli Unia Europejska miałaby w ogóle podjąć działania związane z pluralizmem, nie może skupiać się na negatywnych przypadkach poszczególnych krajów członkowskich (ostatnio Węgry czy Włochy kilka lat temu), ale zdecydować się na podejście powszechne i uniwersalne;</li>
<li>Kraje członkowskie nie wyposażyły jeszcze Unii Europejskiej w uprawnienia pozwalające jej bezpośrednio bronić wolności mediów, a przynajmniej nie w samych krajach członkowskich;<span id="more-2049"></span></li>
<li>Problem pogarsza to, że samo dziennikarstwo, będące zapewne najistotniejszym aspektem pluralizmu mediów, podlega obecnie dogłębnym zmianom, które niesie Internet, a ich konsekwencje nie są jeszcze znane;</li>
<li>Finansowanie ze środków publicznych mające na celu utrzymanie dotychczasowych modeli biznesowych dziennikarstwa byłoby marnotrawstwem, jako że te pieniądze spowalniałyby jedynie ostatecznie nieunikniony proces zasadniczych zmian w całym sektorze.</li>
</ul>
<p>Zgadzam się ze wszystkimi poruszonymi wyżej kwestiami. Sama Komisja Europejska w swoim <a href="http://ec.europa.eu/information_society/media_taskforce/pluralism/study/index_en.htm" target="_blank">badaniu z 2009 roku na temat wskaźników służących ocenie pluralizmu mediów w państwach członkowskich UE</a> (por. moje komentarze w języku <a href="http://wordpress.karstens.eu/media-pluralism-monitor-unveiled/" target="_blank">angielskim</a> i <a href="http://wordpress.karstens.eu/pluralismus-algebra-eine-eu-studie-will-die-informations-und-angebotsvielfalt-der-medien-messen/" target="_blank">niemieckim</a>) pokazała wielość różnych czynników wpływających na wolność prasy oraz rozmaitość ich wzajemnych oddziaływań zachodzących w poszczególnych krajach.</p>
<p><strong>Monitoring pluralizmu mediów</strong></p>
<p>Mimo to, w ramach badania udało się wypracować solidne podejście do pomiaru pluralizmu mediów w ujęciu porównawczym &#8211; jednakże od momentu przedstawienia nikt go nie wykorzystuje. Unika się rzeczywistego wykorzystania jego efektów. Pozostawienie tej sprawy na poziomie rozważań teoretycznych zapewnia oczywiście, iż żaden kraj członkowski, koncern medialny czy lobby nie zostaną urażone. Wyobrażam sobie także, że istniał pewien opór przed przeznaczeniem większej ilości pieniędzy na zajęcie się problemem, który tak czy inaczej jest poza zakresem kompetencji Unii Europejskiej.</p>
<p>Wciąż jestem jednak zdania, że porównawcza perspektywa w spojrzeniu na pluralizm mediów, która uwzględnia różnorodne aspekty, takie jak struktura własności mediów, wielkość rynku i jego rozdrobnienie, kwestie ekonomiczne, podejście do (samo)regulacji, typy i rodzaje mediów czy różnorodność kulturowa, ma na poziomie europejskim oczywistą, dodaną wartość. Chociaż obecnie stanowienie prawa w tej dziedzinie przez Unię Europejską nie byłoby właściwe, mogłaby ona jednak dostarczać wiedzy i obserwacji, które byłyby obszerniejsze od zwykłej sumy informacji o poszczególnych częściach, czyli utrwalonych systemach medialnych poszczególnych krajów członkowskich*.</p>
<p><strong>Porzucone inicjatywy</strong></p>
<p>W ciągu ostatnich kilku lat jeszcze dwie inne inicjatywy związane z dziennikarstwem zostały wycofane przez instytucje Unii Europejskiej, zanim nawet osiągnęły etap projektu pilotażowego. Pierwsza, z 2010 roku, miała na celu <a href="http://ec.europa.eu/dgs/communication/pdf/100922_minutes.pdf" target="_blank">ustanowienie dotacji</a> dla wielonarodowych zespołów dziennikarzy śledczych. Za tym projektem stały dobre intencje, jednak jego założenia nie były do końca przemyślane – nie wzięto w wystarczającym stopniu pod uwagę mentalności oraz metod pracy dziennikarzy, wystąpiły także trudności w ustanowieniu odpowiedniej zapory pomiędzy UE, jako organem władzy, oraz potencjalnie delikatnymi, jeśli nawet nie drażliwymi tematami dziennikarstwa śledczego. Za <a href="http://ec.europa.eu/dgs/communication/contracts-and-grants/grants/years/2010_en.htm" target="_blank">porzuceniem</a> tego projektu stały słuszne powody, jednocześnie pozbawiono jednak społeczeństwo mogących się pojawić w jego ramach emocjonujących artykułów o wartości ponad 1 miliona euro, nawet jeśli przyjmować tylko najwcześniejszy planowany zarys projektu.</p>
