<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EJO - European Journalism Observatory &#187; Polityka Medialna</title>
	<atom:link href="http://pl.ejo-online.eu/category/polityka-medialna/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pl.ejo-online.eu</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 09:10:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Rynek mediów w Albanii</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1864/ekonomika_mediow/rynek-mediow-w-albanii</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1864/ekonomika_mediow/rynek-mediow-w-albanii#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 22:14:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mark Marku</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Albania]]></category>
		<category><![CDATA[albański rynek mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Mark Marku]]></category>
		<category><![CDATA[prywatyzacja mediów]]></category>
		<category><![CDATA[regulacja mediów]]></category>
		<category><![CDATA[rynki medialne na Bałkanach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1864</guid>
		<description><![CDATA[Zmiany, którym podlega albański system polityczny, są powiązane z rozwojem i przeobrażeniami w branży medialnej. Pluralizm polityczny i wprowadzenie w 1991 roku gospodarki rynkowej doprowadziły do upadku państwowego monopolu na albańskim rynku mediów. Przejściu od systemu scentralizowanego do prywatnej własności mediów towarzyszyły zasadnicze zmiany na rynku. W przeciwieństwie do państw byłego komunistycznego bloku wschodniego, w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" title="alb" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/mediatshqiptare01.jpg" alt="" width="265" height="198" /></p>
<p><strong>Zmiany, którym podlega albański system polityczny, są powiązane z rozwojem i przeobrażeniami w branży medialnej. </strong></p>
<p>Pluralizm polityczny i wprowadzenie w 1991 roku gospodarki rynkowej doprowadziły do upadku państwowego monopolu na albańskim rynku mediów. Przejściu od systemu scentralizowanego do prywatnej własności mediów towarzyszyły zasadnicze zmiany na rynku. W przeciwieństwie do państw byłego komunistycznego bloku wschodniego, w których transformacja kontrolowanych przez państwo rynków w wolne rynki medialne następowała stopniowo – w Albanii zmiana nastąpiła nagle.</p>
<p><span id="more-1864"></span></p>
<p>Dlatego też w latach 1991-1997 zniknęły z obiegu prawie wszystkie tytuły prasowe kontrolowane przez państwo komunistyczne (z wyjątkiem gazety <em>Zëri i Popullit</em>, głównego tytułu partii komunistycznej będącej u władzy). W ich miejsce pojawiły się nowe czasopisma, które działały głównie jako przedsiębiorstwa prywatne. Te nowe przedsięwzięcia całkowicie zmieniły krajobraz medialny Albanii. Przed 1990 rokiem wydawano tylko dwa dzienniki o zasięgu krajowym: <em>Zëri i Popullit</em> oraz <em>Bashkimi</em>. W 1991 roku ich liczba wzrosła do czterech, a w 1994 podwoiła się – wydawano ich już osiem. Dziś na rynku działa 28 dzienników o zasięgu krajowym, to dużo w porównaniu z liczbą mediów drukowanych, wydawanych w krajach o znacznie większej od Albanii liczbie mieszkańców.</p>
<p>Podobnie sytuacja rozwijała się na rynku audiowizualnym. Jedyny państwowy nadawca radiowo-telewizyjny, RTSH, stracił dominację na rzecz dużej liczby prywatnych stacji radiowych i telewizyjnych, które przewodzą obecnie na rynku albańskich mediów. Według statystyk Keshilli Kombetar i Radios dhe Televizionit (KKRT – Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji) w Albanii działają obecnie 4 stacje telewizyjne o zasięgu ogólnokrajowym, 65 stacji o zasięgu lokalnym, 33 stacje telewizji kablowej, trzy stacje radiowe o zasięgu ogólnokrajowym oraz 47 o zasięgu lokalnym.</p>
<p><strong>Przepisy regulują rynek w niewystarczającym stopniu</strong></p>
<p>Szybki wzrost liczby mediów prywatnych doprowadził do chaosu na rynku medialnym. Do tego zjawiska przyczynia się fakt, że prawodawstwo regulujące ten obszar wciąż pełne jest luk. Państwo nie odgrywa w pełni swojej roli na rynku, który szybko się rozwija i ma skłonność do obchodzenia przepisów. Ta sytuacja – mająca pewne znamiona anarchizmu – jest szczególnie widoczna w obszarze mediów elektronicznych. Podczas gdy czasopisma się rejestruje, aby mogły się stać legalnie funkcjonującymi przedsiębiorstwami, media elektroniczne rozpoczynają swoją działalność bez żadnych pozwoleń czy koncesji ze strony państwa.</p>
<p>Jedną z podstawowych cech, jaką wykazują albańskie media, jest brak przejrzystości finansowej. Od momentu wejścia na rynek prywatne przedsiębiorstwa medialne nie ogłaszają informacji o swoich inwestycjach. Prowadzi to od czasu do czasu do zachwiania równowagi, bo duzi inwestorzy z innych branż systematycznie wchodzą na rynek i zmieniają jego krajobraz. Zdarzało się to z udziałem angażujących się w ten rynek przedsiębiorców budowlanych, takich jak Koço Kokëdhima, Irfan Hasanbelliu, Genc Dulaku, jak i biznesmena związanego z przemysłem kawowym – Dritana Hoxha. Ten ostatni stworzył nowe środki masowego przekazu, które stały się najważniejszymi w kraju. Potężne inwestycje dwóch pierwszych biznesmenów (Kokëdhima i Hasanbelliu) sprawiły, że ich gazety osiągnęły najwyższe nakłady w kraju, podczas gdy Dulaku i Hoxha są właścicielami dwóch największych prywatnych platform telewizyjnych w Albanii.</p>
<p>Nowe konkurencyjne przedsięwzięcia na rynku medialnym często zmieniają panujące na nim trendy. Gazeta <em>Shekulli,</em> pojawiając się na rynku, miała trzy razy niższą cenę niż inne gazety. Była sprzedawana za 10 leków (około 70 centów), podczas gdy inne gazety kosztowały 30 leków (210 centów). Później podążyła za nią <em>Panorama</em>, co z kolei spowodowało reakcję innych właścicieli – zaczęli oni starać się o ochronę prawną ze strony Urzędu Ochrony Konkurencji. Mimo że nie da się uzasadnić takich dysproporcji w cenach, nawet kosztami druku (które są prawie takie same) czy obrotami na rynku, tłumaczy je fakt, że wydawcy niektórych gazet pokrywają koszty druku z zysków pochodzących z innych przedsiębiorstw.</p>
<p>Na rynku telewizyjnym rozbieżności widoczne są przede wszystkim w kosztach reklam, a także w treści programów. Kilka kanałów telewizyjnych nie było w stanie zaakceptować cen reklam. 5 sierpnia 2003 roku dyrektorzy pięciu najważniejszych kanałów telewizyjnych <em>RTSH</em>, <em>Klan</em>, <em>Vizion Plus</em>, <em>Top Channel</em> i <em>Arbëria</em> podpisali memorandum o współpracy na rzecz ustalenia jednakowych cen reklam telewizyjnych. Zgodnie z tym memorandum każdy 30-sekundowy spot reklamowy transmitowany w kanałach telewizyjnych pięciu sygnatariuszy kosztowałby 100 euro. Memorandum nie weszło jednak w życie, ponieważ każdy kanał stosuje swoje własne opłaty.</p>
<p>Taki brak poszanowania zasad przejawia się także w podejściu do wynagradzania dziennikarzy i personelu technicznego.</p>
<p>W wyniku konkurencji wynagrodzenia dziennikarzy poszczególnych mediów różnią się drastycznie: <em>Top Channel</em> i <em>Vizion Plus</em> płacą im dwa do trzech razy więcej niż inne środki przekazu, dotknięte trudnościami gospodarczymi. Co więcej, wynagrodzenia dziennikarzy telewizyjnych są znacznie wyższe od tych, na które mogą liczyć dziennikarze prasowi czy radiowi.</p>
<p>Od 1992 roku nieustannie podejmowane są próby wprowadzenia przepisów regulujących sektor medialny. Pod wieloma względami ten rynek jest obecnie bardziej stabilny niż kilka lat wcześniej. Mimo to jednak wciąż pozostaje chwiejny, nieobliczalny i słabo sformalizowany.</p>
<p><strong>Mały rynek w kryzysie</strong></p>
<p>Albania, licząca około 3 milionów mieszkańców, jest wciąż małym rynkiem, niesprzyjającym mediom. Na małych rynkach występuje wiele przeszkód, utrudniających konsolidację przedsiębiorstw medialnych, ich koszty są praktycznie takie same, jak gdyby działały na dużych rynkach, natomiast zyski są znacznie mniejsze.</p>
