<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EJO - European Journalism Observatory</title>
	<atom:link href="http://pl.ejo-online.eu/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pl.ejo-online.eu</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 09:10:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Szybciej nie znaczy lepiej</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1921/nowe_media/szybciej-nie-znaczy-lepiej</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1921/nowe_media/szybciej-nie-znaczy-lepiej#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 09:08:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Kus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[błędy w przekazach medialnych]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo internetowe]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[korekta redakcyjna]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Jeleśniański]]></category>
		<category><![CDATA[prawdziwość informacji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1921</guid>
		<description><![CDATA[Marek Jeleśniański analizuje mechanizmy odpowiedzialne za to, że szybkość podania informacji staje się dla dziennikarzy internetowych często ważniejsza niż jej jakość i prawdziwość. Liczni autorzy, również Ci publikujący na naszej stronie, zastanawiają się nad tym, co skłania dziennikarzy do podawania informacji, które nie są przez nich dokładnie sprawdzone i opracowane. Jako jedna z podstawowych przyczyn [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="sp" src="http://farm8.staticflickr.com/7034/6705271393_dca6cdd363_n.jpg" alt="" width="257" height="171" />Marek Jeleśniański analizuje mechanizmy odpowiedzialne za to, że szybkość podania informacji staje się dla dziennikarzy internetowych często ważniejsza niż jej jakość i prawdziwość.</strong></p>
<p><strong></strong>Liczni autorzy, również Ci publikujący na <a href="http://pl.ejo-online.eu/1116/dziennikarstwo_polityczne/relacjonowanie-konfliktow-i-cykl-zainteresowania-mediow-w-usa" target="_blank">naszej stronie</a>, zastanawiają się nad tym, co skłania dziennikarzy do podawania informacji, które nie są przez nich dokładnie sprawdzone i opracowane. Jako jedna z podstawowych przyczyn wymieniana jest presja ekonomiczna, wymuszająca na pracownikach mediów podawanie informacji tak szybko, jak to tylko możliwe.</p>
<p><span id="more-1921"></span></p>
<p>W swoim tekście opublikowanym na stronie <a href="http://eredaktor.pl/media-internetowe/sposob-na-szybka-informacje-korekta-po-fakcie-i-nieprofesjonalni-dziennikarze/#more-1341" target="_blank">eredaktor.pl</a> Jeleśniański zastanawia się nad tym, dlaczego dziennikarze pozwalają sobie na publikowanie tekstów w wersji roboczej (lub skróconej), które dopiero potem poddawane są redakcyjnej korekcie. W jego opinii wpływ na to mają zarówno wydawcy (i ich naciski na dziennikarzy), jak i odbiorcy, którzy bardzo pozytywnie oceniają szybkość podawania informacji przez media internetowe i, co za tym idzie, tej szybkości od nich oczekują. Autor powołuje się między innymi na wyniki swoich <a href="http://eredaktor.pl/pdf/obraz_dziennikarstwa_internetowego_w_polsce.pdf" target="_blank">badań </a>nad dziennikarstwem internetowym w Polsce, przeprowadzonych w roku 2008.</p>
<p>Inny wątek rozważań Jeleśniańskiego związany jest z tym, na ile rozwój dziennikarstwa obywatelskiego &#8211; i coraz częstsze korzystanie przez media z przekazów przygotowanych przez osoby nie zajmujące się dziennikarstwem zawodowo &#8211; wpływa na jakość publikacji. Autor znajduje pewne przesłanki potwierdzające tezę, iż te dwa fakty, czyli dążenie do jak najszybszej publikacji i korzystanie z tekstów przesłanych przez czytelników, mogą być ze sobą powiązane.</p>
<p>Powszechność opisanych powyżej praktyk powoduje, że w tekstach publikowanych w mediach internetowych pojawiają się liczne literówki oraz, mniejsze lub większe, błędy rzeczowe. Zmiana tempa pracy dziennikarzy zwykle bowiem nie jest rekompensowana wzmocnieniem mechanizmów korygowania błędów. Powoduje to nierzadko, iż tak podane informacje nie spełniają podstawowych standardów rzetelności. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do niekorzystnych skutków w otoczeniu społecznym, ekonomicznym czy też politycznym mediów. Autor podaje przykłady nierzetelnych informacji ekonomicznych, powodujących chaos na rynkach. Dlatego też zachęca dziennikarzy, by nie dawali się ponieść gorączce nowości i szybkości, w szczególności wtedy, gdy nie piszą o rzeczach najwyższej wagi.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1921/nowe_media/szybciej-nie-znaczy-lepiej/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kultura konstruktywnej krytyki w redakcjach</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1897/etyka_dziennikarska/kultura-konstruktywnej-krytyki-w-redakcjach</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1897/etyka_dziennikarska/kultura-konstruktywnej-krytyki-w-redakcjach#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 May 2012 18:45:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Susanne Fengler</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[Between Professional Autonomy and Public Responsibility: Accountability and responsiveness in Dutch media and journalism]]></category>
		<category><![CDATA[blog redakcyjny]]></category>
		<category><![CDATA[de Volkskrant]]></category>
		<category><![CDATA[jakość dziennikarstwa]]></category>
		<category><![CDATA[media holenderskie]]></category>
		<category><![CDATA[NOS]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiedzialność mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Pim Fortuyn]]></category>
		<category><![CDATA[Yael de Haan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1897</guid>
		<description><![CDATA[Badanie dotyczące pracy holenderskich redakcji, przeprowadzone przez badaczkę komunikowania Yael de Haan odkrywa, iż dziennikarze są mało zdecydowani zarówno w wyrażaniu krytyki, jak również w reagowaniu na nią. Może się to przyczyniać do obniżania jakości dziennikarstwa. Haan przeprowadziła swoje badanie w okresie, gdy w Holandii toczyła się (i wciąż toczy) publiczna dyskusja dotycząca roli mediów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="hol" src="http://de.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Kritik.jpg" alt="" width="242" height="169" />Badanie dotyczące pracy holenderskich redakcji, przeprowadzone przez badaczkę komunikowania</strong> <strong>Yael de Haan odkrywa, iż dziennikarze są mało zdecydowani zarówno w wyrażaniu krytyki, jak również w reagowaniu na nią. Może się to przyczyniać do obniżania jakości dziennikarstwa. </strong></p>
<p>Haan przeprowadziła swoje badanie w okresie, gdy w Holandii toczyła się (i wciąż toczy) publiczna dyskusja dotycząca roli mediów w społeczeństwie. Wcześniej koncentrowała się ona na problemach strukturalnych oraz polityce, obecnie dotyczy zaś przede wszystkim dziennikarskiej odpowiedzialności.</p>
<p>Jednym z czynników intensyfikujących tę dyskusję w Holandii stała się nagła kariera kontrowersyjnego polityka Pima Fortuyna i jego zabójstwo w roku 2002. Wtedy to częścią winy za zaistniałą sytuację zaczęto obarczać media i stworzony przez nie klimat polityczny.<span id="more-1897"></span></p>
<p>W kolejnych latach po śmierci Fortuyna czołowe holenderskie media – między innymi dziennik <em>de Volkskrant</em><em>, </em>jak również redakcje najważniejszych audycji informacyjnych, takich jak <em>NOS Nieuws</em> (telewizja publiczna) i <em>RTL Nieuws </em>(telewizja prywatna)<em> – </em>zaczęły wprowadzać nowatorskie instrumenty odpowiedzialności mediów, takie jak rzecznik czytelników, blogi redakcyjne, sekcje ze sprostowaniami oraz dialog z odbiorcami, w szczególności za pośrednictwem mediów społecznościowych.</p>
<p>Jak istotne są jednak te praktyki w codziennej pracy redakcji? Haan przeanalizowała to na podstawie trzech wspomnianych wyżej redakcji. W każdej z nich spędziła trzy miesiące, w ramach obserwacji uczestniczącej.</p>
<p>Rezultaty badania pozbawiają złudzeń. We wszystkich trzech redakcjach, Haan stwierdziła brak kultury konstruktywnej krytyki, co przekłada się na brak realnego wdrożenia wspomnianych instrumentów odpowiedzialności mediów.</p>