<p>Drugi projekt, z 2011 roku, zmierzał do ustanowienia programu <a href="http://ec.europa.eu/information_society/media_taskforce/mobility/index_en.htm" target="_blank">Erasmus dla dziennikarzy</a>, który miał wspierać dłuższe pobyty zawodowych dziennikarzy z organizacji medialnych w innych krajach UE. To było prawdziwie europejskie przedsięwzięcie, które pomogłoby, choć stopniowo, w rozluźnianiu dominującego w mediach przywiązania do narodowego punktu widzenia. Dziennikarze mogliby zyskać wiedzę o innych krajach członkowskich, zapoznać się bezpośrednio z metodami pracy swoich kolegów po fachu, docenić prezentowane w innych krajach podejścia do kwestii będących przedmiotem wspólnego zainteresowania. Niestety projekt został odrzucony, zanim nawet zdążył rozpocząć się na dobre.</p>
<p>Wszystkie powyższe projekty bezpośrednio lub pośrednio zainicjował Parlament Europejski i przekazał je do Komisji Europejskiej, aby zbadała ich wykonalność oraz ewentualnie później wdrożyła. Ani jeden z nich nie przetrwał &#8211; mimo tego, że żaden nie był w zamyśle związany bezpośrednio z dotowaniem przestarzałych modeli biznesowych mediów. Wszystkie trzy koncepcje ignorowały raczej strukturę organizacyjną, miały przede wszystkim inwestować z korzyścią dla publikacji dziennikarskich, umiejętności zawodowych indywidualnych dziennikarzy, różnorodności mediów jako całości oraz europejskiej sfery publicznej.</p>
<p><strong>Z piany i sferykuł</strong></p>
<p>Ludzie od długiego czasu zastanawiają się jednak nad tym, czy europejska sfera publiczna jest w ogóle możliwa, a jeśli tak, w jaki sposób można by ją urzeczywistnić. Argumentuje się, że integracja europejska umocni się, tylko jeśli obywatele przestaną w końcu identyfikować się wyłącznie ze swoimi krajami pochodzenia i uznają Europę za wspólną polityczną przestrzeń działania, będącą ponad pomniejszymi interesami poszczególnych krajów członkowskich. Zapewne jesteśmy o lata świetlne od takiego stanu europejskiej szczęśliwości.</p>
<p>Niemniej jednak dwie dość śmiałe, a jednak trafne metafory pojawiły się ostatnio w tej dyskusji. Alexandros Koronakis stwierdza, że europejska sfera publiczna jest <a href="http://www.neurope.eu/blog/journalism-going-digital-media-brussels-eurobubble" target="_blank">„rozbita na sferykuły”</a>, w których przez wszelkiego rodzaju media zaspokajanych jest znacznie więcej specyficznych interesów niż kiedykolwiek wcześniej, a jednocześnie wciąż brakuje całościowej, ogólnej świadomości i zrozumienia kwestii związanych z UE.</p>
<p>Natomiast Ronny Patz zauważył coś, co nazywa <a href="http://polscieu.ideasoneurope.eu/2012/05/11/the-illusion-of-the-eu-bubble-and-the-discovery-of-the-eu-foam/" target="_blank">„pianą UE”</a>. W tym pojęciu kryje się bystre odwołanie do „bańki UE” czy „brukselskiej bańki”, które to określenia często stosuje się, opisując mocno powiązaną społeczność ekspertów UE, porozumiewających się ze sobą bardzo fachowo, a pozostających jednocześnie niezrozumiałymi dla reszty społeczeństwa. Ronny badał, w jaki sposób europejskie zagadnienia pojawiają się na blogach o tematyce nie tylko europejskiej, na takich, które pisane są w wielu różnych językach, a nie tylko po angielsku czy francusku, czyli w obowiązkowych językach każdego wielbiciela UE. Jego diagnoza: w rzeczywistości tematy europejskie przenikają szerzej do blogosfery. To co sprawia, że są raczej pianą niż bańką, to brak ich wzajemnych powiązań – rzadko odwołują się do siebie i prawie nigdy nie angażują się w prawdziwą debatę.</p>