<p>Nie chodzi tylko o wielkość, albańskojęzyczne rynki medialne są sfragmentaryzowane także ze względu na liberalną politykę prowadzoną w tym zakresie przez albański rząd. Z jednej strony to, że na rynku działa duża liczba graczy, wzmacnia pluralizm albańskich mediów, z drugiej fragmentaryzuje je. Niezależnie od tego, że można zaobserwować tworzenie się grup, w których następuje konsolidacja mediów, rynek pozostaje w znacznym stopniu rozdrobniony, ponieważ koncentracja jednych mediów nie skutkuje zamykaniem innych. Trudności związane z wielkością albańskiego rynku przynoszą skutek nie tylko w postaci niskich nakładów albańskich gazet, ale także małej liczby reklam w mediach elektronicznych (wciąż brakuje dokładnych sposobów pomiaru wskaźników dotyczących odbiorców tych mediów).</p>
<p>Wysokość nakładów wszystkich gazet dystrybuowanych w Albanii nie przekracza dziennie 70 000 egzemplarzy. Spośród nich jedynie nakłady czasopism <em>Panorama</em> i <em>Shekulli</em> wynoszą między 15 000 a 25 000 egzemplarzy (według tego, co same deklarują). Nakłady pozostałych tytułów nie przekraczają 5 000 sztuk.</p>
<p><strong>Przedłużający się kryzys mediów drukowanych</strong></p>
<p>Media drukowane, które były pierwszymi mediami prywatnymi, jakie pojawiły się po upadku komunizmu w Albanii, doświadczają długotrwałego kryzysu.</p>
<p>W początkowym okresie (1991-1994) działały one w sprzyjających warunkach, były finansowane w przeważającej mierze przez partie polityczne. Z tego względu dysponowały trzema stabilnymi źródłami finansowania:</p>
<p>– partie polityczne,</p>
<p>– przychody ze sprzedaży,</p>
<p>– reklamy.</p>
<p>Także inne okoliczności sprzyjały mediom drukowanym, przede wszystkim duża, stała grupa odbiorców, z której znaczna część odpowiadała elektoratom poszczególnych partii politycznych. Dodatkowo partie przeznaczały część swoich budżetów na media drukowane, bo w Albanii to właśnie ten rodzaj mediów w tamtym czasie wciąż miał największe znaczenie.</p>
<p>Gazety codzienne, które pojawiły się jako pierwsze po 1994 roku, musiały zmierzyć się z poważnymi trudnościami takimi, jak: niski poziom wynagrodzeń dziennikarzy (50-250 euro), niskie ceny tych gazet, z trudem pokrywające koszty ich wydania.</p>
<p>Za znaczną część całkowitych kosztów związanych z wydawaniem gazet odpowiada tzw. „produkcja intelektualna” (termin zastosowany przez Nadine Toussaint-Desmoulins w <em>L’Economie des Médias</em>). Jej koszt wciąż rósł wraz ze wzrostem przeciętnych wynagrodzeń Albańczyków. Dodatkowo konkurowanie z innymi mediami i próby przyciągnięcia najlepiej wykwalifikowanych pracowników, które doprowadziły do wzrostu dochodów, mocno obciążały kruchy albański rynek prasowy.</p>
<p>Trudna sytuacja finansowa albańskich mediów drukowanych powoduje brak stabilności i mniejsze szanse na przetrwanie. W rzeczywistości większość tych przedsiębiorstw ma ujemny bilans i gdyby prawo upadłościowe działało tak, jak powinno, wiele z nich byłoby zmuszonych do zamknięcia. Tę sytuację pogarsza jeszcze niewielki rozmiar rynku reklam w Albanii.</p>
<p><strong>Rozkwit mediów audiowizualnych</strong></p>
<p>W Albanii najwięcej inwestuje się w media audiowizualne.<strong> </strong>Jednak te inwestycje rozwijają się na dwa różne sposoby: większe dotyczą telewizji, mniejsze – radia. Nawet pomiędzy poszczególnymi telewizjami można zauważyć pewne różnice, niektóre spółki poczyniły znacznie większe inwestycje niż inne, co w efekcie sprawiło, że stały się bardziej konkurencyjne. Przykładem są stacje telewizyjne takie, jak: <em>Top Channel, Klan, Vizion Plus</em>, a ostatnio <em>Ora News, </em>które dużo zainwestowały i w konsekwencji zyskały przewagę w postaci lepszej jakości transmisji.</p>
<p>Inwestycje poczynione we wspomnianych wyżej stacjach telewizyjnych sprawiły, że stały się one konkurencyjne w trzech obszarach: technologii transmisji, produkcji programów telewizyjnych oraz pod względem zasobów ludzkich.</p>
<p>Inwestycje technologiczne obejmują budowę studiów nagraniowych oraz sieci nadawczych. Aż do 1997 roku największym inwestorem w tych dwóch obszarach była Radiotelevizioni Publik Shqiptar (RTSH – albańska telewizja publiczna), która była jedynym nadawcą radiowo-telewizyjnym w Albanii. Mimo to jednak RTSH pod względem technologicznym pozostawała daleko w tyle. Wciąż wykorzystuje się w niej sprzęt, kamery i studia montażowe, sprowadzony z Niemiec Wschodnich w latach 1985-1990.</p>
<p>Według danych przedstawionych przez KKRT, większość albańskich kanałów telewizyjnych odnotowuje ujemne bilanse. Ujemne wyniki uzyskują wszystkie lokalne kanały telewizyjne z Tirany i innych regionów. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że deklaracje większości kanałów telewizyjnych o ich sytuacji finansowej mogą mijać się z prawdą. Te nieścisłości wynikają z fałszywych deklaracji dotyczących liczby zatrudnionych dziennikarzy i ich wynagrodzeń, jak też z fałszywej sprawozdawczości dotyczącej zysków, wynikającej z chęci uchylenia się od płacenia podatku. Niemniej jednak z bazy danych stworzonej przez KKRT, która dotyczy finansów albańskich stacji telewizyjnych, wynika, że jedynie stacjom <em>Klan</em>, <em>Top Channel</em> i <em>Vizion Plus</em> udało się osiągnąć dodatnie wyniki finansowe. Poniżej przedstawiono dane z lat 2008-2010 dotyczące niektórych spośród głównych kanałów telewizyjnych.</p>
<p>Reklama jest głównym źródłem dochodów albańskich telewizji. Np. z 15 666 000 dolarów, jakie w 2004 roku poświęcono w Albanii na reklamę, 8 500 000 dolarów przeznaczono na reklamę telewizyjną. Ta kwota nie rozkłada się jednak równomiernie, ponieważ do głównych stacji telewizyjnych trafia większość reklam wykupywanych przez firmy prywatne i rząd. Pozostałe koszty związane z produkcją telewizyjną są pokrywane z innych źródeł finansowania. Niektóre kanały telewizyjne, jak na przykład <em>TV Arbëria, </em>podlegają postępowaniom egzekucyjnym, inne doświadczają trwałych problemów finansowych, które objawiają się niewypłacaniem wynagrodzeń personelowi.</p>
<p>Spółki radiowe są skromniejsze, ale też bardziej stabilne od przedsiębiorstw telewizyjnych. Co prawda większość stacji radiowych cierpi na brak funduszy, jednak ich koszty są znacznie niższe niż koszty ponoszone przez inne media, bo nadawane przez nie programy składają się głównie z wiadomości zaczerpniętych z Internetu, audycji z udziałem słuchaczy i programów muzycznych. Przy tym koszty osobowe są niskie, a inwestycje technologiczne również niezbyt kosztowne.</p>
<p><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Charakter albańskich mediów jest w dużej mierze związany z ich właścicielami. W wyniku radykalnych reform liberalizujących albański rynek mediów, został on w krótkim czasie – podobnie jak wszystkie inne rynki – zdominowany przez prywatnych właścicieli. Komercyjne środki masowego przekazu w istotnym stopniu równoważą rolę sektora publicznego. Publiczne radio i telewizja w Albanii wciąż nie zostały zreformowane, nadal przypominają państwowe radio i telewizję z przeszłości. Ich wiarygodność i oglądalność wciąż spada, a największą popularnością cieszą się na obszarach wiejskich.</p>
<p>W przeciwieństwie do większości krajów europejskich, gdzie prawodawstwo zakazuje koncentracji mediów w rękach jednego właściciela, w Albanii oraz Kosowie jest to dozwolone i dopuszczalne. Skutkuje to tym, że na albańskojęzycznych rynkach medialnych można obserwować konsolidację pewnych mediów i tworzenie silnych grup medialnych kontrolowanych przez jednego udziałowca. Co więcej, albańskie prawodawstwo umożliwia innym przedsiębiorstwom inwestowanie w sektor medialny.</p>
<p>Internet wraz z nowymi technologiami to jedyne medium, które daje nadzieję na stworzenie wspólnej przestrzeni komunikacyjnej na Bałkanach. Nie dotyczą go ograniczenia, które były przeszkodą dla tradycyjnych mediów. Jednak w porównaniu do innych krajów europejskich dostęp do Internetu i nowych technologii komunikacyjnych jest wciąż ograniczony. Wysokie koszty kontrastują z niską siłą nabywczą albańskiego społeczeństwa. Upowszechnianie się dostępu do Internetu jest utrudniane przez niski poziom rozwoju gospodarczego i brak infrastruktury, który jest szczególnie widoczny na obszarach wiejskich. Mimo tych ograniczeń, nowe środki przekazu są wykorzystywane coraz powszechniej, a ich popularność rośnie w coraz szybszym tempie. Najprawdopodobniej w krótkim czasie wyrosną na konkurencję dla mediów tradycyjnych.</p>
