<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>dziennikarstwo obywatelskie &#8211; Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie &#8211; EJO</title>
	<atom:link href="https://pl.ejo-online.eu/tag/dziennikarstwo-obywatelskie/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://pl.ejo-online.eu</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 25 Jun 2012 20:05:54 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.6</generator>
	<item>
		<title>Dziennikarstwo obywatelskie we Włoszech</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/dziennikarstwo-obywatelskie-we-wloszech</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/dziennikarstwo-obywatelskie-we-wloszech#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Sara Stefanini]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Jun 2012 19:58:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[AgoraVox]]></category>
		<category><![CDATA[blogosfera]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo online]]></category>
		<category><![CDATA[Gennaro Carotenuto]]></category>
		<category><![CDATA[Liquida.it]]></category>
		<category><![CDATA[Radio Radicale]]></category>
		<category><![CDATA[SpotUs]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1959</guid>

					<description><![CDATA[<p>Włosi są coraz bardziej sceptyczni wobec wiarygodności wiodących tytułów prasowych. Dzięki temu w ich kraju rozkwita dziennikarstwo obywatelskie. Ostatni kryzys rządowy, który zakończył się rezygnacją Silvio Berlusconiego, jasno pokazał rolę, jaką w pięknej Italii odgrywają blogi i media społecznościowe. Wieczorem 12 listopada, czyli w dniu ustąpienia Berlusconiego, dziennikarze obywatelscy wyposażeni w iPady i smartfony oraz &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/dziennikarstwo-obywatelskie-we-wloszech">Dziennikarstwo obywatelskie we Włoszech</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><strong><img loading="lazy" class="alignleft" title="it" src="http://farm4.staticflickr.com/3644/3367869522_a66f1bea78_m.jpg" alt="" width="240" height="183" />Włosi są coraz bardziej sceptyczni wobec wiarygodności wiodących tytułów prasowych. Dzięki temu w ich kraju rozkwita dziennikarstwo obywatelskie.</strong></p>
<p>Ostatni kryzys rządowy, który zakończył się rezygnacją Silvio Berlusconiego, jasno pokazał rolę, jaką w pięknej Italii odgrywają blogi i media społecznościowe. Wieczorem 12 listopada, czyli w dniu ustąpienia Berlusconiego, dziennikarze obywatelscy wyposażeni w iPady i smartfony oraz inne urządzenia elektroniczne wyszli na ulice, aby zdawać relacje na żywo.</p>
<p>Popularność amatorskiego dziennikarstwa wciąż rośnie. Wiąże się to z niedopatrzeniami popełnianymi przez tradycyjne środki masowego przekazu i przekonaniem czytelników, że kiedy zwykli obywatele, tacy jak oni, dokumentują to, co się dzieje, musi w tym być mniej manipulacji.<span id="more-1959"></span></p>
<p>W 2002 roku powstała pierwsza strona internetowa dotycząca zawartości włoskiej blogosfery – <em>Liquida.it. </em>Stworzona po to, aby najlepsze włoskie blogi stały się bardziej dostępne, dostarcza innowacyjnego, demokratycznego i transparentnego narzędzia wspierającego blogerów. Nazwa strony, odwołująca się do istoty treści cyfrowych, czyli ich płynności i zmienności – jest ukłonem w stronę misji <em>Liquida</em>, którą stanowi wspieranie transparentnego środowiska i wzrostu bez barier.</p>
<p>Od czasu jej stworzenia strona ta odnotowała powstanie ponad 2 milionów blogów, z których 400 000 jest obecnie aktywnych. Dziennie powstaje 1500 blogów, rocznie publikowanych jest 30 milionów odrębnych wpisów, zawierających tekst, zdjęcia i pliki wideo. <em>Liquida.it </em>pokazuje swój prawdziwie demokratyczny charakter,<em> </em>przekazując równocześnie obraz współczesnej sfery publicznej i ożywienia blogosfery we Włoszech. Według badań i publikacji <em>Liquida.it, </em>spośród wszystkich zamieszczanych corocznie treści 3% uznawanych jest za użyteczne i wysokiej jakości. To nieźle jak na obywateli wciąż jeszcze mało obeznanych z tym narzędziem.</p>
<p>Dalszy rozwój nastąpił w 2006 roku, kiedy <em>Radio Radicale, </em>jako jeden z pierwszych wiodących środków masowego przekazu, zaczęło poświęcać wiele uwagi dziennikarstwu obywatelskiemu za pośrednictwem swojej strony – <em>Fai notizia. </em>Tego samego roku powstały strony <em>La mia notizia</em> oraz <em>Il giornalismo fatto dal cittadino informato</em>, które dawały użytkownikom możliwość szybkiego i niewymagającego rejestracji zamieszczania artykułów.</p>
<p>Oficjalny początek dziennikarstwa obywatelskiego we Włoszech nastąpił w 2008 roku. Uniwersytet w Maceracie przejął pałeczkę, wprowadzając swój pierwszy program studiów magisterskich w zakresie dziennikarstwa obywatelskiego. Nauczający na tym kierunku profesor, Gennaro Carotenuto, autor związanej z tematem książki – <em>Giornalismo partecipativo</em> – przedstawił to, co według niego powinno być wspólne dla dziennikarskiego blogowania:</p>
<ul>
<li>Wykorzystanie darmowych serwisów do zarządzania w codziennej pracy</li>
<li>Prezentacja treści w odwróconej chronologii</li>
<li>Utrwalanie wewnętrznych reguł, które powinny być dostępne na stronie</li>
<li>Łatwy dostęp do linków i kanałów RSS</li>
<li>Częste wchodzenie w interakcje z użytkownikami</li>
<li>Rozwijanie nieformalnego stylu komunikowania – opartego jednak na wiarygodnych źródłach</li>
</ul>
<p>Później, we wrześniu 2008 roku, Carlo Revelli założył w ramach <em>AgoraVox</em>, włoską wersję strony – prowadzoną przez Francesca Piccininiego. Zapytany, dlaczego wybrał Włochy na miejsce ekspansji francuskiej inicjatywy, Revelli odpowiedział: „dlatego, że we Włoszech istnieje zapotrzebowanie na media „oddolne”. Muszą istnieć platformy, które pozwolą obywatelom na wyrażanie ich punktu widzenia. To jest siła „oddolnych” mediów”.</p>