<p>Jako główne powody takiej sytuacji podawane były ograniczenia wynikające z braku czasu oraz błędy popełniane przez kadrę zarządzającą – Haan odkryła jednak jeszcze inne przyczyny. Np. osoba będąca rzecznikiem praw odbiorców w <em>NOS Nieuws</em> pozostawała w ścisłym kontakcie z redaktorami naczelnymi, w mniejszym stopniu koncentrując się na samej redakcji. W wielu przypadkach dziennikarze sami blokowali proces autorefleksji, nawet jeśli redaktorzy naczelni <em>de Volkskrant</em> czy <em>NOS Nieuws</em> wspierali proces wzrostu poziomu odpowiedzialności medium. Mimo wprowadzenia kilku innowacyjnych narzędzi odpowiedzialności mediów do prac redakcji, wielu badanych dziennikarzy anonimowo stwierdzało, że nie odważają się wyrażać krytyki podczas narad redakcyjnych.</p>
<p><em></em><span style="color: #999999;">Yael de Haan (2011): “Between Professional Autonomy and Public Responsibility: Accountability and responsiveness in Dutch media and journalism.” Amsterdam.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1897/etyka_dziennikarska/kultura-konstruktywnej-krytyki-w-redakcjach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przede wszystkim jakość</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1894/zarzadzanie-jakoscia/przede-wszystkim-jakosc</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1894/zarzadzanie-jakoscia/przede-wszystkim-jakosc#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Apr 2012 18:34:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Stephan Russ-Mohl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[Peter Studer]]></category>
		<category><![CDATA[procesy redakcyjne]]></category>
		<category><![CDATA[Szwajcaria]]></category>
		<category><![CDATA[Toni Zwyssig]]></category>
		<category><![CDATA[Vinzenz Wyss]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie jakością w mediach]]></category>
		<category><![CDATA[„Medienqualität durchsetzen”]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1894</guid>
		<description><![CDATA[Niektórzy ludzie w przemyśle medialnym uważają, że profesjonalni dziennikarze pojawiają się znikąd. Część utrzymuje, że aby zrobić karierę w mediach, nie trzeba dziennikarskiego wykształcenia, a jedynie wrodzonego talentu. Podobnie jest z badaniami mediów – bywa, że uważa się je za zbyteczne, bo wszystkie niezbędne umiejętności można nabyć w redakcji. A samą redakcję przez długi już [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="quality" src="http://farm5.staticflickr.com/4123/4829061135_753154ca7c_m.jpg" alt="" width="240" height="159" />Niektórzy ludzie w przemyśle medialnym uważają, że profesjonalni dziennikarze pojawiają się znikąd. </strong></p>
<p>Część utrzymuje, że aby zrobić karierę w mediach, nie trzeba dziennikarskiego wykształcenia, a jedynie wrodzonego talentu. Podobnie jest z badaniami mediów – bywa, że uważa się je za zbyteczne, bo wszystkie niezbędne umiejętności można nabyć w redakcji. A samą redakcję przez długi już czas uznaje się za twór niewzruszony – na pewno nie taki, który podlegałby przekształceniom. Co jasne, w takich warunkach trudno wprowadzać zarządzanie jakością, choć jest pilnie potrzebne.</p>
<p>Do ulepszeń w obszarze dziennikarstwa prowadzi ścieżka wąska, długa, a w dodatku stroma. Kamieniem milowym na tej drodze jest książka „Medienqualität durchsetzen” („Wdrażanie jakości w mediach”), której autorzy uważają, że wyższą jakość dziennikarstwa uzyskuje się poprzez świadome i nowatorskie zarządzanie pracą redakcji. <span id="more-1894"></span>Przy tym wszystkim nie brak im realistycznego i pragmatycznego podejścia – uważają, iż jakość trzeba podnosić, nawet mimo oporu wynikającego z niesprzyjających okoliczności oraz warunków gospodarczych oraz wbrew próżniakom i pesymistom zaludniającym redakcje.</p>
<p>W sztuce kulinarnej &#8211; dzięki świeżym, aromatycznym przyprawom &#8211; można tworzyć pożywne dania. Jednak także kucharz musi się znać się na swoim rzemiośle. Pozostając w obrębie tej przenośni – wspomniany podręcznik przyprawiono wyśmienicie. Świeże przykłady, zestawienia, podsumowania i ilustracje – najbliżej odwzorowujące rzeczywistość szwajcarskich mediów – sprawiają, że książka ta jest niezbędną pozycją w redakcjach.</p>
<p>Trzech stojących za nią „kucharzy” uzupełnia się w doskonały sposób. Badacz mediów, Vinzenz Wyss, jest w świecie akademickim pionierem badań nad jakością dziennikarstwa. Peter Studer to były redaktor naczelny gazety i stacji telewizyjnej, który ma dużą wiedzę prawniczą, co więcej – jako przewodniczący Szwajcarskiej Rady Prasowej – przez wiele lat miał do czynienia z zagadnieniami etyki dziennikarskiej oraz jakości dziennikarstwa. Toni Zwyssig zajmował się dziennikarską dydaktyką i kierował programem treningowym SRG/SSR, który jest jednym z najambitniejszych w dziennikarskiej ofercie edukacyjnej krajów niemieckojęzycznych. Autorzy odwołują się do wieloletniej tradycji badań nad jakością dziennikarstwa oraz nad zarządzaniem zmianą. To połączenie naukowych, dziennikarskich i pedagogicznych kwalifikacji dało w efekcie bardzo ciekawą, dobrze napisaną książkę.</p>
<p>Podtytuł, „Qualitätssicherung” odwołuje się do zachowywania jakości. Na pierwszy rzut oka wydawać by się to mogło zbyt zachowawcze, ale w Szwajcarii osiąganie wyższego poziomu jakości dziennikarstwa niż istnieje obecnie może być tylko szczytną nadzieją na przyszłość. Jeśli jednak narzekać, to na wysokim poziomie. Ze względu na wiele różnych nowych możliwości reklamowania się w sieciach społecznościowych czy wyszukiwarkach, wielu mediom głównego nurtu oraz ich redakcjom brakuje środków. Dlatego też może się tak zdarzyć, że w nadchodzących latach będziemy musieli bardziej skupić się na zachowywaniu jakości dziennikarstwa niż na jej podnoszeniu.</p>
<p>Aby sprostać temu skromniejszemu celowi, warto wypróbować wskazówki, których dostarcza podręcznik. Wiele z nich może przyczynić się do utrzymania standardów jakości, nawet nie generując przy tym zbyt wysokich kosztów. Na przykład precyzyjne wyznaczanie celów, częste prowadzenie autokrytycznych dyskusji na tematy związane z jakością, odpowiednie podejście do sprostowań oraz wykorzystywanie nowych możliwości, które daje Internet w zarządzaniu jakością – to wszystko wcale nie musi być drogie. Jednak przewodnictwo oraz chęć do nauki i pobudzanie do niej współpracowników są konieczne .</p>
<p>Książka zbudowana jest z sześciu elementów składowych. Pierwsza część dotyczy zasad, takich jak normy prawne i kodeksy etyczne – czyli kanwy utkanej z wytycznych dla dziennikarstwa funkcjonującego w warunkach wolności prasy. Drugi blok nawiązuje do „zarządzania przez cele”, starając się przekonać praktyków pracujących w mediach, że nawet w redakcji – w sytuacji przepełnionej tą całą niepewnością, gdzie nieprzewidywalność jest codziennością, wyznaczanie jasnych celów jest niezbędne, jeśli zarządzanie jakością ma funkcjonować. Trzecia część dotyczy zasobów i zarządzania procesem w redakcjach oraz mówi o tym, w jaki sposób zmieniła je konieczność stawienia czoła łączeniu się mediów oraz pojawianiu się nowych redakcji multimedialnych. Odrębna część prezentuje kulturę konstruktywnej samokrytyki, wyjaśniając jak może być ona rozwijana w redakcjach poprzez tworzenie systemu informacji zwrotnych oraz ciągłej dyskusji. Piąta część omawia szkolenia i rozwój osobisty, a ostatnia rozpatruje, w jaki sposób dziennikarska wiarygodność i wzajemne stosunki między redakcjami a opinią publiczną mogą być polepszane dzięki rzecznikom czytelników i sprostowaniom oraz świadomemu wykorzystaniu mediów społecznościowych.</p>
<p>Siła tej książki tkwi w opisie, w jaki sposób tego rodzaju kształcące doświadczenia wprowadzić poprzez interakcyjny, wielostopniowy proces. Niektórych redaktorów może zniechęcać to, że podręcznik jest mocno przesiąknięty doświadczeniami z szwajcarskich mediów publicznych, które mogą okazać się trudne do przetransponowania na rzeczywistość sektora prywatnego. To nie jest jednak wymówka dla braku zaangażowania w zarządzanie jakością.</p>