<p>W świetle wszystkich powyższych informacji widać wyraźnie, że przed rynkiem mediów w Albanii stoją ogromne wyzwania. Po części udało im się już stawić czoła, mimo że splatały się z demokratyzacją, modernizacją i integracją albańskiego społeczeństwa. Podejmowanie tych wyzwań i radzenie sobie z nimi będzie prawdziwą próbą dla albańskiego systemu medialnego.</p>
<p align="center">***</p>
<p><em>Ten artykuł został napisany specjalnie dla EJO przez Dr Marka Marku, który wykłada zagadnienia związane z mediami i komunikowaniem na Wydziale Dziennikarstwa i Komunikowania Uniwersytetu w Tiranie. Mark Marku wydał kilka książek o historii albańskich mediów i zagadnieniach związanych z semiotyką mediów. Tłumaczyło je wielu zachodnich autorów zajmujących się tą dziedziną. Obecnie Dr Marku zasiada w albańskim parlamencie i jest zastępcą przewodniczącego parlamentarnej Komisji Edukacji i Mediów.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1864/ekonomika_mediow/rynek-mediow-w-albanii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polityka medialna i niezależność mediów w Danii</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1858/polityka-medialna/polityka-medialna-i-niezaleznosc-mediow-w-danii</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1858/polityka-medialna/polityka-medialna-i-niezaleznosc-mediow-w-danii#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Mar 2012 00:10:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michael Wise</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[Dania]]></category>
		<category><![CDATA[duńska polityka medialna]]></category>
		<category><![CDATA[finansowanie mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Henrik Søndergaard]]></category>
		<category><![CDATA[Ida Toft]]></category>
		<category><![CDATA[projekt MEDIADEM]]></category>
		<category><![CDATA[Rasmus Helles]]></category>
		<category><![CDATA[subsydiowanie mediów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1858</guid>
		<description><![CDATA[Raport o duńskich mediach przedstawia przeszłość, teraźniejszość i przyszłość systemu medialnego tego kraju. W opublikowanym niedawno studium przypadku, przygotowanym wspólnie z uczestnikami projektu badawczego MEDIADEM, Rasmus Helles, Henrik Søndergaard i Ida Toft z Uniwersytetu w Kopenhadze (UCPH) starali się zbadać, czy polityka medialna Danii promuje wolność i niezależność mediów. Zdaniem autorów, duńska polityka medialna jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="dk" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/5463694639_02317dff7c_m.jpg" alt="" width="240" height="240" />Raport o duńskich mediach przedstawia przeszłość, teraźniejszość i przyszłość systemu medialnego tego kraju. </strong></p>
<p>W opublikowanym niedawno studium przypadku, przygotowanym wspólnie z uczestnikami projektu badawczego <a href="http://www.mediadem.eliamep.gr/findings/">MEDIADEM</a>, Rasmus Helles, Henrik Søndergaard i Ida Toft z Uniwersytetu w Kopenhadze (UCPH) starali się zbadać, czy polityka medialna Danii promuje wolność i niezależność mediów.</p>
<p>Zdaniem autorów, duńska polityka medialna jest „naznaczona napięciem pomiędzy chęcią podtrzymania i stymulowania pluralizmu zawartości mediów oraz chęcią posiadania niezależnych mediów, które będą w stanie wypełniać swoją podstawową, demokratyczną rolę w społeczeństwie”.</p>
<p><span id="more-1858"></span></p>
<p>Raport zatytułowany “Czy polityka medialna promuje wolność i niezależność mediów?” (2011) opisuje krajobraz medialny Danii i jednocześnie wskazuje system subsydiowania mediów jako główny cel zmian. O ile wszyscy znaczący gracze na rynku medialnym są zgodni co do konieczności przeprowadzenia reformy systemu dotowania mediów, o tyle obu stronom trudno osiągnąć porozumienie w sprawie kierunku tych zmian. Chociaż proces reformowania systemu jest coraz bardziej zawiły i zbiurokratyzowany, jego centralnym punktem pozostaje potrzeba promowania niezależnego systemu medialnego Danii.</p>
<p><strong>System medialny</strong></p>
<p>Helles, Søndergarrd i Toft tłumaczą, że ze względu na wiele czynników, duńska polityka medialna to problem złożony. Rynek mediów w Danii jest unikalny ze względu na swój niewielki rozmiar. A to czyni system kruchym i zależnym zarówno od prywatyzacji, jak i dotacji przyznawanych ze środków publicznych. W centrum tego systemu znajduje się powszechnie podzielana potrzeba utrzymania niezależności i pluralizmu mediów, co w czasach cyfryzacji staje się coraz trudniejsze.</p>
<p>Współczesne zakłócenia na rynku zwiększyły konkurencję między mediami prywatnymi i publicznymi, wstrząsając systemem, który do tej pory funkcjonował harmonijnie. Podobnie jak w przypadku innych systemów medialnych, cyfryzacja stanowi obciążenie dla mediów drukowanych i elektronicznych, co związane jest z rosnącą niechęcią publiczności do płacenia za medialną zawartość.</p>
<p>W przeszłości media elektroniczne, utrzymywane ze środków publicznych, funkcjonowały oddzielnie od finansowanych prywatnie mediów drukowanych. Jednak wraz z rosnącymi zakłóceniami i kurczeniem się rynku, prywatyzacja mediów elektronicznych stawała się coraz bardziej powszechna. W miarę rozwoju sytuacji przedstawiciele prywatnych domów mediowych doszli do wniosku, że walka o klienta staje się trudna a system niezrównoważony.</p>
<p>Jak wskazano w studium przypadku MEDIADEM, „związek między pluralizmem i wolnością wypowiedzi jest złożony”. O ile istnieje zgoda i poparcie dla pluralizmu, w celu utrzymania wolnej i otwartej debaty społecznej, zwolennicy redukcji dotowania mediów wskazują, że system, który zapewnia finansowanie mediom, jest sprzeczny z postulatem ich niezależności.</p>
<p><strong>Bieżące reformy i ogólne cele</strong></p>
<p>Helles, Søndergarrd i Toft twierdzą, że realistyczny system publicznego finansowania mediów w Danii jest konieczny, ale dojście do niego to żmudny i upolityczniony proces. Obecnie funkcjonujący system, oparty na ustalaniu kolejności podczas rozdzielania publicznych pieniędzy, jest nie do utrzymania.</p>
<p>Planując nowe inicjatywy dotyczące polityki medialnej, duńskie partie polityczne prowadzą negocjacje w oparciu o trzyetapowy proces. Rozpoczynają go konferencje i spotkania przedstawicieli partii politycznych z pośrednikami. Następnie Ministerstwo Kultury formułuje propozycje, a później odbywają się właściwe negocjacje pomiędzy ministerstwem i rzecznikami poszczególnych partii politycznych. Chociaż proces ten jest otwarty na zastrzeżenia zarówno ze strony aktorów społecznych, jak i politycznych, zmiany dokonywane są rzadko i przeważnie dotyczą finansowania poszczególnych mediów i zawartości programowej.</p>
<p>Chociaż dotychczas nie pojawiło się wiele sugestii dotyczących reformy systemu finansowania mediów, niedawny raport o mediach w Danii, zatytułowany „Wsparcie dla demokracji. Przyszłość publicznego finansowania mediów” (“Support for Democracy: The Future of Public Support for Media”)<em> </em>(Dyremose, 2011) stanowczo sugeruje, aby subsydia opierać na wynikach produkcji zawartości informacyjnej, a nie danych dotyczących dystrybucji.</p>
<p>Raport, który został przygotowany przez komitet mający za zadanie wypracowanie nowego modelu wspierania mediów, nakreślił system przewidujący bezpośrednie finansowanie dziennikarzy, przy jednoczesnym zapewnieniu dotacji na promocję produkcji prasy.</p>
<p>Reformy te zostały zaproponowane nie tylko ze względu na to, że prasa wciąż dostarcza ponad 70 procent zawartości informacyjnej w Danii, ale również dlatego, że uznano, iż taki system byłby bardziej rozsądny niż powoływanie komitetu decydującego o rozdzielaniu funduszy.</p>
<p>W przeciwieństwie do innych propozycji dotyczących reformy systemu finansowania mediów, zakładających powołanie rady lub komisji rewizyjnej określającej poziom finansowania mediów, bezpośrednie przydzielanie funduszy dziennikarzom i mediom drukowanym pozwoliłoby duńskim mediom na utrzymanie niezależności i uniknięcie wpływu politycznego. Dodatkowo, raport MEDIADEM wskazuje, że odejście od systemu finansowania opartego na danych dotyczących dystrybucji mogłoby także „zmniejszyć ograniczenia wejścia na rynek, narzucone przez dawny model, oparty na specjalistycznych platformach medialnych.</p>