<p>W rozmowie przeprowadzonej z nim na Uniwersytecie w Rzymie przez Salvatore Ditaranta, Revelli ponownie wyjaśniał, że „gazety ulegają zmianom i to nie będzie miało końca. <em>A<em>goraVox</em></em> jest przykładem dziennikarstwa obywatelskiego i nie pozostaje w konflikcie z profesjonalnym dziennikarstwem. Obywatel, który za pomocą swojego aparatu pokazuje, co dzieje się pod jego blokiem nie jest „konkurencją” dla dziennikarza, codziennie poszukującego nowych wiadomości, w ten sam sposób, w jaki ktoś, ustrzegając się przed złodziejem, nie konkuruje z policją. Chcemy umożliwić dziennikarzom zawodowym i obywatelskim wspólną pracę, aby proces pozyskiwania informacji był oparty na prawdziwym uczestnictwie.”</p>
<p>Najnowsza platforma dziennikarstwa obywatelskiego powstała w ramach <em>SpotUs –</em> innowacyjnego i imponującego serwisu stworzonego przez 26-letniego dziennikarza, Davida Cohna. Ten portal, opierający się na finansowaniu społecznościowym, we Włoszech działający pod nazwą <em>SpotUs Italy, </em>pozwala reporterom na promowanie swoich pomysłów z nadzieją, że ostatecznie zostaną opublikowane i będą komentowane przez obywateli. Każdy, kto uzna dany pomysł na artykuł za interesujący lub ważny, może sfinansować pracę dziennikarza, który go napisze. To wyjątkowy i obiecujący pomysł, ale zawieszono go czasowo ze względu na brak funduszy.</p>
<p>W każdym razie dziennikarstwo obywatelskie stało się rzeczywistością w świecie  komunikacji i nawet najbardziej sceptyczni krytycy muszą się z tym zgodzić. Dziennikarstwo w tradycyjnych formach powinno brać udział w wysiłku ciągłego informowania obywateli – z nadzieją, że dzisiejszy czytelnik jutro może stać się autorem tekstów.</p>
<p><em>Sara Stefanini – młoda blogerka i studentka dziennikarstwa w Rzymie – opublikowała ostatnio książkę na temat dziennikarstwa obywatelskiego</em><em></em><em> pt. „Dziennikarstwo obywatelskie czy cyfrowy narcyzm?” (<em></em><em>Arcane Press)</em>.</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/dziennikarstwo-obywatelskie-we-wloszech">Dziennikarstwo obywatelskie we Włoszech</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/dziennikarstwo-obywatelskie-we-wloszech/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szybciej nie znaczy lepiej</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/szybciej-nie-znaczy-lepiej</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/szybciej-nie-znaczy-lepiej#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Michał Kuś]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 09:08:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[błędy w przekazach medialnych]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo internetowe]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[korekta redakcyjna]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Jeleśniański]]></category>
		<category><![CDATA[prawdziwość informacji]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1921</guid>

					<description><![CDATA[<p>Marek Jeleśniański analizuje mechanizmy odpowiedzialne za to, że szybkość podania informacji staje się dla dziennikarzy internetowych często ważniejsza niż jej jakość i prawdziwość. Liczni autorzy, również Ci publikujący na naszej stronie, zastanawiają się nad tym, co skłania dziennikarzy do podawania informacji, które nie są przez nich dokładnie sprawdzone i opracowane. Jako jedna z podstawowych przyczyn &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/szybciej-nie-znaczy-lepiej">Szybciej nie znaczy lepiej</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><strong><img loading="lazy" class="alignleft" title="sp" src="http://farm8.staticflickr.com/7034/6705271393_dca6cdd363_n.jpg" alt="" width="257" height="171" />Marek Jeleśniański analizuje mechanizmy odpowiedzialne za to, że szybkość podania informacji staje się dla dziennikarzy internetowych często ważniejsza niż jej jakość i prawdziwość.</strong></p>
<p><strong></strong>Liczni autorzy, również Ci publikujący na <a href="http://pl.ejo-online.eu/1116/dziennikarstwo_polityczne/relacjonowanie-konfliktow-i-cykl-zainteresowania-mediow-w-usa" target="_blank">naszej stronie</a>, zastanawiają się nad tym, co skłania dziennikarzy do podawania informacji, które nie są przez nich dokładnie sprawdzone i opracowane. Jako jedna z podstawowych przyczyn wymieniana jest presja ekonomiczna, wymuszająca na pracownikach mediów podawanie informacji tak szybko, jak to tylko możliwe.</p>
<p><span id="more-1921"></span></p>
<p>W swoim tekście opublikowanym na stronie <a href="http://eredaktor.pl/media-internetowe/sposob-na-szybka-informacje-korekta-po-fakcie-i-nieprofesjonalni-dziennikarze/#more-1341" target="_blank">eredaktor.pl</a> Jeleśniański zastanawia się nad tym, dlaczego dziennikarze pozwalają sobie na publikowanie tekstów w wersji roboczej (lub skróconej), które dopiero potem poddawane są redakcyjnej korekcie. W jego opinii wpływ na to mają zarówno wydawcy (i ich naciski na dziennikarzy), jak i odbiorcy, którzy bardzo pozytywnie oceniają szybkość podawania informacji przez media internetowe i, co za tym idzie, tej szybkości od nich oczekują. Autor powołuje się między innymi na wyniki swoich <a href="http://eredaktor.pl/pdf/obraz_dziennikarstwa_internetowego_w_polsce.pdf" target="_blank">badań </a>nad dziennikarstwem internetowym w Polsce, przeprowadzonych w roku 2008.</p>
<p>Inny wątek rozważań Jeleśniańskiego związany jest z tym, na ile rozwój dziennikarstwa obywatelskiego &#8211; i coraz częstsze korzystanie przez media z przekazów przygotowanych przez osoby nie zajmujące się dziennikarstwem zawodowo &#8211; wpływa na jakość publikacji. Autor znajduje pewne przesłanki potwierdzające tezę, iż te dwa fakty, czyli dążenie do jak najszybszej publikacji i korzystanie z tekstów przesłanych przez czytelników, mogą być ze sobą powiązane.</p>