<p>Z dziennikarstwem wysokiej jakości będziemy mieli do czynienia dopiero wtedy, gdy opinia publiczna będzie go wymagała. Menedżerowie w mediach oraz dziennikarze będą poważnie podchodzili do zarządzania jakością tylko wtedy, gdy odbiorcy będą chcieli płacić za jakość. I tu jest właśnie pies pogrzebany, bo to działa także w drugą stronę – tylko jeśli menedżerowie i dziennikarze zaczną intensywnie informować opinię publiczną na temat mediów i dziennikarstwa, będą istnieli odbiorcy dobrze poinformowani i właśnie dlatego domagający się wyższej jakości w dziennikarstwie.</p>
<p><span style="color: #999999;">Vinzenz Wyss/Peter Studer/Toni Zwyssig: Medienqualität durchsetzen. Qualitätssicherung in Redaktionen. Ein Leitfaden, Zürich: Orell Füssli Verlag, 2012</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1894/zarzadzanie-jakoscia/przede-wszystkim-jakosc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Media regionalne i Web 2.0</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1889/nowe_media/media-regionalne-i-web-2-0</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1889/nowe_media/media-regionalne-i-web-2-0#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Apr 2012 22:31:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Susanne Fengler</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Annika Sehl]]></category>
		<category><![CDATA[Bild]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo uczestniczące]]></category>
		<category><![CDATA[prasa drukowana]]></category>
		<category><![CDATA[prasa regionalna]]></category>
		<category><![CDATA[The Guardian]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1889</guid>
		<description><![CDATA[Dziennikarstwo uczestniczące – katalizator wzrostu różnorodności dziennikarskiej czy instrument marketingowy wykorzystywany przez koncerny medialne? Na całym świecie redakcje zwracają się w kierunku mediów społecznościowych, aby zwiększyć poziom współuczestnictwa odbiorców. Przetestowano już kilka modeli, które – w różnym stopniu – odnosiły sukcesy i zyskiwały popularność. Przykładem może być niemiecki tabloid Bild, który w celu zwiększenia zaangażowania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="du" src="http://de.ejo-online.eu/wp-content/uploads/social-web.jpg" alt="" width="240" height="160" />Dziennikarstwo uczestniczące – katalizator wzrostu różnorodności dziennikarskiej czy instrument marketingowy wykorzystywany przez koncerny medialne? </strong></p>
<p>Na całym świecie redakcje zwracają się w kierunku mediów społecznościowych, aby zwiększyć poziom współuczestnictwa odbiorców. Przetestowano już kilka modeli, które – w różnym stopniu – odnosiły sukcesy i zyskiwały popularność. Przykładem może być niemiecki tabloid <em>Bild</em>, który w celu zwiększenia zaangażowania odbiorców wprowadził projekt „czytelnik reporter”.<em> </em>Z kolei brytyjski <em>The Guardian</em> rozpoczął kampanię, namawiającą swoich czytelników do przeglądania ogromnych baz danych online, w celu śledzenia brytyjskich parlamentarzystów uchylających się od płacenia podatków.</p>
<p>Pozostaje pytanie, czy ta nowa forma „dziennikarstwa uczestniczącego” przyczynia się do wzrostu dziennikarskiej różnorodności oraz czy korporacje medialne przywiązują do niej wagę czy też nie. <span id="more-1889"></span>W ramach ostatniego projektu badawczego Annika Sehl, profesor dziennikarstwa z Uniwersytetu Technicznego w Dortmundzie, przeanalizowała strategie Web 2.0 prasy regionalnej. Okazało się, że w eksperymentowaniu z nowymi formatami przeszkadza zwykle brak odpowiednich zasobów.</p>
<p>W swoim opracowaniu „Dziennikarstwo uczestniczące w prasie codziennej – empiryczna analiza różnorodności dziennikarskiej w gazetach lokalnych”(„Partizipativer Journalismus in Tageszeitungen: Eine empirische Analyse zur publizistischen Vielfalt im Lokalen”) Sehl przedstawia wywiady z wieloma redaktorami i decydentami z niemieckich dzienników oraz analizę zawartości kilku tytułów prasy drukowanej, w tym <em>Braunschweiger Zeitung</em>, <em>Rheinische Post</em> oraz <em>Westdeutsche Allgemeine Zeitung</em>.</p>
<p>Obie części badań przeprowadzonych przez Sehl dały ciekawe rezultaty. Analiza zawartości wykazała zróżnicowany poziom reakcji zwrotnych czytelników w sekcjach poświęconych wiadomościom lokalnym, co wpływa na wzrost różnorodności prezentowanych opinii oraz na zakres tematyczny. Jednak zaangażowanie czytelników – w wynikach jej badań – przejawiało się głównie w postaci odpowiedzi na istniejące relacje dziennikarskie. Format, umożliwiający czytelnikom podejmowanie nowego tematu lub udział w procesie pozyskiwania informacji, występuje raczej rzadko. Dowodzi to, że nawet w erze Web 2.0 wielu dziennikarzy niechętnie zrzeka się roli gatekeeperów.</p>
<p>Wywiady z redaktorami przeprowadzone przez Sehl również były bardzo pouczające. Większość z nich (94%) wskazywało na chęć zwiększenia lojalności czytelników. Dodatkowo 79% miało nadzieję, że uda im się przyciągnąć nowe grupy odbiorców do wydań online, a 69% chciało pozyskać nowe grupy odbiorców dla samej gazety.</p>
<p>Co więcej, 82% ankietowanych redaktorów, dzięki zastosowaniu elementów zwiększających współuczestnictwo odbiorców, oczekiwało reakcji zwrotnych na swoje artykuły, podczas gdy jedynie 64% miało nadzieję na wzrost różnorodności prezentowanych opinii, a tylko 54% jako główną pobudkę wymieniło włączanie lokalnych informacji.</p>
<p>Wyniki uzyskane przez Sehl pokazały, że dla redaktorów naczelnych czynniki ekonomiczne odgrywają zdecydowanie ważniejszą rolę niż kwestia zwiększania zaangażowania odbiorców w proces powstawania treści dziennikarskich, co jest życzeniem często wyrażanym przez zwolenników dziennikarstwa uczestniczącego.</p>
<p>Kontakt: Annika Sehl, <a href="mailto:annika.sehl@tu-dortmund.de">annika.sehl@tu-dortmund.de</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1889/nowe_media/media-regionalne-i-web-2-0/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Google a cenzura stron internetowych w Indiach</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1882/nowe_media/google-a-cenzura-stron-internetowych-w-indiach</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1882/nowe_media/google-a-cenzura-stron-internetowych-w-indiach#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Apr 2012 16:11:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Philip Di Salvo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[cenzura Internetu]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[Google]]></category>
		<category><![CDATA[Indie]]></category>
		<category><![CDATA[Yahoo]]></category>
		<category><![CDATA[zniesławienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1882</guid>
		<description><![CDATA[Z Indii płyną ostatnio złe informacje, które niektórzy widzą jako nowe zagrożenie dla największej demokracji świata. Firma Google przyznała, że na życzenie indyjskich sądów blokowała zawartość uznaną za obraźliwą w stosunku do indyjskiej polityki i religii. Muzułmański lider religijny, Mufti Aijaz Arshad Qasmi, uznał 22 strony internetowe za agresywne i nawoływał do podjęcia działań prawnych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="ind" src="http://it.ejo.ch/wp-content/uploads/google_india_logo.jpg" alt="" width="294" height="104" />Z Indii płyną ostatnio złe informacje, które niektórzy widzą jako nowe zagrożenie dla największej demokracji świata. </strong></p>
<p>Firma Google <a href="http://www.ibtimes.com/articles/295161/20120208/google-kneels-before-indian-censorship-god-objectionable.htm">przyznała</a>, że na życzenie indyjskich sądów blokowała zawartość uznaną za obraźliwą w stosunku do indyjskiej polityki i religii. Muzułmański lider religijny, Mufti Aijaz Arshad Qasmi, uznał 22 strony internetowe za agresywne i nawoływał do podjęcia działań prawnych przeciwko stronom i firmom hostingowym. Google odpowiedziało na skargi sądów usuwaniem lub blokowaniem stron internetowych w Indiach.</p>
<p>Usuwanie zawartości internetowej jest w Indiach możliwe dzięki nowemu prawu, wprowadzonemu w ubiegłym roku. Czyni ono firmy odpowiedzialnymi za treści opublikowane na ich stronach. <span id="more-1882"></span>Jeżeli w stosunku do danej strony zgłoszona zostanie skarga, a sąd wystąpi z wnioskiem o jej zablokowanie, firma wymieniona we wniosku ma 36 godzin na usunięcie zawartości, zanim zostanie wniesione oskarżenie.</p>