<p>Krytycy proponowanego systemu, jak Rada ds. Konkurencji i Konsumenta (Competition and Consumer Authority), uważają, że mógłby on doprowadzić do jeszcze większego zagęszczenia rynku, przyznając większą część wsparcia dominującym graczom.</p>
<p>Podsumowując raport, jego autorzy wskazują na wpływ polityki medialnej Unii Europejskiej na obecne regulacje mediów publicznych w Danii. Wyjaśniają również, że „media publiczne są nadal postrzegane jako kamień węgielny duńskiej polityki medialnej oraz polityki kulturalnej”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1858/polityka-medialna/polityka-medialna-i-niezaleznosc-mediow-w-danii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mały rynek, duże problemy</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1838/etyka_dziennikarska/maly-rynek-duze-problemy</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1838/etyka_dziennikarska/maly-rynek-duze-problemy#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 11:03:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milica Jevtic i Marko Nedeljkovic</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Miroljub Radojkovic]]></category>
		<category><![CDATA[Rada Prasowa Serbii]]></category>
		<category><![CDATA[Serbia]]></category>
		<category><![CDATA[serbski rynek prasowy]]></category>
		<category><![CDATA[serbski rynek telewizyjny]]></category>
		<category><![CDATA[stowarzyszenia dziennikarzy serbskich]]></category>
		<category><![CDATA[Tanjug]]></category>
		<category><![CDATA[własność mediów na Bałkanach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1838</guid>
		<description><![CDATA[Mimo że Serbia ma tylko siedem milionów obywateli, jest w niej wydawanych co najmniej 610 tytułów drukowanych i działa 456 mediów elektronicznych. Brak przejrzystej struktury własności, niedostatek wolności, niewystarczające wycofanie państwa z kilku środków masowego przekazu – to tylko kilka z wielu problemów, o których wspominają osoby zawodowo związane z mediami. Prasa w Serbii znajduje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="srb" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/SERBIA-300x171.jpg" alt="" width="300" height="171" />Mimo że Serbia ma tylko siedem milionów obywateli, jest w niej wydawanych co najmniej 610 tytułów drukowanych i działa 456 mediów elektronicznych.</strong></p>
<p>Brak przejrzystej struktury własności, niedostatek wolności, niewystarczające wycofanie państwa z kilku środków masowego przekazu – to tylko kilka z wielu problemów, o których wspominają osoby zawodowo związane z mediami. Prasa w Serbii znajduje się zatem w bardzo trudnej sytuacji. Nowe technologie są jednak coraz częściej postrzegane jako remedium na te problemy.<span id="more-1838"></span></p>
<p><strong>RYNEK</strong></p>
<p><strong>Prasa. </strong>Jeden z największych problemów, z którymi musi się mierzyć serbska prasa, to ogromna konkurencja. Według danych serbskiego rejestru przedsiębiorców, na rynku istnieje nie mniej niż 610 tytułów drukowanych, w tym 20 dzienników i 83 tygodniki. Większość z nich to tytuły dostępne w całym kraju. Według danych Niezależnego Stowarzyszenia Dziennikarzy Serbii (NUNS), w 2009 roku reklamodawcy zainwestowali w reklamę w drukowanych środkach masowego przekazu 36 milionów euro. Na każdy tytuł przypada średnio 72 000 euro – co oznacza, że musi on przetrwać za mniej niż 6000 euro miesięcznie (<a href="http://www.nuns.rs/dosije/32/01.jsp">NUNS: „Dosije o medijima broj” 32, 2010</a>).</p>
<p>Mimo że tytuły prasowe stanowią ponad połowę wszystkich środków masowego przekazu w tym kraju, trafia do nich jedynie 22% kwoty przeznaczanej na reklamę w mediach, co wynika z trwałego trendu zwiększania inwestycji w reklamę telewizyjną. Według Międzynarodowej Grupy Ekspertów Telewizyjnych (International Television Expert Group) trzy lata temu to do Serbii należał rekord w długości czasu spędzanego przed telewizorem – przeciętny Serb oglądał telewizję przez 302 minuty dziennie, czyli przez ponad 5 godzin (dla porównania przeciętny obywatel USA spędza przed telewizorem 298 minut dziennie). Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę fakt, że tylko około 7% użytkowników Internetu czyta internetowe wydania mediów drukowanych, staje się jasne, że rynek prasowy walczy o przetrwanie.</p>
<p><strong>Media elektroniczne</strong>. Według danych zebranych przez serbską agencję radiofonii i telewizji (<a href="http://www.rra.org.rs/english">Republička radiodifuzna agencija</a>), w Serbii zarejestrowano 134 stacje telewizyjne (sześć z nich ma zasięg ogólnokrajowy, 30 to stacje regionalne, a 98 – lokalne) i 322 stacje radiowe (5 o zasięgu krajowym, 1 okręgowa, 48 – regionalnych i 268 stacji lokalnych).</p>
<p>W Serbii działa dwóch nadawców publicznych: serbski publiczny nadawca radiowo-telewizyjny (<a href="http://www.rts.rs/page/home/sr.html">Radio-televizija Srbije – RTS</a>) z dwiema stacjami telewizyjnymi i trzema kanałami radiowymi, oraz wojwodiński publiczny nadawca radiowo-telewizyjny (<a href="http://www.rtv.rs/sr_lat/">Radio-televizija Vojvodine – RTV</a>), do którego należą dwa kanały telewizyjne i trzy stacje radiowe. Obecnie jednym z największych wyzwań jest cyfryzacja programów telewizyjnych. Początkowo ostateczne przejście od transmisji analogowej do cyfrowej wyznaczono na 4 kwietnia 2012 r., w rzeczywistości cały proces rozpocznie się częściowo dopiero pod koniec 2012 r., zakończy zaś się najpóźniej 17 czerwca 2015 r.</p>
<p><strong>Internet. </strong>Według <a href="http://webrzs.stat.gov.rs/WebSite/repository/documents/00/00/43/62/PressICT2011.pdf">danych</a> serbskiego instytutu statystycznego 41,2% gospodarstw domowych w Serbii ma dostęp do Internetu; 42,2% obywateli korzystało z Internetu w ciągu ostatnich trzech miesięcy; ponad 1 900 000 korzysta z niego codziennie lub prawie codziennie; 53% nie korzystało z niego nigdy. Użytkownikami sieci społecznościowych jest 91,8% ludności w przedziale wiekowym 16-24 – to więcej niż w przeważającej liczbie innych  krajów świata. Pośród profili na najpopularniejszej sieci społecznościowej świata (Facebook) 3 120 000 to profile serbskie (źródło: <a href="http://www.socialbakers.com/facebook-statistics/">Socialbakers</a>).</p>
<p><strong>Stowarzyszenia dziennikarskie</strong>. W Serbii działają dwa stowarzyszenia dziennikarskie: Stowarzyszenie Dziennikarzy Serbii – <a href="http://www.uns.org.rs/sr-Latn-CS/">Udruzenje novinara Srbije (UNS)</a>, założone w 1981 r., do którego należy ponad 6000 członków, oraz Niezależne Stowarzyszenie Dziennikarzy Serbii – <a href="http://www.nuns.rs/">Nezavisno udruzenje novinara Srbije (NUNS)</a>, które ma ponad 3 300 członków, a zostało założone w 1994 r. przez dziennikarzy niezadowolonych z efektów działania UNS. Konflikt między tymi dwoma stowarzyszeniami trwa od momentu rozdziału, utrudniając budowanie dziennikarskiej solidarności. Według najświeższych danych w serbskich mediach pracuje około 10 000 dziennikarzy. Trzeba też wspomnieć, że <a href="http://www.savetzastampu.rs/english/">Rada Prasowa</a> rozpoczęła swoją działalność dopiero we wrześniu ubiegłego roku.</p>
<p><strong>WŁAŚCICIELE</strong></p>
<p>Struktura własności serbskich mediów charakteryzuje się wyraźnym brakiem przejrzystości oraz dużym udziałem własności państwowej. Do państwa należy agencja informacyjna <em>Tanjug</em>, ma ono także udziały własnościowe w dzienniku <em>Vecernje novosti</em>, który jest najstarszą gazetą na Bałkanach, oraz w czasopismach <em>Politika </em>i <em>Dnevnik</em> z Nowego Sadu. Agencje informacyjne <em>Beta</em>, <em>FoNet</em> i <em>Infobiro</em> są własnością prywatną. Pięć stacji nadaje obecnie programy o zasięgu ogólnokrajowym – <em>TV Avala</em>, <em>TV B92</em>, <em>TV Prva</em>, <em>TV Pink</em> i <em>TV Hepi</em> oraz dwa kanały należące do nadawcy publicznego (<em>RTS1</em> i <em>RTS2</em>). Stacje telewizyjne <em>Pink</em> i <em>Hepi</em> są jedynymi stacjami o zasięgu ogólnokrajowym, które w całości należą do osób fizycznych i prawnych z Serbii. Raport przygotowany przez Radę Antykorupcyjną (dotyczący lat 2008-2010) wskazywał na fakt, że pośród 30 najważniejszych środków masowego przekazu (12 dzienników, 7 tygodników, 6 stacji telewizyjnych i 5 stacji radiowych) było co najmniej 18, których faktyczni właściciele nie byli znani.</p>