<p>Powszechność opisanych powyżej praktyk powoduje, że w tekstach publikowanych w mediach internetowych pojawiają się liczne literówki oraz, mniejsze lub większe, błędy rzeczowe. Zmiana tempa pracy dziennikarzy zwykle bowiem nie jest rekompensowana wzmocnieniem mechanizmów korygowania błędów. Powoduje to nierzadko, iż tak podane informacje nie spełniają podstawowych standardów rzetelności. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do niekorzystnych skutków w otoczeniu społecznym, ekonomicznym czy też politycznym mediów. Autor podaje przykłady nierzetelnych informacji ekonomicznych, powodujących chaos na rynkach. Dlatego też zachęca dziennikarzy, by nie dawali się ponieść gorączce nowości i szybkości, w szczególności wtedy, gdy nie piszą o rzeczach najwyższej wagi.</p>
<p>&nbsp;</p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/szybciej-nie-znaczy-lepiej">Szybciej nie znaczy lepiej</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/szybciej-nie-znaczy-lepiej/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Śmierć druku nie zwiastuje raju</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/smierc-druku-nie-zwiastuje-raju</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/smierc-druku-nie-zwiastuje-raju#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Stephan Russ-Mohl]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 16 Feb 2012 19:02:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[Capital Times]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo online]]></category>
		<category><![CDATA[obywatele sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Sue Robinson]]></category>
		<category><![CDATA[„Journalism as Process”]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1803</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wraz ze zniknięciem gazet drukowanych dziennikarstwo ulegnie ogromnym zmianom, niekoniecznie na lepsze – twierdzi prof. Russ-Mohl w tekście opublikowanym w Schweizer Journalist. Podczas gdy kilka koncernów medialnych ze świata niemieckojęzycznego, między innymi Ringier i Springer, łącząc odrębne redakcje, przygotowuje się na internetową przyszłość, w Stanach Zjednoczonych niektóre gazety całkowicie zrezygnowały z druku i oferują wyłącznie &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/smierc-druku-nie-zwiastuje-raju">Śmierć druku nie zwiastuje raju</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><strong><img loading="lazy" class="alignleft" title="np" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/paradise-300x146.jpg" alt="" width="300" height="146" />Wraz ze zniknięciem gazet drukowanych dziennikarstwo ulegnie ogromnym zmianom, niekoniecznie na lepsze – twierdzi prof. Russ-Mohl w tekście opublikowanym w <em>Schweizer Journalist</em>. </strong></p>
<p>Podczas gdy kilka koncernów medialnych ze świata niemieckojęzycznego, między innymi Ringier i Springer, łącząc odrębne redakcje, przygotowuje się na internetową przyszłość, w Stanach Zjednoczonych niektóre gazety całkowicie zrezygnowały z druku i oferują wyłącznie wydania online. <em>Capital Times</em> z Madison w Wisconsin to gazeta, która jest jednym z niewielu pionierów takiego podejścia.</p>
<p>W ten sposób <em>Capital Time</em>s może stać się pierwszą w historii gazetą, której przekształcenie z wersji drukowanej w internetową będzie tak dokładnie zbadane. „Journalism as Process” („Dziennikarstwo jako proces”) – opracowanie naukowe (opublikowane w <em>Journalism Monographs</em>, Vol. 13, Nr 3, 2011), autorstwa Sue Robinson z Uniwersytetu Wisconsin w Madison, pokazuje,  jak tradycyjne ograniczenia i role zawodowe zanikają w redakcjach gazet wydawanych online. <span id="more-1803"></span> Informacje nie są już prezentowane jako „skończony produkt”, ale raczej tworzone i uaktualniane w ciągłym procesie interakcji między dziennikarzami i czytelnikami.</p>
<p>Według Robinson, granice między życiem prywatnym a zawodowym zacierają się, bo redaktorzy, którzy stali się obywatelami sieci („netizens”), już nie muszą być fizycznie obecni w redakcjach Zamiast tego oczekuje się ich obecności i dostępności przez 24 godziny na dobę. Wśród obywateli pojawiła się mała, jednak bardzo wymagająca grupa, która poprzez współudział – linkowanie, przekazywanie i uzupełnianie informacji – wnosi wkład w ich  kształt i dystrybucję. Dzięki temu zdarza się, że to właśnie oni przekazują wiadomość „wieloma ścieżkami, zupełnie różnymi od tej, którą wyznaczył jej reporter”.</p>
<p>Jednak  badania te mają słaby punkt. Wśród aktywnych odbiorców i „dziennikarzy obywatelskich” Robinson nie rozróżnia „zwykłych obywateli”, którzy komunikują się „amatorsko”, od profesjonalistów od PR, którzy starają się zyskać wpływ na dziennikarstwo. Dlatego też bardzo możliwe, że ogromny potencjał dziennikarstwa uczestniczącego jest odmalowywany w zbyt różowych kolorach. Jako że to dopiero początki, spoglądając na sprawę z dystansem, współpraca między małą amerykańską regionalną gazetą online a jedną z wiodących szkół dziennikarskich w kraju wydaje się godna pochwały.</p>
<p><em>Tekst opublikowano w Schweizer Journalist, 12/2011 + 1/2012</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/smierc-druku-nie-zwiastuje-raju">Śmierć druku nie zwiastuje raju</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/smierc-druku-nie-zwiastuje-raju/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Żegnaj, El Dorado!</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/zegnaj-el-dorado</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/zegnaj-el-dorado#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Stephan Russ-Mohl]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 11:07:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA["rynek cytryn"]]></category>