<p>Spośród 22 firm, które pozwał Qasmi, Google najczęściej <a href="http://mashable.com/2012/02/06/google-facebook-india/">stosowało się </a>do nakazów sądu, podczas gdy Facebook, Yahoo i inne podmioty podjęły walkę. W niektórych przypadkach firmy stosowały strategie, który miały obronić je poprzez wykazanie braku zaangażowania w „obraźliwą” zawartość. Facebook wskazywał, że zawartość na stronach serwisu jest dostarczana przez użytkowników, a firma nie ma bezpośrednich związków ze zdjęciami, obrazami i materiałami wideo umieszczanymi na platformie społecznościowej.</p>
<p>Yahoo, które kolejny raz miało stawić się w sądzie 1 marca, również stosowało strategię obronną „strony trzeciej”. Firma utrzymywała, że jej rolą jest jedynie sprzedaż usług mailingowych i czatów użytkownikom. W tym samym czasie indyjski rzecznik Google Gaurav Bhaskar wskazał, że w stosunkach z lokalnym wymiarem sprawiedliwości i w odniesieniu do spraw sądowych Google stosuje swoją normalną politykę.</p>
<p>Obserwatorzy zauważają jednak, jak szybko strony internetowe są przez Google blokowane prewencyjnie, w celu uniknięcia spraw sądowych. Wielu wątpi, czy <a href="http://www.guardian.co.uk/commentisfree/2012/feb/07/internet-censorship-india-democracy?newsfeed=true">demokracja w Indiach</a> wciąż ma się dobrze, zważywszy na niedawne <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/2011_Indian_anti-corruption_movement">protesty antykorupcyjne</a>, które wydają się potwierdzać te obawy. W międzyczasie, strona internetowa należąca do Qasami’ego – niesławna fatwaonline.in – została zaatakowana przez <a href="http://www.hindustantimes.com/technology/SocialMedia-Updates/Website-of-petitioner-against-Facebook-Google-defaced/SP-Article1-807865.aspx">anonimowych hakerów</a>. Sprawcy umieścili na niej ostrzeżenie: <em>„Chyba lepiej nie wkurzać portali społecznościowych”</em> („<em>Probably best not to piss the social networking sites off</em>”).</p>
<p>Statystyki <a href="http://www.google.com/transparencyreport/governmentrequests/IN/">Google Transparency</a> pokazują, że w okresie od stycznia do czerwca 2011 roku, indyjskie władze zażądały usunięcia treści 68 razy. Większość z nich została usunięta pod szyldem „zniesławienia” i „krytyki rządu”. Indie nie są jednak odosobnionym przypadkiem. Podobne próby cenzury Internetu zdarzają się w najsilniejszych demokracjach na całym świecie. Wnioski o blokowanie stron zdarzały się w <a href="http://www.google.com/transparencyreport/governmentrequests/DE/">Niemczech</a> (125), Stanach Zjednoczonych (92), Wielkiej Brytanii (65), we Włoszech (36) i w Szwajcarii (poniżej 10).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1882/nowe_media/google-a-cenzura-stron-internetowych-w-indiach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cyfrowa batalia gazet</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1878/nowe_media/cyfrowa-batalia-gazet</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1878/nowe_media/cyfrowa-batalia-gazet#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 17:30:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kornelia Trytko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[amerykański rynek prasowy]]></category>
		<category><![CDATA[Centrum Badawcze Pew]]></category>
		<category><![CDATA[Project for Excellence in Journalism]]></category>
		<category><![CDATA[reklama prasowa]]></category>
		<category><![CDATA[targeted advertising]]></category>
		<category><![CDATA[Tom Rosenstiel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1878</guid>
		<description><![CDATA[Wielkie oczekiwania, słabe wyniki – tak można podsumować wysiłki amerykańskich gazet, zmierzające do zwiększenia przychodów z reklam w Internecie. Nowe badanie instytutu Pew, z małymi wyjątkami, ukazuje raczej pesymistyczny obraz.   Wspomniane badanie zostało opublikowane na początku marca w ramach Projektu Doskonalenia Dziennikarstwa Centrum Badawczego Pew. Opiera się ono na 38 studiach przypadku amerykańskich gazet należących [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" src="http://farm8.staticflickr.com/7013/6794323123_b815a86175.jpg" alt="" width="224" height="300" />Wielkie oczekiwania, słabe wyniki – tak można podsumować wysiłki amerykańskich gazet, zmierzające do zwiększenia przychodów z reklam w Internecie. Nowe badanie instytutu Pew, z małymi wyjątkami, ukazuje raczej pesymistyczny obraz.   </strong><strong></strong></p>
<p>Wspomniane <a href="http://www.journalism.org/node/28629">badanie</a><strong> </strong>zostało opublikowane na początku marca w ramach Projektu Doskonalenia Dziennikarstwa Centrum Badawczego Pew. Opiera się ono na 38 studiach przypadku amerykańskich gazet należących do 6 przedsiębiorstw medialnych. Firmy te zgodziły się na ujawnienie swoich danych finansowych pod warunkiem, że pozostaną one anonimowe. W związku z tym raport nie zawiera tytułów gazet ani nazw firm. Oprócz analizy danych finansowych, badacze przeprowadzili wywiady z dyrektorami sześciu analizowanych przedsiębiorstw oraz siedmiu innych firm.  <span id="more-1878"></span></p>
<p>Obraz sytuacji gazet w Stanach Zjednoczonych, który pokazują wyniki badania, jest bardzo nierówny. O ile zdarzają się przypadki, w których wydawnictwom udało się zbilansować spadek dochodów z prasy drukowanej przychodami z reklam online, to ogólna sytuacja pozostawia wiele do życzenia. Badanie pokazuje, że na każdego dolara zarobionego poprzez reklamy w sieci, analizowane tytuły traciły średnio 7 dolarów z reklam w prasie drukowanej.</p>
<p>Badanie pokazuje również, że wiele firm medialnych podchodzi do reklam internetowych w raczej tradycyjny sposób. Jedynie 40% z przebadanych gazet stosuje tzw. targeted advertising jako dominującą część działalności handlowej. Większość gazet koncentruje swoje wysiłki na konwencjonalnych formach, takich jak banery, a także na internetowych ogłoszeniach drobnych. Co więcej, reklamy na urządzeniach mobilnych stanowiły w 2011 roku zaledwie 1% przychodów reklamowych.</p>
<p>Interesującym wnioskiem z badania jest to, że za trudności w wypracowaniu nowego modelu biznesowego szefowie gazet nie winili sił zewnętrznych, jak kryzys finansowy czy ogólny spadek zainteresowania mediami tradycyjnymi. Wręcz przeciwnie, otwarcie przyznawali, że tym, co utrudnia skierowanie wysiłków w stronę mediów cyfrowych, są trudności kulturowe wewnątrz ich organizacji medialnych. Wymieniali między innymi przyzwyczajenie pracowników do tradycyjnych sposobów działania oraz problemy w pozyskaniu przez branżę prasową specjalistów w dziedzinie sprzedaży w Internecie.</p>
<p>„Badanie sugeruje, że przyszłość gazet nie będzie zależała wyłącznie od silnych trendów zewnętrznych, ale może być w znacznej mierze wynikiem kultury pracy i zarządzania w danej firmie”, podsumował w <a href="http://www.journalism.org/analysis_report/press_release_0">komunikacie prasowym</a> szef Projektu Doskonalenia Dziennikarstwa Pew, Tom Rosenstiel.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1878/nowe_media/cyfrowa-batalia-gazet/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obrazy w mediach: czy są jeszcze granice?</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1873/etyka_dziennikarska/obrazy-w-mediach-czy-sa-jeszcze-granice</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1873/etyka_dziennikarska/obrazy-w-mediach-czy-sa-jeszcze-granice#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Mar 2012 22:49:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tina Bettels</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Forschungsbereich Öffentlichkeit und Gesellschaft – fög]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia prasowa]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia wojenna]]></category>
		<category><![CDATA[korespondencja wojenna]]></category>
		<category><![CDATA[media szwajcarskie]]></category>
		<category><![CDATA[Muammar Kaddafi]]></category>
		<category><![CDATA[obrazy w mediach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1873</guid>
