Szwajcarska prasa w zgiełku

24 lutego 2010 • Ekonomika Mediów • by

Po zniszczeniach, spowodowanych przez prasę bezpłatną, następuje nagły zwrot w stronę koncentracji. Ostatnio, zwykle spokojna Szwajcaria przyciągnęła nadzwyczajną uwagę mediów. Nie tylko z powodu kradzieży danych i tajemnicy bankowej, ale także z pomocą Ghedafiego i zakazu stawiania minaretów, państwo znalazło się w świetle międzynarodowych jupiterów. Nawet same wydania gazet trafiają na czołówki programów informacyjnych, ostatnio najczęściej Basler Zeitung, który niespodziewanie został przejęty przez Tito Tettamantiego, bardzo znanego inwestora z Ticino.

Umowa sprzedaży zwróciła uwagę mediów z dwóch powodów: po pierwsze, chociaż Tettamanti stał się udziałowcem sławnego Weltwoche i firmy Jean Frey kilka lat wcześniej, pozostawał inwestorem z niewielkim doświadczeniem w branży medialnej wchodząc na większą skalę na szwajcarski rynek. Po drugie, Tettamanti być może zamierzał zablokować ekspansję największej sieci gazet w Szwajcarii – Tamedia.

Kiedy 80-cioletni Tettamanti, w odróżnieniu od międzynarodowych osiągnięć George’a Sorosa, pokonał wielu chciwych bankierów i prywatnych inwestorów swoją intelektualną sprawnością, jego motywy były zagadkowe. Czy miał nadzieję na zyski inwestując dalej w ponoszącą stratę branżę prasową? Czy też chciał uzyskać jakieś polityczne wpływy? Albo zasięg oddziaływania jego gościnnej kolumny, ukazującej się często w regionalnym szwajcarskim piśmie Corriere del Ticino, stał się zbyt mały? Może chciał, by postrzegano jego inwestycje jako przejaw patriotyzmu, pomocy w utrzymaniu prasowej różnorodności, rzucając się naprzeciw możnym konkurentom?

Jednym z takich rywali jest oczywiście Tamedia. Kiedy plany zakupu Edipresse, największego wydawnictwa w francuskojęzycznej części Szwajcarii, zaczęły się w ciągu ostatniego roku krystalizować, imperium Tamedia rozciągało się od Thurgau na wschodzie kraju do Genewy na zachodzie. Oprócz wielu gazet regionalnych, koncern kontroluje 20 Minuten, największą (i prawdopodobnie jedyną przynoszącą zyski) gazetę bezpłatną w kraju. Ponadto także Tages-Anzeiger i Le Temps, dwie największe gazety opiniotwórcze w Zurychu i Genewie oraz Bund i Berner Zeitung.

Innym gigantem, z którym musi zmierzyć się Tettamanti, nie jest grupa Neue Zürcher Zeitung ani Ringier, lecz raczej ogromny sektor szwajcarskich mediów publicznych, radia i telewizji, SRG. Podobnie jak ARD i ZDF w Niemczech, jego nadmierna oferta internetowa stanowi bezpośrednią konkurencję dla wydawców prasy komercyjnej. Sowicie wspierany przez system opłat produkuje codziennie ogromną liczbę materiałów radiowych i telewizyjnych, dostępnych w sieci tuż po emisji. Dlatego też wydawnictwa z trudem utrzymują grunt pod nogami w nowym świecie mediów, zdominowanym przez potężny sektor mediów publicznych.

Dopiero niedawno pejzaż szwajcarskich mediów został pofragmentowany (przynajmniej w sektorze mediów drukowanych).  Jednakże obecnie musi zmierzyć się z bardziej radykalną zmianą niż poruszenie, jakie miało miejsce w sąsiednich Niemczech. Ta zmiana jest w dużej mierze nie do zatrzymania, jako że media zawiodły w monitorowaniu modnych ostatnio procesów koncentracyjnych na rynku prasowym. Jedynie istniejące przepisy anty-kartelowe utrudniają tworzenie się oligopoli i monopoli.

Nawet tytani, jak Tamedia muszą stawić czoło tym przeszkodom. Z jednej strony spółka mogła kupić Edipresse zbyt wcześnie, zatem przepłacić. Z drugiej, Tamedia odniosła sukces pozbywając się konkurentów na rynku gazet bezpłatnych. Dwa tytuły (Cashdaily i .ch) ostatnio zniknęły z rynku, jeden (News) został zamknięty przez Tamedia, a na zachodzie Szwajcarii koncern połączył swoje dwa francuskie pisma: Matin Bleu i 20 Minutes. W ten sposób pozostał tylko jeden rywal w niemiecko-języcznym regionie kraju – Blick am Abend, będący kontynuacją tytułu bezpłatnego, Heute, popołudniówkę wydawaną przez Ringiera.

Ale czy spółka Tamedia jest naprawdę szczęśliwa ze swoją gazetą bezpłatną, będącą głównym źródłem zysku? Kurt W. Zimmermann, były szef przedsiębiorstwa (obecnie pisze artykuły wstępne dla Weltwoche), wyliczył całkowitą sumę pieniędzy straconych na 20 Minuten, przyznając, że dziennik zarabia rocznie 20 mln CHF (w przybliżeniu 20 mln $). Zimmermann szacuje, że dodatkowe szkody wszystkich szwajcarskich wydawców mogą osiągać rocznie ogromną kwotę 250 mln CHF. Straty mogą być spowodowane spadkiem prenumeraty, sprzedaży egzemplarzowej i przychodów z reklam w ciągu 10-ciu lat odkąd 20 Minuten wszedł na rynek. Zimmermann zakłada, że z powodu prasy bezpłatnej dwa prestiżowe tytuły z portfolio Tamedia, Tages-Anzeiger i Berner Zeitung, przynoszą straty rzędu 50 mln CHF rocznie. Apelując do przewodniczącego zespołu doradców, Piero Suppino, Zimmermann w otwartym liście nawołuje do natychmiastowego zaprzestania wydawania 20 Minuten. Odwołując się do tego tytułu jako ekonomicznej „katastrofy”.

Jednak relacja Zimmermanna jest jednostronna. Obwinia on gazety bezpłatne o utratę wpływów z reklam dla tradycyjnych, płatnych tytułów, jakby Internet nie rzucił wyzwania przemysłowi medialnemu. Rzecznik Tamedia, Christian Zimmer, zwraca uwagę na to, że 10 największych dzienników w sąsiednich Niemczech odnotowuje większy spadek nakładów i wpływów z reklam w ciągu ostatnich 10-ciu lat niż szwajcarskie gazety, i to bez konkurencji ze strony tytułów prasy bezpłatnej, jako że zostały one z powodzeniem zakazane przez znaczących niemieckich graczy na rynku prasowym.

Print Friendly, PDF & Email

Tagi, , , , , ,

Send this to friend