<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Paulina Pacuła &#8211; Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie &#8211; EJO</title>
	<atom:link href="https://pl.ejo-online.eu/author/paulina-pacula/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://pl.ejo-online.eu</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 05 Mar 2020 10:38:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.6</generator>
	<item>
		<title>Polscy wydawcy stawiają na analitykę internetową</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polscy-wydawcy-stawiaja-na-analityke-internetowa</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polscy-wydawcy-stawiaja-na-analityke-internetowa#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Sep 2019 20:32:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze]]></category>
		<category><![CDATA[analityka internetowa]]></category>
		<category><![CDATA[DNI]]></category>
		<category><![CDATA[Gazeta Wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[monetyzacja treści]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka]]></category>
		<category><![CDATA[płatne treści online]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://pl.ejo-online.eu/?p=5656</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="700" height="467" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/GW-newsroom-compressed-version.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/GW-newsroom-compressed-version.jpg 700w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/GW-newsroom-compressed-version-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" />Śledzenie ruchu użytkowników na stronach internetowych, zbieranie oraz analiza danych, które o sobie pozostawiają klikając w kolejne artykuły, stało się kluczowym elementem aktywności każdej redkacji. Polscy wydawcy, którzy szukają sposobów na monetyzację treści w internecie, projektują własne narzędzia, które mają ich wesprzeć w tym procesie. Wydawcy mediów na całym świecie poszukują coraz to nowych sposobów &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polscy-wydawcy-stawiaja-na-analityke-internetowa">Polscy wydawcy stawiają na analitykę internetową</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="700" height="467" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/GW-newsroom-compressed-version.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/GW-newsroom-compressed-version.jpg 700w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/GW-newsroom-compressed-version-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /><div class="pf-content"><p><strong>Śledzenie ruchu użytkowników na stronach internetowych, zbieranie oraz analiza danych, które o sobie pozostawiają klikając w kolejne artykuły, stało się kluczowym elementem aktywności każdej redkacji. Polscy wydawcy, którzy szukają sposobów na monetyzację treści w internecie, projektują własne narzędzia, które mają ich wesprzeć w tym procesie. </strong></p>
<p>Wydawcy mediów na całym świecie poszukują coraz to nowych sposobów na zwiększanie liczby płatnych subskrypcji oraz innych form odpłatności za treści w internecie. Ten trend opisywany jest w <a href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/populizm-platformy-i-podcasty-kluczowe-zjawiska-wedlug-digital-news-report-2019" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Digital News Report</a> &#8211; raporcie o rynku mediów internetowych wydanym przez Reuters Institute.</p>
<p><span id="more-5656"></span></p>
<p>Rozumienie czytelników, ich zachowań oraz potrzeb jest kluczowe dla budowania ich zaangażowania oraz skutecznego wyświetlania im reklam, ofert marketingowych oraz propozycji subskrypcji. Mimo to jeszcze do niedawna w wielu redakcjach zarządzanie tymi obszarami działalności było rozdzielone, co prowadziło do powstawania wewnętrznej konkurencji o uwagę czytelnika oraz osłabiania skuteczności tych działań.</p>
<p>To się powoli zmienia. Wydawcy są coraz bardziej świadomi, że zintegrowane zarządzanie ofertami reklamowymi oraz marketingowymi może sprzyjać ich większej skuteczności (np. poprzez zminimalizowanie ekspozycji czytelnika na oferty kompletnie dla niego nie interesujące). Aby sprostać tym wyzwaniom, budują narzędzia, które mają im w tym pomóc.</p>
<p><strong>Poznaj swoich czytelników</strong></p>
<p>W odpowiedzi na te wyzwania Agora, wydawca <a href="http://wyborcza.pl/0,0.html" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><em>Gazety Wyborcz</em><em>ej</em></a>, jednego z najlepiej sprzedających się dzienników w Polsce, pracuje nad projektem <a href="https://www.agora.pl/en/the-innovative-project-of-gazeta-wyborcza-won-funding-from-the-google-digital-news-initiative-fund" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Harmony</a>. Smarter reader’s journey.</p>
<p>Nowe narzędzie do zaawansowanej analityki internetowej pozwoli lepiej zarządzać ścieżką użytkownika na stronie oraz bardziej trafnie dobierać rekomendowane dla niego artykuły, reklamy oraz moment przedstawiania mu oferty zakupu subskrypcji. Będzie to możliwe dzięki automatycznemu zbieraniu danych o aktywności użytkowników oraz analizie tych danych w oparciu o algorytmy, które lepiej radzą sobie z analizą tekstów po polsku.</p>
<p>Z punktu widzenia odbiorcy precyzyjniej dobrane rekomendacje kolejnych treści podnoszą jakość jego doświadczenia na stronie, zaś z punktu widzenia wydawcy większe zaangażowanie użytkownika przekłada się pozytywnie na jego potencjał zakupowy.</p>
<p>„Dzięki zintegrowaniu dwóch modeli biznesowych nasze nowe narzędzie pozwoli nam generować większy dochód z działalności cyfrowej oraz – dzięki lepszej wiedzy na temat zainteresowań naszych czytelników – zapewni lepsze dopasowanie treści do ich potrzeb czy zainteresowań”, powiedziała Danuta Breguła, dyrektor strategii online <em>Gazety Wyborczej</em>.</p>
<p><em>Gazeta Wyborcza</em> notuje stały wzrost liczby płatnych subskrypcji. Jeszcze w 2014 roku liczba aktywnych dostępów wynosiła 55 tysięcy, a w czerwcu 2019 roku było to już 193 tysiące. W ciągu dwóch lat od wdrożenia projektu Harmony wydawca ma nadzieję dojść do poziomu 320 tysięcy aktywnych subskrypcji.</p>
<p>Projekt <em>Gazety Wyborczej</em> otrzymał dofinansowanie z funduszu Google’s Digital News Initiative. Będzie realizowany przez interdyscyplinarny zespół dziennika przy wsparciu ekspertów i naukowców. Jego rozwój jest zaplanowany na ponad rok od chwili przyznania dofinansowania, a uruchomienie na rok 2020.</p>
<p><strong>Zmiana redakcyjnego punktu widzenia </strong></p>
<p>Agora to niejedyny polski wydawca, który pracuje nad rozwojem własnego narzędzia wspierającego generowanie przychodów z działalności cyfrowej. Także <a href="https://www.polityka.pl/TygodnikPolityka" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><em>Polityka</em></a>, wydawca jednego z najlepiej sprzedających się tygodników opinii w Polsce, buduje zestaw narzędzi do analityki internetowej, który ma wesprzeć pracę redakcji oraz działów marketingu i reklamy.</p>
<p>„Real-Time Business Intelligence Unit [RTBIU] to rozwiązanie IT, które ma odpowiadać na bardzo jasno sprecyzowaną potrzebę biznesową. Chcemy lepiej poznać naszych czytelników, dodać narzędzia marketingowe do naszego systemu zarządzania treścią i używać ich na bieżąco tak, aby lepiej sterować procesami biznesowymi na naszym portalu”, mówi Joanna Chmielecka, dyrektorka działu cyfrowego <em>Polityki</em>.</p>
<p>Celem tego wdrożenia jest „zwiększenie przychodów od obecnych subskrybentów, pozyskanie nowych oraz obniżenie wskaźnika odrzuceń ofert subskrypcji kierowanych do użytkowników wędrujących po naszej stronie”, dodała Joanna Chmielecka.</p>
<p>RTBIU wykorzystuje istniejące już bazy danych o zarejestrowanych użytkownikach, statystyki dotyczące treści oraz dane o transakcjach e-commerce. Nowa platforma analityczna dostarcza działom marketingu, reklamy oraz redakcji nowych narzędzi umożliwiających analizę danych w czasie rzeczywistym, podgląd najważniejszych wskaźników efektywnościowych (KPI – Key Performance Indicators) oraz platformę do automatycznej wysyłki spersonalizowanych wiadomości do użytkowników.</p>
<p>Przede wszystkim jednak wdrożenie platformy RTBIU spowoduje zmianę w sposobie myślenia redakcji o publikacji treści w internecie – od podejścia stawiającego w centrum tytuł tekstu oraz zunifikowane wysiłki sprzedażowe na podejście stawiające w centrum potrzeby konkretnych użytkowników oraz przeznaczone dla nich rozwiązania i usługi.</p>
<p>„Musimy nauczyć się lepiej rozumieć naszych najmłodszych i najbardziej sprawnych technologicznie użytkowników, aby oferowane przez nas produkty i usługi odpowiadały ich oczekiwaniom”, mówi Joanna Chmielecka. To wymaga „głębokiego zrozumienia kim są, jakie są ich motywacje oraz w jakim środowisku żyją”, dodaje szefowa działu cyfrowego <em>Polityki</em>.</p>
<p><strong>Treści wciąż kluczowe</strong></p>
<p>Pomimo inwestowania w nowe rozwiązania technologiczne, zarówno wydawca <em>Gazety Wyborczej</em>, jak i <em>Polityki</em> podkreśla, że nawet najbardziej zaawansowana analiza danych o użytkownikach nie pomoże w sprzedaży, jeśli nie będą za nią szły atrakcyjne treści.</p>
<p>Oryginalne, autorskie treści są kluczowe dla udanej sprzedaży płatnych dostępów, ponieważ użytkownicy w internecie gotowi są płacić tylko za materiały naprawdę wysokiej jakości.</p>
<p>„Nic nie jest dane raz na zawsze, musimy stale przekonywać naszych czytelników o wartości naszej marki oraz oferowanych przez nas treści. Nie ma tu miejsca na kompromis w kwestii spełniania przez nas raz danej obietnicy, którą jest rzetelne dziennikarstwo oraz angażujące teksty”, podkreśla Joanna Chmielecka z <em>Polityki</em>.</p>
<p>Co więcej, zrozumienie tego, co naprawdę angażuje użytkowników i wpływa na ich decyzje zakupowe, odbija się także na ostatecznym kształcie oferty redakcyjnej. Np. analiza zachowań i preferencji czytelników <em>Gazety Wyborczej</em> wykazała, że największe zaangażowanie budzą w nich treści dotyczące obrony demokracji oraz praw człowieka, a także zajęcie przez redakcję wyraźnego stanowiska wobec konieczności walki ze zmianami klimatu.</p>
<p>„Nasza przygoda z oferowaniem odpłatnych treści nauczyła nas, że czytelnicy, którzy gotowi są do zapłaty za treści w internecie, są niezwykle wymagający i poszukują nie tylko rzetelnego dziennikarstwa, ale ważne jest także dla nich poczucie przynależności”, tłumaczy Danuta Breguła.</p>
<p>Aby odpowiedzieć na te potrzeby, wydawca musi być „otwarty na nowe tematy i gotowy angażować się w nowe inicjatywy”. „Obecnie nasi czytelnicy, dokładnie tak samo jak my (pracownicy GW – przyp. red.), są bardzo poruszeni możliwymi skutkami postępujących zmian klimatu, więc skupiamy się na tym, by dostarczać im rzetelnej i pogłębionej informacji w tym temacie”.</p>
<p><em>Zdjęcie: Adam Stępień / Agencja Gazeta. </em></p>
<p><em>Jeśli zainteresował Cię ten temat, polecamy tekst pt. </em><a href="https://pl.ejo-online.eu/najnowsze/angazowanie-publicznosci-mediow-modny-koncept-czy-rzeczywistosc" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><em>Angażowanie publiczności mediów: modny koncept czy rzeczywistość?</em></a><em> oraz </em><a href="https://pl.ejo-online.eu/najnowsze/polska-prasa-wymiera-niemieckie-gazety-jeszcze-dlugo-na-plusie-skad-te-roznice" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><em>Polska prasa wymiera. Niemieckie gazety jeszcze długo na plusie. Skąd te różnice?</em></a></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polscy-wydawcy-stawiaja-na-analityke-internetowa">Polscy wydawcy stawiają na analitykę internetową</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polscy-wydawcy-stawiaja-na-analityke-internetowa/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Startupy odpowiedzią na bolączki polskich mediów?</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polskie-startupy-medialne-odpowiedzia-na-bolaczki-mediow</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polskie-startupy-medialne-odpowiedzia-na-bolaczki-mediow#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Dec 2017 11:27:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze]]></category>
		<category><![CDATA[finansowanie dziennikarstwa]]></category>
		<category><![CDATA[jakość dziennikarstwa]]></category>
		<category><![CDATA[media społecznościowe]]></category>
		<category><![CDATA[modele finansowania dziennikarstwa]]></category>
		<category><![CDATA[polskie media]]></category>
		<category><![CDATA[startupy dziennikarskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://pl.ejo-online.eu/?p=5209</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="1086" height="540" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33.png" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33.png 1086w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33-300x149.png 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33-768x382.png 768w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33-1024x509.png 1024w" sizes="(max-width: 1086px) 100vw, 1086px" />Kryzys jakościowego dziennikarstwa, brak finansowania korespondentów zagranicznych oraz jakościowych treści z zagranicy, rosnące upolitycznienie, powierzchowność informacji w internecie &#8211; to najczęstsze powody, stojące za powstawaniem nowych inicjatyw medialnych w Polsce Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie zbadało sześć nowych projektów medialnych, które powstały na polskim rynku w ciągu ostatnich 3 lat. Przyjrzeliśmy się inicjatywom stworzonym przez doświadczonych dziennikarzy &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polskie-startupy-medialne-odpowiedzia-na-bolaczki-mediow">Startupy odpowiedzią na bolączki polskich mediów?</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="1086" height="540" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33.png" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33.png 1086w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33-300x149.png 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33-768x382.png 768w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33-1024x509.png 1024w" sizes="(max-width: 1086px) 100vw, 1086px" /><div class="pf-content"><div id="attachment_5211" style="width: 1096px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33.png" rel='prettyPhoto'><img aria-describedby="caption-attachment-5211" loading="lazy" class="wp-image-5211 size-full" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33.png" alt="" width="1086" height="540" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33.png 1086w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33-300x149.png 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33-768x382.png 768w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.32.33-1024x509.png 1024w" sizes="(max-width: 1086px) 100vw, 1086px" /></a><p id="caption-attachment-5211" class="wp-caption-text">OKO.Press to jedno z sześciu opisywanych przedsięwzięć. Założone zostało przez dziennikarzy pracujących wcześniej w tradycyjnych redakcjach.</p></div>
<p><strong>Kryzys jakościowego dziennikarstwa, brak finansowania korespondentów zagranicznych oraz jakościowych treści z zagranicy, rosnące upolitycznienie, powierzchowność informacji w internecie &#8211; to najczęstsze powody, stojące za powstawaniem nowych inicjatyw medialnych w Polsce </strong></p>
<p>Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie zbadało sześć nowych projektów medialnych, które powstały na polskim rynku w ciągu ostatnich 3 lat. Przyjrzeliśmy się inicjatywom stworzonym przez doświadczonych dziennikarzy mediów głównego nurtu w odpowiedzi na subiektywnie postrzegany kryzys dziennikarstwa.</p>