<p>Biorąc pod uwagę fakt, że blogi wydają się bardziej prężne od <a href="http://wordpress.karstens.eu/legacy-media-and-journalism-a-roundup/" target="_blank">tradycyjnych mediów</a> oraz to, że wiele z nich poświęconych jest bardziej konkretnemu obszarowi zainteresowania niż publikacje mediów głównego nurtu, przyjmuję, że spostrzeżenie dotyczące „piany UE” oznacza, że przynajmniej substrat europejskiej sfery publicznej już istnieje. Teraz zadanie polega na tym, aby poszerzać świadomość tego faktu i rozpocząć „łączenie kropek” albo raczej – by być konsekwentnym – „baniek”.</p>
<p><strong>Lista zadań</strong></p>
<p>Co więc może zrobić w tej sprawie Unia Europejska? Wszystko sprowadza się do jednego słowa: ŁĄCZYĆ. Nie było zaskoczeniem <a href="http://ec.europa.eu/information_society/media_taskforce/doc/mobility/erjo_part2_report.pdf" target="_blank">badanie ilościowe</a> związane ze wspomnianym powyżej projektem „Erasmus dla dziennikarzy” („Erasmus for journalists”), które wykazało, że media w krajach członkowskich UE poświęcają bardzo niewielki procent swoich doniesień kwestiom związanym z innymi krajami członkowskimi (przeciętnie ten procent jest liczbą jednocyfrową), a o kwestiach związanych z instytucjami europejskimi nie ma nawet po co wspominać.</p>
<p>Istnieje kilka sposobów, które mogłyby zapewne polepszyć tę niepokojącą sytuację:</p>
<ul>
<li>Sprawienie, by dziennikarze lepiej orientowali się, co dzieje się w innych krajach członkowskich oraz by byli bardziej kompetentni w relacjonowaniu tych kwestii. Dobrym początkiem mógłby być program wymiany na wzór Erasmusa (ostatnio uruchomienie takiego programu sugerował niezależny ośrodek – <a href="http://ecfr.eu/page/-/ECFR58_EUROPE_INCENTIVES_REPORT_AW.pdf" target="_blank">Europejska Rada Spraw Zagranicznych</a>). Program mógłby obejmować nie tylko doświadczonych zawodowych dziennikarzy, ale i studentów dziennikarstwa oraz blogerów.</li>
<li>Kontynuacja i znaczne poszerzenie inicjatyw takich jak <a href="http://www.bloggingportal.eu/blog/pilot-project-blogger-accreditation/" target="_blank">akredytacje dla blogerów</a> na spotkania Rady Europejskiej, Rady Unii Europejskiej i innych instytucji europejskich wysokiego szczebla oraz rządów państw. Blogerzy wnoszą większą różnorodność zdań i perspektyw do relacji o sprawach transnarodowych i związanych z UE oraz przyjmują przyjaźniejszą czytelnikowi tonację niż wielu znużonych korespondentów.</li>
<li>Wspieranie sensownej agregacji treści oraz fachowych tłumaczeń tekstów dotyczących kwestii europejskich. Jak na razie Tłumacz Google często utrudnia komfortowe czytanie, tłumaczenia wykonywane przez ludzi wciąż są bardziej naturalne w odbiorze. Portal presseurop.eu, na który Komisja Europejska wydaje sumę 3,2 miliona euro rocznie, jest świetnym początkiem, podobnie jak oparty na wolontariacie projekt bloggingportal.eu.</li>
<li>Tworzenie zachęt dla transgranicznej dystrybucji artykułów ze wszystkich rodzajów mediów, na przykład poprzez uproszczenie systemu prawa autorskiego czy inwestycje w darmowe narzędzia tłumaczeniowe w postaci otwartego oprogramowania. Zwłaszcza, kiedy spółki medialne zmniejszają liczbę zagranicznych korespondentów, niezwykle istotne staje się znalezienie wykwalifikowanych współpracowników na miejscu.</li>
<li>Ustanowienie ogólnego funduszu z przeznaczeniem na wsparcie podróży reporterskich. Powstało już kilka takich inicjatyw z myślą o dziennikarzach śledczych – to dobrze, ale zakres jest zbyt wąski, aby te działania mogły wpływać na zwiększane świadomości kwestii europejskich i całościowe objęcie ich relacjami medialnymi. To nie spektakularne doniesienia wpływają na spójność między odbiorcami wiadomości z różnych krajów członkowskich, ale raczej codzienne, przyziemne sprawy.</li>
<li>Znalezienie sposobów wspierania ogólnoeuropejskich mediów, takich jak „European Daily”, to jest wydawnictw, które nie są kierowane przede wszystkim do „brukselskiej bańki” (jak na przykład „European Voice”). Zwracanie się do odbiorców z UE jako całości automatycznie zmienia perspektywę, pod warunkiem że relacje nie stają się zbyt specjalistyczne, a dotyczą raczej spraw będących przedmiotem ogólnego zainteresowania.</li>