		<category><![CDATA[Dan Ariely]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia behawioralna]]></category>
		<category><![CDATA[George A. Akerlof]]></category>
		<category><![CDATA[Guadaloupe County Communicator]]></category>
		<category><![CDATA[homo economicus]]></category>
		<category><![CDATA[Marjorie Scardino]]></category>
		<category><![CDATA[Michael Sprengelmeyer]]></category>
		<category><![CDATA[model biznesowy]]></category>
		<category><![CDATA[model Tomka Sawyera]]></category>
		<category><![CDATA[płatne treści online]]></category>
		<category><![CDATA[racjonalna ignorancja]]></category>
		<category><![CDATA[Strategia Ralpha Laurena]]></category>
		<category><![CDATA[teoria gier]]></category>
		<category><![CDATA[źródła finansowania dziennikarstwa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo.ch/?p=915</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Sprawiedliwy handel” w biznesie medialnym: czego dziennikarzy i wydawców może nauczyć ekonomia behawioralna? Od początku lipca, London Times Ruperta Murdocha przoduje w próbach wprowadzania opłat za dostęp do swoich treści w Internecie. Podążą za nim inni, jak Le Monde i Figaro, podobne plany ogłosił w Niemczech Axel Springer AG. W Ameryce, New York Times przez &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/zegnaj-el-dorado">Żegnaj, El Dorado!</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><img loading="lazy" class="alignleft" src="http://farm1.static.flickr.com/114/255561202_3cf1fcb88a_m.jpg" alt="" width="192" height="192" /><strong>„Sprawiedliwy handel” w biznesie </strong><strong>medialnym</strong><strong>: czego dziennikarzy i wydawców może nauczyć ekonomia behawioralna?</strong></p>
<p>Od początku lipca, <em>London Times</em> Ruperta Murdocha przoduje w próbach wprowadzania opłat za dostęp do swoich treści w Internecie. Podążą za nim inni, jak <em>Le Monde</em> i <em>Figaro</em>,<em> </em>podobne plany ogłosił w Niemczech Axel Springer AG. W Ameryce, <em>New York Times </em>przez rok zachęcał czytelników do wydania internetowego, powiadamiając później, że przywróci opłaty za dostęp do treści umieszczanych w sieci, które nie tak dawno temu zlikwidował.</p>
<p><span id="more-915"></span></p>
<p>Czy ten zwrot okaże się sukcesem? Niestety, dowiemy się tego dopiero po jakimś czasie. Pierwsze liczby z Londynu wskazują, że dwie trzecie czytelników internetowego wydania  <em>Times’a </em>odrzuca płatną opcję. Na formułowanie ocen jest jednak zbyt wcześnie. Stosując w tym przypadku teorię gier, liderzy przemysłu medialnego muszą zmierzyć się z dylematem więźnia. Przedsięwzięcie wypali tylko wtedy, kiedy konkurujący wydawcy szybko podejmą takie same kroki. W innym wypadku, Google i inne nowe informacyjne „twory” ciągle będę oferować mnóstwo informacji, w dodatku bez opłat. Jednak już wysokiej jakości, bezpłatne dziennikarstwo może nie być tak dostępne, jak do tej pory. Tego jednak dowiemy się dopiero za jakiś czas.</p>
<p>Kilku wskazówek, mogących rzucić światło na obecną sytuację mediów, mogą dostarczyć spostrzeżenia poczynione przez ekonomistów behawioralnych. Najpierw musimy jednak rozważyć, dlaczego opłaty za produkty dziennikarskie można uznać za racjonalne: przecież dzięki Internetowi, wiadomości mogą być dostarczane i kopiowane tak szybko i często jak tylko chcemy i bez żadnych dodatkowych kosztów. Jednak ich pogłębianie, sprawdzanie i dostarczanie tekstów bazujących na profesjonalnych standardach kosztuje. Dziennikarze, którzy oświetlają drogę w dżungli informacji i w rzetelny sposób zbierają materiały, oferują cenną usługę.  Jeżeli my, czytelnicy, słuchacze, widzowie i użytkownicy nie będziemy płacić za te usługi, dziennikarze przestaną je świadczyć lub będą musieli szukać innych źródeł finansowania. Cokolwiek stanie się tą „trzecią stroną” &#8211; przemysł reklamowy, rząd albo instytucja dobroczynna – wprowadzi do gry prywatne interesy i zagrozi dziennikarskiej niezależności.</p>
<p>Ekonomiści behawioralni mogą poświadczyć, że stosunkowo rzadko podejmujemy całkiem racjonalne decyzje. Wielu ludzi wydaje się całkiem zadowolonych z wiadomości i informacji o drugorzędnej wartości. Od pogłębionej wiedzy wolą oni rozrywkę, a ponieważ nikt nie może, ani nie musi, wiedzieć wszystkiego bardzo dokładnie, ekonomiści mówią o „racjonalnej ignorancji”.</p>
<p>Duża część oferty medialnej jest dostarczana na tak zwanym „rynku cytryn”. W ten sposób, ekonomista George A. Akerlof określa rynek, na którym jakość produktów nie jest przejrzysta lub kupujący nie <img loading="lazy" class="alignright" src="http://farm4.static.flickr.com/3453/3218651034_c3b848f4e6_m.jpg" alt="" width="160" height="240" />są jej świadomi. Na takich rynkach często oferowane są produkty o stosunkowo niskiej jakości. Tak dzieje się w przypadku cytryn. Trudno ocenić, czy są wyjątkowo kwaśne lub wysuszone na podstawie samego tylko wyglądu. Łatwo więc przewidzieć, że chęć konsumentów do płacenia za takie dobra będzie się zmniejszać. W rezultacie, dostawcom dóbr o wysokiej jakości będzie trudniej sprzedać je po wysokiej cenie, która równoważy wyższe koszty produkcji.</p>
<p>Podobny fenomen dotyczy dziennikarstwa: jeżeli mniej osób kupuje lub prenumeruje gazety, redakcje muszą ciąć koszty. Zmniejsza się przez to jakość informacji, spada również wiarygodność medium. W rezultacie, chęć płacenia przez odbiorców zmniejsza się jeszcze szybciej. Tak oto, spiralnym ruchem, niska jakość wypiera z rynku wysoką.</p>
<p>Proces ten jest przyspieszany przez naszą fascynację darmowymi ofertami. „Nie jest tajemnicą, że otrzymywanie czegoś za darmo jest bardzo przyjemne. Okazuje się, że zero nie jest po prostu ceną. Zero jest bardzo gorącym tematem, źródłem irracjonalnej ekscytacji”, podsumowuje  Dan Ariely (2008), ekonomista behawioralny z MIT. Wydawcy, którzy poprzez opłaty chcieliby chronić dziennikarską zawartość swoich stron, powinni mieć świadomość, jak trudno będzie wycofać się ze świata darmowych informacji. Byliśmy przecież do nich przyzwyczajeni przez lata.</p>