<p>Dwa projekty &#8211; OKO.press oraz Mediumpubliczne.pl &#8211; powstały w odpowiedzi na rosnące upolitycznienie mediów publicznych w związku z dojściem do władzy partii Prawo i Sprawiedliwość w 2015 roku.</p>
<p>Trzy projekty &#8211; Stowarzyszenie Reporterów Rekolektyw, Kolektyw Reporterski oraz Outride.rs – wychodzą naprzeciw kryzysowi reportażu oraz dziennikarstwa zagranicznego, zaś jeden &#8211; Webnalist.com – jest odpowiedzią na niskie stawki płacone freelancerom.</p>
<p>Jak zatem nowe organizacje podchodzą do kwestii finansowania, pozyskiwania odbiorców oraz na ile są innowacyjne w sposobie odpowiadania na wyzwania rynku?</p>
<p><span id="more-5209"></span></p>
<p><strong>W poszukiwaniu nowego modelu biznesowego</strong></p>
<p>Główną cechą charakteryzującą badane projekty jest potrzeba tworzenia jakościowych treści, a także eksperymentowanie z modelem biznesowym, przede wszystkim poszukiwanie innych niż reklama źródeł finansowania.</p>
<ol>
<li>Trzy na sześć badanych projektów (OKO.press, Outride.rs oraz Webnalist.com) stawia na wpłaty od czytelników jako najważniejsze źródło finansowania. Ponadto twórcy posiłkują się lub zamierzają posiłkować się grantami, zbiórkami publicznymi czy płatnym newsletterem.</li>
<li>Dwa projekty w ogóle nie pozyskują środków (Kolektyw Reporterski oraz Mediumpubliczne.pl).</li>
<li>Trzy badane projekty oceniają swoją sytuację finansową jako dobrą (OKO.press, Outride.rs oraz Stowarzyszenie Reporterów Rekolektyw), trzy jako niedostateczną (Webnalist.com, Kolektyw Reporterski oraz Mediumpubliczne.pl).</li>
<li>Część projektów to inicjatywy oddolne (SR Rekolektyw, Kolektyw Reporterski, Outride.rs), część na początku miała finansowanie inwestora (OKO.press, Webnalist.com, Medium Publiczne). Co ciekawe, dwa ostatnie, pomimo wsparcia, nie poradziły sobie finansowo.</li>
<li>Wszyscy ankietowani podkreślają, że zysk nie jest głównym celem ich funkcjonowania &#8211; znacznie ważniejsza jest misja oraz samofinansowanie.</li>
<li>Wszystkie projekty, poza jednym (Stowarzyszenie Reporterów Rekolektyw), stworzyły własną platformę dystrybucji treści (strony internetowe) oraz aktywnie korzystają z mediów społecznościowych (głównie Facebooka) jako kanału dotarcia do użytkownika i promowania swoich treści.</li>
<li>Pięć z sześciu projektów nie udostępnia na swoich stronach przestrzeni dla reklamodawców, bo ich zdaniem to właśnie uzależnienie od finansowania z reklamy przyczynia się do obniżenia standardów dziennikarstwa.</li>
</ol>
<p><strong>OKO.press: stabilne finansowanie kluczem do sukcesu</strong></p>
<p>Najlepiej finansowo, nawet uwzględniając najnowsze <a href="http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/oko-press-apeluje-do-czytelnikow-o-wplaty-piotr-pacewicz-staramy-sie-o-kilka-grantow-koncza-sie-nam-rezerwy" target="_blank" rel="noopener">informacje</a> o przejściowych problemach w tym zakresie, radzi sobie serwis <a href="https://oko.press/" target="_blank" rel="noopener">OKO.press</a>, który działa od czerwca 2016 roku. OKO.press to codziennie uaktualniany serwis społeczno-polityczny. Pomimo wstępnego wsparcia finansowego dwóch wydawców – Agory S.A., wydawcy dziennika <em>Gazeta Wyborcza</em> oraz wydawcy tygodnika <em>Polityka</em> – utrzymuje się samodzielnie.</p>
<p>Strona ma ponad 750 tys. realnych użytkowników miesięcznie oraz 109 tys. fanów na Facebooku.</p>
<p>Aż 60% środków niezbędnych do utrzymania redakcji pochodzi z dobrowolnych wpłat od czytelników. &#8211; 2 tys. osób dokonuje wpłat regularnie, w sumie od początku istnienia środki wpłaciło nam już ok. 5,5 tys. osób – tłumaczy Agata Szczęśniak, redaktorka OKO.press.</p>
<p>Ponadto serwis zarabia dzięki publikacji płatnego newslettera, a także z grantów i darowizn. To jedyny projekt ze stałą redakcją, a jego pracownicy otrzymują stałe pensje. Budżet projektu to około 110 tys. zł miesięcznie.</p>
<p>W czym upatrują swój sukces? – Dobrze przemyślany budżet, wyraźny profil tematyczny, mocno zdefiniowana grupa odbiorcza, zaspokajanie potrzeb czytelników – wymienia Agata Szczęśniak.</p>
<div id="attachment_5212" style="width: 778px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-07-at-20.14.24-768x372.png" rel='prettyPhoto'><img aria-describedby="caption-attachment-5212" loading="lazy" class="size-full wp-image-5212" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-07-at-20.14.24-768x372.png" alt="" width="768" height="372" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-07-at-20.14.24-768x372.png 768w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-07-at-20.14.24-768x372-300x145.png 300w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" /></a><p id="caption-attachment-5212" class="wp-caption-text">Outride.rs to najmłodszy z opisywanych projektów. Źródłem jego przychodów są głównie opłaty czytelników.</p></div>
<p><strong>Outride.rs: na zagranicznej misji </strong></p>
<p>Dobrowolne wpłaty od czytelników to także podstawa modelu biznesowego serwisu <a href="http://outride.rs/" target="_blank" rel="noopener">Outride.rs</a>. Projekt tworzą doświadczeni reporterzy, graficy, koderzy oraz redaktorzy. Jego celem jest zapełnianie niszy związanej z niewielką ilością wysokiej jakości treści z zagranicy w polskich mediach.</p>
<p>Na stronie publikowane są reportaże interaktywne łączące tekst, audio i video oraz depesze ze świata przygotowywane przez korespondentów zagranicznych. Twórcy planują też sięgnięcie po 3D, wirtualną rzeczywistość oraz komiksy reporterskie.</p>
<p>&#8211; Naszym celem jest nie tylko dostarczanie jakościowej treści, ale też technologiczny rozwój dziennikarstwa – mówi Jakub Górnicki, jeden z założycieli Outride.rs.</p>
<p>Serwis ruszył dopiero we wrześniu 2017 r., a na teksty wchodzi nawet po 30-40 tys. czytelników. Środki na działalność twórcy portalu pozyskują z dobrowolnych wpłat od czytelników oraz z kampanii crowdfundingowych. Ale twórcy dopuszczają też współpracę z reklamodawcami.</p>
<p>– Jesteśmy otwarci na rodzaj finansowego patronatu marek nad naszymi projektami. Jeśli przygotowujemy materiał związany np. z sytuacją kobiet gdzieś na świecie i zgłasza się do nas firma, dla której dobro kobiet jest istotnym elementem wizerunku oraz działań CSR-owych, możemy rozważyć współpracę – tłumaczy Górnicki.</p>
<p>Zaznacza jednak, że ingerencja marki w materiał kończy się na etapie ustalenia zagadnienia, a wgląd do materiału sponsorzy mają dopiero po powstaniu materiału. Inspiracją tego modelu współpracy są działania brytyjskiego dziennika <em>The Guardian</em>.</p>
<p><strong>Kolektyw Reporterski: Polaków interesuje zagranica</strong></p>
<p>W odpowiedzi na to samo wyzwanie – kryzys dziennikarstwa zagranicznego w Polsce &#8211; w 2014 roku powstał także <a href="http://www.kolektywreporterski.pl/" target="_blank" rel="noopener">Kolektyw Reporterski</a>.</p>
<p>Kolektyw narodził się jako luźne stowarzyszenie rozsianych po świecie korespondentów oraz dziennikarzy współpracujących z mediami, którzy pozostając bez stałego zatrudnienia nie mieli żadnego organizacyjnego wsparcia ze strony redakcji.</p>
<p>Narodził się także z frustracji. Jak wspomina Julia Prus, jedna z założycielek Kolektywu, wówczas współpracowniczka Polskiej Agencji Prasowej w Ugandzie, ciągle od wszystkich wydawców słyszała, że Polaków nie interesują pogłębione materiały o tym, co się dzieje w Afryce, Azji, Ameryce Południowej.</p>
<p>– Tematy zagraniczne były najczęściej ogrywane pozbawionymi szerszego kontekstu depeszami agencyjnymi. Ja chciałam pokazywać wydarzenia z perspektywy ludzi mieszkających w tych krajach – wspomina.</p>
<p>Projekt szybko odniósł sukces w mediach społecznościowych. &#8211; W ciągu kilku tygodni nasz fanpage zyskał 10 tysięcy fanów. Dziś dzięki zaangażowaniu społeczności nasze posty docierają nawet do 120-130 tysięcy osób – tłumaczy Prus.</p>
<p>Kolektyw Reporterski nie ma jednak sformalizowanej struktury, ani budżetu. Do tej pory nie postarano się o uruchomienie żadnego finansowania – każdy autor finansuje się z własnych środków. Obecnie twórcy myślą o pozyskaniu pieniędzy z grantów, zbiórek publicznych oraz mikropłatności, aby prowadzić regularny magazyn internetowy.</p>
<div id="attachment_5213" style="width: 778px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.46.16-768x504.png" rel='prettyPhoto'><img aria-describedby="caption-attachment-5213" loading="lazy" class="size-full wp-image-5213" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.46.16-768x504.png" alt="" width="768" height="504" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.46.16-768x504.png 768w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.46.16-768x504-300x197.png 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Screen-Shot-2017-12-08-at-07.46.16-768x504-320x210.png 320w" sizes="(max-width: 768px) 100vw, 768px" /></a><p id="caption-attachment-5213" class="wp-caption-text">Kolektyw Reporterski założony został przez dwóch korespondentów zagranicznych. Jego celem jest dostarczanie wysokiej jakości materiałów o wydarzeniach na świecie.</p></div>
<p><strong>Rekolektyw: na ratunek reportażu</strong></p>
<p>Ciekawy model działalności wypracowało <a href="http://rekolektyw.pl/o-nas.html" target="_blank" rel="noopener">Stowarzyszenie Reporterów Rekolektyw</a>. Grupa powstała w 2014 roku i stworzyli ją doświadczeni reportażyści, częściowo związani z redakcjami mediów mainstreamowych.</p>
<p>Zawiązali grupę, by wspierać nawzajem swoje działania oraz wspólnie realizować projekty reporterskie. &#8211; Działamy na prostych zasadach – kilku reporterów przepuszcza przez swój warsztat i wrażliwość jedno hasło i w ten sposób powstają książki prezentujące różne spojrzenia na ten sam problem – mówi Urszula Jabłońska, jedna z reporterek Rekolektywu.</p>
<p>Wspólne projekty finansowane są z grantów lub ze środków wydawnictw, ponadto ten model uzupełniany jest o przychody z tworzenia jakościowych treści dla sektora pozarządowego oraz instytucji kultury.</p>
<p>&#8211; Uprawiamy najbardziej klasyczny gatunek dziennikarstwa, który jest jednocześnie jednym z najbardziej kosztownych, ale i wartościowych – podkreśla Jabłońska.</p>
<p>W październiku 2015 ukazała się ich pierwsza antologia reportaży „Mur. Dwanaście kawałków o Berlinie&#8221;, zaś w maju 2016 wyszedł kolejny zbiór „Obrażenia. Pobici z Polską&#8221; o korzeniach polskiego hejtu.</p>
<p>Swoją sytuację finansową określają jako dobrą, choć nie mają własnej platformy dotarcia do użytkownika, a ich fanpage ma tylko tysiąc polubień.</p>
<p><strong>Webnalist.com: Co poszło nie tak?</strong></p>
<p>Na wpłatach od czytelników bazować chciał serwis <a href="https://www.webnalist.com/" target="_blank" rel="noopener">Webnalist.com</a> założony przez Grzegorza Lindenberga, jednego ze współzałożycieli <em>Gazety Wyborczej</em> oraz <em>Super Expressu</em>.</p>
<p>Webnalist.com miał być platformą jakościowego dziennikarstwa, dzięki której twórcy będą w stanie zarabiać dobre pieniądze za swoją pracę (w przeciwieństwie do niskich stawek za teksty oferowanych freelancerom w mediach mainstreamowych).</p>
<p>Na stworzenie prototypu oraz sfinansowanie półrocznej aktywności twórcy Webnalist.com dostali wsparcie finansowe z Google Digital News Initiative.</p>
<p>Jak działał serwis? Każdy zarejestrowany użytkownik wpłacał na swoje konto pieniądze i mógł czytać wybrane przez siebie artykuły, za każdy z jego konta odliczana była określona kwota.</p>
<p>Model okazał się jednak niemożliwy do utrzymania po wyczerpaniu środków z grantu. &#8211; Nie udało się nam przekonać wystarczającej liczby czytelników do płacenia za nasze treści. Myślę, że częściowo problem leżał w tym, że nie mieliśmy jasno określonego profilu tematycznego, byliśmy serwisem „o wszystkim” – tłumaczy Lindenberg.</p>
<p>Większość z około 7 tysięcy zarejestrowanych użytkowników Webnalist.com dokonała rejestracji za pomocą Facebooka, wydawcy aktywnie korzystali też z reklamy na tej platformie celem promowania swoich treści.  Obecnie poszukują dodatkowego finansowania i zamierzają kontynuować działalność.</p>
<p><strong>Mediumpubliczne.pl: nie dla zysku</strong></p>
<p>Podobnie model biznesowy <a href="http://mediumpubliczne.pl/" target="_blank" rel="noopener">Medium Publicznego</a>, serwisu założonego w 2015 roku przez dziennikarzy zwolnionych z publicznego radia, okazał się niewystarczający.</p>
<p>Mediumpubliczne.pl miało być platformą swobodnej debaty publicznej, wolności słowa, nie nastawionej na zysk. Sposobem osiągania tych celów było oddanie platformy dziennikarzom obywatelskim, aktywistom i społecznikom.</p>
<p>Medium funkcjonowało niemal w 100% na zasadach wolontariatu, środki pozyskane od darczyńcy prywatnego zostały wykorzystane na stworzenie infrastruktury technicznej.</p>
<p>Ten model okazał się jednak nie do utrzymania. Pomimo 250 tys. realnych użytkowników miesięcznie, 20 tys. fanów na FB, z redakcji wykruszało się coraz więcej dziennikarzy. Dziś projekt znajduje się w fazie schyłkowej.</p>
<p>– Okazuje się, że nie da się robić mediów bez pieniędzy – podsumowuje Rafał Betlejewski, jeden z założycieli Medium.</p>
<p><strong>Wypełnić niszę</strong></p>
<p>Analiza powyższych przykładów nowych inicjatyw medialnych pokazuje, że poleganie na finansowaniu z reklamy nie jest jedyną dostępną dla firm medialnych opcją. Nieprawdą jest także, że użytkownicy internetu nie poszukują jakościowych treści. Być może zasadne jest także stwierdzenie, że jeśli uznają je za wartościowe, są bardziej skorzy za nie płacić.</p>
<p>Nie jest wykluczone, że opisywane projekty dziennikarskie staną się integralną częścią polskiego świata mediów, dostarczając organizacjom mainstreamowym zawartości, której nie chcą one – ze względu przede wszystkim na koszty – produkować we własnym zakresie.</p>
<p>Już dziś te projekty wypełniają nisze opuszczone przez tradycyjnych wydawców &#8211; przede wszystkim w zakresie uprawiania dziennikarstwa śledczego, reportażu oraz dziennikarstwa zagranicznego.</p>
<p>Możliwość realizacji tego scenariusza będzie jednak ściśle związana z tym, na ile same startupy będą w stanie ugruntować swoją pozycję, budując efektywne modele biznesowe umożliwiające im utrzymanie się na rynku.</p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polskie-startupy-medialne-odpowiedzia-na-bolaczki-mediow">Startupy odpowiedzią na bolączki polskich mediów?</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/polskie-startupy-medialne-odpowiedzia-na-bolaczki-mediow/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego media potrzebują kompetencji międzykulturowej?</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/dlaczego-media-potrzebuja-kompetencji-miedzykulturowej</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/dlaczego-media-potrzebuja-kompetencji-miedzykulturowej#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 Nov 2016 08:00:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dziennikarstwo Branżowe]]></category>
		<category><![CDATA[Najnowsze]]></category>
		<category><![CDATA[Janina Fras]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Talewicz-Kwiatkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Karina Stasiuk-Krajewska]]></category>
		<category><![CDATA[Kompetencja międzykulturowa – Klucz do zglobalizowanego świata]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja międzylkulturowa]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Mandelt]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Wełyczko]]></category>