<li>Rozpoczęcie budowania koncepcji europejskiej publicznej organizacji medialnej świadczącej pełnowymiarowe usługi. Telewizyjny kanał informacyjny Euronews rocznie dostaje prawie 19 milionów euro <a href="http://ec.europa.eu/dgs/communication/pdf/progr2012_en.pdf" target="_blank">w formie dotacji od Komisji Europejskiej</a>, jego oglądalność jest jednak zasadniczo niewymierna, nie wspominając już o mniej więcej 9 milionach euro rocznie wydawanych na w dużej mierze nieefektywny kanał <a href="http://www.neurope.eu/article/europarltv-goes-lobbying" target="_blank">EuroparlTV</a>. Można by je przekształcić w jakiś fundusz zalążkowy.</li>
<li>Wreszcie, europejskie instytucje powinny wziąć pod uwagę radę Roberta Madelina, z Dyrekcji Generalnej ds. Społeczeństwa Informacyjnego w Komisji Europejskiej (przemianowanej trafnie na Dyrekcję Generalną „CONNECT”), którą oddaje <a href="http://www.guardian.co.uk/public-leaders-network/blog/2012/jun/21/civil-servants-become-digital-natives" target="_blank">artykuł w <em>Guardianie</em></a>: „Czerpanie z przykładu otwartej, szczerej, indywidualnej strategii komunikowania stosowanej w mediach społecznościowych, na wszystkich szczeblach hierarchii, jednocześnie świadome pielęgnowanie wysokiego poziomu tolerancji dla pomyłek i błędnych posunięć, które mogą się zdarzyć”.</li>
</ul>
<p>* Daniel C. Hallin/Paolo Mancini (2004). Comparing Media Systems. Three Models of Media and Politics. Cambridge University Press</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Oryginalny artykuł można znaleźć na stronie <a href="http://www.ejc.net/magazine/article/eight_ways_the_eu_can_help_journalism/" target="_blank">Europejskiego Centrum Dziennikarstwa</a>, 16 sierpnia 2012.</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/jak-unia-europejska-moze-pomoc-dziennikarstwu">Jak Unia Europejska może pomóc dziennikarstwu?</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/jak-unia-europejska-moze-pomoc-dziennikarstwu/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wolność prasy w walce z korupcją</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/wolnosc-prasy-w-walce-z-korupcja</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/wolnosc-prasy-w-walce-z-korupcja#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Stephan Russ-Mohl]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 23 Dec 2010 22:34:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[korupcja]]></category>
		<category><![CDATA[niezależność redakcji]]></category>
		<category><![CDATA[Reporters Without Borders]]></category>
		<category><![CDATA[Szwajcaria]]></category>
		<category><![CDATA[Transparency International]]></category>
		<category><![CDATA[walka z korupcją]]></category>
		<category><![CDATA[wolność prasy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1185</guid>

					<description><![CDATA[<p>Szwajcarzy mają powód do dumy. W najnowszym rankingu Transparency International, Szwajcaria znalazła się w grupie 10 krajów postrzeganych jako w najmniejszym stopniu zagrożone korupcją. Spośród krajów europejskich, w czołówce znalazły się także Dania, Szwecja, Finlandia, Holandia i Norwegia. Pozostali faworyci to Kanada, Australia, Nowa Zelandia i Singapur. Inny międzynarodowy ranking, analizujący poziom wolności prasy, jest &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/wolnosc-prasy-w-walce-z-korupcja">Wolność prasy w walce z korupcją</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><img loading="lazy" class="alignleft" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/2010/11/157929769_e7b7346816_m.jpg" alt="" width="240" height="180" /><strong>Szwajcarzy mają powód do dumy.</strong></p>
<p>W najnowszym rankingu <a href="http://www.transparency.org/">Transparency International</a>, Szwajcaria znalazła się w grupie 10 krajów postrzeganych jako w najmniejszym stopniu zagrożone korupcją. Spośród krajów europejskich, w czołówce znalazły się także Dania, Szwecja, Finlandia, Holandia i Norwegia. Pozostali faworyci to Kanada, Australia, Nowa Zelandia i Singapur.</p>