		<description><![CDATA[Zdjęcia zamordowanego przywódcy Libii, Muammara Kaddafiego, wywołały ogólnoeuropejską debatę o etyce mediów. Nowe szwajcarskie badanie opisuje, w jaki sposób szwajcarskie media wykorzystywały zdjęcia i nagrania wideo w materiałach dotyczących śmierci Kaddafiego i do jakiego stopnia przekroczone zostały granice etyki mediów. Zdjęcie wyświetlacza telefonu komórkowego z obrazem ciała libijskiego przywódcy, zrobione przez fotografa AFP, obiegło świat [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="mk" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/gadaffi.jpg" alt="" width="240" height="167" />Zdjęcia zamordowanego przywódcy Libii, Muammara Kaddafiego, wywołały ogólnoeuropejską debatę o etyce mediów. </strong></p>
<p>Nowe szwajcarskie badanie opisuje, w jaki sposób szwajcarskie media wykorzystywały zdjęcia i nagrania wideo w materiałach dotyczących śmierci Kaddafiego i do jakiego stopnia przekroczone zostały granice etyki mediów.</p>
<p>Zdjęcie wyświetlacza telefonu komórkowego z obrazem ciała libijskiego przywódcy, zrobione przez fotografa AFP, obiegło świat w kilka sekund. Podczas gdy część mediów odmówiła publikacji zdjęcia ze względów etycznych, reszta usprawiedliwiała ją mówiąc o „wydarzeniu historycznym”, które należy udokumentować.</p>
<p>Naukowcy z wydziału badań nad publicznością i społeczeństwem (Forschungsbereich Öffentlichkeit und Gesellschaft – fög) na Uniwersytecie w Zurychu przeanalizowali około 40 mediów drukowanych, telewizyjnych i internetowych w niemiecko-, francusko- i włoskojęzycznej części Szwajcarii. Skupili się przede wszystkim na tym, które techniki prezentacji zostały zastosowane w materiałach o śmierci Kaddafiego i w jakim stopniu naruszały one standardy etyczne.<span id="more-1873"></span></p>
<p>W badaniu przeanalizowano 365 materiałów dziennikarskich, które zostały sklasyfikowane przy użyciu systemu ujemnych punktów. Artykuł był oceniany jako „nie będący problematycznym” i nie uzyskiwał punktów ujemnych, jeśli nie zawierał pośmiertnych obrazów Kaddafiego, lub jeśli zostały one użyte tylko raz, pierwszego dnia po wydarzeniu, w celu jego historycznego udokumentowania (jednak nie na okładce lub pierwszej stronie danego medium). Sprawozdanie uznawano za „problematyczne”, jeśli dane medium kontynuowało publikację zdjęć ciała Kaddafiego w kolejnych dniach (jeden punkt ujemny), a także jeśli zdjęcie używane było w zajawkach (dwa punkty ujemne).</p>
<p>Badanie pokazało, że media internetowe przywiązywały najmniejszą wagę do standardów etycznych. Poszczególne tytuły otrzymały średnio 6,7 punktów ujemnych. Na kolejnym miejscu znalazła się telewizja (3,1 pkt.) i prasa (średnio 1,5 pkt.).</p>
<p>Standardy etyczne najbardziej naruszył portal Blick.ch (należący do tabloidu <em>Blick</em>), któremu przyznano 19 punktów ujemnych. Badacze mediów sklasyfikowali praktyki wielokrotnego publikowania zdjęć, eksponowania ich oraz częstego użycia amatorskich nagrań pokazujących ciało Kaddafiego jako „wysoce nieetyczne”.</p>
<p>Według badaczy, standardy etyczne naruszyły także bardziej prominentne media. Trzy portale informacyjne: tagesanzeiger.ch, bazonline.ch<em> </em>ora bernerzeitung.ch otrzymały po 12 negatywnych punktów.</p>
<p>Dla kontrastu, część gazet i serwisów internetowych, takich jak <em>Südostschweiz</em>, suedostschweiz.ch,  <em>Neue Luzerner Zeitung</em>, <em>Le Temps</em>, <em>20 minutes</em>, <em>Basler Zeitung</em>, <em>Neue Zürcher Zeitung</em> oraz program informacyjny nadawany przez <em>Tele Ticino</em> przedstawiała zdarzenia związane ze śmiercią Kaddafiego w sposób uznany za etycznie poprawny.  Zrezygnowały one z publikacji zdjęcia martwego libijskiego przywódcy i opublikowały jego historyczne ujęcia albo inne obrazy związane z tematem, jak na przykład zdjęcia rebeliantów wiwatujących na czołgu.</p>
<p>Więcej informacji na temat badania “Ghaddhafi-Bilder in Schweizer Medien – Wie viel ist zu viel“ („Zdjęcia Kaddafiego w szwajcarskich mediach – gdzie są granice?”) można znaleźć na stronie <a href="http://jahrbuch.foeg.uzh.ch/Seiten/default.aspx" target="_blank">fög</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1873/etyka_dziennikarska/obrazy-w-mediach-czy-sa-jeszcze-granice/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skandal skandalowi nierówny?</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1869/etyka_dziennikarska/skandal-skandalowi-nierowny</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1869/etyka_dziennikarska/skandal-skandalowi-nierowny#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Mar 2012 10:25:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Stephan Russ-Mohl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Christian Wulff]]></category>
		<category><![CDATA[Hackgate]]></category>
		<category><![CDATA[News of the World]]></category>
		<category><![CDATA[Philipp Hildebrand]]></category>
		<category><![CDATA[Rupert Murdoch]]></category>
		<category><![CDATA[skandal medialny]]></category>
		<category><![CDATA[Sun on Sunday]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1869</guid>
		<description><![CDATA[Co jeszcze musi się wydarzyć, by jeden z najpotężniejszych magnatów medialnych zdecydował się zrezygnować? Rupert Murdoch nie piastuje stanowiska publicznego, tak jak Christian Wulff, były prezydent Niemiec, ani też Philipp Hildebrand, były już prezes Narodowego Banku Szwajcarskiego. Pozostaje również otwarte pytanie o to, czy Murdoch prawnie odpowiada za być może największy od lat skandal w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="scand" src="http://de.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Murdoch1.jpg" alt="" width="240" height="136" />Co jeszcze musi się wydarzyć, by jeden z najpotężniejszych magnatów medialnych zdecydował się zrezygnować?</strong></p>
<p>Rupert Murdoch nie piastuje stanowiska publicznego, tak jak Christian Wulff, były prezydent Niemiec, ani też Philipp Hildebrand, były już prezes Narodowego Banku Szwajcarskiego. Pozostaje również otwarte pytanie o to, czy Murdoch prawnie odpowiada za być może największy od lat skandal w prasie głównego nurtu.</p>
<p>Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że jest on politycznie i moralnie współodpowiedzialny za nielegalne i systematyczne podsłuchiwanie ponad 6000 telefonów, którego dopuszczali się jego dziennikarze. To już nie jest dyskusja o działaniach pojedynczej „czarnej owcy”, która równie dobrze mogłaby się znaleźć w większości dużych redakcji. Pod okiem Murdocha narodziła się pozbawiona godności, korporacyjna kultura, popychająca dziennikarstwo w nowym, niegodziwym kierunku.<span id="more-1869"></span></p>
<p>Rzadko zdarzają się tak rażące nadużycia wolności mediów, które w rezultacie tej wolności zagrażają. Kryminalne praktyki w oczywisty sposób wzbudzają bowiem kontrreakcje przejawiające się w chęci ograniczenia swobody działania mediów.</p>
<p>Dlaczego zatem agresywna atmosfera medialnego skandalu nie dotknęła Murdocha w takim stopniu,  jak Wulffa i wielu innych polityków i biznesmenów? W jaki sposób „Hackgate” uniknęło podobnego traktowania przez media? Co więcej, jak Murdoch może mieć śmiałość raczyć Brytyjczyków swoim <em>Sun on Sunday</em> (sukcesora <em>News of the World, </em>zamkniętego miesiące temu)? Dlaczego alarm podnoszony przez media jest tak ograniczony, a sam Murdoch spokojnie mieszka w Londynie, zamiast zaszyć się w ciemnym kącie Australii, pełen wstydu i żalu? Odnoszę wrażenie, że w stosunku do poszczególnych skandali media stosują podwójne standardy. W końcu nie tylko postaci pokroju Wulffa and Hildebranda powinny czuć na plecach ich oddech.</p>
<p>Opublikowano w<em> Die Furche, Nr. 8 / 2012</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #999999;">John Mair/Richard L. Keeble: The Phone Hacking Scandal: Journalism on Trial, Suffolk: Abramis Publ.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1869/etyka_dziennikarska/skandal-skandalowi-nierowny/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rynek mediów w Albanii</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1864/ekonomika_mediow/rynek-mediow-w-albanii</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1864/ekonomika_mediow/rynek-mediow-w-albanii#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 22:14:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mark Marku</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Albania]]></category>