<p>Rzucająca się w oczy obecność w strukturach własności spółek offshore (przedsiębiorstw zarejestrowanych za granicą) służy głównie ukryciu prawdziwych właścicieli. <em>TV Prva</em>, <em>RTV</em> <em>B92</em>, <em>Radio Index</em>, jak i tytuły drukowane, takie jak <em>Vecernje novosti</em> i <em>Presa</em>, należą do spółek zarejestrowanych na Cyprze, nieznani właściciele telewizji <em>Avala</em> i <em>Standard</em> pochodzą z Austrii (źródło: Rada Antykorupcyjna). Dlatego też trudno ustalić prawdziwych właścicieli, a odbiorcy często łączą poszczególne środki masowego przekazu z nazwiskami rodzimych biznesmenów stojących za spółkami offshore (<em>Vecernje novosti</em> – trzy spółki offshore należące do Milana Beko).</p>
<p>Bardzo możliwe, że różne stacje telewizyjne należą w rzeczywistości do tych samych osób z zagranicy – to łamałoby ustawę radiowo-telewizyjną, wiążąc się z będącą wbrew prawu nielegalną koncentracją własności mediów. Gazeta o największym nakładzie w kraju, <em>Blic</em>, oraz najstarszy tygodnik, <em>Nedeljne informativne novine</em> (<em>NIN</em>), należą do firmy wydawniczej Ringier Axel Springer. Poza <em>Blic </em>i <em>NIN</em>, Ringier wydaje dwa dzienniki, jeden tygodnik i wiele wydawnictw specjalistycznych.</p>
<p><strong>EDUKACJA</strong></p>
<p>Przyszli pracownicy mediów są kształceni na kilku publicznych i prywatnych uczelniach w Serbii. Najstarszym wydziałem kształcącym dziennikarzy jest Wydział Nauk Politycznych w Belgradzie, powołany w 1968 r. Dziennikarstwa naucza się także na Wydziałach Filozofii w Nowym Sadzie i w Niszu. Mediami zajmują się również: Wydział Mediów i Komunikacji (Uniwersytet Singidunum), Wydział Kultury i Mediów (Uniwersytet Megatrend), Wydział Nauk Społecznych (Novi Pazar) i Akademia Sztuk Pięknych w Belgradzie. Zajęcia z dziennikarstwa sportowego prowadzi Wydział Sportu i Wychowania Fizycznego w Belgradzie.</p>
<p>Według najnowszych badań (prowadzonych od lipca 2010 do lipca 2011 r. przez centrum badań mediów Wydziału Nauk Politycznych w Belgradzie – Centar za medije i medijska istraživanja FPN u Beogradu; szefowie projektu: ­Prof. Dr. Miroljub Radojkovic i Prof. Dr. Snjezana Milivojevic), większość dziennikarzy prezentuje wysoki poziom wykształcenia. Dane pokazują, że 73% z nich zdobyło wykształcenie uniwersyteckie, podczas gdy reszta ma wykształcenie średnie. Z wcześniejszych badań, z 2002 r., wynikało, że 56% dziennikarzy i publicystów ma wykształcenie uniwersyteckie.</p>
<p><strong>PODSUMOWANIE</strong></p>
<p>Podczas gdy reszta świata zastanawia się nad przyszłością dziennikarstwa i nad tym, jak wpływają na nie nowe technologie, serbscy dziennikarze coraz bardziej niepokoją się swoją sytuacją finansową i niedocenianiem ich pracy. Na słabo rozwiniętym serbskim rynku pogoń za sensacją przynosi od dłuższego czasu najlepsze wyniki, a pod presją coraz bardziej zażartej konkurencji, większość środków masowego przekazu prawie zupełnie zarzuciła szerszą analizę zagadnień. Nie zaskakuje więc przewaga dziennikarstwa o niskiej jakości i tabloidyzacja treści.</p>
<p>W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się lokalne środki masowego przekazu, ponieważ są wystawiane na silną presję wywieraną przez ważne lokalne osobistości, od których często zależy ich przetrwanie. Ta sytuacja sprawia, że czytelnikom bardzo trudno oceniać informacje, a dziennikarzom – dostarczać je. Dodatkowo rosnąca liczba szkół dziennikarskich oferuje studentom szybki tok kształcenia, co uniemożliwia przyswajanie właściwych standardów etycznych i zawodowych, dodatkowo utrudniając wszelkie wysiłki zmierzające do podnoszenia poziomu dziennikarstwa. Dlatego też wydaje się oczywistym, że walka o przetrwanie jest tylko jednym z wyzwań, z którymi będą musiały zmierzyć się serbskie media w nadchodzących latach.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1838/etyka_dziennikarska/maly-rynek-duze-problemy/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koniec anonimowości? Nie tak prędko</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1786/nowe_media/koniec-anonimowosci-nie-tak-predko</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1786/nowe_media/koniec-anonimowosci-nie-tak-predko#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 11:02:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kornelia Trytko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[ACTA]]></category>
		<category><![CDATA[anonimowość w Internecie]]></category>
		<category><![CDATA[Jillian C. York]]></category>
		<category><![CDATA[Kataryna]]></category>
		<category><![CDATA[Keith Teare]]></category>
		<category><![CDATA[PIPA]]></category>
		<category><![CDATA[Renaud Honore]]></category>
		<category><![CDATA[Sheryl Sandberg]]></category>
		<category><![CDATA[SOPA]]></category>
		<category><![CDATA[wolność Internetu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1786</guid>
		<description><![CDATA[28 stycznia świat obchodził Międzynarodowy Dzień Prywatności. Jednym z problemów, na który z tej okazji zwrócili uwagę aktywiści działający na rzecz ochrony danych osobowych, było prawo do anonimowości w sieci.   W tekście napisanym dla Electronic Frontier Foundation, Jillian C. York podkreśla rolę anonimowych wypowiedzi w kontekście prawa użytkowników do zachowania prywatności. Autorka opisuje szereg [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" src="http://farm5.staticflickr.com/4141/4742252765_a336ceee34_m.jpg" alt="" width="170" height="240" />28 stycznia świat obchodził Międzynarodowy Dzień Prywatności. Jednym z problemów, na który z tej okazji zwrócili uwagę aktywiści działający na rzecz ochrony danych osobowych, było prawo do anonimowości w sieci.  </strong></p>
<p>W tekście napisanym dla Electronic Frontier Foundation, <a href="https://www.eff.org/deeplinks/2012/01/right-anonymity-matter-privacy">Jillian C. York </a>podkreśla rolę anonimowych wypowiedzi w kontekście prawa użytkowników do zachowania prywatności. Autorka opisuje szereg przypadków, w których tożsamość blogerów z USA, Maroka czy Egiptu została ujawniona po tym, jak przedstawili poglądy nieprzychylne wysoko postawionym reprezentantom władzy.</p>
<p>Podobne historie nie powinny dziwić czytelników z Polski i innych krajów Europy Wschodniej. Sprawa Kataryny, jednej z najbardziej znanych polskich blogerek, której tożsamość została ujawniona przez splot medialno-politycznych wydarzeń, wywołała burzę komentarzy nie tylko w Internecie. <span id="more-1786"></span>Politycy już nieraz podejmowali próbę uregulowania (czytaj: wyeliminowania) anonimowych treści w sieci, uzasadniając to walką z rasizmem, antysemityzmem, mową nienawiści, oszczerstwami czy bullyingiem. Anonimowość jest też często przedstawiana przez media w ten sposób: jeśli piszesz anonimowo, to pewnie masz coś na sumieniu albo jesteś tchórzem i nie chcesz wziąć odpowiedzialności za swoje słowa.</p>
<p>Nie są to zatem łatwe czasy dla anonimowych wypowiedzi. Zidentyfikować można przynajmniej kilka symptomów procesu „deanonimizacji” wirtualnej przestrzeni. Pojęcie „deanonimizacji”, do tej pory obecne głównie w żargonie technologicznym, ma w sobie duży potencjał ujęcia nowych rozwiązań prawnych, zmian społecznych i politycznych zachodzących w sieci, których celem jest wyeliminowanie albo umniejszenie znaczenia anonimowych wypowiedzi. Poza zabiegami prawnymi i politycznymi, a także „złym PR-em” w mediach, ważnym czynnikiem jest również „polityka prawdziwej tożsamości” („true identity policy”), promowana przez giganta mediów społecznościowych, serwis Facebook.</p>
<p><strong>Jedna, prawdziwa tożsamość</strong></p>
<p>W swoim <a href="http://www.youtube.com/watch?v=hTpBvnzu7eU">wystąpieniu</a> podczas konferencji Hubert Burda DLD w Monachium, Sheryl Sandberg, dyrektor operacyjna Facebooka, wymieniła przejście od anonimowości do „prawdziwej tożsamości” jako jeden z głównych trendów w rozwoju nowych technologii. Rzeczywiście, coraz więcej serwisów internetowych wymaga od swoich użytkowników „wylegitymowania” się danymi z Facebooka, Google, Yahoo czy Twittera w celu rejestracji czy napisania komentarza. Facebook ma na świecie ponad 800 milionów aktywnych użytkowników. Czy to oznacza, że użytkownicy Internetu pogodzili się z propagowanym przez serwis trendem?</p>