<p>Inny międzynarodowy ranking, analizujący poziom wolności prasy, jest corocznie przygotowywany przez Reporterów bez Granic (<a href="http://en.rsf.org/">Reporters Without Borders</a>). W tym wypadku, Szwajcaria uplasowała się na 1 miejscu, razem z Finlandią, Islandią, Holandią, Norwegią i Szwecją. W pierwszej dziesiątce znalazły się także Austria, Irlandia i Estonia – jedyne państwo byłego Związku Radzieckiego, które zdobyło tak wysoką liczbę punktów. Jako jedyny pozaeuropejski kraj, w pierwszej dziesiątce znalazła się także Nowa Zelandia.</p>
<p><span id="more-1185"></span></p>
<p>Szczegółowa analiza obydwu rankingów nasuwa kilka interesujących wniosków:</p>
<ul>
<li>Europa, Ameryka Północna i kraje oceaniczne utrzymują wysoką pozycję zarówno w odniesieniu do ograniczania problemu korupcji, jak i gwarantowania wolności prasy. Oczywistym jest, że wolność prasy i przyzwolenie na korupcję są skorelowane negatywnie. Warto też zaznaczyć, że Singapur jest jedynym państwem na świecie, które skutecznie walczy z korupcją, jednocześnie nie otrzymując wysokich not za wolność prasy.</li>
<li>Rankingi pokazują ogromne różnice między północą i południem, a także wschodem i zachodem Europy. Wyniki trzech dużych sąsiadów Szwajcarii (Niemiec, Francji i Włoch) bardzo się od siebie różnią. W rankingu dotyczącym korupcji, Niemcy zajęły 15., a Francja 25. miejsce. Włochy znalazły się daleko w tyle, na 67. miejscu – za Ruandą i przed byłym sowieckim satelitą, Gruzją. W przypadku wolności prasy, Niemcy zajęły 17., Francja 44., a Włochy 49. pozycję.</li>
<li>Na samym dole korupcyjnej klasyfikacji znalazły się: Sudan, Turkmenistan, Uzbekistan, Birma i Somalia, jak również Afganistan i Irak – dwa kraje, które w ciągu ostatnich lat prawdopodobnie ucierpiały najbardziej na skutek wojen. W odniesieniu do wolności prasy, listę zamykają: Syria, Birma, Iran, Turkmenistan, Korea Północna i Erytrea.</li>
</ul>
<p>Zależność pomiędzy wysokim poziomem wolności prasy i ograniczoną podatnością na korupcję jest tak sugestywna, że można by przypuszczać, iż drugi z czynników jest powodowany przez pierwszy. Doświadczenie nakazuje jednak ostrożność w przypadku tego typu uogólnień. To, że liczba urodzeń spada wraz z liczbą bocianów nie dowodzi, że to bociany przynoszą dzieci.</p>
<p>Podatność na korupcję jest przede wszystkim kwestią etyki, a więc socjalizacji i kultury społeczno–politycznej. Ekonomiści wskazują z kolei, że korupcja rozprzestrzenia się tam, gdzie jest opłacalna. „Opłacalność” zależy od prawdopodobieństwa zostania przyłapanym na korupcyjnym akcie, jak również od potencjalnych sankcji. Świadomość tego, że niezależna prasa może odkryć korupcję i uczynić z niej skandal pozostaje prawdopodobnie najlepszą formą jej zapobiegania. Gwarancje wolności prasy to jednak tylko pierwszy z koniecznych warunków. Kolejny to finansowa niezależność dziennikarstwa i wystarczające nakłady na dziennikarstwo śledcze.</p>
<p>Przez kilkadziesiąt lat, drugi z wymienionych czynników był subsydiowany przez reklamodawców. Dzisiaj jednak mają oni możliwość tworzenia bardziej spersonalizowanych przekazów o wyższej jakości, dzięki pomocy portali społecznościowych i wyszukiwarek. To z kolei przyczynia się do procesu gwałtownego zanikania dziennikarstwa śledczego w zachodnich demokracjach Ameryki Północnej i Europy, a tym samym do spadku poziomu wolności prasy. Z tego powodu sukces odniesiony przez Szwajcarię może wyblaknąć, jeszcze zanim ktoś zda sobie z niego sprawę.</p>
<p><em>Tekst opublikowany w</em> <em>Werbewoche, 4 listopada 2010<br />
</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/wolnosc-prasy-w-walce-z-korupcja">Wolność prasy w walce z korupcją</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/wolnosc-prasy-w-walce-z-korupcja/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowe dziennikarstwo? Śledcze i cyfrowe</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Natascha Fioretti]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 07 Aug 2010 14:18:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo non-profit]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo online]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Dziennikarstwa w Perugii]]></category>