		<category><![CDATA[albański rynek mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Mark Marku]]></category>
		<category><![CDATA[prywatyzacja mediów]]></category>
		<category><![CDATA[regulacja mediów]]></category>
		<category><![CDATA[rynki medialne na Bałkanach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1864</guid>
		<description><![CDATA[Zmiany, którym podlega albański system polityczny, są powiązane z rozwojem i przeobrażeniami w branży medialnej. Pluralizm polityczny i wprowadzenie w 1991 roku gospodarki rynkowej doprowadziły do upadku państwowego monopolu na albańskim rynku mediów. Przejściu od systemu scentralizowanego do prywatnej własności mediów towarzyszyły zasadnicze zmiany na rynku. W przeciwieństwie do państw byłego komunistycznego bloku wschodniego, w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" title="alb" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/mediatshqiptare01.jpg" alt="" width="265" height="198" /></p>
<p><strong>Zmiany, którym podlega albański system polityczny, są powiązane z rozwojem i przeobrażeniami w branży medialnej. </strong></p>
<p>Pluralizm polityczny i wprowadzenie w 1991 roku gospodarki rynkowej doprowadziły do upadku państwowego monopolu na albańskim rynku mediów. Przejściu od systemu scentralizowanego do prywatnej własności mediów towarzyszyły zasadnicze zmiany na rynku. W przeciwieństwie do państw byłego komunistycznego bloku wschodniego, w których transformacja kontrolowanych przez państwo rynków w wolne rynki medialne następowała stopniowo – w Albanii zmiana nastąpiła nagle.</p>
<p><span id="more-1864"></span></p>
<p>Dlatego też w latach 1991-1997 zniknęły z obiegu prawie wszystkie tytuły prasowe kontrolowane przez państwo komunistyczne (z wyjątkiem gazety <em>Zëri i Popullit</em>, głównego tytułu partii komunistycznej będącej u władzy). W ich miejsce pojawiły się nowe czasopisma, które działały głównie jako przedsiębiorstwa prywatne. Te nowe przedsięwzięcia całkowicie zmieniły krajobraz medialny Albanii. Przed 1990 rokiem wydawano tylko dwa dzienniki o zasięgu krajowym: <em>Zëri i Popullit</em> oraz <em>Bashkimi</em>. W 1991 roku ich liczba wzrosła do czterech, a w 1994 podwoiła się – wydawano ich już osiem. Dziś na rynku działa 28 dzienników o zasięgu krajowym, to dużo w porównaniu z liczbą mediów drukowanych, wydawanych w krajach o znacznie większej od Albanii liczbie mieszkańców.</p>
<p>Podobnie sytuacja rozwijała się na rynku audiowizualnym. Jedyny państwowy nadawca radiowo-telewizyjny, RTSH, stracił dominację na rzecz dużej liczby prywatnych stacji radiowych i telewizyjnych, które przewodzą obecnie na rynku albańskich mediów. Według statystyk Keshilli Kombetar i Radios dhe Televizionit (KKRT – Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji) w Albanii działają obecnie 4 stacje telewizyjne o zasięgu ogólnokrajowym, 65 stacji o zasięgu lokalnym, 33 stacje telewizji kablowej, trzy stacje radiowe o zasięgu ogólnokrajowym oraz 47 o zasięgu lokalnym.</p>
<p><strong>Przepisy regulują rynek w niewystarczającym stopniu</strong></p>
<p>Szybki wzrost liczby mediów prywatnych doprowadził do chaosu na rynku medialnym. Do tego zjawiska przyczynia się fakt, że prawodawstwo regulujące ten obszar wciąż pełne jest luk. Państwo nie odgrywa w pełni swojej roli na rynku, który szybko się rozwija i ma skłonność do obchodzenia przepisów. Ta sytuacja – mająca pewne znamiona anarchizmu – jest szczególnie widoczna w obszarze mediów elektronicznych. Podczas gdy czasopisma się rejestruje, aby mogły się stać legalnie funkcjonującymi przedsiębiorstwami, media elektroniczne rozpoczynają swoją działalność bez żadnych pozwoleń czy koncesji ze strony państwa.</p>
<p>Jedną z podstawowych cech, jaką wykazują albańskie media, jest brak przejrzystości finansowej. Od momentu wejścia na rynek prywatne przedsiębiorstwa medialne nie ogłaszają informacji o swoich inwestycjach. Prowadzi to od czasu do czasu do zachwiania równowagi, bo duzi inwestorzy z innych branż systematycznie wchodzą na rynek i zmieniają jego krajobraz. Zdarzało się to z udziałem angażujących się w ten rynek przedsiębiorców budowlanych, takich jak Koço Kokëdhima, Irfan Hasanbelliu, Genc Dulaku, jak i biznesmena związanego z przemysłem kawowym – Dritana Hoxha. Ten ostatni stworzył nowe środki masowego przekazu, które stały się najważniejszymi w kraju. Potężne inwestycje dwóch pierwszych biznesmenów (Kokëdhima i Hasanbelliu) sprawiły, że ich gazety osiągnęły najwyższe nakłady w kraju, podczas gdy Dulaku i Hoxha są właścicielami dwóch największych prywatnych platform telewizyjnych w Albanii.</p>
<p>Nowe konkurencyjne przedsięwzięcia na rynku medialnym często zmieniają panujące na nim trendy. Gazeta <em>Shekulli,</em> pojawiając się na rynku, miała trzy razy niższą cenę niż inne gazety. Była sprzedawana za 10 leków (około 70 centów), podczas gdy inne gazety kosztowały 30 leków (210 centów). Później podążyła za nią <em>Panorama</em>, co z kolei spowodowało reakcję innych właścicieli – zaczęli oni starać się o ochronę prawną ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji. Mimo że nie da się uzasadnić takich dysproporcji w cenach, nawet kosztami druku (które są prawie takie same) czy obrotami na rynku, tłumaczy je fakt, że wydawcy niektórych gazet pokrywają koszty druku z zysków pochodzących z innych przedsiębiorstw.</p>
<p>Na rynku telewizyjnym rozbieżności widoczne są przede wszystkim w kosztach reklam, a także w treści programów. Kilka kanałów telewizyjnych nie było w stanie zaakceptować cen reklam. 5 sierpnia 2003 roku dyrektorzy pięciu najważniejszych kanałów telewizyjnych <em>RTSH</em>, <em>Klan</em>, <em>Vizion Plus</em>, <em>Top Channel</em> i <em>Arbëria</em> podpisali memorandum o współpracy na rzecz ustalenia jednakowych cen reklam telewizyjnych. Zgodnie z tym memorandum każdy 30-sekundowy spot reklamowy transmitowany w kanałach telewizyjnych pięciu sygnatariuszy kosztowałby 100 euro. Memorandum nie weszło jednak w życie, ponieważ każdy kanał stosuje swoje własne opłaty.</p>
<p>Taki brak poszanowania zasad przejawia się także w podejściu do wynagradzania dziennikarzy i personelu technicznego.</p>
<p>W wyniku konkurencji wynagrodzenia dziennikarzy poszczególnych mediów różnią się drastycznie: <em>Top Channel</em> i <em>Vizion Plus</em> płacą im dwa do trzech razy więcej niż inne środki przekazu, dotknięte trudnościami gospodarczymi. Co więcej, wynagrodzenia dziennikarzy telewizyjnych są znacznie wyższe od tych, na które mogą liczyć dziennikarze prasowi czy radiowi.</p>
<p>Od 1992 roku nieustannie podejmowane są próby wprowadzenia przepisów regulujących sektor medialny. Pod wieloma względami ten rynek jest obecnie bardziej stabilny niż kilka lat wcześniej. Mimo to jednak wciąż pozostaje chwiejny, nieobliczalny i słabo sformalizowany.</p>
<p><strong>Mały rynek w kryzysie</strong></p>
<p>Albania, licząca około 3 milionów mieszkańców, jest wciąż małym rynkiem, niesprzyjającym mediom. Na małych rynkach występuje wiele przeszkód, utrudniających konsolidację przedsiębiorstw medialnych, ich koszty są praktycznie takie same, jak gdyby działały na dużych rynkach, natomiast zyski są znacznie mniejsze.</p>
<p>Nie chodzi tylko o wielkość, albańskojęzyczne rynki medialne są sfragmentaryzowane także ze względu na liberalną politykę prowadzoną w tym zakresie przez albański rząd. Z jednej strony to, że na rynku działa duża liczba graczy, wzmacnia pluralizm albańskich mediów, z drugiej fragmentaryzuje je. Niezależnie od tego, że można zaobserwować tworzenie się grup, w których następuje konsolidacja mediów, rynek pozostaje w znacznym stopniu rozdrobniony, ponieważ koncentracja jednych mediów nie skutkuje zamykaniem innych. Trudności związane z wielkością albańskiego rynku przynoszą skutek nie tylko w postaci niskich nakładów albańskich gazet, ale także małej liczby reklam w mediach elektronicznych (wciąż brakuje dokładnych sposobów pomiaru wskaźników dotyczących odbiorców tych mediów).</p>