<p>Większość komentatorów przyznaje, że prawo do anonimowych wypowiedzi jest konieczne w niedemokratycznych reżimach, gdzie za krytykę władzy grozi kara więzienia czy nawet śmierć. Niewielu także odmawia prawa do anonimowości użytkownikom serwisów poruszających sprawy delikatne i intymne, gdzie osoby uzależnione albo ofiary przemocy poszukują wsparcia i możliwości wymiany doświadczeń.</p>
<p>Jeśli jednak chodzi o wypowiedzi o charakterze politycznym w państwach uznawanych za demokratyczne, sprawa nie jest już tak oczywista. Nie będę tutaj przedstawiać całej listy powodów, dla których prawo do anonimowych wypowiedzi jest kluczowe także w demokracjach. Jillian C. York i wielu innych komentatorów tłumaczyło to już wystarczająco przejrzyście. Z drugiej jednak strony, użytkownicy Internetu umieszczają w sieci coraz więcej prywatnych informacji, wielu z nich nie czyta zapisów dotyczących polityki prywatności poszczególnych serwisów i biernie akceptuje ograniczenia nakładane przez rządy i media. Jeśli jednak rządy i media uważają, że jest to trend oczywisty i nieodwracalny, to są w błędzie.</p>
<p><strong>Koniec ery „zaufaj nam”</strong></p>
<p>Przykład Nymwars, ubiegłorocznego konfliktu między Google+ i jego użytkownikami, dotyczącego polityki „prawdziwej tożsamości” pokazał, że internauci nie wyrzekną się prawa do anonimowości bez walki.  Przypadek ten może być zapowiedzią szerszej zmiany w świadomości społeczności Internetu.</p>
<p>W <a href="http://techcrunch.com/2012/01/28/google-facebook-privacy-and-you/?utm_source=feedburner&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=Feed%3A+Techcrunch+%28TechCrunch%29">artykule</a> dotyczącym zmian w polityce prywatności Google, Keith Teare przedstawił ciekawe spostrzeżenie na temat zachowania internautów.</p>
<p>„W przeszłości, obrońcy prywatności w Internecie skupiali się głównie na jej regulacyjnym aspekcie, a lobby skupione wokół tego zagadnienia składało się głównie z ekspertów w dziedzinie polityki prywatności. W okresie po konferencji Facebooka F8 w 2011 roku, konsumenci zajęli dużo bardziej zdecydowane stanowisko w sprawie wykorzystania ich danych. Ostatni tydzień to zjawisko nasilił.”</p>
<p>Niedawne, powszechne protesty przeciwko SOPA i PIPA, jak również silny i dla wielu niespodziewany, sprzeciw wobec ACTA wyrażony przez polskich internautów, są w tym kontekście bardzo istotne. O ile podobne protesty nie są niczym nowym w Stanach Zjednoczonych, wolność Internetu nie zajmowała  do tej pory wysokiej pozycji na polskiej agendzie politycznej.</p>
<p>Polski rząd jest mocno zaskoczony protestem, który wyprowadził na ulice tysiące młodych ludzi. Członkowie opozycji, którzy teraz głośno krytykują rząd premiera Tuska za podpisanie umowy, a wcześniej poparli ją w Parlamencie Europejskim, <a href="http://migal.salon24.pl/384515,90-poslow-nie-wie-o-90-glosowan-czyli-demokracja-udawana">otwarcie przyznają</a>, że nie mieli pojęcia nad czym głosują.</p>
<p><strong>Pora na przebudzenie</strong></p>
<p>Można mieć nadzieję, że wydarzenia ostatniego tygodnia będą sygnałem do przebudzenia zarówno dla polskiego społeczeństwa, jak i polityków. Pierwsza grupa, umocniona wsparciem światowej społeczności internetowej, może zacznie przykładać więcej uwagi do przepisów i regulacji wirtualnej przestrzeni, proponowanych przez rząd i parlament. Natomiast politycy powinni sobie uzmysłowić, że wyborcy bacznie śledzą ich poczynania, także bez pośrednictwa dominujących mediów. Ważne jest także, aby zaczęli dokładniej analizować decyzje podejmowane na forum Unii Europejskiej.</p>
<p>Jak wskazuje <a href="http://worldcrunch.com/new-digital-freedom-showdown-european-leaders-push-tough-internet-privacy-laws/4555">Renaud Honore</a>, już wkrótce Komisja Europejska przedstawi cały szereg  rozwiązań legislacyjnych, mających za zadanie harmonizację różnorodnych stanowisk dotyczących ochrony prywatności w krajach Unii Europejskiej. Polscy europarlamentarzyści powinni się do tej dyskusji dobrze przygotować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1786/nowe_media/koniec-anonimowosci-nie-tak-predko/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krajobraz medialny Rumunii</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1778/ekonomika_mediow/krajobraz-medialny-rumunii</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1778/ekonomika_mediow/krajobraz-medialny-rumunii#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2012 12:11:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alina Vasiliu</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[Alexandru Lăzescu]]></category>
		<category><![CDATA[Alina Vasiliu]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarze rumuńscy]]></category>
		<category><![CDATA[media rumuńskie]]></category>
		<category><![CDATA[Rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[szantaż dziennikarski]]></category>
		<category><![CDATA[wolność prasy w Rumunii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1778</guid>
		<description><![CDATA[Informujemy, że Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie wciąż się rozwija, obejmując kolejne wersje językowe.  Jedną z nich jest wersja rumuńska. W poniższym artykule Alina Vasiliu, nasza redaktorka z Rumunii, pisze o przeszłości i teraźniejszości mediów w tym kraju. Rok 1989 był punktem zwrotnym dla mediów masowych w Rumunii. Tak jak w innych wymiarach życia rumuńskiego społeczeństwa, oznaczał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/2615334635_febb67bbb8-200x300.jpg" alt="" width="200" height="300" />Informujemy, że Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie wciąż się rozwija, obejmując kolejne wersje językowe.  Jedną z nich jest <a href="http://ro.ejo-online.eu/">wersja rumuńska</a>.</strong></p>
<p><em>W poniższym artykule Alina Vasiliu, nasza redaktorka z Rumunii, pisze o przeszłości i teraźniejszości mediów w tym kraju.</em></p>
<p>Rok 1989 był punktem zwrotnym dla mediów masowych w Rumunii. Tak jak w innych wymiarach życia rumuńskiego społeczeństwa, oznaczał swego rodzaju zakończenie, gdyż zniknęły wtedy komunistyczne instytucje medialne, aby zostać wkrótce zastąpionymi przez te demokratyczne. Prawie wszystkie rumuńskie środki masowego przekazu zmieniły swoje nazwy. <span id="more-1778"></span>Rezygnowano z pełnych demagogii komunistycznych etykietek, a wprowadzano do tytułów słowo „wolność”, jako przykłady można podać: „Wolną Młodzież” („Tineretul liber” – gazeta obejmująca swoim zasięgiem cały kraj), „Wolną Telewizję Rumuńską” („Televiziunea Română Liberă” – telewizja publiczna), „Wolne Życie” („Viaţa liberă” – gazeta gałacka) czy „Wolny Umysł” („Cuget liber” – gazeta konstancka). Czasopismo „Iskra” („Scânteia”) stało się „Prawdą” („Adevărul”). Jedynym tytułem, który nie wymagał zmiany, była „România Liberă” („Wolna Rumunia”), jednak w grudniu 1989 roku to określenie i tak zyskało inne znaczenie.</p>
<p>Dziennikarze</p>
<p>Niestety, mimo że nazwy instytucji medialnych uległy zmianie, skład redakcji w większości przypadków pozostał bez zmian. Przedrewolucyjni dziennikarze – piszący w strachu przed cenzurą, wedle odgórnych nakazów – stali się dziennikarzami porewolucyjnymi, a ich agresja dorównywała wcześniej okazywanej uległości. Podczas tego krótkiego okresu demokratycznych przemian łamali zasady, mogli napisać o każdym, co tylko chcieli, nie będąc za to pociąganymi do odpowiedzialności.<br />
Nagłówki publikacji uległy zmianie, ale ci, którzy przed rewolucją koordynowali i cenzorowali pracę dziennikarzy, nie zniknęli, raczej pozostawali w uśpieniu, żeby kilka lat później pojawić się znów – we władzach wielu organizacji medialnych. Ci, którzy objęli kierownictwo w 1989 roku, także nie byli „modelowymi dziennikarzami” – w końcu postawy i odruchy wyrobione przez tak wiele lat życia w komunizmie nie wyparowały z dnia na dzień.</p>
<p>Dlatego pewnie najbardziej obiecującą perspektywą dla dziennikarstwa w Rumunii jest całkowita wymiana pokoleniowa, zastąpienie tych, których kształcono w „złotej epoce”, młodymi dziennikarzami, gotowymi do wprowadzania w życie zasad, które przyswoili na uniwersytetach, a nie nawyków zapożyczonych od starszych kolegów.</p>
<p>Etyka</p>