		<category><![CDATA[Herb Sandler]]></category>
		<category><![CDATA[nagrody Pulitzera]]></category>
		<category><![CDATA[New York Times]]></category>
		<category><![CDATA[Paul Steiger]]></category>
		<category><![CDATA[ProPublica]]></category>
		<category><![CDATA[Richard Tofel]]></category>
		<category><![CDATA[Stephen Engelberg]]></category>
		<category><![CDATA[Wall Street Journal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo.ch/?p=873</guid>

					<description><![CDATA[<p>Paul Steiger, ikona Wall Street Journal i redaktor naczelny serwisu ProPublica, zdobywcy nagrody Pulitzera, mówi o zmieniającej się twarzy dziennikarstwa. Paul Steiger poświęcił sporą część  życia dziennikarstwu prasowemu. 68-letni dziennikarz pracował jako dyrektor zarządzający Wall Street Journal od 1991 do 2007 roku, w czasie kiedy zorientowany biznesowo dziennik zdobył 16 nagród Pulitzera. Obecnie jest redaktorem &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe">Nowe dziennikarstwo? Śledcze i cyfrowe</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><strong><img loading="lazy" class="alignleft" src="http://it.ejo.ch/wp-content/uploads/investigative_journalism-248x300.jpg" alt="" width="174" height="210" />Paul Steiger, ikona <em>Wall Street Journal</em> i redaktor naczelny serwisu ProPublica, zdobywcy nagrody Pulitzera, mówi o zmieniającej się twarzy dziennikarstwa.</strong></p>
<p>Paul Steiger poświęcił sporą część  życia dziennikarstwu prasowemu. 68-letni dziennikarz pracował jako dyrektor zarządzający <em>Wall Street Journal</em> od 1991 do 2007 roku, w czasie kiedy zorientowany biznesowo dziennik zdobył 16 nagród Pulitzera. Obecnie jest redaktorem naczelnym serwisu <a href="http://www.propublica.org/about/">ProPublica</a>, z siedzibą w Nowym Jorku, będącego śledczą organizacją non-profit, dysponującą rocznym budżetem w kwocie 10 milionów dolarów.</p>
<p><span id="more-873"></span></p>
<p>ProPublica tworzy treści dziennikarskie w iście amerykańskim stylu: wszechstronne, skrupulatne,przejrzyste i zorientowane na interes publiczny. Nie robi tego jednak w tradycyjnej formie papierowej, lecz raczej w Sieci. A dokładniej na stronie <a href="http://www.propublica.org/">www.propublica.org</a>, gdzie reportaże śledcze są publikowane i udostępniane nie tylko czytelnikom, ale także innym mediom, które mają do nich darmowy dostęp. W skrócie, ProPublica jest cyfrowo-informacyjnym dzieckiem naszych czasów. Założona w 2007 roku, rozpoczęła publikowanie w 2008 i zasłużyła na Pulitzera w 2010 roku &#8211; gdy pierwszy raz nagrodzono redakcję online &#8211; za reportaże śledcze ze szpitali w Nowym Orleanie po przejściu huraganu Katrina.</p>
<p>Jaki jest klucz do takiego sukcesu? Inwestowanie i wiara w potęgę Sieci, zrozumienie, że techniki cyfrowe bardziej zadowalają potrzeby czytelników, odmładzanie kadr, przyjmowanie nowych twarzy (ProPublica ma 40 pracujących dziennikarzy, z których najmłodszy ma 23 lata, oraz 5 tysięcy wolontariuszy i studentów ze szkół dziennikarskich), współpraca z tradycyjnymi mediami. ProPublica szczerze wierzy w dzielenie się swoimi  treściami i reportażami z gazetami, radiem, telewizją i innymi witrynami internetowymi. Na przykład współpracuje z CNN, NBC, <em>New York Times</em>, <em>Washington Post</em>, <em>Huffington Post</em> i innymi, zapewniając sprawozdaniom śledczym sięganie do możliwie największej publiczności. Znakiem, że większość znakomitych gazet i mediów tradycyjnych nadal cieszy się autorytetem i wiarygodnością, jest to, że liczyć mogą na dużą liczbę zainteresowanych czytelników. Oznaką tego jest również fakt, że &#8211; w ekonomicznie trudnych czasach &#8211; organizacje non-profit takie jak ProPublica, mogą być ważnym źródłem i wzorem, z którego dziennikarstwo jutra powinno czerpać inspiracje, z punktu widzenia jakości treści, zasobów ludzkich i czasu. W opinii Steigera dziennikarstwo ma przyszłość, przede wszystkim zaś dziennikarstwo śledcze, i dotyczy to również gazet. W wywiadzie przeprowadzonym podczas Festiwalu Dziennikarstwa w Perugii zapytaliśmy Steigera o przyszłość dziennikarstwa, biorąc pod uwagę doświadczenia serwisu ProPublica i jego działania śledcze.</p>