<p>Czy pozostaje w tym przypadku jakaś nadzieja? Z eksperymentów prowadzonych przez ekonomistów behawioralnych wiemy również, że większość z nas posiada wyraźne i dobrze rozwinięte poczucie sprawiedliwości. Aktywiści związani z ideą sprawiedliwego handlu (fair trade), tacy jak Max Havelaar, pobudzają to poczucie sprawiedliwości w codziennym życiu, organizując uświadamiające kampanie. Wielu, choć oczywiście nie każdy z nas, jest skłonnych zapłacić trochę więcej za kawę czy banany, jeśli umożliwia nam to „kupienie” czystego sumienia i nadziei, że chłopi z Ekwadoru otrzymają adekwatną zapłatę za swoją pracę.</p>
<p>Czy płatny dostęp do informacji w Internecie okaże się sukcesem, będzie zależało właśnie od takich kampanii perswazyjnych. Ci, którzy wierzą, że dziennikarstwo o wysokiej jakości ma szansę przetrwać, muszą tę jakość wyraźnie pokazywać. Należy uświadamiać ludziom małą, lecz bardzo istotną różnicę: na przykład różnicę między dziennikarstwem śledczym a zawartością, która w magiczny sposób zmieniła się z tekstu PR-owskiego w dziennikarski.</p>
<p>Musimy również zwrócić uwagę na fakt, że wszyscy płacimy rachunki za reklamy, nawet jeśli na pierwszy rzut oka media wydają się bezpłatne. Płacimy, kupując w supermarketach Colę, płatki Kellogg’s czy inne markowe produkty, sugerowane nam w reklamach. Opłaty spadają na nas także wtedy, kiedy uiszczamy abonament, albo kiedy dystrybucja gazet jest subsydiowana z budżetu, czyli naszych podatków.</p>
<p>W obu przypadkach płacimy jednak za produkty medialne, których często nawet nie chcemy konsumować.  Ci, którzy zdają sobie sprawę z tych zasadniczych faktów, z większą łatwością pożegnają El Dorado bezpłatnego dziennikarstwa internetowego, w którym żyliśmy przez ostatnie 10 lat.</p>
<p>Przedsiębiorstwa medialne mogą być jednak zmuszone do zrobienia czegoś więcej, niż zainwestowanie w reklamę i strategie komunikacyjne. Nie uda im się uzewnętrznić strategii PR, dopóki nie znajdą się dziennikarskie platformy zajmujące się dziennikarstwem i mediami w wiarygodny sposób. Jeżeli zatem istnieje coś, co może zwiększyć przywiązanie do jakości u odbiorców i chęć płacenia za produkty medialne, będzie to rozpowszechnianie wiarygodnych informacji o mediach i dziennikarstwie, które powinny być przygotowywane przez samych dziennikarzy, a nie specjalistów od reklamy i PR. O ile samochodów mniej sprzedałyby takie marki jak Mercedes, BMW, Audi czy Porsche, gdyby nie istniały sekcje motoryzacyjne i tematyczne magazyny zajmujące się samochodami czy Formułą 1?</p>
<p>Jeżeli płatny dostęp do informacji okaże się sukcesem, będzie to zwycięstwo “Strategii Ralpha Laurena”, zaproponowanej przez Marjorie Scardino, dyrektora generalnego Pearson i wydawcy <em>Financial Times</em>. Rzeczywiście, istnieją produkty medialne takie jak <em>Economist, </em>które pozostają modne przez sam fakt posiadania metek z trochę wyższą ceną. To sprawia, że posiadanie ich jest „trendy” i świadczy o wyszukanym smaku.</p>
<p>Przyszłość mediów mniej ambitnych będzie miała prawdopodobnie więcej wspólnego z biznesowym modelem „Tomka Sawyera”. W ten sposób Michael Sprengelmeyer, wydawca <em>Guadaloupe County Communicator, </em>nowego, dziennikarskiego serwisu z Santa Rosa, określa to, co inni nazywają „dziennikarstwem obywatelskim”.</p>
<p>„W ten sam sposób, w jaki chłopiec przekonał swoich przyjaciół do opłacalności malowania za niego płotu, może on przekonać rodzinę i przyjaciół, aby pisali artykuły i projektowali dla niego strony internetowe” – zacytowano ostatnio w <em>Financial Times Deutschland </em>strategię przetrwania Sprengelmeyer’a.</p>
<p>Obie strategie perswazyjne czynią ukierunkowane na własny interes, racjonalne podejście „homo economicus” nieco przestarzałym. Przynajmniej pierwsza z nich może jednak stanowić światełko w tunelu dla profesjonalnego dziennikarstwa.</p>
<p><em>Tekst opublikowany w &#8220;Die Zeit&#8221;, 12 sierpnia 2010<br />
</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/zegnaj-el-dorado">Żegnaj, El Dorado!</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/zegnaj-el-dorado/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kiepskie oceny dziennikarstwa obywatelskiego</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/kiepskie-oceny-dziennikarstwa-obywatelskiego</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/kiepskie-oceny-dziennikarstwa-obywatelskiego#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Susanne Fengler]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 19:45:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[blogi]]></category>
		<category><![CDATA[debata polityczna]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[interaktywność]]></category>
		<category><![CDATA[International Communication Association]]></category>
		<category><![CDATA[ochrona dziennikarskich źródeł informacji]]></category>
		<category><![CDATA[serwisy społecznościowe]]></category>
		<category><![CDATA[Singapur]]></category>
		<category><![CDATA[tradycyjne media]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo.ch/?p=887</guid>