		<category><![CDATA[SIETAR]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=4946</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="828" height="315" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/15174543_10154776486138887_27124668_n.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/15174543_10154776486138887_27124668_n.jpg 828w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/15174543_10154776486138887_27124668_n-300x114.jpg 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/15174543_10154776486138887_27124668_n-768x292.jpg 768w" sizes="(max-width: 828px) 100vw, 828px" />&#8220;Czarnoskóry student zaatakował w Łodzi&#8221;. &#8220;Uchodźcy: najeźdźcy czy naciągacze&#8221;. &#8220;Mili goście czy islamska dzicz?&#8221; &#8211; to tylko kilka dość świeżych nagłówków z polskich mediów dotyczących tematyki międzykulturowej. Czy mediom brakuje kompetencji międzykulturowej? Już w sobotę 26 listopada we Wrocławiu dyskusja pod patronatem Europejskiego Obserwatorium Dziennikarskiego w ramach IV Kongresu SIETAR Polska „Kompetencja międzykulturowa – klucz &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/dlaczego-media-potrzebuja-kompetencji-miedzykulturowej">Dlaczego media potrzebują kompetencji międzykulturowej?</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="828" height="315" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/15174543_10154776486138887_27124668_n.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/15174543_10154776486138887_27124668_n.jpg 828w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/15174543_10154776486138887_27124668_n-300x114.jpg 300w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/15174543_10154776486138887_27124668_n-768x292.jpg 768w" sizes="(max-width: 828px) 100vw, 828px" /><div class="pf-content"><p><strong>&#8220;Czarnoskóry student zaatakował w Łodzi&#8221;. &#8220;Uchodźcy: najeźdźcy czy naciągacze&#8221;. &#8220;Mili goście czy islamska dzicz?&#8221; &#8211; to tylko kilka dość świeżych nagłówków z polskich mediów dotyczących tematyki międzykulturowej. Czy mediom brakuje kompetencji międzykulturowej? Już w sobotę 26 listopada we Wrocławiu dyskusja pod patronatem Europejskiego Obserwatorium Dziennikarskiego w ramach IV Kongresu SIETAR Polska „Kompetencja międzykulturowa – klucz do zglobalizowanego świata”. </strong></p>
<p>Migracje, mobilność pracowników, łatwość podróżowania stawiają przed naszymi społeczeństwami kolejne wyzwania, dotyczące komunikowania się w warunkach współistnienia kultur. Wyjątku nie stanowią w tym względzie media masowe, które coraz częściej muszą uwzględniać ten kontekst w swojej działalności. To na nich, kluczowych dziś instytucjach sfery symbolicznej, spoczywa bowiem zadanie i odpowiedzialność związane z kształtowaniem społecznego odbioru tych niezwykle istotnych, ale często także skomplikowanych zagadnień. Pokazały to chociażby wydarzenia związane z tzw. kryzysem migracyjnym, wywołanym przede wszystkim wojną w Syrii. Ukazało się już <a href="http://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/jak-europejska-prasa-relacjonowala-kryzys-migracyjny" target="_blank">szereg opracowań i raportów</a> opisujących reakcje mediów na te wydarzenia, zwracających uwagę na często popełnianie w tym względzie błędy i niestosowności.</p>
<p><span id="more-4946"></span></p>
<p>W ostatnich latach także polskie miasta  stały się swego rodzaju poligonem komunikacji międzykulturowej. Przyczynił się do tego między innymi napływ pracowników międzynarodowych korporacji i coraz większa liczba zagranicznych studentów, pochodzących często spoza Europy (Japonia, Korea Południowa, Indie, Ameryka Południowa). Ta wielokulturowość jest wyzwaniem dla lokalnych i sublokalnych mediów, które odgrywają bardzo istotną rolę w budowaniu porozumienia i spójności społecznej.</p>
<p>Wiele wskazuje jednak na to, że media głównego nurtu nie traktują tego zjawiska jako szansy, a co więcej nierzadko <a href="http://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/mniejszosci-mediach-nowy-rasizm" target="_blank">brakuje im kompetencji międzykulturowej</a> do rzetelnego relacjonowania tematów z nią związanych. W tym kontekście szczególnie interesujące wydają się inicjatywy o mniejszej skali, które mają na celu stworzenie platform medialnych oferujących z jednej strony treści przeznaczone dla expatów, a z drugiej strony część z nich ma też na celu tworzenie wspólnej przestrzeni dla komunikacji lokalnej społeczności i jej nowych członków, pochodzących z różnych kręgów kulturowych.</p>
<p><strong>W ramach IV Kongresu SIETAR Polska pt. „Kompetencja międzykulturowa &#8211; klucz do zglobalizowanego świata” zapraszamy Państwa na dyskusję panelową pt. „Dlaczego media potrzebuję kompetencji międzykulturowej”. Celem panelu jest pokazanie, w jaki sposób media kształtują środowisko społeczne przyczyniając się lub nie do budowy porozumienia międzykulturowego. Pokażemy dobre i złe praktyki mediów w temacie międzykulturowości oraz uwrażliwimy słuchaczy na konieczność krytycznego ich odbioru. </strong></p>
<p>Uczestnikami sesji są osoby zajmujące się mediami z perspektywy naukowej, jak również praktycy – promotorzy projektów medialnych zakładających osiągniecie takich celów, związanych z integracją międzykulturową w przestrzeni miejskiej Wrocławia:</p>
<p><strong>Prof. dr hab. Janina Fras,</strong> lingwistka i medioznawczyni z Instytutu Politologii Uniwersytetu Wrocławskiego, badaczka języka i zawartości mediów.</p>
<p><strong>Maciej Wełyczko, </strong>redaktor naczelny i wydawca polsko-koreańskiej Gazety Sąsiedzkiej 이웃을 위한 신문.</p>
<p><strong>Dr Joanna Talewicz-Kwiatkowska, </strong>antropolożka kulturowa, adiunkt w Instytucie Studiów Międzykulturowych UJ, założycielka polsko-romskiej Fundacji Dialog-Pheniben, która wydaje kwartalnik społeczno-kulturalny skupiający się na zagadnieniach życia mniejszości romskiej w Polsce i Europie.</p>
<p><strong>Dr Karina Stasiuk-Krajewska, </strong>kierowniczka Katedry Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu SWPS. Zajmuje się m.in. etyką w dziennikarstwie.</p>
<p><strong>Maciej Mandelt, </strong>asystent terenowy rodzin Romów rumuńskich, tłumacz kulturowy. Od 2013 r. działacz Stowarzyszenia na Rzecz Integracji Społeczeństwa Wielokulturowego „Nomada”, a od 2016 r. jego prezes.</p>
<p><strong>Kongres SIETAR Polska to bez wątpienia najważniejsze wydarzenie poświęcone międzykulturowości w Europie Środkowo-Wschodniej. Odbywa się w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016 w dniach 25.11-27.11 (plus przedkongresowy dzień warsztatowy 24.11).</strong></p>
<p>Serdecznie zapraszamy na:</p>
<p><strong>&#8211; Uroczystą sesję otwarcia Kongresu </strong>już w ten piątek 25.11.16 r. godz. 9.00 – 10.30 w Kinie Nowe Horyzonty przy ul. Kazimierza Wielkiego 19a/21 we Wrocławiu, język sesji: angielski. W programie wystąpienie keynote speakerów Kongresu – Agnieszki Orłowskiej z wrocławskiego oddziału Google oraz dr Livingstone Thompsona, trenera kompetencji międzykulturowych z Dublina, byłego prezydenta SIETAR Europa. Darmowa rejestracja <a href="https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSe-G7RPccAfMSHbCPs8LL4rSzlsiOJYFVGcBGzSgOxCgMZjRQ/viewform" target="_blank">tutaj</a></p>
<p><strong>&#8211; Dyskusję panelową „Dlaczego media potrzebują kompetencji międzykulturowej” pod patronatem EJO </strong>&#8211; sobota 26.11.16 r. godz. 9.00-10.30, ART Hotel ul. Kiełbaśnicza, język sesji: polski. Dla przedstawicieli mediów, badaczy mediów oraz studentów dziennikarstwa wstęp na ten jeden panel jest wolny, bez uprzedniej rejestracji.</p>
<p>&#8211; <strong>Konferencje typu Open Space „How to build DiverCity / Jak zbudować miasto różnorodności?”</strong> – 27.11.16 r. godz. 10-15 w Biurze Łącznikowym Wolnego Państwa Saksonia, ul. Rynek 7 we  Wrocławiu. Darmowa rejestracja <a href="http://openspaceconferencehowtobuilddivercity.evenea.pl/" target="_blank">tutaj</a></p>
<p><a href="http://sietar.pl/wp-content/uploads/2016/05/Congress-program.pdf" target="_blank">Szczegółowy program Kongresu </a></p>
<p><a href="http://sietar.pl/wp-content/uploads/2016/05/Congress-Schedule.pdf" target="_blank">Ramowy program Kongresu</a></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/dlaczego-media-potrzebuja-kompetencji-miedzykulturowej">Dlaczego media potrzebują kompetencji międzykulturowej?</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/dlaczego-media-potrzebuja-kompetencji-miedzykulturowej/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nils Mulvad: Dziennikarstwo danych to współczesny punk</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/nils-mulvad-dziennikarstwo-danych-wspolczesny-punk</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/nils-mulvad-dziennikarstwo-danych-wspolczesny-punk#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Jul 2014 13:11:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dziennikarstwo Branżowe]]></category>
		<category><![CDATA[Adriana Homolova]]></category>
		<category><![CDATA[big data]]></category>
		<category><![CDATA[data journalism]]></category>
		<category><![CDATA[DataHarvest]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwa danych]]></category>
		<category><![CDATA[International Consortium of Investigative Journalism]]></category>
		<category><![CDATA[Nils Mulvad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=3661</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="290" height="165" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/10501294_10152509396133887_1311220325_n.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" />„Nie można być dziennikarzem, nie potrafiąc przeprowadzić wywiadu. To samo tyczy się narzędzi dziennikarstwa opartego na analizie danych w epoce cyfrowej informacji” – uważa Nils Mulvad, światowej sławy dziennikarz śledczy, wykładowca Duńskiej Szkoły Dziennikarstwa i Mediów oraz jeden z uczestników konferencji DataHarvest – jednego z najważniejszych wydarzeń dziennikarskich w Europie. I podkreśla: praca dziennikarza nie &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/nils-mulvad-dziennikarstwo-danych-wspolczesny-punk">Nils Mulvad: Dziennikarstwo danych to współczesny punk</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="290" height="165" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/10501294_10152509396133887_1311220325_n.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" /><div class="pf-content"><p><b>„Nie można być dziennikarzem, nie potrafiąc przeprowadzić wywiadu. To samo tyczy się narzędzi dziennikarstwa opartego na analizie danych w epoce cyfrowej informacji” – uważa Nils Mulvad, światowej sławy dziennikarz śledczy, wykładowca Duńskiej Szkoły Dziennikarstwa i Mediów oraz jeden z uczestników konferencji DataHarvest – jednego z najważniejszych wydarzeń dziennikarskich w Europie. I podkreśla: praca dziennikarza nie kończy się w momencie, gdy tekst zostaje napisany. </b></p>
<p><b>Paulina Pacuła, EJO: Wielu dziennikarzom tzw. data journalism, czyli dziennikarstwo oparte na analizie danych, kojarzy się przede wszystkim z efektownymi wizualizacjami, interaktywnymi mapami, wykresami. Ale to nie wyczerpuje tematu, prawda?</b></p>
<p><b>Nils Mulvad:</b> Absolutnie nie. Dziennikarstwo danych to swego rodzaju system wczesnego powiadamiania. Dzięki niemu można zaobserwować negatywne zjawiska, zdiagnozować problemy, zanim dojdzie do dużych szkód, a na pewno wcześniej niż za pomocą innych narzędzi dziennikarskich. <span id="more-3661"></span>Oto jeden z przykładów: największa piramida finansowa w historii Stanów Zjednoczonych, stworzona przez Bernarda Madoffa, została rozpracowana już w 1999 roku, kilka lat zanim sprawa trafiła na czołówki gazet. Dokonał tego <a href="http://www.youtube.com/watch?v=62L7VxMDg68" target="_blank">Harry Markopolos</a>, analityk finansowy. Już wtedy powiadomił on amerykański nadzór finansowy o tym, że z matematycznego i prawnego punktu widzenia, osiąganie takich zysków, jakie wykazywał fundusz Madoffa, jest niemożliwie. Jak do tego doszedł? Za pomocą niezwykle wnikliwej, systematycznej analizy danych finansowych firmy. Właśnie na tym polega dziennikarstwo danych. To dziennikarze powinni wykonywać taką robotę.</p>
<p><b>To bardzo mozolna, a w efekcie czaso- i kosztochłonna praca. </b></p>
<p>Narzędzia służące opracowaniu danych, takie jak arkusze kalkulacyjne, programy monitorowania danych w sieci, czyszczenia ich oraz analizy, niezwykle ułatwiają to zadanie. Także programy do wizualizacji służą nie tylko temu, żeby dane były przejrzyste i czytelne, ale pozwalają na wykresach zobaczyć tendencje, których gołym okiem nie widać.</p>
<p>Dobrym przykładem jest słowacki projekt analizy przetargów publicznych w służbie zdrowia. Słowacka dziennikarka, Adriana Homolova, zestawiła dane o wygranych przetargach z danymi na temat relacji społecznych między zarządami tych firm a szpitalami. Okazało się, że w wielu przypadkach przetargi wygrywała firma, w której dyrekcji zasiadali np. członkowie rodziny osób z zarządów szpitali. Było to widać na opracowaniach zrobionych za pomocą darmowego programu graficznego. Dalsze śledztwo dziennikarskie potwierdziło przypadki korupcji.</p>
<p>Co ważne, narzędzia takie pozwalają na analizę bardzo dużych ilości danych, co w epoce „Big Data” jest kluczowe. Instytucje publiczne codziennie wypluwają z siebie terabajty informacji, które teoretycznie są dostępne dla dziennikarzy. Jednak bez narzędzi dziennikarstwa danych monitorowanie ogromnych baz, np. zawierających dane o subsydiach dla rolników czy przetargów publicznych, byłoby niemożliwe.</p>
<p><b>O nowym trendzie w dziennikarstwie zrobiło się głośno dopiero kilka lat temu. A przecież ta dziedzina jest dużo starsza – jej początki sięgają lat 60.</b></p>
<p>Tak, dziennikarstwo zawsze opierało się na analizie danych. <i>The Wall Street Journal</i> narodził się w 1889 roku z codziennego <a href="http://online.wsj.com/media/info-DJTimeline0706-WSJ1889.jpg" rel='prettyPhoto' target="_blank">biuletynu giełdowego</a>, którego podstawą była analiza notowań. W dziennikarstwie sportowym dane zawsze były centralnym punktem analiz.</p>
<p>Jednym z bardziej kultowych przykładów wizualizacji danych, która doprowadziła do przełomu w postrzeganiu sprawy, a tym samym zapisała się w kanonie dziennikarstwa, była &#8211; stworzona przez brytyjskiego medyka, John’a Snowa &#8211; <a href="http://www.theguardian.com/news/datablog/2013/mar/15/john-snow-cholera-map" target="_blank">mapa rozprzestrzeniania się cholery w Londynie w XIX wieku</a>. To właśnie wizualna analiza danych, dotyczących ofiar choroby, doprowadziła badacza do wniosku, że źródłem zakażeń była woda, a nie „skażone powietrze”, jak sądzono. To był przełom, który doprowadził do powstrzymania epidemii.</p>
<p>Jednak dziennikarstwo oparte na analizie danych, jakie znamy dzisiaj, wywodzi się z tak zwanego Computer-Assisted Reporting (CAR). To w latach 50. reporterzy w Stanach Zjednoczonych zaczęli używać w swojej pracy specjalistycznego oprogramowania dla badaczy społecznych. Jednym z pierwszych efektów był cykl artykułów dotyczący wyborów w 1952 roku. Do analizy ich wyników telewizja CBS użyła komputera UNIVAC 1.</p>
<p><b>Zabawne jest to, że informowali o tym na antenie.</b></p>
<p>Tak, na początku dużo było ekscytacji w związku z samym wykorzystaniem nowym narzędzi. To tak, jakby dzisiaj pisać: „po przeprowadzeniu pięciu wywiadów i nagraniu ich na iPhone 5, doszedłem do takiego i takiego wniosku” (śmiech). Problemem tamtych lat było to, że entuzjaści CAR za bardzo skupiali się na samej analizie danych, zamiast na narracjach, które z nich wynikały. A to przecież opowiadanie historii jest w dziennikarstwie najważniejsze.</p>
<p>Dziś rozwój dziennikarstwa opartego na analizie danych to jeden z głównych trendów na rynku medialnym. Doprowadził do rozwinięcia nowych okołodziennikarskich profesji dla programistów, grafików, web developerów.</p>
<p><b>Profesjonalne uprawianie tego rodzaju dziennikarstwa wymaga wielu umiejętności, które do tej pory nie były kojarzone z profesją dziennikarską. Nikt nie wymagał od dziennikarzy tego, że muszą umieć programować.</b></p>