<p><strong>Spodziewał się Pan Pulitzera?</strong></p>
<p>&#8220;Prawdę mówiąc, to nie. Była to niespodzianka, która przepełniła mnie radością. Z drugiej strony, myśląc o reportażach jakie zrobiliśmy w zeszłym roku, przynajmniej pięć stanowiło materiał na Pulitzera. Mówię to z pewnością, gdyż byłem członkiem komisji Pulitzera przez 9 lat i znam kryteria oceny i wymagany poziom jakości. A ProPublica, we współpracy z gazetami takimi jak <em>New York Times</em>, robi właśnie takie reportaże. Zatem nagroda była w pełni zasłużona, niemniej jednak była dużą niespodzianką&#8221;.</p>
<p><strong>Jak powstała idea serwisu ProPublica?</strong></p>
<p>&#8220;To był produkt końcowy szeregu zdarzeń. W 2006 roku, kiedy wciąż byłem dyrektorem zarządzającym w <em>Wall Street Journal</em>, państwo Sandlerowie, których znałem i szanowałem od wielu lat, przyszli do mnie i powiedzieli, że chcą zainwestować 10 milionów dolarów w dziennikarski projekt śledczy, prosząc mnie o radę. Ponownie spotkałem ich na początku 2007 roku i zaprezentowałem projekt tego, co miało się stać ProPublicą. Byli podekscytowani pomysłem&#8221;.</p>
<p><strong>Zatem zdecydował się Pan opuścić <em>Wall Street Journal</em> i rozpocząć cyfrową przygodę?</strong></p>
<p>&#8220;W 2007 roku byłem blisko wieku emerytalnego. 31 grudnia był moim ostatnim dniem w <em>Wall Street Journal</em>, pracy, którą kochałem do samego końca. W styczniu 2008 roku rozpoczęła działalność ProPublica&#8221;.</p>
<p><strong>Jakie cele miał Pan nadzieję osiągnąć na początku?</strong></p>
<p>&#8220;Stworzenie organizacji, która używałaby technik dziennikarskich, by kłaść światło na nadużycia władzy i niesprawiedliwość w polityce, służbie zdrowia, administracji publicznej i wymiarze sprawiedliwości&#8221;.</p>
<p><strong>Czy dotąd przyniosło to sukces?</strong></p>
<p>&#8220;Zrobiliśmy ogromny postęp. Mówiąc dziennikarsko, jesteśmy o rok do przodu. Oczywiście, jest sporo do zrobienia. Chcemy poprawić jakość dziennikarstwa w naszych dochodzeniach, by poszerzyć naszą bazę finansową oraz chcemy używać technik i narzędzi cyfrowych, by poprawić zbieranie i dystrybucję informacji. Jestem bardzo zadowolony z tego, co udało nam się dotąd osiągnąć&#8221;.</p>
<p><strong>Czy mógłby Pan opisać wewnętrzną organizację ProPublica?<br />
</strong><br />
&#8220;Na czele rady zarządzającej zasiada Herb Sandler. Rada nie współpracuje bezpośrednio z dziennikarzami i nie wie, nad jakimi dochodzeniami pracujemy. Wspiera nas i daje rady w kwestiach finansowych i technologicznych. Ja jestem redaktorem naczelnym, głównym menedżerem jest Richard Tofel, prawnik z zawodu, który ma doświadczenie na polu public relations i organizacji non-profit, redaktorem zarządzającym jest  Stephen Engelberg, znakomity dziennikarz, który wcześniej pracował jako reporter śledczy w <em>New York Times</em>. Dalej mamy czterech starszych redaktorów, których zadaniem jest służenie pomocą i radą dla około 40 dziennikarzy, którzy pracują dla ProPublica. Oczywiście, są też osoby odpowiedzialne za dystrybucję treści online, blogi, aplikacje multimedialne, sieci społecznościowe i inne&#8221;.</p>
<p><strong>Z czym wiąże się zatem dziennikarstwo dochodzeniowe?</strong></p>
<p>&#8220;To zależy od rodzaju dochodzenia. Opowieść, która została nagrodzona Pulitzerem, wiązała się z kilkoma wyprawami do Nowego Orleanu, przeprowadzeniem setek wywiadów, ciężką orka przedzierania się przez setki dokumentów, odwiedzinami we wszystkich szpitalach, by zebrać informacje. Inne dochodzenia mogą wiązać się z dłuższymi wyprawami, czasem na drugą stronę świata&#8221;.</p>
<p><strong>Innymi słowy, brzmi to jak robienie tradycyjnego, dobrego dziennikarstwa śledczego przy użyciu nowych narzędzi?</strong></p>