<p>Ważne socjologiczne badania <a href="http://media.hotnews.ro/media_server1/document-2009-10-23-6340228-0-raport-cercetare-cantitativa.pdf">„Samoregulacja mediów w Rumunii”</a> (przeprowadzone w 2009 roku przez IMAS, który jest ośrodkiem działającym na rzecz niezależności dziennikarzy oraz agencją monitoringu mediów) ujawniły wiele odchyleń od powszechnie akceptowanych standardów profesjonalnego dziennikarstwa. 31% dziennikarzy przyznało, że zajmowali się sprzedażą reklam. Za trudne wielu uważa sprostowanie błędu w mediach, 43% – zweryfikowanie informacji z kilku niezależnych źródeł, a 33% – przedstawienie poglądów wszystkich stron zaangażowanych w jakąś sprawę.</p>
<p>Większość przyznaje, że prasa nie spełnia standardów dziennikarskich, a 60% dziennikarzy przyczyn tego stanu rzeczy upatruje w naciskach politycznych. Inne wymieniane powody to nieodpowiednie kształcenie dziennikarzy, wpływ pracodawców, presja rynku, brak przejrzystości w instytucjach państwowych. Połowa dziennikarzy nie jest świadoma istnienia jakichkolwiek kodeksów etycznych, a 17% twierdzi, że pewne sprawy w ich redakcjach są tematami tabu.</p>
<p>Kwestie związane z zawodowymi standardami w prasie osiągnęły kulminację wraz z serią skandali rozpoczętą publikacją transkrypcji nagrania, na którym dwóch znanych dziennikarzy, Sorin Roşca Stănescu i Bogdan Chirieac, usiłuje szantażować osobę publiczną.</p>
<p>W kolejnym roku ujawniono kontrowersyjne nagrania rozmów Sorina Ovidiu Vântu, właściciela Realitatea TV, jednej z pierwszych rumuńskich stacji telewizyjnych, z dziennikarzami i politykami. Oprócz istotnego politycznie kontekstu, jaki zawierały nagrania, unaoczniły one także podporządkowanie, a nawet służalczość, która może istnieć w relacji dziennikarzy i właścicieli mediów.</p>
<p>Na konferencji zorganizowanej przez Rumuńską Federację Dziennikarzy, MediaSind, w 2011 roku w Bukareszcie, prezes i dyrektor naczelny TVR, Alexandru Lăzescu, wyjaśniał: „Oprócz ekonomicznego osłabienia mediów widoczne jest także całkowite załamanie standardów etycznych, jednocześnie upadkowi wartości nadaje się pozory normalności. Do jakiego stopnia media pozostają mediami, a dziennikarze dziennikarzami – a nie narzędziem wojny? To, że ktoś jest nazywany dziennikarzem, nie oznacza jeszcze, że para się dziennikarstwem. Od 10 lat mamy do czynienia ze zjawiskiem związanym z zepsuciem, które zżera od środka wiarygodność mediów. Dziennikarskie szantaże – choć mniej nasilone w Bukareszcie – są w tym kraju praktykowane z ogromną wprawą. Istnieją wyraźne wzorce. Sam znam ludzi, którzy są rozgoryczeni tym, co się dzieje, a rozrosło się już w wyrafinowany, zorganizowany atak.”</p>
<p>Jak to działa? Dziennikarze prowadzą dochodzenie i odkrywają fakty stawiające w złym świetle jakąś osobę publiczną. Następnie obiecują nie ujawniać nigdy tych informacji publicznie – za pieniądze lub reklamy dla swoich publikacji. Zdarzają się także sytuacje, w których szantażowane osoby, zajmujące wysokie stanowiska w instytucjach państwowych, są zmuszane do ujawniania poufnych informacji.</p>
<p>Lăzescu – który zachował posadę profesora dziennikarstwa, mimo że został mianowany do władz rumuńskiej telewizji publicznej – przyznaje, że napotyka na trudności w komunikacji ze studentami, którzy zdają sobie sprawę, że to, czego naucza uniwersytet, stoi w sprzeczności z rzeczywistością i praktyką dziennikarską.</p>
<p>Wolność prasy</p>
<p>Nawet w tej sytuacji wszystkie organizacje pozarządowe i stowarzyszenia prasowe wciąż kurczowo trzymają się opinii, że dziennikarze nie powinni być ograniczani przepisami prawa, ponieważ to stworzyłoby wstępne warunki do ograniczania wolności słowa. Nawet gdyby ustawa miała być napisana i poddana pod dyskusję w środowisku dziennikarzy, to istnieje przekonanie, że jeśli tylko trafiłaby do „miksera” w postaci rumuńskiego parlamentu, politycy postrzegający prasę jako zagrożenie nieodwracalnie by ją zepsuli.</p>
<p>Ze względu na ciągłe naciski organizacji branżowych, początkowo przeciwko artykułom 205 i 206 Kodeksu Karnego dotyczących zniewagi i pomówienia, prawo już od 2006 roku nie jest zagrożeniem dla wolności słowa w Rumunii.<br />
Niemniej jednak kraj zajmuje 52. miejsce w światowym rankingu wolności prasy, „Press Freedom Index” (2010), opublikowanym przez organizację Reporterzy bez Granic i plasuje się o dwa miejsca niżej niż w poprzednim roku. Według tego rankingu wolność prasy spada już trzeci kolejny rok z rzędu (2007 r. – 42. miejsce, 2008 r.– 47. miejsce, 2009 r.– 50. miejsce, 2010 r. – 52. miejsce).</p>
<p>Wolność dziennikarzy w Rumunii nie jest więc ograniczana przez prawo, ale przez organizacje medialne, w których pracują. To brak regulacji prawnych i instytucji samoregulujących mógł doprowadzić do rozpowszechnienia się zjawiska szantaży dziennikarskich i do „tłumienia istotnych i wiarygodnych redakcyjnych treści poprzez dziennikarstwo manipulujące, stronnicze opinie i informacje przyjmujące formę rozrywki”, co unaocznił raport FreeEx pt. <a href="http://www.activewatch.ro/uploads/FreeEx%20Publicatii%20/Press%20Freedom%20in%20Romania%20Report%20May%202011.pdf">„Wolność Prasy w Rumunii &#8211; 2010&#8243;</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1778/ekonomika_mediow/krajobraz-medialny-rumunii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na garnuszku rządu</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1751/ekonomika_mediow/na-garnuszku-rzadu</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1751/ekonomika_mediow/na-garnuszku-rzadu#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Dec 2011 19:00:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Stephan Russ-Mohl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Geert Linnebank]]></category>
		<category><![CDATA[lobby medialne]]></category>
		<category><![CDATA[media publiczne]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc publiczna]]></category>
		<category><![CDATA[Rasmus Kleis Nielsen]]></category>
		<category><![CDATA[subsydia prasowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1751</guid>
		<description><![CDATA[Wspieranie mediów publicznych i prasy w wielu krajach jest kwestią polityczną. Po przeanalizowaniu danych z Niemiec, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, Rasmus Kleis Nielsen i Geert Linnebank z Reuters Institute na Uniwersytecie w Oxfordzie stwierdzili, że instrumenty polityki medialnej w zasadzie nie uległy zmianie od lat 80. Dokonana przez badaczy analiza krajów, w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="kr" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/tropf.jpg" alt="" width="180" height="259" />Wspieranie mediów publicznych i prasy w wielu krajach jest kwestią polityczną. </strong></p>
<p>Po przeanalizowaniu danych z Niemiec, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, Rasmus Kleis Nielsen i Geert Linnebank z Reuters Institute na Uniwersytecie w Oxfordzie stwierdzili, że instrumenty polityki medialnej w zasadzie nie uległy zmianie od lat 80.</p>
<p>Dokonana przez badaczy analiza krajów, w których projekty medialne są subsydiowane, wskazuje, że większość rządowych pieniędzy trafia do medialnych dinozaurów: radia, telewizji i prasy drukowanej. Media te mają długą historię zależności od rządowych funduszy we wszystkich krajach poddanych analizie. Pomoc przybierała formę zwolnień podatkowych, niższych opłat pocztowych lub nawet bezpośrednich subsydiów rządowych.</p>
<p><span id="more-1751"></span></p>
<p>Nawet w przypadku Stanów Zjednoczonych, gdzie tradycyjnie media nie są finansowane przez rząd, badacze ustalili, że rocznie ponad miliard dolarów z pieniędzy podatników trafia do programów publicznego radia i telewizji, a kolejny miliard jest rozdzielany pomiędzy wydawców gazet. Potężne lobby, działające na rzecz przemysłu medialnego, zapewnia kontynuację tego finansowania. W tym samym czasie, nowopowstałe inicjatywy medialne mają niewielką szansę na otrzymanie takiej pomocy.</p>