<p>Tak, to prawda. Do tej pracy potrzebne są specyficzne umiejętności z zakresu programowania, grafiki czy pracy na arkuszach kalkulacyjnych. Ale nie trzeba znać się na wszystkim, takie projekty często realizowane są w grupach. Ważne jest, by członkowie zespołu choć trochę orientowali się w każdej z dziedzin, aby grupa była w stanie efektywnie się komunikować. Bo jeśli nie masz zielonego pojęcia na temat kodowania, to nie dogadasz się z koderem. Trzeba mieć podstawy ze wszystkich dziedzin i być bardzo dobrym przynajmniej w jednej z nich.</p>
<p><b>Programowanie, projektowanie, wizualizacja to chyba nie wszystko. Do prawidłowej analizy danych często niezbędna jest znajomość zasad metod badawczych z nauk społecznych: statystyki, analizy ilościowej, jakościowej.</b></p>
<p>Tak, to również jest niezbędne. Jeśli nie ma się tych podstaw, bardzo łatwo jest dojrzeć związki tam, gdzie ich nie ma i wyciągać nieprawidłowe wnioski. A przecież nie o to chodzi. Nie na darmo ta dziedzina nazywa jest także dziennikarstwem opartym na dowodach.</p>
<p><b>Angielskie określenie „data journalism” ma w sobie zakodowaną pewną jakość, bo przecież data, czyli dane, kojarzą się mocno z faktami, z czymś obiektywnym. To sprawia wrażenie, jakby chodziło o „dziennikarstwo faktów”. A przecież takie dziennikarstwo też nie jest pozbawione opinii, ma w sobie coś subiektywnego. Bo przecież to wciąż od dziennikarza zależy, jaką historię na podstawie danych, zdecyduje się opowiedzieć.</b></p>
<p>Tak, ale im bardziej historia dziennikarska jest udokumentowana, tym bliżej jej do rzeczywistości. Moim zdaniem w tym, co nazywamy data journalism, chodzi przede wszystkim o fakty, a nie o opinie. Ale oczywiście dane są tylko narzędziem, a ich prezentacja nie jest celem samym w sobie. Wciąż najważniejszy jest dziennikarz i jego umiejętność krytycznego myślenia. Dane są przecież tylko punktem wyjścia do historii.</p>
<p>Dlatego bardzo ważne jest, by dziennikarz sam dokonywał analizy, a nie polegał w tej kwestii na innych. Często zamiast samemu sięgnąć do danych, reporterzy przeprowadzają wywiady z badaczami, którzy je gromadzili. To nie jest dobry pomysł, bo ci ludzie mogą mieć jakąś własną, ukrytą agendę, mogą dokonywać nadinterpretacji, by zainteresować swoją pracą. Dziennikarze powinni być w stanie samodzielnie analizować materiał, wyciągać z niego wnioski i dopiero na końcu konfrontować swoje odkrycia z ekspertami.</p>
<p><b>Jeśli spojrzeć na dziennikarstwo danych z akademickiego punktu widzenia, czy ten trend bardzo zmienia praktykę dziennikarską? Mamy do czynienia z jakimś przełomem w dziennikarstwie?</b></p>
<p>Nie, nie wydaje mi się. W dziennikarstwie co chwilę pojawiają się jakieś nowe narzędzia, nowe metody pracy. Jeśli większość informacji podawana jest dziś w formie cyfrowej, to dziennikarz musi umieć sobie radzić z jej gromadzeniem, porządkowaniem, analizowaniem. W przetwarzaniu danych chodzi o to samo, co przy przeprowadzaniu wywiadu: o zebranie informacji, wyłuskanie tego, co najważniejsze.</p>
<p>Zmiany zachodzą, ale są one związane z procesem cyfryzacji, a rozwój dziennikarstwa danych jest po prostu ich konsekwencją. Poważniejszą zmianą jest wyczerpanie się wielu modeli biznesowych, zwłaszcza mediów papierowych. Muszą one opracować nowe modele, choć bardzo się temu opierają. Niektórzy wydawcy zachowują się tak, jakby czekali na moment, aż ten Internet wreszcie zniknie. Ale to się nigdy nie stanie.</p>
<p>Widać także odwrót czytelników od mediów instytucjonalnych w stronę mediów społecznych, obywatelskich. Dziennikarze stają się coraz bardziej niezależni dzięki możliwości transgranicznej współpracy, nowatorskim sposobom finansowania swojej pracy oraz dzięki nowym platformom komunikacyjnym. Dziś łatwiej jest przyciągnąć czytelników do zupełnie nowatorskiego przedsięwzięcia dziennikarskiego, niż do dużych mediów.</p>
<p>I tu widać jeszcze jeden ważny aspekt dziennikarstwa danych: docieranie ze swoją pracą do ludzi, sposób jej dystrybuowania.</p>
<p><b>Media społecznościowe?</b></p>
<p>Tak. Ten model komunikacji typu „jeden do wielu”, znany z tradycyjnych mediów, wyczerpuje się. Teraz komunikacja przebiega na zasadzie „wielu do wielu”. Dlatego trzeba pamiętać, że praca dziennikarza nie kończy się w momencie, gdy tekst zostaje napisany. Kolejnym jej etapem jest dotarcie z nim do ludzi, wywarcie wpływu. Jeśli nie jesteś w stanie docierać ze swoją pracą do ludzi, to znaczy, że piszesz do szuflady.</p>
<p>Dziś trzeba umieć zbudować wokół siebie społeczność, dotrzeć do liderów opinii, pokazać, jak przygotowuje się materiał dziennikarski, bo transparencja gwarantuje wiarygodność. Dziennikarstwo danych to właśnie mieszanka tego wszystkiego. Media społecznościowe to też istotne narzędzia.</p>
<p><b>Z </b><a href="http://pl.ejo-online.eu/2026/nowe_media/polskie-media-publiczne-w-mediach-spolecznosciowych" target="_blank"><b>badań użytkowania mediów społecznościowych</b></a><b> przez dziennikarzy w Polsce wynika, że nie cieszą się one zbyt dobrą opinią. Mało kto wykorzystuje je jako źródła informacji. Dziennikarze deklarują, że traktują je co najwyżej jako źródło inspiracji. Czy jest coś, czego odnośnie mediów społecznościowych nie rozumiemy.</b></p>
<p>Zdecydowanie tak. Media społecznościowe bywają fantastycznym narzędziem do śledzenia relacji społecznych, co może być bardzo przydatne w dziennikarstwie śledczym. Wspominałem już przykład badania przeprowadzonego przez słowacką dziennikarkę. Ludzie zostawiają w mediach społecznościowych wiele informacji o sobie, które warto śledzić.</p>
<p>To nie tylko świetne narzędzie do dokumentowania tematów. Są one także świetnym środowiskiem do rozpowszechniania swojej pracy, interakcji z czytelnikiem, do wywierania wpływu. I o ile tradycyjne media mają tego świadomość, to sposób, w jaki wykorzystują media społecznościowe, niejednokrotnie woła o pomstę do nieba.</p>
<p>Dziennikarze wrzucają teksty na Facebooka czy Twittera, a potem nie angażują się w dyskusję. To tak, jakby przyjść na imprezę, nie rozmawiać z nikim i raz na jakiś czas stanąć na środku pokoju, wykrzyczeć swoją opinię na dany temat, a potem ilekroć ktoś do nas podchodzi, by z nami na ten temat porozmawiać, mówić „nie, nie będę dyskutował”. Inni pomyślą, że albo jesteś wariatem, albo strasznym arogantem.</p>
<p>Dokładnie to widać w mediach społecznościowych, które są wykorzystywane przez tradycyjnych wydawców jako kolejny kanał dystrybucji. Zawsze powtarzam, żeby media społecznościowe traktować jak imprezę i nie zachowywać się na niej jak socjopata. Niestety dużo tam medialnej arogancji. Ale to ma swoje konsekwencje. Jak się nie umie dobrze traktować czytelników, to się ich traci. I to widać w wynikach oglądalności czy czytelnictwa.</p>
<p><b>Gdzie szukać najlepszych praktyk w zakresie dziennikarstwa danych?</b></p>
<p>Wiele jest takich przykładów. Jeśli mam wymienić kilka to powiem, że brytyjski <i>The Guardian</i> robi bardzo dobrą robotę. Materiały tego rodzaju regularnie publikowane są na DataBlog. Podobnie <i>New York Times</i>, <i>Los Angeles Times</i>. Prasa norweska dobrze radzi sobie z tym tematem. Publiczny nadawca radiowo-telewizyjny z Danii DR także uruchomił właśnie nowy zespół, który ma zajmować się dziennikarstwem opartym na analizie danych.</p>
<p>Dużo jest także niezależnych inicjatyw dziennikarzy z całego świata. Warto przyjrzeć się projektowi ICIJ &#8211; International Consortium of Investigative Journalism. Tworzy go grupa dziennikarzy śledczych. Zajęli się oni m.in. tematem rajów podatkowych i prześledzili tysiące powiązań między firmami działającymi na przykład w Stanach Zjednoczonych, Unii Europejskiej czy Chinach a firmami zarejestrowanymi w rajach podatkowych. Punktem wyjścia do budowy bazy danych były setki poufnych maili między klientami a kancelariami prawnymi, zajmującymi się zakładaniem takich spółek, które wyciekły do Internetu. Dziennikarze zbudowali ogólnodostępną bazę, na podstawie której udało się opowiedzieć setki historii. W Niemczech doszło nawet do spektakularnych rezygnacji zarządu jednego z banków, bo okazało się, że prezesi unikali płacenia podatków.</p>
<p>Z takimi projektami nie można sobie poradzić inaczej niż przy użyciu narzędzi dziennikarstwa danych. Ważna jest tu także współpraca międzynarodowa, bo nierzadko niezbędna jest głęboka ekspertyza w przypadku każdego z krajów, którego materiał dotyczy. Jednak dziś dzięki Internetowi, mediom społecznościowym, darmowemu oprogramowaniu jest to możliwe. Dziennikarstwo danych to taki dziennikarski punk naszych czasów.</p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/nils-mulvad-dziennikarstwo-danych-wspolczesny-punk">Nils Mulvad: Dziennikarstwo danych to współczesny punk</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/nils-mulvad-dziennikarstwo-danych-wspolczesny-punk/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Obozowe dziennikarstwo głosem uchodźców</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/obozowe-dziennikarswo-glosem-uchodzcow</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/obozowe-dziennikarswo-glosem-uchodzcow#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 May 2014 14:04:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dziennikarstwo Branżowe]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Colleen Kaleda]]></category>
		<category><![CDATA[dadabcamps.com]]></category>
		<category><![CDATA[Kakuma News Reflector]]></category>
		<category><![CDATA[media obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[Refugee Survey Quarterly]]></category>
		<category><![CDATA[uchodźcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=3579</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="640" height="480" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7459887478_5f444bb01d_z.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7459887478_5f444bb01d_z.jpg 640w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7459887478_5f444bb01d_z-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" />Największe i najbardziej opiniotwórcze światowe media nie radzą sobie z rzetelnym opisem sytuacji uchodźców, ignorując głos samych zainteresowanych oraz mylnie identyfikując kluczowe dla nich problemy – wynika z badań Colleen Kaledy, badaczki z Portland State University. Jej zdaniem, z tym zagadnieniem lepiej radzą sobie media lokalne, działające w obozach uchodźców, powstałe z inicjatywy samych mieszkańców. &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/obozowe-dziennikarswo-glosem-uchodzcow">Obozowe dziennikarstwo głosem uchodźców</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="640" height="480" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7459887478_5f444bb01d_z.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7459887478_5f444bb01d_z.jpg 640w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7459887478_5f444bb01d_z-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /><div class="pf-content"><p><b>Największe i najbardziej opiniotwórcze światowe media nie radzą sobie z rzetelnym opisem sytuacji uchodźców, ignorując głos samych zainteresowanych oraz mylnie identyfikując kluczowe dla nich problemy – wynika z badań Colleen Kaledy, badaczki z Portland State University. Jej zdaniem, z tym zagadnieniem lepiej radzą sobie media lokalne, działające w obozach uchodźców, powstałe z inicjatywy samych mieszkańców. Czy takie „obozowe media obywatelskie” mogą mieć realny wpływ na światową politykę w sprawie przymusowych emigrantów? </b></p>
<p>Badanie sposobu relacjonowania zagadnień, związanych z funkcjonowaniem obozów dla uchodźców, będących charakterystycznym elementem krajobrazu szeregu państw afrykańskich, to raczej temat niszowy w nauce o mediach i komunikowaniu. Tym bardziej ciekawa jest próba analizy tej kwestii, którą podjęła Colleen Kaleda, badaczka z Portland State University. Wyniki jej badania zostały opublikowane w ostatnim numerze czasopisma <i>Refugee Survey Quarterly</i>.</p>
<p><span id="more-3579"></span></p>
<p>Colleen Kaleda poddaje jakościowej analizie zawartość wybranych mediów – zarówno lokalnych, jak i międzynarodowych, które na swoich łamach donoszą o sytuacji w dwóch największych obozach uchodźców na świecie – Kakuma oraz Dadaab. Oba znajdują się w Kenii. Kakuma mieści się na północy kraju, mieszka w nim ponad sto tysięcy uchodźców, głównie z Sudanu oraz Somalii, ale także z Burundi, Etiopii, Demokratycznej Republiki Konga, Ruandy, Erytrei oraz Ugandy. Daadab to znacznie większy obóz, liczący około pół miliona mieszkańców, usytuowany na południowym wschodzie Kenii. Jego mieszkańcy pochodzą głównie z Somalii.</p>
<p>Badaczka analizuje dwa anglojęzyczne wydawnictwa powstające bezpośrednio w obozach i tworzone przez samych uchodźców: <i>Kakuma News Reflector</i> i dadabcamps.com, oraz cztery mainstreamowe tytuły ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii: <i>Los Angeles Times</i>, <i>Washington Post</i>, <i>The Guardian</i> oraz <i>The Times of London</i>, które dość często – w porównaniu z innymi wiodącymi tytułami z tych krajów – publikują teksty dotyczące wspomnianej tematyki.</p>
<p>Celem analizy jest zidentyfikowanie najważniejszych z punktu widzenia uchodźców kwestii, dotyczących życia w obozie oraz porównanie, na ile pokrywają się one z tym, co jako istotne przedstawiają media z USA i Wielkiej Brytanii. Rozbieżności, których istnienie wykazuje badaczka, są bardzo istotne, zważywszy na to, że to zachodnie media mają znacznie większy wpływ na światową opinię publiczną i w efekcie kształtowanie globalnej polityki wobec uchodźców.</p>
<p><b>Dwa światy</b></p>
<p>Z analizy przeprowadzonej przez Kaledę wynika, że obraz życia uchodźców zawarty w mediach obozowych oraz mainstreamowych, to dwa bardzo różne światy. Zachodnie media zupełnie ignorują głos uchodźców oraz tematy poruszane przez nich na łamach obozowych mediów, co dla ich twórców jest niezwykle frustrujące. Międzynarodowa publiczność to bowiem, obok lokalnej społeczności, najważniejsza grupa docelowa. Oba wydawnictwa ukazują się po angielsku między innymi po to, aby docierać do międzynarodowych aktorów politycznych, ekspertów w dziedzinie praw człowieka, działaczy organizacji pozarządowych, międzynarodowej publiczności oraz mieszkańców innych obozów na świecie. Taka jest ich misja.</p>
<p><i>Kakuma News Reflector</i>, znany także jako Kanere.org, ukazuje się od 2008 roku i jest jedynym czasopismem w społeczności liczącej ponad sto tysięcy osób. Ukazuje się jednak nieregularnie – nieraz nawet raz na kilka miesięcy &#8211; ze względu na brak stałego finansowania oraz liczne utrudnienia ze strony władz obozu, które są wyraźnie nieprzychylne działaniu wolnej prasy. Dziennikarze są ofiarami różnego rodzaju przemocy ze strony władz. Zarówno słownej, w postaci gróźb i zastraszania, jak i fizycznej – zdarzały się bowiem napady i pobicia. Z tego względu dziennikarze nie podpisują swoich tekstów, a osoby wypowiadające się w artykułach często występują tylko z imienia lub pod inicjałami. Mimo to Kanere.org dość odważnie piętnuje problemy wynikające z niedociągnięć polityki takich instytucji jak UNHCR oraz nadużycia, których dopuszczają się obozowe władze.</p>
<p>Na łamach serwisu publikowane są krytyczne teksty o małej dostępności edukacji, słabej opiece zdrowotnej, problemach mieszkaniowych (uchodźcy stłoczeni są na małej przestrzeni, a obóz jest przeludniony), ale dziennikarze nie ograniczają się tylko do narzekania na warunki, w jakich przyszło im żyć. W miarę możliwości proponują stosunkowo proste i niedrogie udoskonalenia – na przykład w związku z problemem braku pomocy psychologicznej dla tych, którzy w wyniku traumatycznych doświadczeń bardzo jej potrzebują, dziennikarze proponują propagowanie i umożliwianie kultywowania pozytywnych tradycji plemiennych – tańców, sztuki, rzemiosła. Ich zdaniem mogłoby to odbywać się na tej samej zasadzie, na jakiej zabrania się tych praktyk kulturowych, które uznawane są za szkodliwe (na przykład obrzezania kobiet) – czyli za pomocą uświadamiających kampanii społecznych.</p>