					<description><![CDATA[<p>Według kilku ostatnich badań, tradycyjne media wypadają lepiej niż nowe formy dziennikarskie. Wbrew powszechnemu przekonaniu, „stare” media radzą sobie lepiej, niż sądzi się powszechnie, pod względem interaktywności, podczas gdy blogi i serwisy społecznościowe mają jeszcze sporo do nadrobienia, szczególnie w wymiarze jakości. Takie wnioski nasuwają się w oparciu o międzynarodowe analizy, przedstawione w Singapurze, podczas &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/kiepskie-oceny-dziennikarstwa-obywatelskiego">Kiepskie oceny dziennikarstwa obywatelskiego</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><img loading="lazy" class="alignleft" src="http://de.ejo.ch/wp-content/uploads/2010/07/citizen-journalist.jpg" alt="" width="230" height="152" /><strong>Według kilku ostatnich badań, tradycyjne media wypadają lepiej niż nowe formy dziennikarskie. </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Wbrew powszechnemu przekonaniu, „stare” media radzą sobie lepiej, niż sądzi się powszechnie, pod względem interaktywności, podczas gdy blogi i serwisy społecznościowe mają jeszcze sporo do nadrobienia, szczególnie w wymiarze jakości. Takie wnioski nasuwają się w oparciu o międzynarodowe analizy, przedstawione w Singapurze, podczas światowego kongresu Międzynarodowego Towarzystwa Komunikacji (<a href="http://www.icahdq.org/">ICA <strong>&#8211; </strong>International Communication Association</a>).</p>
<p><span id="more-887"></span></p>
<p>Grupa badaczy z Uniwersytetu w Missouri przeanalizowała internetowe wersje 187 uznanych dzienników i 106 – w tym wiele nagradzanych &#8211; obywatelskich blogów i stron dziennikarskich. W wielu ważnych kategoriach internetowe wersje amerykańskich gazet otrzymywały od badaczy lepsze oceny. Przodowały nie tylko w dziedzinie interaktywności, ale wyróżniały się także większą liczbą informacji, ich różnorodnością i wyższym  poziomem technicznym. Co więcej, zaskakująco wiele blogów obywatelskich  bardzo rzadko odnosiło się do innych stron internetowych.</p>
<p>Grupa badawcza z Uniwersytetu w Amsterdamie przeanalizowała z kolei ponad 100 politycznych blogów w Holandii. Rezultaty nie pozostawiają złudzeń: okazało się, że większość blogerów to biali mężczyźni w średnim wieku, zajmujący wysokie stanowiska. Teza mówiąca o tym, że blogi przyczyniają się do dywersyfikacji dyskursu politycznego, wydaje się więc być nieco przesadzona.</p>
<p>Polityczni bloggerzy wyszukują informacje głównie w mediach masowych i rzadko pogłębiają tę wiedzę na własną rękę. Rzadko też podejmują tematy lokalne i regionalne, skupiając się na zagadnieniach polityki krajowej.</p>
<p>Zespół z Uniwersytetu w Arkansas przeprowadził jakościową analizę klasycznych listów do wydawcy i porównał je z dyskusją w postaci komentarzy pod tekstem zamieszczonym w Internecie. Jako przykład posłużyła badaczom debata dotycząca skandalu korupcyjnego na Uniwersytecie w Arkansas w 2008 roku.  Co prawda, grupa przeanalizowała zaledwie 25 listów do wydawcy, umieszczonych w dzienniku<strong> </strong><em>Arkansas Democrat-Gazette </em>oraz 96 wpisów i komentarzy na stronie<em> Arkansas Times</em><em>, </em>więc wyników analizy nie można generalizować, ze względu na zbyt małą próbkę &#8211; nie zmienia to jednak faktu, że tradycyjna gazeta i w tym wypadku wypadła lepiej: na jej łamach dyskusja była bardziej wszechstronna, podczas gdy internauci wypowiadali się mniej konstruktywnie i częściej sobie ubliżali.</p>
<p>Badania przedstawione w Singapurze dostarczyły jeszcze jednego interesującego odkrycia. Grupa z<em> </em>College of Staten Island (City University of New York) zbadała, jak dziennikarze i blogerzy odnoszą się do debaty o wprowadzeniu nowych zasad ochrony dziennikarskich źródeł informacji. Przebieg tej debaty jest o tyle ważny dla blogerów, iż dotyczy pytania, czy powinni oni uzyskać status prawny podobny do tego, jaki posiadają dziennikarze. Okazało się, że blogerzy bronią swoich interesów w tym zakresie w znacznie mniejszym stopniu, niż przewidywali badacze.</p>
<p><span style="text-decoration: underline;">Źródła:</span></p>
<p>Wystąpienia zaprezentowane podczas <a href="http://www.ica2010.sg/">Kongresu International Communication Association</a> (22-26 czerwca 2010, Singapur):</p>
<p>“Audience Responses to Controversy: Medium Comparison between Letters to the Editor and Blogs” (Donna Lampkin Stephens, University of Central Arkansas, USA; Nokon Heo, University of Central Arkansas, USA)</p>
<p>“Comparing Legacy News Sites With Citizen News and Blog Sites: Where’s the Best Journalism? ” (Margaret Ellen Duffy, University of Missouri, USA , Esther Thorson, University of Missouri, USA; Mi Rosie Jahng, University of Missouri – Columbia, USA)</p>
<p>“A Comparative Content Analysis of Newspaper and Weblog Reporting on Attempts to Pass a Media Shield Law” (C.W. Anderson, College of Staten Island, The City University of New York (CUNY), USA)</p>
<p>“What’s Journalism Got to Do With It? Political Blogs and Bloggers” (Tom Bakker, University of Amsterdam, Holandia; Klaus Schoenbach, University of Amsterdam, Holandia; Claes H. De Vreese, University of Amsterdam, Holandia)</p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/kiepskie-oceny-dziennikarstwa-obywatelskiego">Kiepskie oceny dziennikarstwa obywatelskiego</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/kiepskie-oceny-dziennikarstwa-obywatelskiego/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowe dziennikarstwo? Śledcze i cyfrowe</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Natascha Fioretti]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 07 Aug 2010 14:18:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo non-profit]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo online]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo śledcze]]></category>
		<category><![CDATA[Festiwal Dziennikarstwa w Perugii]]></category>
		<category><![CDATA[Herb Sandler]]></category>
		<category><![CDATA[nagrody Pulitzera]]></category>
		<category><![CDATA[New York Times]]></category>
		<category><![CDATA[Paul Steiger]]></category>
		<category><![CDATA[ProPublica]]></category>
		<category><![CDATA[Richard Tofel]]></category>
		<category><![CDATA[Stephen Engelberg]]></category>