<p>&#8220;Dokładnie tak. Jakość treści nie zmienia się, a jedynie jej opakowanie&#8221;.</p>
<p><strong>ProPublica robi użytek z 40 tysięcy wolontariuszy i szkół dziennikarskich&#8230;</strong></p>
<p>&#8220;Tak, mamy pięć tysięcy wolontariuszy, którzy współpracują z nami. Szkoły dziennikarstwa w Stanach Zjednoczonych nie tylko uczą dziennikarstwa, ale także tworzą publikacje, zarówno te drukowane, jak i online. Tradycyjnie trudno było im zajmować się prawdziwym dziennikarstwem &#8211; choć mieli licznych współpracowników, którzy tworzyli treści &#8211; z powodu konkurencji radia, telewizji i gazet, które ich nie potrzebowały.  Dziś jednak dwie znaczące zmiany zmodyfikowały tę sytuację: liczba pracowników w tradycyjnych mediach dramatycznie spadła, zaś Internet oferuje dużo więcej możliwości, które są w zasięgu każdego. Innymi słowy, z mojego doświadczenia wynika, że szkoły dziennikarskie oferują teraz profesjonalne zdolności, doświadczonych profesorów, zmotywowanych, utalentowanych studentów. Dlaczego zatem ich nie zaangażować?&#8221;</p>
<p><strong>Ale również tradycyjne media?</strong></p>
<p>&#8220;Tak, takie jak CNN czy <em>New York Times</em>. To sytuacja obustronnego zysku dla każdej ze stron: pozwala ProPublice sięgać do czytelników prasy i widzów telewizji, którzy mniej orientują się w Sieci lub do niszowych odbiorców, natomiast tradycyjnym mediom powala sięgać do wysokiej jakości zasobów i zawartości, którą oferujemy na stronie bezpłatnie&#8221;.</p>
<p><strong>Co jest kluczem do sukcesu dziennikarstwa i gazet w przyszłości?</strong></p>
<p>&#8220;Obawiam się, że nie ma takiego klucza. To co wiem, to fakt, iż ceny reklam są dużo niższe w sieci niż w prasie drukowanej, więc jeśli <em>New York Times</em> uwierzyłby, że przetrwa jedynie z pomocą wpływów ze swej strony internetowej, tnąc koszty produkcji i dystrybucji, straciłby o wiele więcej pieniędzy niż traci dzisiaj&#8221;.</p>
<p><strong>Co jest wobec tego odpowiedzią?</strong></p>
<p>&#8220;Jedną możliwą odpowiedzią jest bez wątpienia pobieranie wyższych opłat od internautów. <em>New York Times</em> już działa w tym kierunku. Z drugiej strony, nawet mimo iż będzie to generować przepływ gotówki, w dalszym ciągu nie będzie to wystarczająco dużo, by utrzymać gazetę na powierzchni. Inną odpowiedzią może być korzystanie w większym zakresie z wykwalifikowanych blogerów i dziennikarzy obywatelskich&#8221;.</p>
<p><strong>Czy Pana zdaniem, za 10 lat wciąż będzie istnieć dziennikarstwo i dziennikarze?</strong></p>
<p>&#8220;Sądzę, że za 10 lat będzie i dziennikarstwo, i dziennikarze. Zmienią się tylko. Tradycyjna formuła omnibusa, &#8220;supermarketowe&#8221; tabloidy nie będą miały racji bytu. W przyszłości ta funkcja będzie realizowana online przez Google. Gazety będą musiały się wyspecjalizować, pójść w stronę dziennikarstwa niszowego, które proponuje ekskluzywną, wysokiej jakości i oryginalną zawartość. Nie będą wychodzić codziennie, poziom specjalizacji będzie wzrastał, kierowane będą do niszowych grup czytelników&#8221;.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Czy używa Pan Twittera lub sieci społecznościowych?</strong></p>
<p>&#8220;Nie. Nie ćwierkam, nie mam konta na Facebooku. Moja żona, która jest 25 lat młodsza ode mnie, jest blogerką modową i zawsze mówi mi: &#8220;Jeśli będzie coś wartego twojej uwagi na Facebooku, powiem ci o tym&#8221;. Oczywiście, ProPublica korzysta z serwisów społecznościowych&#8221;.</p>
<p>Tekst został opublikowany w<em> Corriere del Ticino (7 maja 2010)</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe">Nowe dziennikarstwo? Śledcze i cyfrowe</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>

<!--
Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: https://www.boldgrid.com/w3-total-cache/

Object Caching 136/171 objects using disk
Page Caching using disk: enhanced 
Minified using disk
Database Caching using disk

Served from: pl.ejo-online.eu @ 2020-12-30 22:00:13 by W3 Total Cache
-->