<p>Wysokość nakładów wszystkich gazet dystrybuowanych w Albanii nie przekracza dziennie 70 000 egzemplarzy. Spośród nich jedynie nakłady czasopism <em>Panorama</em> i <em>Shekulli</em> wynoszą między 15 000 a 25 000 egzemplarzy (według tego, co same deklarują). Nakłady pozostałych tytułów nie przekraczają 5 000 sztuk.</p>
<p><strong>Przedłużający się kryzys mediów drukowanych</strong></p>
<p>Media drukowane, które były pierwszymi mediami prywatnymi, jakie pojawiły się po upadku komunizmu w Albanii, doświadczają długotrwałego kryzysu.</p>
<p>W początkowym okresie (1991-1994) działały one w sprzyjających warunkach, były finansowane w przeważającej mierze przez partie polityczne. Z tego względu dysponowały trzema stabilnymi źródłami finansowania:</p>
<p>– partie polityczne,</p>
<p>– przychody ze sprzedaży,</p>
<p>– reklamy.</p>
<p>Także inne okoliczności sprzyjały mediom drukowanym, przede wszystkim duża, stała grupa odbiorców, z której znaczna część odpowiadała elektoratom poszczególnych partii politycznych. Dodatkowo partie przeznaczały część swoich budżetów na media drukowane, bo w Albanii to właśnie ten rodzaj mediów w tamtym czasie wciąż miał największe znaczenie.</p>
<p>Gazety codzienne, które pojawiły się jako pierwsze po 1994 roku, musiały zmierzyć się z poważnymi trudnościami takimi, jak: niski poziom wynagrodzeń dziennikarzy (50-250 euro), niskie ceny tych gazet, z trudem pokrywające koszty ich wydania.</p>
<p>Za znaczną część całkowitych kosztów związanych z wydawaniem gazet odpowiada tzw. „produkcja intelektualna” (termin zastosowany przez Nadine Toussaint-Desmoulins w <em>L’Economie des Médias</em>). Jej koszt wciąż rósł wraz ze wzrostem przeciętnych wynagrodzeń Albańczyków. Dodatkowo konkurowanie z innymi mediami i próby przyciągnięcia najlepiej wykwalifikowanych pracowników, które doprowadziły do wzrostu dochodów, mocno obciążały kruchy albański rynek prasowy.</p>
<p>Trudna sytuacja finansowa albańskich mediów drukowanych powoduje brak stabilności i mniejsze szanse na przetrwanie. W rzeczywistości większość tych przedsiębiorstw ma ujemny bilans i gdyby prawo upadłościowe działało tak, jak powinno, wiele z nich byłoby zmuszonych do zamknięcia. Tę sytuację pogarsza jeszcze niewielki rozmiar rynku reklam w Albanii.</p>
<p><strong>Rozkwit mediów audiowizualnych</strong></p>
<p>W Albanii najwięcej inwestuje się w media audiowizualne.<strong> </strong>Jednak te inwestycje rozwijają się na dwa różne sposoby: większe dotyczą telewizji, mniejsze – radia. Nawet pomiędzy poszczególnymi telewizjami można zauważyć pewne różnice, niektóre spółki poczyniły znacznie większe inwestycje niż inne, co w efekcie sprawiło, że stały się bardziej konkurencyjne. Przykładem są stacje telewizyjne takie, jak: <em>Top Channel, Klan, Vizion Plus</em>, a ostatnio <em>Ora News, </em>które dużo zainwestowały i w konsekwencji zyskały przewagę w postaci lepszej jakości transmisji.</p>
<p>Inwestycje poczynione we wspomnianych wyżej stacjach telewizyjnych sprawiły, że stały się one konkurencyjne w trzech obszarach: technologii transmisji, produkcji programów telewizyjnych oraz pod względem zasobów ludzkich.</p>
<p>Inwestycje technologiczne obejmują budowę studiów nagraniowych oraz sieci nadawczych. Aż do 1997 roku największym inwestorem w tych dwóch obszarach była Radiotelevizioni Publik Shqiptar (RTSH – albańska telewizja publiczna), która była jedynym nadawcą radiowo-telewizyjnym w Albanii. Mimo to jednak RTSH pod względem technologicznym pozostawała daleko w tyle. Wciąż wykorzystuje się w niej sprzęt, kamery i studia montażowe, sprowadzony z Niemiec Wschodnich w latach 1985-1990.</p>
<p>Według danych przedstawionych przez KKRT, większość albańskich kanałów telewizyjnych odnotowuje ujemne bilanse. Ujemne wyniki uzyskują wszystkie lokalne kanały telewizyjne z Tirany i innych regionów. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że deklaracje większości kanałów telewizyjnych o ich sytuacji finansowej mogą mijać się z prawdą. Te nieścisłości wynikają z fałszywych deklaracji dotyczących liczby zatrudnionych dziennikarzy i ich wynagrodzeń, jak też z fałszywej sprawozdawczości dotyczącej zysków, wynikającej z chęci uchylenia się od płacenia podatku. Niemniej jednak z bazy danych stworzonej przez KKRT, która dotyczy finansów albańskich stacji telewizyjnych, wynika, że jedynie stacjom <em>Klan</em>, <em>Top Channel</em> i <em>Vizion Plus</em> udało się osiągnąć dodatnie wyniki finansowe. Poniżej przedstawiono dane z lat 2008-2010 dotyczące niektórych spośród głównych kanałów telewizyjnych.</p>
<p>Reklama jest głównym źródłem dochodów albańskich telewizji. Np. z 15 666 000 dolarów, jakie w 2004 roku poświęcono w Albanii na reklamę, 8 500 000 dolarów przeznaczono na reklamę telewizyjną. Ta kwota nie rozkłada się jednak równomiernie, ponieważ do głównych stacji telewizyjnych trafia większość reklam wykupywanych przez firmy prywatne i rząd. Pozostałe koszty związane z produkcją telewizyjną są pokrywane z innych źródeł finansowania. Niektóre kanały telewizyjne, jak na przykład <em>TV Arbëria, </em>podlegają postępowaniom egzekucyjnym, inne doświadczają trwałych problemów finansowych, które objawiają się niewypłacaniem wynagrodzeń personelowi.</p>
<p>Spółki radiowe są skromniejsze, ale też bardziej stabilne od przedsiębiorstw telewizyjnych. Co prawda większość stacji radiowych cierpi na brak funduszy, jednak ich koszty są znacznie niższe niż koszty ponoszone przez inne media, bo nadawane przez nie programy składają się głównie z wiadomości zaczerpniętych z Internetu, audycji z udziałem słuchaczy i programów muzycznych. Przy tym koszty osobowe są niskie, a inwestycje technologiczne również niezbyt kosztowne.</p>
<p><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Charakter albańskich mediów jest w dużej mierze związany z ich właścicielami. W wyniku radykalnych reform liberalizujących albański rynek mediów, został on w krótkim czasie – podobnie jak wszystkie inne rynki – zdominowany przez prywatnych właścicieli. Komercyjne środki masowego przekazu w istotnym stopniu równoważą rolę sektora publicznego. Publiczne radio i telewizja w Albanii wciąż nie zostały zreformowane, nadal przypominają państwowe radio i telewizję z przeszłości. Ich wiarygodność i oglądalność wciąż spada, a największą popularnością cieszą się na obszarach wiejskich.</p>
<p>W przeciwieństwie do większości krajów europejskich, gdzie prawodawstwo zakazuje koncentracji mediów w rękach jednego właściciela, w Albanii oraz Kosowie jest to dozwolone i dopuszczalne. Skutkuje to tym, że na albańskojęzycznych rynkach medialnych można obserwować konsolidację pewnych mediów i tworzenie silnych grup medialnych kontrolowanych przez jednego udziałowca. Co więcej, albańskie prawodawstwo umożliwia innym przedsiębiorstwom inwestowanie w sektor medialny.</p>
<p>Internet wraz z nowymi technologiami to jedyne medium, które daje nadzieję na stworzenie wspólnej przestrzeni komunikacyjnej na Bałkanach. Nie dotyczą go ograniczenia, które były przeszkodą dla tradycyjnych mediów. Jednak w porównaniu do innych krajów europejskich dostęp do Internetu i nowych technologii komunikacyjnych jest wciąż ograniczony. Wysokie koszty kontrastują z niską siłą nabywczą albańskiego społeczeństwa. Upowszechnianie się dostępu do Internetu jest utrudniane przez niski poziom rozwoju gospodarczego i brak infrastruktury, który jest szczególnie widoczny na obszarach wiejskich. Mimo tych ograniczeń, nowe środki przekazu są wykorzystywane coraz powszechniej, a ich popularność rośnie w coraz szybszym tempie. Najprawdopodobniej w krótkim czasie wyrosną na konkurencję dla mediów tradycyjnych.</p>
<p>W świetle wszystkich powyższych informacji widać wyraźnie, że przed rynkiem mediów w Albanii stoją ogromne wyzwania. Po części udało im się już stawić czoła, mimo że splatały się z demokratyzacją, modernizacją i integracją albańskiego społeczeństwa. Podejmowanie tych wyzwań i radzenie sobie z nimi będzie prawdziwą próbą dla albańskiego systemu medialnego.</p>
<p align="center">***</p>