		<category><![CDATA[Wall Street Journal]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo.ch/?p=873</guid>

					<description><![CDATA[<p>Paul Steiger, ikona Wall Street Journal i redaktor naczelny serwisu ProPublica, zdobywcy nagrody Pulitzera, mówi o zmieniającej się twarzy dziennikarstwa. Paul Steiger poświęcił sporą część  życia dziennikarstwu prasowemu. 68-letni dziennikarz pracował jako dyrektor zarządzający Wall Street Journal od 1991 do 2007 roku, w czasie kiedy zorientowany biznesowo dziennik zdobył 16 nagród Pulitzera. Obecnie jest redaktorem &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe">Nowe dziennikarstwo? Śledcze i cyfrowe</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><strong><img loading="lazy" class="alignleft" src="http://it.ejo.ch/wp-content/uploads/investigative_journalism-248x300.jpg" alt="" width="174" height="210" />Paul Steiger, ikona <em>Wall Street Journal</em> i redaktor naczelny serwisu ProPublica, zdobywcy nagrody Pulitzera, mówi o zmieniającej się twarzy dziennikarstwa.</strong></p>
<p>Paul Steiger poświęcił sporą część  życia dziennikarstwu prasowemu. 68-letni dziennikarz pracował jako dyrektor zarządzający <em>Wall Street Journal</em> od 1991 do 2007 roku, w czasie kiedy zorientowany biznesowo dziennik zdobył 16 nagród Pulitzera. Obecnie jest redaktorem naczelnym serwisu <a href="http://www.propublica.org/about/">ProPublica</a>, z siedzibą w Nowym Jorku, będącego śledczą organizacją non-profit, dysponującą rocznym budżetem w kwocie 10 milionów dolarów.</p>
<p><span id="more-873"></span></p>
<p>ProPublica tworzy treści dziennikarskie w iście amerykańskim stylu: wszechstronne, skrupulatne,przejrzyste i zorientowane na interes publiczny. Nie robi tego jednak w tradycyjnej formie papierowej, lecz raczej w Sieci. A dokładniej na stronie <a href="http://www.propublica.org/">www.propublica.org</a>, gdzie reportaże śledcze są publikowane i udostępniane nie tylko czytelnikom, ale także innym mediom, które mają do nich darmowy dostęp. W skrócie, ProPublica jest cyfrowo-informacyjnym dzieckiem naszych czasów. Założona w 2007 roku, rozpoczęła publikowanie w 2008 i zasłużyła na Pulitzera w 2010 roku &#8211; gdy pierwszy raz nagrodzono redakcję online &#8211; za reportaże śledcze ze szpitali w Nowym Orleanie po przejściu huraganu Katrina.</p>
<p>Jaki jest klucz do takiego sukcesu? Inwestowanie i wiara w potęgę Sieci, zrozumienie, że techniki cyfrowe bardziej zadowalają potrzeby czytelników, odmładzanie kadr, przyjmowanie nowych twarzy (ProPublica ma 40 pracujących dziennikarzy, z których najmłodszy ma 23 lata, oraz 5 tysięcy wolontariuszy i studentów ze szkół dziennikarskich), współpraca z tradycyjnymi mediami. ProPublica szczerze wierzy w dzielenie się swoimi  treściami i reportażami z gazetami, radiem, telewizją i innymi witrynami internetowymi. Na przykład współpracuje z CNN, NBC, <em>New York Times</em>, <em>Washington Post</em>, <em>Huffington Post</em> i innymi, zapewniając sprawozdaniom śledczym sięganie do możliwie największej publiczności. Znakiem, że większość znakomitych gazet i mediów tradycyjnych nadal cieszy się autorytetem i wiarygodnością, jest to, że liczyć mogą na dużą liczbę zainteresowanych czytelników. Oznaką tego jest również fakt, że &#8211; w ekonomicznie trudnych czasach &#8211; organizacje non-profit takie jak ProPublica, mogą być ważnym źródłem i wzorem, z którego dziennikarstwo jutra powinno czerpać inspiracje, z punktu widzenia jakości treści, zasobów ludzkich i czasu. W opinii Steigera dziennikarstwo ma przyszłość, przede wszystkim zaś dziennikarstwo śledcze, i dotyczy to również gazet. W wywiadzie przeprowadzonym podczas Festiwalu Dziennikarstwa w Perugii zapytaliśmy Steigera o przyszłość dziennikarstwa, biorąc pod uwagę doświadczenia serwisu ProPublica i jego działania śledcze.</p>
<p><strong>Spodziewał się Pan Pulitzera?</strong></p>
<p>&#8220;Prawdę mówiąc, to nie. Była to niespodzianka, która przepełniła mnie radością. Z drugiej strony, myśląc o reportażach jakie zrobiliśmy w zeszłym roku, przynajmniej pięć stanowiło materiał na Pulitzera. Mówię to z pewnością, gdyż byłem członkiem komisji Pulitzera przez 9 lat i znam kryteria oceny i wymagany poziom jakości. A ProPublica, we współpracy z gazetami takimi jak <em>New York Times</em>, robi właśnie takie reportaże. Zatem nagroda była w pełni zasłużona, niemniej jednak była dużą niespodzianką&#8221;.</p>
<p><strong>Jak powstała idea serwisu ProPublica?</strong></p>
<p>&#8220;To był produkt końcowy szeregu zdarzeń. W 2006 roku, kiedy wciąż byłem dyrektorem zarządzającym w <em>Wall Street Journal</em>, państwo Sandlerowie, których znałem i szanowałem od wielu lat, przyszli do mnie i powiedzieli, że chcą zainwestować 10 milionów dolarów w dziennikarski projekt śledczy, prosząc mnie o radę. Ponownie spotkałem ich na początku 2007 roku i zaprezentowałem projekt tego, co miało się stać ProPublicą. Byli podekscytowani pomysłem&#8221;.</p>
<p><strong>Zatem zdecydował się Pan opuścić <em>Wall Street Journal</em> i rozpocząć cyfrową przygodę?</strong></p>
<p>&#8220;W 2007 roku byłem blisko wieku emerytalnego. 31 grudnia był moim ostatnim dniem w <em>Wall Street Journal</em>, pracy, którą kochałem do samego końca. W styczniu 2008 roku rozpoczęła działalność ProPublica&#8221;.</p>
<p><strong>Jakie cele miał Pan nadzieję osiągnąć na początku?</strong></p>
<p>&#8220;Stworzenie organizacji, która używałaby technik dziennikarskich, by kłaść światło na nadużycia władzy i niesprawiedliwość w polityce, służbie zdrowia, administracji publicznej i wymiarze sprawiedliwości&#8221;.</p>
<p><strong>Czy dotąd przyniosło to sukces?</strong></p>