<p>Teksty publikowane na łamach Kanere.org często mają formę reportaży, w których pojedyncze osoby mogą opowiedzieć swoje historie i wyrazić opinie. Strona notuje po 200 odwiedzin dziennie, nawet w okresach, kiedy nie jest aktualizowana. W dzień ukazania się nowego numeru pojawia się na niej nawet po trzy tysiące użytkowników. Każde wydanie przygotowuje sześciu dziennikarzy.</p>
<p><b>Uchodźcy też potrzebują rozrywki</b></p>
<p>Dadabcamps.com to serwis przygotowywany z myślą o 496 tysiącach mieszkańców obozu Dadaab – największego obozu dla uchodźców na świecie, oraz publiczności za granicą. Ukazuje się od stycznia 2010 roku, pracuje w nim – często na zasadach wolontariatu – kilkanaście osób. Miesięcznie stronę odwiedza około 1200 osób.</p>
<p>Dadabcamps.com nie jest aż tak krytyczny wobec władz jak Kanere.org. Jak tłumaczy redaktor naczelny, celem serwisu jest informowanie mieszkańców o istotnych dla nich sprawach oraz dostarczanie im rozrywki. Publikując pozytywne historie, twórcy dadabcamps.com chcą także równoważyć nieco przekaz na temat obozu, który dominuje w kenijskich mediach, gdzie o uchodźcach pisze się głównie jako o problemie.</p>
<p>W jednym z tekstów, redaktor naczelny zachwyca się, jak to Dadaab jest miejscem, gdzie zgodnie żyją obok siebie ludzie z bardzo różnych krajów, odmienni kulturowo i wyznający różne religie. „Dadaab to miasto wszystkich ras” – konkluduje. Jego narracja bardzo różni się od tej, która dominuje w mediach kenijskich, a która skupia się głównie na opisie konfliktów między uchodźcami, przestępczości w obozie czy też kosztów, które istnienie obozu generuje dla państwa.</p>
<p>Oba serwisy dają możliwość komentowania artykułów – dzięki temu można poznać całą rozmaitość opinii. W przeciwieństwie do obrazu, który wyłania się z narracji mediów mainstreamowych, uchodźcy mają rozmaite poglądy na dotyczące ich sprawy i nie stanowią jednolitej masy ludzi, którzy nie rozumieją swojej sytuacji. Wręcz przeciwnie. Z komentarzy dostępnych na stronie wyłania się obraz ludzi, którzy bardzo dobrze rozumieją swoją sytuację i potrafią ją celnie komentować.</p>
<p><b>Wiktymizacja i pozbawianie głosu</b></p>
<p>Mainstreamowe media w zupełnie inny sposób przedstawiają życie w obozie. W ogóle nie przyjmują perspektywy uchodźców, nie skupiają się na sprawach ważnych dla nich. Zamiast tego, teksty dotyczą kolejnych środków finansowych przekazanych na działanie obozów, opisują niemal heroiczne wysiłki personelu obozowego, często rekrutującego się spośród Europejczyków lub Amerykanów, którzy porzucili spokojne życie w lepszej części świata, żeby pomagać biednym.</p>
<p>„Sposób, w jaki zachodnie media piszą o uchodźcach, dowodzi tego, że są oni postrzegani jako bezimienna masa zupełnie bezradnych ludzi, którym trzeba pomóc, a nie jako indywidualności, które mają historie do opowiedzenia” – podsumowuje Kaleda.</p>
<p>Jej zdaniem, mainstreamowe media wykonują bardzo kiepską robotę, jeśli chodzi o pogłębione relacjonowanie sytuacji w obozach. „Uchodźcy są wiktymizowani i pozbawieni głosu” – pisze badaczka. Nieco ostrzej ocenia to redaktor naczelny Kanere.org, który uważa, że w zachodnich mediach „uchodźcy postrzegani są jako obiekty, które trzeba nakarmić, wyszkolić i przypilnować, by się nie przemieszczały”.</p>
<p>Jak tłumaczy stypendystka Fullbrighta, Bethany Ojalejto, która pracowała w Kakuma w 2007 roku, to wszystko wynika z dominacji w dyskursie perspektywy takich instytucji jak ONZ czy organizacje pozarządowe. Definiowanie działalności obozów jako „pomocy humanitarnej” z góry ustawia UNHCR, czyli instytucję, która tę pomoc świadczy, na dominującej pozycji wobec tych, którzy z niej korzystają. „Krytyka działalności ONZ przez wielu ludzi traktowana jest jako niewdzięczność, bo przecież pracownicy pomocy humanitarnej robią, co mogą, żeby pomóc uchodźcom przetrwać” – tłumaczy Ojalejto, a Colleen Kaleda cytuje ją w tekście.</p>
<p>Mainstreamowe media chętnie relacjonują za to pozytywne wydarzenia, które są niejako świadectwem sukcesów zarządzających obozami. Szeroko relacjonowane w <i>The Guardian</i> oraz <i>Los Angeles Times</i> było otwarcie filii Uniwersytetu Kenyata w Dadaab, ale żadna z tych gazet nie zdecydowała się na ocenę, ilu studentów będzie mogło na nim studiować, biorąc pod uwagę to, jak niewiele – bo zaledwie trzydzieści procent dzieci, które mieszkają w obozie &#8211; w ogóle kończy szkołę podstawową.</p>
<p>Nieliczne przypadki, w których zachodnie media posługują się bohaterami z obozu, dając im głos i pozwalając opowiedzieć swoje historie, sprowadzają się do przedstawiania pozytywnych przykładów osób, którym udało się rozwinąć jakiś biznes, zdobyć pracę, dzięki czemu „przyczyniają się do rozwoju, a nie pogrążania ekonomicznego Kenii” – jak donosił <i>The Guardian</i> w tekście zatytułowanym „IT enterpreneurs find surprise success in Dadaab Refugee Camp”, opublikowanym 5 lipca 2012 roku, w którym przedstawiona była osobista historia twórcy serwisu dadabcamps.com.</p>
<p>Ponadto media zachodnie bardzo skrupulatnie donoszą o wszystkich przypadkach, kiedy personel obozowy, czyli tzw. „aid workerzy” cierpią z powodu swojej działalności. Przypadki porwań pracowników obozów, w przeciwieństwie do częstych przypadków porwań uchodźców (na przykład dzieci, które porywane są przez zbrojne bojówki, robiące z nich żołnierzy), relacjonowane są nieraz jako główne wydarzenia z regionu.</p>
<p>Rzetelne raporty, dobrze oddające sytuację w obozach, zdarzają się rzadko, ale – co trzeba przyznać – zdarzają się – podkreśla badaczka. Jak podsumowuje, taka sytuacja w mediach zachodnich nie jest wyrazem złej woli czy świadomego służenia mediów interesom instytucji, lecz wynika raczej ze zwyczajowego marginalizowania w dyskursie publicznym perspektyw mniejszości. Tym samym sytuacja uchodźców nie różni się od sytuacji na przykład <a href="http://pl.ejo-online.eu/3453/etyka_dziennikarska/mniejszosci-mediach-nowy-rasizm">etnicznych czy autochtonicznych mniejszości</a> w różnych regionach świata.</p>
<p><b>W poszukiwaniu głębszego zrozumienia</b></p>
<p>Zdaniem badaczki te dysproporcje są jednak dość niepokojące i powinny zostać dostrzeżone przez ważnych aktorów, których działalność bezpośrednio dotyczy uchodźców.</p>
<p>Autorka postuluje, by obozowe media obywatelskie zaczęły być brane pod uwagę jako ważny głos w dyskusji na temat globalnej polityki dotyczącej uchodźców. Mogą one bowiem uzupełniać przekaz tam, gdzie mainstreamowe media zawodzą: czyli w uczciwym przedstawianiu wad polityki takich instytucji jak UNHCR. Kluczowa w tym procesie jest ich umiejętność bezpośredniego dotarcia do jak najszerszej publiczności. Z technicznego punktu widzenia problemu nie ma, bo przecież strony dadabcamps.com czy kanere.org dostępne są w każdym miejscu na świecie. Problemem jest raczej ich realny wpływ na światową opinię publiczną i nadanie im odpowiedniego rozgłosu .</p>
<p>Badaczka zaznacza, że ciężko oszacować, czy faktycznie są szanse na to, by media te zaczęły pełnić taką rolę. Wszystko zależy od dziennikarzy i od tego, czy zechcą sięgnąć do źródeł, które mogą nieco pogłębić ich postrzeganie tematu. Co prawda już w 2004 roku Dan Gillmor, autor książki „We the media. Grassroot journalism” pisał, że „jesteśmy świadkami transformacji dziennikarstwa, które zmienia swoją strukturę z XX wiecznych mediów masowych w coś znacznie bardziej oddolnego i demokratycznego”. Pytanie tylko, czy wszystkie „oddolne i demokratyczne” głosy zostaną uznane za tak samo istotne.</p>
<p>Zdjęcie: <a href="https://www.flickr.com/photos/69583224@N05/" target="_blank">European Commission DG ECHO</a> / Flickr CC</p>
<p>Żródła:</p>
<p><a href="http://rsq.oxfordjournals.org/content/early/2014/02/25/rsq.hdt025.short?rss=1" target="_blank">Abstrakt artykułu Colleen Kaledy</a></p>
<p><a href="http://dadabcamps.com/" target="_blank">Serwis Dadabcamps</a></p>
<p><a href="http://kanere.org/" target="_blank">Strona internetowa Kanere News Reflector</a></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/obozowe-dziennikarswo-glosem-uchodzcow">Obozowe dziennikarstwo głosem uchodźców</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/dziennikarstwo-polityczne/obozowe-dziennikarswo-glosem-uchodzcow/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mniejszości w mediach: nowy rasizm?</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/mniejszosci-mediach-nowy-rasizm</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/mniejszosci-mediach-nowy-rasizm#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Apr 2014 14:27:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Wiśniewski]]></category>
		<category><![CDATA[dyskurs medialny]]></category>
		<category><![CDATA[Emma Eastwood]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Buchnowski]]></category>
		<category><![CDATA[Minority Rights Group]]></category>
		<category><![CDATA[Nadir Bekirov]]></category>
		<category><![CDATA[Neil Clarke]]></category>
		<category><![CDATA[przedstawianie mniejszości w mediach]]></category>
		<category><![CDATA[Teun van Dijk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=3453</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="399" height="266" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/10156965_10152318398593887_1846851491_n.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/10156965_10152318398593887_1846851491_n.jpg 399w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/10156965_10152318398593887_1846851491_n-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 399px) 100vw, 399px" />„W dzisiejszych mediach, podobnie jak pięćdziesiąt czy sto lat temu, cudzoziemcy, imigranci, uchodźcy oraz mniejszości albo nie są obecni wcale, albo są przedstawiani jako problem. Jako Inni, a nie jako część Nas” – pisze w artykule „New(s) racism: a discourse analytical approach” Teun van Dijk, holenderski badacz dyskursu. Jakie ma to konsekwencje i dlaczego warto &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/mniejszosci-mediach-nowy-rasizm">Mniejszości w mediach: nowy rasizm?</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="399" height="266" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/10156965_10152318398593887_1846851491_n.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/10156965_10152318398593887_1846851491_n.jpg 399w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/10156965_10152318398593887_1846851491_n-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 399px) 100vw, 399px" /><div class="pf-content"><p><b>„W dzisiejszych mediach, podobnie jak pięćdziesiąt czy sto lat temu, cudzoziemcy, imigranci, uchodźcy oraz mniejszości albo nie są obecni wcale, albo są przedstawiani jako problem. Jako Inni, a nie jako część Nas” – pisze w artykule „New(s) racism: a discourse analytical approach” Teun van Dijk, holenderski badacz dyskursu. Jakie ma to konsekwencje i dlaczego warto temu przeciwdziałać?</b></p>
<p>Od co najmniej trzech, czterech miesięcy z głównych stron europejskich gazet, portali oraz anten stacji informacyjnych nie schodzi temat Ukrainy. Przez kilka tygodni najwięcej uwagi media poświęcały sytuacji na Krymie. Co ciekawe, z ich doniesień wynikało zwykle, że sprawa rozgrywa się między Ukraińcami a mniejszością rosyjską. Ale to bardzo niepełny obraz. Ofiarami konfliktu są także Tatarzy krymscy, rdzenna ludność półwyspu, której perspektywa, jako mniejszości, była i jest w dyskursie medialnym pomijana.</p>
<p><span id="more-3453"></span></p>
<p>– To, co dzieje się na Ukrainie – wejście wojsk rosyjskich oraz deklaracja niepodległości półwyspu stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa mniejszości zamieszkujących półwysep, głównie Tatarów krymskich – <a href="http://www.minorityrights.org/12282/press-releases/crimean-tatars-become-target-of-ethnic-hatred-while-tension-is-rising-in-ukraine.html" target="_blank">tłumaczy Neil Clarke</a>, dyrektor Minority Rights Group Europe, fundacji zajmującej się ochroną mniejszości oraz ludności rdzennych. – Nieobecność tego tematu w mediach pogłębia to zagrożenie – alarmuje.</p>
<p>W ostatnich tygodniach na drzwiach domów wielu tatarskich rodzin pojawiły się znaki X wymalowane przez wandali. To przywołało traumatyczne wspomnienia z 1944 roku, kiedy na rozkaz Stalina w ten sposób oznaczano domy, których mieszkańcy mieli zostać deportowani w głąb Związku Radzieckiego. W latach 1944–1959 z Krymu deportowano wszystkich Tatarów – ich udział w ludności półwyspu spadł z 34 procent na początku XX wieku do zera w roku 1959. Dopiero po upadku Związku Radzieckiego Tatarzy zaczęli wracać na półwysep, dziś jest ich tam blisko 300 tysięcy i stanowią około 12 procent populacji. Obecnie znowu czują się zagrożeni.</p>
<p>-– W ostatnich tygodniach ożyły antytatarskie nastroje, które są dodatkowo podsycane przez media – <a href="http://www.minorityrights.org/12282/press-releases/crimean-tatars-become-target-of-ethnic-hatred-while-tension-is-rising-in-ukraine.html" target="_blank">tłumaczy Nadir Bekirov</a>, prezes fundacji zajmującej się ochroną ludności rdzennej Krymu. – Władze tłumaczą nam, żeby się nie bać, ale jak tu się nie bać, gdy sprawy przybierają taki obrót?</p>
<p><b>New(s) rasizm. Tak media przyczyniają się do konfliktów </b></p>
<p>Przypadek Tatarów to tylko jeden z wielu przykładów udowadniających istnienie czegoś, co Teun van Dijk, holenderski badacz dyskursu, określił mianem „new(s)rasizm”, czyli rasizmu mediów.</p>
<p>„W dzisiejszych mediach, podobnie jak 50 czy sto lat temu, cudzoziemcy, imigranci, uchodźcy oraz mniejszości albo nie są obecni wcale, albo są przedstawiani jako problem. Jako Inni, a nie jako część Nas” – pisze w artykule „New(s) racism: a discourse analytical approach&#8221;, opublikowanym w pracy zbiorowej „Ethnic Minorities and the Media” pod redakcją Simona Cottle’a.</p>
<p>„Inni są stereotypizowani, marginalizowani oraz wyłączani z publicznego dyskursu poprzez tendencyjny dobór tematów (głównie przestępczość, przemoc, narkotyki i inne patologie), specyficzną konstrukcję nagłówków, dobór zdjęć, użycie negatywnie nacechowanych słów, dobór metafor. Imigranci i mniejszości są systematycznie przedstawiani nie tylko jako inni, ale też jako dewianci, którzy stanowią zagrożenie. Podczas gdy Ich patologie są podkreślane i opisywane, Nasze są pomniejszane, ukrywane albo nawet się im zaprzecza” – pisze Teun van Dijk.</p>
<p>Według niego newsowy rasizm przejawia się w strukturze przekazu i presupozycjach językowych. Ma to niezwykle istotny, negatywny wpływ na sytuację społeczną grupy, która jest jego obiektem.</p>
<p><b>Romowie, czyli medialni „chłopcy do bicia”</b></p>
<p>W Polsce takie zjawisko jest chyba najbardziej widoczne w przekazach dotyczących mniejszości romskiej. Jak wynika z badań Michała Buchnowskiego i Bartosza Wiśniewskiego z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, opublikowanych w październiku 2013 roku, jest ona bardzo niedoreprezentowana w mediach, a jeśli już się pojawia to przeważnie w tekstach nacechowanych negatywnie.</p>
<p>Nie ma w Polsce romskich dziennikarzy, którzy pracowaliby w ogólnopolskich mediach, ani liczących się mediów romskich, a liczba artykułów dotyczących Romów i ich spraw w dwóch wiodących polskich dziennikach – <i>Gazecie Wyborczej</i> oraz <i>Rzeczpospolitej</i>, jest relatywnie niewielka (w latach 2005–2012 w <i>Rzeczpospolitej</i> ukazały się zaledwie 93 teksty dotyczące Romów, a w <i>Gazecie Wyborczej</i> 226). Co gorsza, większość z nich była nacechowana negatywnie i umacniała stereotypy.</p>