<p><em>Ten artykuł został napisany specjalnie dla EJO przez Dr Marka Marku, który wykłada zagadnienia związane z mediami i komunikowaniem na Wydziale Dziennikarstwa i Komunikowania Uniwersytetu w Tiranie. Mark Marku wydał kilka książek o historii albańskich mediów i zagadnieniach związanych z semiotyką mediów. Tłumaczyło je wielu zachodnich autorów zajmujących się tą dziedziną. Obecnie Dr Marku zasiada w albańskim parlamencie i jest zastępcą przewodniczącego parlamentarnej Komisji Edukacji i Mediów.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1864/ekonomika_mediow/rynek-mediow-w-albanii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka medialna i niezależność mediów w Danii</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1858/polityka-medialna/polityka-medialna-i-niezaleznosc-mediow-w-danii</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1858/polityka-medialna/polityka-medialna-i-niezaleznosc-mediow-w-danii#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Mar 2012 00:10:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michael Wise</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[Dania]]></category>
		<category><![CDATA[duńska polityka medialna]]></category>
		<category><![CDATA[finansowanie mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Henrik Søndergaard]]></category>
		<category><![CDATA[Ida Toft]]></category>
		<category><![CDATA[projekt MEDIADEM]]></category>
		<category><![CDATA[Rasmus Helles]]></category>
		<category><![CDATA[subsydiowanie mediów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1858</guid>
		<description><![CDATA[Raport o duńskich mediach przedstawia przeszłość, teraźniejszość i przyszłość systemu medialnego tego kraju. W opublikowanym niedawno studium przypadku, przygotowanym wspólnie z uczestnikami projektu badawczego MEDIADEM, Rasmus Helles, Henrik Søndergaard i Ida Toft z Uniwersytetu w Kopenhadze (UCPH) starali się zbadać, czy polityka medialna Danii promuje wolność i niezależność mediów. Zdaniem autorów, duńska polityka medialna jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="dk" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/5463694639_02317dff7c_m.jpg" alt="" width="240" height="240" />Raport o duńskich mediach przedstawia przeszłość, teraźniejszość i przyszłość systemu medialnego tego kraju. </strong></p>
<p>W opublikowanym niedawno studium przypadku, przygotowanym wspólnie z uczestnikami projektu badawczego <a href="http://www.mediadem.eliamep.gr/findings/">MEDIADEM</a>, Rasmus Helles, Henrik Søndergaard i Ida Toft z Uniwersytetu w Kopenhadze (UCPH) starali się zbadać, czy polityka medialna Danii promuje wolność i niezależność mediów.</p>
<p>Zdaniem autorów, duńska polityka medialna jest „naznaczona napięciem pomiędzy chęcią podtrzymania i stymulowania pluralizmu zawartości mediów oraz chęcią posiadania niezależnych mediów, które będą w stanie wypełniać swoją podstawową, demokratyczną rolę w społeczeństwie”.</p>
<p><span id="more-1858"></span></p>
<p>Raport zatytułowany “Czy polityka medialna promuje wolność i niezależność mediów?” (2011) opisuje krajobraz medialny Danii i jednocześnie wskazuje system subsydiowania mediów jako główny cel zmian. O ile wszyscy znaczący gracze na rynku medialnym są zgodni co do konieczności przeprowadzenia reformy systemu dotowania mediów, o tyle obu stronom trudno osiągnąć porozumienie w sprawie kierunku tych zmian. Chociaż proces reformowania systemu jest coraz bardziej zawiły i zbiurokratyzowany, jego centralnym punktem pozostaje potrzeba promowania niezależnego systemu medialnego Danii.</p>
<p><strong>System medialny</strong></p>
<p>Helles, Søndergarrd i Toft tłumaczą, że ze względu na wiele czynników, duńska polityka medialna to problem złożony. Rynek mediów w Danii jest unikalny ze względu na swój niewielki rozmiar. A to czyni system kruchym i zależnym zarówno od prywatyzacji, jak i dotacji przyznawanych ze środków publicznych. W centrum tego systemu znajduje się powszechnie podzielana potrzeba utrzymania niezależności i pluralizmu mediów, co w czasach cyfryzacji staje się coraz trudniejsze.</p>
<p>Współczesne zakłócenia na rynku zwiększyły konkurencję między mediami prywatnymi i publicznymi, wstrząsając systemem, który do tej pory funkcjonował harmonijnie. Podobnie jak w przypadku innych systemów medialnych, cyfryzacja stanowi obciążenie dla mediów drukowanych i elektronicznych, co związane jest z rosnącą niechęcią publiczności do płacenia za medialną zawartość.</p>
<p>W przeszłości media elektroniczne, utrzymywane ze środków publicznych, funkcjonowały oddzielnie od finansowanych prywatnie mediów drukowanych. Jednak wraz z rosnącymi zakłóceniami i kurczeniem się rynku, prywatyzacja mediów elektronicznych stawała się coraz bardziej powszechna. W miarę rozwoju sytuacji przedstawiciele prywatnych domów mediowych doszli do wniosku, że walka o klienta staje się trudna a system niezrównoważony.</p>
<p>Jak wskazano w studium przypadku MEDIADEM, „związek między pluralizmem i wolnością wypowiedzi jest złożony”. O ile istnieje zgoda i poparcie dla pluralizmu, w celu utrzymania wolnej i otwartej debaty społecznej, zwolennicy redukcji dotowania mediów wskazują, że system, który zapewnia finansowanie mediom, jest sprzeczny z postulatem ich niezależności.</p>
<p><strong>Bieżące reformy i ogólne cele</strong></p>
<p>Helles, Søndergarrd i Toft twierdzą, że realistyczny system publicznego finansowania mediów w Danii jest konieczny, ale dojście do niego to żmudny i upolityczniony proces. Obecnie funkcjonujący system, oparty na ustalaniu kolejności podczas rozdzielania publicznych pieniędzy, jest nie do utrzymania.</p>
<p>Planując nowe inicjatywy dotyczące polityki medialnej, duńskie partie polityczne prowadzą negocjacje w oparciu o trzyetapowy proces. Rozpoczynają go konferencje i spotkania przedstawicieli partii politycznych z pośrednikami. Następnie Ministerstwo Kultury formułuje propozycje, a później odbywają się właściwe negocjacje pomiędzy ministerstwem i rzecznikami poszczególnych partii politycznych. Chociaż proces ten jest otwarty na zastrzeżenia zarówno ze strony aktorów społecznych, jak i politycznych, zmiany dokonywane są rzadko i przeważnie dotyczą finansowania poszczególnych mediów i zawartości programowej.</p>
<p>Chociaż dotychczas nie pojawiło się wiele sugestii dotyczących reformy systemu finansowania mediów, niedawny raport o mediach w Danii, zatytułowany „Wsparcie dla demokracji. Przyszłość publicznego finansowania mediów” (“Support for Democracy: The Future of Public Support for Media”)<em> </em>(Dyremose, 2011) stanowczo sugeruje, aby subsydia opierać na wynikach produkcji zawartości informacyjnej, a nie danych dotyczących dystrybucji.</p>
<p>Raport, który został przygotowany przez komitet mający za zadanie wypracowanie nowego modelu wspierania mediów, nakreślił system przewidujący bezpośrednie finansowanie dziennikarzy, przy jednoczesnym zapewnieniu dotacji na promocję produkcji prasy.</p>
<p>Reformy te zostały zaproponowane nie tylko ze względu na to, że prasa wciąż dostarcza ponad 70 procent zawartości informacyjnej w Danii, ale również dlatego, że uznano, iż taki system byłby bardziej rozsądny niż powoływanie komitetu decydującego o rozdzielaniu funduszy.</p>
<p>W przeciwieństwie do innych propozycji dotyczących reformy systemu finansowania mediów, zakładających powołanie rady lub komisji rewizyjnej określającej poziom finansowania mediów, bezpośrednie przydzielanie funduszy dziennikarzom i mediom drukowanym pozwoliłoby duńskim mediom na utrzymanie niezależności i uniknięcie wpływu politycznego. Dodatkowo, raport MEDIADEM wskazuje, że odejście od systemu finansowania opartego na danych dotyczących dystrybucji mogłoby także „zmniejszyć ograniczenia wejścia na rynek, narzucone przez dawny model, oparty na specjalistycznych platformach medialnych.</p>
<p>Krytycy proponowanego systemu, jak Rada ds. Konkurencji i Konsumenta (Competition and Consumer Authority), uważają, że mógłby on doprowadzić do jeszcze większego zagęszczenia rynku, przyznając większą część wsparcia dominującym graczom.</p>
<p>Podsumowując raport, jego autorzy wskazują na wpływ polityki medialnej Unii Europejskiej na obecne regulacje mediów publicznych w Danii. Wyjaśniają również, że „media publiczne są nadal postrzegane jako kamień węgielny duńskiej polityki medialnej oraz polityki kulturalnej”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1858/polityka-medialna/polityka-medialna-i-niezaleznosc-mediow-w-danii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