<p>&#8220;Zrobiliśmy ogromny postęp. Mówiąc dziennikarsko, jesteśmy o rok do przodu. Oczywiście, jest sporo do zrobienia. Chcemy poprawić jakość dziennikarstwa w naszych dochodzeniach, by poszerzyć naszą bazę finansową oraz chcemy używać technik i narzędzi cyfrowych, by poprawić zbieranie i dystrybucję informacji. Jestem bardzo zadowolony z tego, co udało nam się dotąd osiągnąć&#8221;.</p>
<p><strong>Czy mógłby Pan opisać wewnętrzną organizację ProPublica?<br />
</strong><br />
&#8220;Na czele rady zarządzającej zasiada Herb Sandler. Rada nie współpracuje bezpośrednio z dziennikarzami i nie wie, nad jakimi dochodzeniami pracujemy. Wspiera nas i daje rady w kwestiach finansowych i technologicznych. Ja jestem redaktorem naczelnym, głównym menedżerem jest Richard Tofel, prawnik z zawodu, który ma doświadczenie na polu public relations i organizacji non-profit, redaktorem zarządzającym jest  Stephen Engelberg, znakomity dziennikarz, który wcześniej pracował jako reporter śledczy w <em>New York Times</em>. Dalej mamy czterech starszych redaktorów, których zadaniem jest służenie pomocą i radą dla około 40 dziennikarzy, którzy pracują dla ProPublica. Oczywiście, są też osoby odpowiedzialne za dystrybucję treści online, blogi, aplikacje multimedialne, sieci społecznościowe i inne&#8221;.</p>
<p><strong>Z czym wiąże się zatem dziennikarstwo dochodzeniowe?</strong></p>
<p>&#8220;To zależy od rodzaju dochodzenia. Opowieść, która została nagrodzona Pulitzerem, wiązała się z kilkoma wyprawami do Nowego Orleanu, przeprowadzeniem setek wywiadów, ciężką orka przedzierania się przez setki dokumentów, odwiedzinami we wszystkich szpitalach, by zebrać informacje. Inne dochodzenia mogą wiązać się z dłuższymi wyprawami, czasem na drugą stronę świata&#8221;.</p>
<p><strong>Innymi słowy, brzmi to jak robienie tradycyjnego, dobrego dziennikarstwa śledczego przy użyciu nowych narzędzi?</strong></p>
<p>&#8220;Dokładnie tak. Jakość treści nie zmienia się, a jedynie jej opakowanie&#8221;.</p>
<p><strong>ProPublica robi użytek z 40 tysięcy wolontariuszy i szkół dziennikarskich&#8230;</strong></p>
<p>&#8220;Tak, mamy pięć tysięcy wolontariuszy, którzy współpracują z nami. Szkoły dziennikarstwa w Stanach Zjednoczonych nie tylko uczą dziennikarstwa, ale także tworzą publikacje, zarówno te drukowane, jak i online. Tradycyjnie trudno było im zajmować się prawdziwym dziennikarstwem &#8211; choć mieli licznych współpracowników, którzy tworzyli treści &#8211; z powodu konkurencji radia, telewizji i gazet, które ich nie potrzebowały.  Dziś jednak dwie znaczące zmiany zmodyfikowały tę sytuację: liczba pracowników w tradycyjnych mediach dramatycznie spadła, zaś Internet oferuje dużo więcej możliwości, które są w zasięgu każdego. Innymi słowy, z mojego doświadczenia wynika, że szkoły dziennikarskie oferują teraz profesjonalne zdolności, doświadczonych profesorów, zmotywowanych, utalentowanych studentów. Dlaczego zatem ich nie zaangażować?&#8221;</p>
<p><strong>Ale również tradycyjne media?</strong></p>
<p>&#8220;Tak, takie jak CNN czy <em>New York Times</em>. To sytuacja obustronnego zysku dla każdej ze stron: pozwala ProPublice sięgać do czytelników prasy i widzów telewizji, którzy mniej orientują się w Sieci lub do niszowych odbiorców, natomiast tradycyjnym mediom powala sięgać do wysokiej jakości zasobów i zawartości, którą oferujemy na stronie bezpłatnie&#8221;.</p>
<p><strong>Co jest kluczem do sukcesu dziennikarstwa i gazet w przyszłości?</strong></p>
<p>&#8220;Obawiam się, że nie ma takiego klucza. To co wiem, to fakt, iż ceny reklam są dużo niższe w sieci niż w prasie drukowanej, więc jeśli <em>New York Times</em> uwierzyłby, że przetrwa jedynie z pomocą wpływów ze swej strony internetowej, tnąc koszty produkcji i dystrybucji, straciłby o wiele więcej pieniędzy niż traci dzisiaj&#8221;.</p>
<p><strong>Co jest wobec tego odpowiedzią?</strong></p>
<p>&#8220;Jedną możliwą odpowiedzią jest bez wątpienia pobieranie wyższych opłat od internautów. <em>New York Times</em> już działa w tym kierunku. Z drugiej strony, nawet mimo iż będzie to generować przepływ gotówki, w dalszym ciągu nie będzie to wystarczająco dużo, by utrzymać gazetę na powierzchni. Inną odpowiedzią może być korzystanie w większym zakresie z wykwalifikowanych blogerów i dziennikarzy obywatelskich&#8221;.</p>
<p><strong>Czy Pana zdaniem, za 10 lat wciąż będzie istnieć dziennikarstwo i dziennikarze?</strong></p>
<p>&#8220;Sądzę, że za 10 lat będzie i dziennikarstwo, i dziennikarze. Zmienią się tylko. Tradycyjna formuła omnibusa, &#8220;supermarketowe&#8221; tabloidy nie będą miały racji bytu. W przyszłości ta funkcja będzie realizowana online przez Google. Gazety będą musiały się wyspecjalizować, pójść w stronę dziennikarstwa niszowego, które proponuje ekskluzywną, wysokiej jakości i oryginalną zawartość. Nie będą wychodzić codziennie, poziom specjalizacji będzie wzrastał, kierowane będą do niszowych grup czytelników&#8221;.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Czy używa Pan Twittera lub sieci społecznościowych?</strong></p>
<p>&#8220;Nie. Nie ćwierkam, nie mam konta na Facebooku. Moja żona, która jest 25 lat młodsza ode mnie, jest blogerką modową i zawsze mówi mi: &#8220;Jeśli będzie coś wartego twojej uwagi na Facebooku, powiem ci o tym&#8221;. Oczywiście, ProPublica korzysta z serwisów społecznościowych&#8221;.</p>
<p>Tekst został opublikowany w<em> Corriere del Ticino (7 maja 2010)</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe">Nowe dziennikarstwo? Śledcze i cyfrowe</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/nowe-dziennikarstwo-sledcze-i-cyfrowe/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>

<!--
Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: https://www.boldgrid.com/w3-total-cache/

Object Caching 79/149 objects using disk
Page Caching using disk: enhanced 
Minified using disk
Database Caching using disk

Served from: pl.ejo-online.eu @ 2020-12-30 21:59:54 by W3 Total Cache
-->