<p>Jak wynika z powyższych badań, podobnie wygląda dyskurs dotyczący Romów w mediach na Słowacji. Choć w dwóch największych słowackich dziennikach &#8211; <i>Pravdzie</i> i <i>SME</i> &#8211; tekstów o Romach w badanym okresie ukazało się znacznie więcej niż Polsce – w sumie 1213 (co jest spowodowane zapewne tym, że społeczność romska na Słowacji jest liczniejsza – od 500 do 600 tysięcy osób, a w Polsce szacunki mówią o 20-40 tysiącach osób), to podobnie jak w przypadku Polski o Romach pisało się tylko w kontekście problemów społecznych, z którymi się zmagają, takich jak: niski poziom wykształcenia, brak mieszkań, bezrobocie, problemy zdrowotne.</p>
<p>Ponadto Romowie postrzegani są tylko przez pryzmat swego pochodzenia, co sprawia, że ich obraz w mediach staje się bardzo homogeniczny. Naturalnie występujące różnice w statusie społecznym, sposobie życia różnych osób są znoszone i wszyscy Romowie odbierani są w ten sam sposób. Brak wewnętrznego rozróżnienia w grupie oraz nieobecność przedstawicieli mniejszości w tekstach niedotyczących ich bezpośrednio sprawia, że są oni postrzegani jako Inni.</p>
<p>„Ciekawe zjawisko można zaobserwować, kiedy spojrzy się na dyskurs jako całość. Z jednej strony widać orientalizację Romów (podkreślanie ich obcości czy inności) oraz mówienie o Romach w ogóle, zwłaszcza w tekstach, które dotyczą przestępstw popełnianych przez osoby pochodzenia romskiego. Z drugiej, gdy teksty dotyczą agresji i przemocy wobec Romów, mówi się o nich jako o pojedynczych aktach dotyczących poszczególnych osób. To zostawia nas z wrażeniem, że akty dyskryminacji są nieliczne i nie mają ze sobą nic wspólnego. W efekcie widzimy Romów jako homogeniczną grupę Innych, tylko wtedy, gdy można ich za coś obwinić.”</p>
<p>Zarówno Teun van Dijk, jak i badacze z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu wskazują na negatywne konsekwencje medialnych tendencji. Taki sposób opisywania mniejszości prowadzi do ich dalszej marginalizacji oraz izolacji w społeczeństwie, co często przyczynia się do pogłębiania ich problemów, o których media tak chętnie piszą. Nieuwzględnianie ich głosu w dyskursie medialnym może tworzyć także przestrzeń do nadużyć, których względem mniejszości mogą się dopuszczać przedstawiciele większości. To błędne koło powinno zostać przerwane.</p>
<p><b>Uświadomić dziennikarzy</b></p>
<p>Częściowym rozwiązaniem powyższych problemów może być uświadamianie oraz szkolenie dziennikarzy w zakresie czegoś, co po angielsku ma już swoją nazwę: <i>minority sensitive reporting</i> – co można tłumaczyć jako „wrażliwe relacjonowanie spraw mniejszości”. Z takim postulatem występują nie tylko fundacje i instytuty zajmujące się wspieraniem mniejszości etnicznych na świecie, takie jak na przykład Minority Rights Group, ale i UNESCO ze swoim projektem The News Manual czy instytuty zajmujące się badaniem mediów, takie jak na przykład Media Diversity Institute.</p>
<p>Brytyjska fundacja Minority Rights Group organizuje nawet bezpłatne szkolenia dla dziennikarzy – <a href="http://www.minorityrights.org/12103/ programmes/minority-realities-in-the-news-online-course.html" target="_blank">kurs „Minority realities in the news”</a>. Projekt jest finansowany przez Komisję Europejską i obejmuje pięciotygodniowy kurs internetowy oraz – dla wybranych uczestników – wyjazd studyjny do krajów Afryki lub Azji. Przeznaczony jest dla dziennikarzy oraz studentów dziennikarstwa z Polski, Bułgarii, Czech, Grecji, Litwy, Łotwy, Słowacji oraz Węgier. Rozpoczął się w listopadzie 2013 roku i będzie miał pięć edycji. Kolejna rozpocznie się we wrześniu 2014 roku.</p>
<p>– W wielu regionach świata ciągle obserwujemy tarcia na tle religijnym i narodowościowym, powodowane między innymi odrodzeniem narodowych nacjonalizmów. Bardzo wysoki poziom migracji powoduje napięcia w bogatych krajach Północy. Na Bliskim Wschodzie i w Północnej Afryce ogromne zmiany dają nadzieję na demokratyzację, ale i pozostawiają licznie żyjące tam grupy mniejszości w strachu. Mniejszości etniczne, narodowe, płciowe czy seksualne często bywają niedostrzeżonymi ofiarami tych konfliktów. Co więcej, wiele z tych wydarzeń ma mniejszościowe tło, które trzeba zrozumieć, aby móc rzetelnie informować o tym, co się dzieje – tłumaczy nam Emma Eastwood, oficer prasowy Minority Rights Group, która zajmuje się organizacją szkoleń oraz opiekuje się grupami podczas wyjazdów do Afryki i Azji.</p>
<p>Oto dlaczego, zdaniem Minority Rights Group, warto uwzględniać w pracy dziennikarskiej konteksty i tematykę mniejszości:</p>
<p>1. Jak już zostało wspomniane: mniejszości często są zaangażowane w „ukryte” konflikty. Donosząc o konfliktach lub wojnach, trzeba umieć zrozumieć przyczyny, które często tkwią bardzo głęboko.</p>
<p>2. Publiczność mediów bardzo często nie jest zaznajomiona z tematami dotyczącymi mniejszości, jako że pojawiają się one w nich bardzo rzadko. Opowiadanie „nieopowiedzianych historii” sprawia, że teksty są ciekawsze.</p>
<p>3. Mniejszości oraz ludności rdzenne to niedoreprezentowane części społeczeństw. Realizowanie materiałów na ich temat sprawia, że media stają się bardziej rzetelne i wiarygodne.</p>
<p>4. Odzwierciedlając społeczną różnorodność w mediach, można dotrzeć do znacznie szerszej grupy odbiorców, co ma sens z ekonomicznego punktu widzenia.</p>
<p>5. Rządy krajowe i Unia Europejska wydają rocznie miliardy euro na programy rozwojowe w biedniejszych częściach świata. Świadomość problemów mniejszości daje narzędzia do lepszej oceny tych wydatków.</p>
<p>6. Zajmując się tematami mniejszości, można przyczynić się do ważnych zmian społecznych – przede wszystkim pomóc uzyskać głos tym, którzy go nie mają, co w rezultacie może prowadzić do zwalczania stereotypów, lepszej komunikacji w społeczeństwie oraz głębszego zrozumienia.</p>
<p align="center">*****************</p>
<p>Rozwój takiego dziennikarstwa ma znaczenie także w samej Europie. Społeczeństwo europejskie nie jest homogeniczne. W granicach kontynentu żyje około dwustu grup mniejszościowych. Reprezentują one około stu grup etnicznych. Najbardziej rozproszeni po kontynencie są Romowie, ale liczne są także grupy Żydów, Rosjan, Serbów, Bośniaków, Kurdów, Albańczyków i Ormian. Mamy też zupełnie zapomniane grupy ludności rdzennych, którym w większościowym społeczeństwie trudno utrzymać kulturową odrębność (Saamowie na północy, Łemkowie na południu czy tzw. Irish Travellers).</p>
<p>Jak reprezentatywne względem rzeczywistości są media, które nie wspominają o nich wcale?</p>
<p>Źródła:</p>
<p><a href="http://www.discourses.org/OldArticles/New%28s%29%20racism%20-%20A%20discourse%20analytical%20approach.pdf" target="_blank">Teun van Dijk (2000). <i>New(s)rasism.</i> <i>A discourse analytical approach</i> [w:] Simon Cottle<i> (</i>red.). <i>Ethnic Minorities and the media, </i>Buckingham: Open University Press,<i> </i>s. 33-49.</a></p>
<p><a href="http://sparex-ro.eu/wp-content/uploads/Roma-Poland-Slovakia.pdf" target="_blank">Michał Buchnowski, Bartosz Wiśniewski. <i>SPAREX – Spatialization and Racialization of Social Exclusion. The ‘Gypsy Ghetto’ in Romania in a European context (2011-2014). Analysis of Polish and Slovak national and regional newspapers</i></a></p>
<p><a href="http://www.minorityrights.org/12103/programmes/minority-realities-in-the-news-online-course.html" target="_blank">Strona internetowego kursu dla dziennikarzy „Minority realities in the news” (Minority Rights Group) </a></p>
<p><a href="http://www.minorityrights.org/12282/press-releases/crimean-tatars-become-target-of-ethnic-hatred-while-tension-is-rising-in-ukraine.html" target="_blank">Informacja prasowa Minority Rights Group o zagrożeniu Tatarów krymskich</a></p>
<p>Zdjęcie: Naske Sándor/Minority Rights Group</p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/mniejszosci-mediach-nowy-rasizm">Mniejszości w mediach: nowy rasizm?</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/etyka-dziennikarska/mniejszosci-mediach-nowy-rasizm/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Transformacja mediów w Egipcie – rynek dzienników</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/transformacja-mediow-w-egipcie-rynek-dziennikow</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/transformacja-mediow-w-egipcie-rynek-dziennikow#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 19 Apr 2013 08:57:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[al-Ahram]]></category>
		<category><![CDATA[al-Gomhuria]]></category>
		<category><![CDATA[Angela Powers]]></category>
		<category><![CDATA[dzienniki]]></category>
		<category><![CDATA[Egipt]]></category>
		<category><![CDATA[Kenneth J. Cooper]]></category>
		<category><![CDATA[media egipskie]]></category>
		<category><![CDATA[The Egyptian Gazette]]></category>
		<category><![CDATA[Transformation of business practices in news organizations of emerging democracies: a case study of Egyptian newspapers]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=2333</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="320" height="240" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/5410939972_f0bc09f377_n.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/5410939972_f0bc09f377_n.jpg 320w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/5410939972_f0bc09f377_n-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 320px) 100vw, 320px" />Rewolucja arabska wstrząsnęła egipskim systemem medialnym. W należących do państwa dziennikach wymieniono kadrę zarządzającą, dziennikarze wierni staremu reżimowi stracili pracę. Od 2011 roku widoczny jest powolny proces profesjonalizacji oraz demokratyzacji poszczególnych redakcji. Czy ten trend się utrzyma? Temu zagadnieniu przyjrzała się Angela Powers z Uniwersytetu Stanowego w Kansas. Wyniki opublikowała w czasopiśmie naukowym Media Transformations. &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/transformacja-mediow-w-egipcie-rynek-dziennikow">Transformacja mediów w Egipcie – rynek dzienników</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="320" height="240" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/5410939972_f0bc09f377_n.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/5410939972_f0bc09f377_n.jpg 320w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/5410939972_f0bc09f377_n-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 320px) 100vw, 320px" /><div class="pf-content"><p><b>Rewolucja arabska wstrząsnęła egipskim systemem medialnym. W należących do państwa dziennikach wymieniono kadrę zarządzającą, dziennikarze wierni staremu reżimowi stracili pracę. Od 2011 roku widoczny jest powolny proces profesjonalizacji oraz demokratyzacji poszczególnych redakcji. Czy ten trend się utrzyma?</b></p>
<p>Temu zagadnieniu przyjrzała się Angela Powers z Uniwersytetu Stanowego w Kansas. Wyniki opublikowała w czasopiśmie naukowym <i>Media Transformations</i>. W artykule pt. „Transformation of business practices in news organizations of emerging democracies: a case study of Egyptian newspapers”, Powers poszukuje odpowiedzi na pytanie, czy powolna transformacja sposobu sprawowania władzy w Egipcie znajduje odbicie w poziomie wolności prasy oraz jakości praktyk dziennikarskich. Analizuje m.in. dane dotyczące zawartości wybranych mediów przed i po rewolucji oraz jakościowe wywiady z pracownikami organizacji medialnych.<span id="more-2333"></span></p>
<p>Tłem do jej badań są teksty dotyczące transformacji mediów w Europie Środkowo-Wschodniej po 1989 roku, głównie na Litwie. Podstawą teoretyczną trzy modele systemów medialnych Hallina i Manciniego. Powers zastanawia się bowiem, czy przemiany mediów w Egipcie mogą być analogiczne do tych, które zaszły w krajach byłego bloku komunistycznego, kiedy to w wyniku powolnej demokratyzacji, systemy medialne zaczęły nabierać cech systemu spolaryzowanego pluralizmu. Ponadto, w mediach wcześniej zdominowanych przez tematy polityczne, międzynarodowe i doniesienia o działalności partii, pojawiły się tematy lokalne, bliższe ludziom, uwzględniające inne od oficjalnych punkty widzenia. Czy to, co się dzieje w egipskich mediach, to zmiany idące w tym samym kierunku?</p>
<p><b>Informacja czy propaganda?</b></p>
<p>Aby odpowiedzieć na to pytanie, Powers sięga po dwa największe egipskie dzienniki &#8211; istniejący od 1875 r. <i>al-Ahram</i>, który dociera do 800 tysięcy osób dziennie, oraz wydawaną od 1953 r. <i>al-Gomhurię</i>, której nakład wynosi 200 tysięcy egzemplarzy. To one cieszą się statusem najbardziej wiarygodnych gazet w kraju. Właścicielami obu tytułów są fundacje, w których większościowe pakiety udziałów ma egipski rząd. To przedstawiciele rządu obsadzają stanowiska w obu gazetach &#8211; np. naczelny <i>al-Gomhurii</i> mianowany jest przez Radę Szury, czyli wyższą izbę egipskiego parlamentu. Naciski polityczne są tak mocne, że &#8211; jak wynika z wypowiedzi ankietowanych dziennikarzy &#8211; to właściwie politycy, pośrednio, decydują o zawartości tytułów.</p>
<p>Jak wynika z badania, jeszcze w 2010 roku w egipskich dziennikach, podobnie jak w litewskich przed obaleniem komunizmu, dominowały teksty dotyczące działalności rządu oraz bieżących wydarzeń politycznych. Ponadto większość z nich opierała się maksymalnie na dwóch źródłach informacji i były to raczej źródła oficjalne &#8211; wypowiedzi urzędników, ministerialne informacje prasowe, analizy i raporty. Przygotowując teksty, egipscy dziennikarze nie sięgali po opinie niezależnych ekspertów lub grup interesu, których opisywana sprawa mogła dotyczyć.</p>
<p>Powers przytacza wyniki badania Kennetha J. Coopera, dziennikarza i pracownika Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Harvarda. Trzy lata przed wybuchem arabskiej rewolucji, przeanalizował on zawartość dziennika <i>al-Ahram</i> i porównał z zawartością dwóch innych egipskich gazet, które mają prywatnych właścicieli. Okazało się, że tematy podejmowane na pierwszej stronie badanych tytułów pokrywały się nie więcej niż w 6 procentach, a na czołówce <i>al-Ahram</i> regularnie dominowały teksty dotyczące działalności rządu.</p>
<p>Ponadto <i>al-Ahram</i> publikował znacznie mniej treści lokalnych niż konkurencja, a informacje dotyczące ekonomii i biznesu opierały się wyłącznie na oficjalnych przekazach z ministerstw i agencji rządowych. Niepokojące zdaniem Coopera było także to, że w kraju, w którym 20 procent obywateli żyje na granicy ubóstwa, w gazetach nie pisano na temat biedy, analfabetyzmu czy możliwości dokształcania się oraz zatrudnienia dla obywateli.</p>
<p><b>Po arabskiej rewolucji</b></p>
<p>Po 2011 roku, jak wynika z badań przeprowadzonych przez Angelę Powers, można dostrzec zmiany w tym zakresie. Badaczka przeanalizowała materiały czołówkowe anglojęzycznego dziennika <i>The Egyptian Gazette</i>. Gazeta jest częścią <i>Al-Gomhurii</i> i w większości składa się z anglojęzycznych przedruków tekstów z głównego wydania. Powers wzięła pod uwagę teksty z września i października 2010 roku i porównała je z tekstami wiodącymi  z tych samych miesięcy roku następnego, czyli po najgorętszym okresie arabskiej rewolucji.</p>
<p>Okazało się, że w ciągu roku niemal o połowę zmalała liczba tekstów dotyczących konfliktu na Bliskim Wschodzie (z 16,7 proc. w 2010 do 7,5 proc. w 2011 r.) oraz dotyczących spraw międzynarodowych (z 4,2 proc. w 2010 r. do niemal 0 proc. w 2011 r.). Wzrosło zainteresowanie tematami lokalnymi: pojawił się temat zmiany reżimu, który zajął 17,5 proc. czołówek w porównaniu z 2,1 proc. w 2010 r., kiedy opozycja także działała, ale jej postulatami państwowe media się nie interesowały. Z 27 do 35 proc. wzrosła ogólnie liczba doniesień o egipskiej polityce.</p>
<p>Pojawiło się znacznie więcej tekstów dotyczących  zdrowia oraz sztuki i rozrywki, których w okresie, gdy badanie przeprowadzał Cooper, nie było prawie wcale. Co najważniejsze, niemal dwukrotnie wzrosła także liczba nieoficjalnych źródeł informacji w tekstach. W 2010 roku pojawiły się one w zaledwie 16,7 proc. artykułów, zaś w 2011 r. w ponad 35 proc. publikacji.</p>
<p>Ponadto teksty zaczęły być bardziej obiektywne &#8211; liczba stron, czyli wypowiadających się w artykule osób, które prezentują różne punkty widzenia, wzrosła średnio z 1,5 do 1,8 w 2011 roku. Oznacza to, że w 2010 roku na 100 opublikowanych tekstów 50 było jednostronnych, a w 50 pojawiły się dwa punkty widzenia. W 2011 roku było to odpowiednio około 15 tekstów z jednym punktem widzenia i niemal 85 tekstów z dwoma. Wzrosła także liczba źródeł informacji w tekstach &#8211; ze średnio 2,1 źródeł w 2010 r. do 2,3 w 2011 r.</p>
<p>Analizując powyższe dane Powers zastrzega jednak, że ten trend może być chwilowy i jest jeszcze za wcześnie, by wyciągać wnioski na temat demokratyzacji i profesjonalizacji egipskich mediów. Widać tu jednak te same tendencje, które doprowadziły do transformacji mediów w Europie Środkowo-Wschodniej na początku lat 90. Zdaniem Powers w Egipcie niezbędne są zmiany, które w oczach opinii publicznej rozszerzą definicję informacji. Do tej pory bowiem, status informacji miały tylko materiały oficjalne, rządowe, bardzo często jednostronne i nierzetelne.</p>
<p><b>Zarządzanie mediami</b></p>
<p>Drugim obszarem analizy Angeli Powers było zarządzanie egipskimi mediami. Ze wstępnej analizy wynika, że egipscy menadżerowie nie są przygotowani do profesjonalnego zarządzania przedsiębiorstwem medialnym: nie rozumieją potrzeb, dynamiki i specyfiki jego funkcjonowania. Struktura zatrudnienia jest niezwykle zhierarchizowana, decyzje podejmowane są odgórnie, a przy zatrudnieniu główną rolę odgrywają znajomości i polityczny światopogląd, bardziej niż umiejętności i kompetencje.</p>
<p>Ta sytuacja wpływa na niską satysfakcję z pracy, odczuwaną przez egipskich dziennikarzy. Najbardziej narzekają oni na brak możliwości samodzielnego kształtowania materiałów dziennikarskich, krytycznego myślenia oraz konieczność konsultowania wszystkiego z przełożonymi. Problemem jest także to, że status dziennikarza w Egipcie nie jest w żaden sposób sformalizowany: nie ma żadnego dokumentu, takiego jak np. polska Karta Etyki Mediów, który podsumowywałby prawa i obowiązki dziennikarza. Zdaniem Angeli Powers niezbędne jest stworzenie takiego aktu prawnego oraz ustanowienie instytucji broniącej standardów dziennikarskich.</p>
<p>Problemem jest także niedochodowość egipskich firm medialnych. Ponieważ są one państwowe, nie są zarządzane tak, by samodzielnie radzić sobie na rynku. Zdaniem Powers, jeśli naczelnym celem egipskich mediów jest utrzymanie stabilności i mocnej pozycji na rynku, niezbędne jest rozpoczęcie procesu prywatyzacji. Ponadto należy kontynuować zmiany w zakresie praktyki dziennikarskiej. Dziennikarze powinni sięgać po większą liczbę źródeł, zwłaszcza nieoficjalnych, oraz zwrócić się w kierunku tematyki lokalnej, bliższej obywatelom. Jeśli bowiem w wyniku zmian w sposobie sprawowania władzy i choć częściowego uwolnienia rynku mediów w Egipcie powstaną nowe, prywatne media, to duże, stare tytuły, kojarzące się z poprzednim reżimem mogą nie przetrwać.</p>
<p>Cały artykuł dostępny jest <a href="http://www.balticmedia.eu/sites/default/files/MT7_4_70-85_1.pdf" target="_blank">tutaj</a></p>
<p><em>Zdjęcie: </em><a href="http://www.flickr.com/photos/gr33ndata/" target="_blank">gr33ndata</a><em> / Flickr CC</em></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/transformacja-mediow-w-egipcie-rynek-dziennikow">Transformacja mediów w Egipcie – rynek dzienników</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/transformacja-mediow-w-egipcie-rynek-dziennikow/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dziennikarze w niebezpieczeństwie</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-w-niebezpieczenstwie</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-w-niebezpieczenstwie#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Feb 2013 11:13:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[Adrián Silva Moreno]]></category>
		<category><![CDATA[Anas al-Tarsha]]></category>
		<category><![CDATA[Decio Sa]]></category>
		<category><![CDATA[Gilles Jacquier]]></category>
		<category><![CDATA[Hassan Osman Abdi]]></category>
		<category><![CDATA[Marie Colvin]]></category>
		<category><![CDATA[Mika Yamamoto]]></category>
		<category><![CDATA[Paul Wood]]></category>
		<category><![CDATA[Remy Ochlik]]></category>
		<category><![CDATA[Vincent Peyrègne]]></category>
		<category><![CDATA[World Association of Newspapers and News Publishers]]></category>
		<category><![CDATA[zabici dziennikarze]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=2221</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="300" height="196" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/JK-showcase.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" />Tylko w zeszłym roku w związku z wykonywaniem swoich obowiązków na świecie zginęło 68 dziennikarzy &#8211; wynika z raportu World Association of Newspapers and News Publishers (WAN-IFRA). Byli nie tylko „przypadkowymi ofiarami” działań wojennych na terenach ogarniętych konfliktem, jak np. w Syrii i Somalii. Reporterzy bywają też celowo eliminowani jako osoby zagrażające interesom rządów, polityków &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-w-niebezpieczenstwie">Dziennikarze w niebezpieczeństwie</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="300" height="196" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/JK-showcase.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" /><div class="pf-content"><p>Tylko w zeszłym roku w związku z wykonywaniem swoich obowiązków na świecie zginęło 68 dziennikarzy &#8211; wynika z raportu World Association of Newspapers and News Publishers (WAN-IFRA). Byli nie tylko „przypadkowymi ofiarami” działań wojennych na terenach ogarniętych konfliktem, jak np. w Syrii i Somalii. Reporterzy bywają też celowo eliminowani jako osoby zagrażające interesom rządów, polityków czy zorganizowanych grup przestępczych, zajmujących się na przykład handlem narkotykami czy przemytem broni. W większości wypadków sprawcy nie zostają pociągnięci do odpowiedzialności.</p>
<p>Decio Sa, jeden z pięciu dziennikarzy zamordowanych w Brazylii, był jednym z najbardziej znanych w kraju blogerów. Współpracował także z gazetą <i>O Estado</i>, gdzie pisał głównie o korupcji miejscowych władz. Siedział w jednym z barów w Sao Paulo, kiedy zamaskowany napastnik podjechał na motocyklu i oddał do niego sześć strzałów. Decio zginął na miejscu. Jak relacjonowali jego koledzy dziennikarze, Sa miał na pieńku z wieloma miejscowymi biznesmenami i politykami. Ujawniał przypadki malwersacji finansowych, wymuszeń czy pożyczania pieniędzy na bardzo wysoki procent. Zanim został zamordowany wielokrotnie informował władze o pogróżkach, które otrzymuje. Nie dostał jednak ochrony, ani nie wszczęto postępowania w jego sprawie. Adrián Silva Moreno, jeden z sześciu dziennikarzy zamordowanych w zeszłym roku w Meksyku, zajmował się śledztwem w sprawie malwersacji w państwowym koncernie gazowym. Sprawa dotyczyła gigantycznej kradzieży paliwa, którego prawdopodobnie dokonała armia. On także już kilka miesięcy przed śmiercią zgłaszał policji, że dostaje pogróżki. Władze nie zareagowały.<span id="more-2221"></span></p>
<p>Aż jedna trzecia zamordowanych w 2012 roku dziennikarzy wcześniej informowała o tym, że dostaje groźby &#8211; wynika z raportu. Zarówno w Brazylii, jak i Meksyku, co roku ginie kilku dziennikarzy. Głównie są to reporterzy z małych mediów lokalnych, którzy mają odwagę pisać o korupcji władz. Najczęściej bywają zastrzeleni na środku ulicy przez nieznanych sprawców. W Meksyku dziennikarze mordowani są przez kartele narkotykowe, policję i polityków zamieszanych w działalność przestępczą. Pomimo obietnic rządu o zaprowadzeniu porządku i skuteczniejszej walki z tym procederem, sytuacja nie zmienia się od 1998 roku, od kiedy WAN-IFRA kompletuje dane. <i>&#8211; Demokracja bardzo cierpi, jeśli dziennikarze zabijani są tylko za to, że wykonują swoją pracę</i> &#8211; mówi Vincent Peyrègne, prezes WAN-IFRA. &#8211; <i>Najgorzej, jeśli winni pozostają bezkarni, bo to daje innym do zrozumienia, że można się posunąć tak daleko w celu uciszenia mediów. Taka sytuacja tworzy poważne zagrożenie dla wolności wypowiedzi oraz uniemożliwia trzymanie władzy w ryzach. </i></p>
<p>Swoje tragiczne żniwo zbierają także konflikty wojenne. Niemal połowa zabitych w 2012 roku dziennikarzy straciła życie w Syrii i Somalii, ze względu na nieustające i niezwykle krwawe konflikty zbrojne, które się tam toczą. W Syrii zginęło aż 16 dziennikarzy. Pośród nich było czterech zagranicznych korespondentów: Marie Colvin, słynna reporterka <i>Sunday Times</i>, Remy Ochlik, często nagradzany fotograf-freelancer, Gilles Jacquier, reporter telewizji francuskiej oraz Mika Yamamoto, japońska dziennikarka. Pozostali zabici w Syrii to głównie dziennikarze obywatelscy, którzy chwytali za kamery i aparaty, ponieważ na tradycyjnych dziennikarzy reżim Baszara al Asada nałożył zakazy. Najmłodsza z ofiar to siedemnastoletni Anas al-Tarsha. Pięciu zabitych przygotowywało materiały dla mieszczącej się w Damaszku Shaam News Network. Jak mówił Paul Wood, korespondent BBC na Bliskim Wschodzie, konflikt w Syrii to najgroźniejsza, współczesna wojna. &#8211; <i>Rząd Baszara al Assada stara się uniemożliwić jakikolwiek wyciek informacji z Syrii, dlatego wszyscy działający na terenie kraju dziennikarze są tu nielegalnie. Jedynym sposobem, żeby się przedostać do Syrii, jest skorzystanie z potajemnego transportu np. na ciężarówce z warzywami. Dziennikarze są także ścigani przez policję </i>&#8211; mówi.</p>
<p>W Somalii w zeszłym roku zginęło 14 dziennikarzy. Czterech z nich pracowało w Shabelle Media Network &#8211; największej somalijskiej prywatnej stacji telewizyjnej i radiowej. Jednym z zabitych był dyrektor Hassan Osman Abdi. To już trzeci menadżer kierujący stacją, który stracił życie. W 2007 roku zamordowany został Bashir Nur Gedi, a w 2009 Mukhtar Mohamed Hirabe. Jak wynika z wypowiedzi Mohameda Odowy, dyrektora radia Kulmiye, dla autorów raportu WAN-IFRA, te morderstwa związane są z ciągle trwającą w Somalii walką klanów. Zabijani są dziennikarze związani z wrogim klanem. Jak wynika z raportów Committee to Protect Journalists, przez ostatnich dziesięć lat ani jeden przypadek morderstwa dziennikarzy nie był w tym kraju ścigany.</p>
<p>Powyższe dane oznaczają również, iż Bliski Wschód i Afryka Północna są wciąż najniebezpieczniejszymi miejscami dla dziennikarzy. W sumie w 2012 roku życie straciło tu 23 dziennikarzy. Oprócz Syrii, trzech dziennikarzy zginęło w Iraku, jeden w Egipcie, jeden w Libanie i dwóch w Palestynie. Bardzo niebezpiecznym regionem jest też Azja. W zeszłym roku poległo tu 15 dziennikarzy, z czego najwięcej &#8211; bo aż siedmiu &#8211; w Pakistanie. Pakistan od wielu lat utrzymuje się w czołówce najniebezpieczniejszych krajów dla dziennikarzy. Dziennikarze giną głównie z rąk nacjonalistów, przeciwnych obecnemu rządowi i prezydentowi. Jedynym krajem w Europie, w którym co roku dochodzi do śmierci dziennikarzy jest Rosja. Przez ostatnich 15 lat zginęło tam w sumie 49 osób.</p>
<p>W sumie w 2012 roku dziennikarze zginęli w 20 krajach: Bangladeszu (2), Brazylii (5); Kambodży (1); Kolumbii (1); Egipcie (1); Indiach (2); Indonezji (1); Iraku (3); Libanie (1); Meksyku (6); Nigerii (1); Pakistanie (7); Palestynie (2); Filipinach (1); Rosji (1); Somalii (14) Południowym Sudanie (1); Syrii (16) Tanzanii (1); Tajlandii (1). Rok ten nie był jednak najgorszy, jeśli chodzi o śmierć dziennikarzy w trakcie pełnienia obowiązków zawodowych. Licząc od 1998 roku, od kiedy WAN-IFRA przygotowuje raporty, najtragiczniejszy był rok 2006, kiedy to zginęło aż 110 dziennikarzy, z czego 45 w Iraku. Dla porównania w 2011 zginęło 64 dziennikarzy, w 2010 &#8211; 66, 2009 &#8211; 99, 2008 &#8211; 70, 2007 &#8211; 95, 2005 &#8211; 58, 2004 &#8211; 72, 2003 &#8211; 53, 2002 &#8211; 46, 2001 &#8211; 60, 2000 &#8211; 53, 1999 &#8211; 70, 1998 &#8211; 28. Od początku 2013 roku życie straciło już pięciu dziennikarzy (stan na koniec stycznia).</p>
<p>Raporty WAN-IFRA dostępne są <a href="http://www.wan-ifra.org/articles/2013/01/30/5-media-employees-killed-so-far-in-2013" target="_blank">tutaj</a></p>
<p>Źródło (fotografia): http://www.wan-ifra.org/articles/2013/01/30/5-media-employees-killed-so-far-in-2013</p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-w-niebezpieczenstwie">Dziennikarze w niebezpieczeństwie</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/polityka-medialna/wolnosc-prasy-2/dziennikarze-w-niebezpieczenstwie/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Media i dziennikarze w Chinach – między państwem i rynkiem</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/2057</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/2057#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 25 Oct 2012 08:11:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[agencja informacyjna]]></category>
		<category><![CDATA[Deng Xiaoping]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo partyjne]]></category>
		<category><![CDATA[Komunistyczna Partia Chin]]></category>
		<category><![CDATA[Mao Zedong]]></category>
		<category><![CDATA[media chińskie]]></category>
		<category><![CDATA[Xin Xin]]></category>
		<category><![CDATA[Xinhua]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=2057</guid>

					<description><![CDATA[<p><img width="320" height="213" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7328084216_34d8d463a9_n1.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7328084216_34d8d463a9_n1.jpg 320w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7328084216_34d8d463a9_n1-300x199.jpg 300w" sizes="(max-width: 320px) 100vw, 320px" />Książka How the market is changing China News to nowe &#8211; i bez wątpienia ciekawe &#8211; studium współczesnego chińskiego rynku medialnego. Materiały z ponad stu wywiadów z przedstawicielami chińskiego sektora medialnego, wnikliwa analiza dziennikarstwa partyjnego oraz raport z 40 lat przemian mediów w Państwie Środka składają się na publikację, która z pewnością przyczynić może się &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/2057">Media i dziennikarze w Chinach – między państwem i rynkiem</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<img width="320" height="213" src="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7328084216_34d8d463a9_n1.jpg" class="attachment-small size-small wp-post-image" alt="" loading="lazy" style="margin-bottom:10px;" srcset="https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7328084216_34d8d463a9_n1.jpg 320w, https://pl.ejo-online.eu/wp-content/uploads/7328084216_34d8d463a9_n1-300x199.jpg 300w" sizes="(max-width: 320px) 100vw, 320px" /><div class="pf-content"><p><strong>Książka <em>How the market is changing China News </em>to nowe &#8211; i bez wątpienia ciekawe &#8211; studium współczesnego chińskiego rynku medialnego.</strong></p>
<p>Materiały z ponad stu wywiadów z przedstawicielami chińskiego sektora medialnego, wnikliwa analiza dziennikarstwa partyjnego oraz raport z 40 lat przemian mediów w Państwie Środka składają się na publikację, która z pewnością przyczynić może się do lepszego zrozumienia przemian, jakie zaszły w mediach chińskich w ciągu ostatnich kilku dekad. Książka Xin Xin stanowi bowiem rozwiniętą analizę wpływu urynkowienia gospodarki oraz globalizacji na funkcjonowanie systemu medialnego w Chinach.</p>
<p>Procesy te, obserwowane w Państwie Środka od lat 70. XX wieku, związane są przede wszystkim z reformami gospodarczymi, polegającymi na odchodzeniu od gospodarki centralnie planowanej, podjętymi przez Denga Xiaopinga, następcę Mao Zedonga. Ich celem było ożywienie gospodarki zrujnowanej przez nierealistyczny plan Wielkiego Skoku.<span id="more-2057"></span></p>
<p>Autorka książki skupia się na analizie transformacji zarówno strukturalnej, zachodzącej wewnątrz firm medialnych, jak i zmianach w obrębie praktyki dziennikarskiej. Procesy te analizowane są głównie na przykładzie największej chińskiej agencji informacyjnej Xinhua, która działa od 1931 roku. Od początku pełni ona funkcję tuby propagandowej Komunistycznej Partii Chin, rządzącej krajem od ponad sześćdziesięciu lat.</p>
<p>Xin Xin podejmuje próbę określenia głębi procesów urynkowienia agencji Xinhua i odpowiedzenia na pytanie, na ile jest ona poddana i zależna od tychże procesów. Analizuje także, jak bardzo procesy rynkowe wpłynęły na praktykę dziennikarską oraz relację mediów z lokalnymi, państwowymi i globalnymi aktorami społecznymi i politycznymi. Analiza przypadku agencji Xinhua służy próbie wyciągnięcia szerszych wniosków dotyczących funkcjonowania systemu medialnego w Chinach.</p>
<p>Książka została oparta na bardzo bogatym materiale empirycznym. Autorka przeprowadziła ponad sto wywiadów z kadrą zarządzającą, czołowymi dziennikarzami oraz szeregowymi pracownikami agencji w największych jej oddziałach w Pekinie, Szanghaju, Kantonie, Makao, Hong Kongu oraz Londynie, jak również z badaczami mediów oraz globalizacji.</p>
<p>Co istotne, Xin Xin przed rozpoczęciem kariery akademickiej (obecnie wykłada na Uniwersytecie Westmister w Wielkiej Brytanii) przez lata pracowała dla agencji Xinhua (w jej centrali w Pekinie). Oznacza to, iż zna opisywane zagadnienie od wewnątrz, co z pewnością stanowi wartość dodaną książki.</p>
<p>Wszystko to sprawia, iż książka ta stanowi swoiste kompendium historyczne rozwoju mediów w Chinach na przestrzeni ostatnich 30-40 lat oraz w ogóle najnowszej historii Chin, ze szczególnym uwzględnieniem zmian prawnych, społecznych i kulturowych. Materiał zawarty w książce może być bez wątpienia przydatny w kolejnych studiach dotyczących systemu medialnego Chin.</p>
<p>Xin Xin (2012). <em>How the market is changing China News</em>. Lexington Books. (<a href="https://rowman.com/ISBN/9780739150955" target="_blank">informacja o książce na stronie wydawcy</a>)</p>
<p>&nbsp;</p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/2057">Media i dziennikarze w Chinach – między państwem i rynkiem</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/ekonomika-mediow/2057/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Polskie media publiczne w mediach społecznościowych</title>
		<link>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/polskie-media-publiczne-w-mediach-spolecznosciowych</link>
					<comments>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/polskie-media-publiczne-w-mediach-spolecznosciowych#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Paulina Pacuła]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Sep 2012 09:22:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[badanie „Fanpage trends”]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Stempień-Rogalińska]]></category>
		<category><![CDATA[media publiczne]]></category>
		<category><![CDATA[media społecznościowe]]></category>
		<category><![CDATA[Polskie Radio]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Kazimierski]]></category>
		<category><![CDATA[Telewizja Polska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=2026</guid>

					<description><![CDATA[<p>Strategie obecności polskich nadawców publicznych w mediach społecznościowych są spójne, ale ich działania okazują się być mniej skuteczne niż w przypadku nadawców komercyjnych Media społecznościowe to dziś dla internautów naturalna przestrzeń samoorganizacji oraz wymiany poglądów na interesujące ich tematy. Gromadzą tak dużą publiczność, że dla większości firm i instytucji obecność w nich wydaje się niemal &#8230;</p>
<p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/polskie-media-publiczne-w-mediach-spolecznosciowych">Polskie media publiczne w mediach społecznościowych</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="pf-content"><p><strong><img loading="lazy" class="alignleft" title="tvp" src="http://farm8.staticflickr.com/7177/6941569122_3a6b8e17cf_n.jpg" alt="" width="256" height="192" />Strategie obecności polskich nadawców publicznych w mediach społecznościowych są spójne, ale ich działania okazują się być mniej skuteczne niż w przypadku nadawców komercyjnych</strong></p>
<p>Media społecznościowe to dziś dla internautów naturalna przestrzeń samoorganizacji oraz wymiany poglądów na interesujące ich tematy. Gromadzą tak dużą publiczność, że dla większości firm i instytucji obecność w nich wydaje się niemal obowiązkowa. O konieczności tej nie zapomnieli także nadawcy publiczni w Polsce, choć badania wskazują, iż radzą sobie z tym zadaniem nieco gorzej niż nadawcy komercyjni.</p>
<p>Telewizja Polska rozwija działalność w zakresie mediów społecznościowych od ponad dwóch lat. &#8211; <em>Każdy z wdrażanych projektów wymaga indywidualnego podejścia ze względu na złożoność i różnorodność tematyk audycji &#8211;</em> mówi Joanna Stempień-Rogalińska, rzecznik prasowy TVP S.A. &#8211;<em> Dziś Facebook czy YouTube to przede wszystkim kanały promocyjne, które mają  przyciągnąć uwagę i zachęcić do oglądania audycji w telewizji lub w internecie, a także zbudować u widza przywiązanie do marki </em>&#8211; tłumaczy.</p>
<p><span id="more-2026"></span></p>
<p>O obecności w mediach społecznościowych nie zapomniało także Polskie Radio. &#8211; <em>Budując naszą wielofunkcyjną platformę internetową przyjęliśmy pewne podstawowe założenia dotyczące obecności Polskiego Radia w mediach społecznościowych. Po pierwsze uznaliśmy bezdyskusyjną konieczność aktywnego budowania naszej obecności w tego rodzaju serwisach. Oceniliśmy, że jest to nie tylko znakomity sposób stałej komunikacji z naszymi słuchaczami, ale także narzędzie pozwalające skuteczniej realizować zadania misyjne stojące przed nadawcą publicznym</em> &#8211; mówi Radosław Kazimierski, rzecznik prasowy Polskiego Radia S.A.  <strong></strong></p>
<p><strong>Facebook i tyle?</strong></p>
<p><strong></strong>Ze względu na zasięg i łatwość prowadzenia działań, w strategii obu publicznych nadawców dominuje Facebook.<em> </em>W 2011 r. TVP prowadziła na Facebooku 100 oficjalnych profili, które łącznie zgromadziły blisko 450 tysięcy fanów. W porównaniu z rokiem 2010 liczba profili wzrosła zatem trzykrotnie (2010 r. &#8211; 30), a liczba fanów blisko sześciokrotnie (2010 r. &#8211; 78 tysięcy). Profile są zakładane przede wszystkim dla kanałów lub programów, ale przy niektórych projektach, jak np. „Bitwa na głosy&#8221; czy „The Voice of Poland&#8221; tworzone są również profile drużyn lub gwiazd. &#8211; <em>Wszystko zależy od typu audycji oraz przyjętej strategii promocyjnej </em>&#8211; tłumaczy rzecznik.</p>
<p>Polskie Radio prowadzi na Facebooku około 20 profili, które w sumie gromadzą 250 tysięcy fanów. Nadawca nie prowadzi profilu korporacyjnego, ponieważ grupy docelowe anten są bardzo różne i z reguły wierne swoim ulubionym programom. &#8211; <em>Z premedytacją prowadzimy komunikację rozproszoną, dla każdej anteny i każdego serwisu tematycznego w ramach portalu polskieradio.pl osobno. Dodatkowo, niektóre inne jednostki organizacyjne PR, jak np. Studio Reportażu i Dokumentu prowadzą własną komunikację w serwisach społecznościowych</em> &#8211; informuje rzecznik Kazimierski.</p>
<p>Swój profil mają zatem poszczególne anteny &#8211; Jedynka, Dwójka, Trójka i Czwórka, a także niektóre programy &#8211; np. „Trójkowy Wehikuł Czasu&#8221;, „Się Kręci&#8221; &#8211; audycja Jurka Owsiaka, czy „Raport o stanie świata&#8221;. Najwięcej fanów &#8211; 124 tysiące &#8211; ma fanpage radiowej Trójki, na drugim miejscu z liczbą niemal 88 tysięcy fanów plasuje się radiowa Czwórka. Niemal 24 tysiące fanów ma Program 1, a Program 2 &#8211; 9 tysięcy fanów. Ponadto swoje fanpage mają poszczególne części portalu internetowego polskieradio.pl &#8211; np. nauka.polskieradio.pl, sport.polskieradio.pl, czy wiadomości.polskieradio.pl, gdzie publikowane są te same newsy, które ukazują się na stronie portalu.</p>
<p>Oprócz słuchaczy do aktywności na stronach poszczególnych anten zachęcani są także prowadzący programów, którzy za pośrednictwem swoich oficjalnych profili mogą tu promować audycje i komunikować się z fanami. &#8211; <em>Celem naszej aktywności w serwisach społecznościowych jest zwiększenie zaangażowania naszych fanów i wykorzystanie ich jako dodatkowego kanału komunikacji pozwalającego na stałą relację ze słuchaczami również poza anteną</em> &#8211; tłumaczy Kazimierski.</p>
<p><strong>Komercyjnym idzie lepiej</strong></p>
<p><strong></strong>Jak widać z komunikacją na Facebooku nadawcy wiążą duże nadzieje. A jakie są tego efekty? Pokazują to badania zespołu Sotrender Data Team, który regularnie podsumowuje popularność poszczególnych marek na Facebooku, wyrażaną poprzez liczbę fanów, ich zaangażowanie, poziom interaktywności na profilu, czy najlepsze opublikowane treści.</p>
<p>W porównaniu ze stacjami komercyjnymi Polskie Radio średnio radzi sobie na Facebooku. W pierwszej piętnastce stacji radiowych o największej liczbie fanów uplasowały się co prawda zarówno radiowa Trójka, Czwórka, jak i Dwójka, ale odpowiednio dopiero na szóstym, ósmym i piętnastym miejscu. Słabo wypada stopień zaangażowania fanów &#8211; w pierwszej piętnastce zmieściła się tylko Trójka i Czwórka na odpowiednio 9 i 10 miejscu. W obu kategoriach &#8211; zarówno liczby fanów, jak i ich zaangażowania &#8211; dominuje radio ESKA, które ma niemal 697 tysięcy fanów, spośród których zaangażowanych jest 11 procent czyli ponad 76 tysięcy osób.</p>
<p>Podobnie mizerne są efekty obecności na Facebooku Telewizji Polskiej. Do pierwszej piętnastki stacji o największej liczbie fanów zakwalifikowała się tylko profil TVP Kultura na miejscu 15, z wynikiem nieco ponad 41 tysięcy fanów, podczas gdy pierwsze miejsca tego zestawienia zdominowane są przez stacje młodzieżowe, takie jak MTV Polska &#8211; ponad 446 tysięcy fanów, VIVA Polska &#8211; ponad 339 tysięcy fanów i 4fun.tv &#8211; 223 tysiące fanów. Na czwartym miejscu pojawia się TVN24 z liczbą ponad 187,5 tysięcy fanów. TVP ze swoją setką profili i 450 tysiącami użytkowników wypada tu nie najlepiej.</p>
<p>Nieco lepiej wygląda pozycja poszczególnych audycji telewizyjnych TVP, które mają trochę mocniejszą pozycję w zestawieniu stron poszczególnych programów. Najwyżej ze wszystkich programów TVP, na szóstym miejscu w rankingu, uplasowała się „Rodzinka.pl” z ponad 143,5 tysiącami fanów. Na 9 – „Voice of Poland” &#8211; 113,7 tysięcy fanów. Na miejscu 12 w rankingu zmieściła się także „Bitwa na głosy”, która ma 86,6 tysięcy fanów. W tym zestawieniu programy stacji komercyjnych także radzą sobie znacznie lepiej.</p>
<table border="1" cellspacing="0" cellpadding="0">
<tbody>
<tr>
<td valign="top" width="614"><strong>Aleksander Szulc, członek zespołu badaczy Sotrender Data Team</strong><strong></strong><strong> </strong><strong>Jak interpretować wyniki badania „Fanpage trends”? </strong></p>
<p><em>Musimy pamiętać, że na wyniki poszczególnych nadawców duży wpływ ma demografia ich widzów czy słuchaczy. A ponad 80 procent użytkowników Facebooka w Polsce to osoby w wieku 16-49, do tego najczęściej są to osoby żyjące w dużych miastach.  Właśnie w tej grupie nadawcy publiczni mają gorszy zasięg w porównaniu do nadawców komercyjnych. Największy zasięg nadawcy publiczni mają w grupie wiekowej 50+, dla której Internet czy media społecznościowe są wciąż mało atrakcyjne i używane z dużo niższą częstotliwością niż w przypadku innych grup wiekowych. Stąd ta różnica w efektywności ich działań</em>.</p>
<p><em>Ponadto, o ile ogólne profile stacji telewizji publicznej kiepsko wypadają w zestawieniach efektywności działań w mediach społecznościowych, szczególnie z takimi lifestylowymi kanałami jak MTV Polska czy Viva Polska, o tyle jeśli rozpatruje się je w kategorii profili poszczególnych programów telewizyjnych to potrafią one osiągnąć bardzo dobre wyniki zaangażowania fanów. Różnice widać szczególnie porównując nadawców publicznych z komercyjnym Polsatem, który pomimo największego profilu („Tylko Muzyka&#8221;) nie potrafi angażować swoich fanów na profilach dedykowanych poszczególnym programom.</em></p>
<p><em>W przypadku stacji radiowych można odnieść wrażenie, że większość nadawców zarówno publicznych jak i niepublicznych nie ma pomysłu na wykorzystanie mediów społecznościowych. </em></p>
<p><em>Gorsze wyniki publicznych stacji radiowych można również przypisać  mniejszym budżetom na promocje jakimi dysponują, czego konsekwencją jest mniejsza ilość angażujących aplikacji, reklam zachęcających do polubienia czy profesjonalizm prowadzenia profilu.  </em></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><strong>Nie tylko Facebook</strong></p>
<p>Facebook to jednak nie jedyne medium społecznościowe, w którym obecni są nadawcy publiczni. TVP zdecydowała się także na obecność w kanale YouTube. W sierpniu 2011 r. uruchomiono tam kanały tematyczne &#8211; obok głównego kanału istnieje 12 kanałów tematycznych zasilanych na bieżąco aktualnymi materiałami, zorganizowanymi w systemie playlist. Ogółem filmy opublikowane w ramach wszystkich kanałów TVP odnotowały w ubiegłym roku ponad 45 mln odtworzeń.</p>
<p>Polskie Radio korzysta także z kanałów na Twitterze, Blipie i Wykopie do promowania swoich treści. W ramach interaktywnej komunikacji PR firmuje także kilkanaście blogów. Redaktorzy i redakcje w Polskim Radiu mają możliwość prowadzenia blogów w ramach własnej platformy blogowej. Są to głównie blogi muzyczne, sportowe, kulturalne i gospodarcze.</p>
<p>Podsumowując, zauważyć należy także, iż  rozpoczęcie przez nadawców publicznych działań w zakresie mediów społecznościowych nie spowodowało zwiększenia zatrudnienia w poszczególnych redakcjach. W przypadku Polskiego Radia, prowadzeniem komunikacji z słuchaczami w ramach serwisów społecznościowych zajmuje się redakcja portalu polskieradio.pl &#8211; w przypadku profili radiowej Dwójki i Trójki, zaś profilami Jedynki i Czwórki zajmują się wyspecjalizowane osoby w redakcjach antenowych. Portal spina jednak całość działań podejmowanych przez Polskie Radio w mediach społecznościowych. W przypadku TVP to ośrodek iTVP-HD koordynuje zakładanie profili w mediach społecznościowych i udziela podmiotom, które je prowadzą, wsparcia merytorycznego. Kwestie wydawania, zawartości czy promocji są po stronie redakcji programów lub producentów &#8211; w zależności od decyzji anten. Redaktorzy zajmują się profilami w ramach swoich obowiązków.</p>
<p>Raport Sotrender Data Team dostępny jest <a href="http://www.sotrender.com/uploads/pdf/trends/c79608bc2a12ab800a7d528e35b827762b63b63a.pdfhttp://" target="_blank">tutaj</a></p>
</div><p>The post <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/polskie-media-publiczne-w-mediach-spolecznosciowych">Polskie media publiczne w mediach społecznościowych</a> appeared first on <a rel="nofollow" href="https://pl.ejo-online.eu">Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie - EJO</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://pl.ejo-online.eu/nowe-media/polskie-media-publiczne-w-mediach-spolecznosciowych/feed</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>

<!--
Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: https://www.boldgrid.com/w3-total-cache/

Object Caching 55/332 objects using disk
Page Caching using disk: enhanced 
Minified using disk
Database Caching using disk

Served from: pl.ejo-online.eu @ 2020-12-31 03:15:35 by W3 Total Cache
-->