<p>Najdziwniejszy z przepisów prawnych, przytoczony w studium Nielsena i Linnebanka, pochodzi z Włoch. Mówi on, że inicjatywa dziennikarska, podjęta przez co najmniej dwóch członków parlamentu, może otrzymać wsparcie finansowe, o ile jej celem jest publikowanie gazety drukowanej. Przepis ten jest jednak obwarowany zastrzeżeniem, że gazeta ta musi być wcześniej obecna na rynku od trzech lat.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Tekst opublikowano w </em><em>Die Furche, Nr. 47/2011</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Źródło: Rasmus Kleis Nielsen/Geert Linnebank (2011): Public Support for the Media.<a href="http://reutersinstitute.politics.ox.ac.uk/fileadmin/documents/Publications/Working_Papers/Public_support_for_Media.pdf"> A Six Country Overview of Direct and Indirect Subsidies Report,</a> Reuters Institute for the Study of Journalism, University of Oxford.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1751/ekonomika_mediow/na-garnuszku-rzadu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Media publiczne: przeszłość czy przyszłość?</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1691/polityka-medialna/media-publiczne-przeszlosc-czy-przyszlosc</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1691/polityka-medialna/media-publiczne-przeszlosc-czy-przyszlosc#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Nov 2011 19:00:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Glowacki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Boyko Boyev]]></category>
		<category><![CDATA[Francisco Javier Cabrera Blazquez]]></category>
		<category><![CDATA[Future or Funeral? A Guide to Public Service Media Regulation in Europe]]></category>
		<category><![CDATA[media publiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Głowacki]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Kuś]]></category>
		<category><![CDATA[Olaf Steenfadt]]></category>
		<category><![CDATA[Open Society Foundation]]></category>
		<category><![CDATA[OSCE]]></category>
		<category><![CDATA[Stowarzyszenie Wolnego Słowa]]></category>
		<category><![CDATA[Susanne Nikoltchev]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1691</guid>
		<description><![CDATA[Nadawcy publiczni pod presją rynku i polityki. Problemy regulacji mediów publicznych i ich dostosowania się do nowej ekologii mediów są od wielu lat przedmiotem niezliczonych debat, studiów i analiz. Poszukiwanie nowych modeli zarządzania i finansowania oraz debata nad współczesnym pojęciem misji publicznej stanowią współcześnie jedne z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień związanych z realizacją narodowej polityki medialnej. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignleft" style="width: 304px"><img class=" " title="fof" src="http://www.mediapolicy.org/wp-content/uploads/future_or_funeral.jpg" alt="" width="294" height="139" /><p class="wp-caption-text">Źródło: mediapolicy.org</p></div>
<p><strong>Nadawcy publiczni pod presją rynku i polityki.</strong></p>
<p>Problemy regulacji mediów publicznych i ich dostosowania się do nowej ekologii mediów są od wielu lat przedmiotem niezliczonych debat, studiów i analiz. Poszukiwanie nowych modeli zarządzania i finansowania oraz debata nad współczesnym pojęciem misji publicznej stanowią współcześnie jedne z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień związanych z realizacją narodowej polityki medialnej. W wielu krajach na świecie, z uwzględnieniem młodych demokracji Europy Środkowej i Wschodniej, media publiczne podlegają procesom upolitycznienia i znacznie później niż nadawcy prywatni rozwijają swoją tradycyjną ofertę programową w sektorze nowych technologii. <span id="more-1691"></span>Aktualny kryzys mediów publicznych, związany z koniecznością uzasadnienia ich działalności w nowym skomercjalizowanym środowisku, wpływa na podejmowanie rozmaitych działań, których celem jest wskazanie dróg rozwoju oraz strategii regulacyjnych na najbliższe lata.</p>
<p>Jednym z przykładów tego typu inicjatyw jest opublikowana właśnie przez Stowarzyszenie Wolnego Słowa (we współpracy z Open Society Foundation oraz OSCE – the Representative of Freedom of the Media) praca zbiorowa pod redakcją Olafa Steenfadta, zatytułowana “Future or Funeral? A Guide to Public Service Media Regulation in Europe”. Zbiór tekstów i rekomendacji, stworzony przez Boyko Boyeva (Article XIX), Susanne Nikoltchev i Francisco Javier Cabrera Blazqueza (European Audiovisual Observatory) oraz Michała Głowackiego i Michała Kusia (Uniwersytet Wrocławski), stanowi jeden z efektów międzynarodowego projektu &#8220;Future or Funeral. The Dual System at the Crossroads&#8221;, zainaugurowanego w styczniu 2010 r. Celem inicjatywy było zdefiniowanie norm i standardów prawnych, jakie powinny zostać uwzględnione w trakcie prac nad przyszłą ustawą medialną. Publikacja jest zatem próbą zdefiniowania misji publicznej oraz oceny dotychczasowych etapów reformy mediów publicznych. Nakreśla też potencjalne nowe modele zarządzania, finansowania i wprowadzania innowacji technologicznych, w oparciu o standardy europejskie, ze szczególnym uwzględnieniem rekomendacji Rady Europy oraz regulacji na szczeblu Komisji Europejskiej.</p>
<p>Publikacja “Future or Funeral? A Guide to Public Service Media Regulation in Europe” dostępna jest na stronie <a href="http://www.mediapolicy.org/wp-content/uploads/Future-or-Funeral-09-22-2011-final-WEB.pdf">Mediapolicy.org </a></p>
<p>Więcej informacji na temat projektu: <a href="http://www.futureorfuneral.pl/" target="_blank">www.futureorfuneral.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1691/polityka-medialna/media-publiczne-przeszlosc-czy-przyszlosc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Media publiczne w kampanii samorządowej</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1160/polityka-medialna/media-publiczne-w-kampanii-samorzadowej</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1160/polityka-medialna/media-publiczne-w-kampanii-samorzadowej#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Nov 2010 19:08:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Kus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Fundacja im. Stefana Batorego]]></category>
		<category><![CDATA[Grażyna Szymańska-Matusiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[kampania wyborcza]]></category>
		<category><![CDATA[Małgorzata Głowania]]></category>
		<category><![CDATA[Media Monitoring to Promote Democratic Elections: A NDI Handbook for Citizen Organizations]]></category>
		<category><![CDATA[monitoring mediów]]></category>
		<category><![CDATA[TVP]]></category>
		<category><![CDATA[wybory samorządowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1160</guid>
		<description><![CDATA[Fundacja im. Stefana Batorego po raz kolejny monitoruje działalność mediów publicznych w trakcie kampanii wyborczej. Już po raz kolejny Fundacja im. Stefana Batorego podjęła się zbadania, jak w okresie przed wyborami (tym razem samorządowymi) wywiązują się ze swoich zadań media publiczne. Badanie prowadzone jest w okresie 1-19 listopada oraz 22 listopada-3 grudnia br. (pierwsza i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div class="wp-caption alignleft" style="width: 190px"><img src="http://www.batory.org.pl/img/logo/fsb_logo_200x150.png" alt="" width="180" height="135" /><p class="wp-caption-text">Źródło: http://www.batory.org.pl</p></div>
<p><strong>Fundacja im. Stefana Batorego po raz kolejny monitoruje działalność mediów publicznych w trakcie kampanii wyborczej.</strong></p>
<p>Już po raz kolejny Fundacja im. Stefana Batorego podjęła się zbadania, jak w okresie przed wyborami (tym razem samorządowymi) wywiązują się ze swoich zadań media publiczne. Badanie prowadzone jest w okresie 1-19 listopada oraz 22 listopada-3 grudnia br. (pierwsza i druga tura wyborów).</p>
<p><span id="more-1160"></span></p>
<p>Badaniem objętych zostało 16 audycji informacyjnych regionalnych ośrodków Telewizji Polskiej<strong>,</strong> „Wiadomości” TVP1 (g. 19.30) oraz „Panorama” TVP2 (g. 18.00).  Zespół badawczy, pod przewodnictwem Grażyny Szymańskiej-Matusiewicz i Małgorzaty Głowani z Instytutu Socjologii UW, metodologię badania oparł na ustaleniach publikacji pt. <em><a href="http://www.ndi.org/node/12997">Media Monitoring to Promote Democratic Elections: A NDI Handbook for Citizen Organizations</a>.</em></p>
<p>Wyniki monitoringu z pierwszego z wymienionych okresów dość wyraźnie wskazują na to, iż najczęściej (i równocześnie w najbardziej korzystnym świetle) prezentowany był w mediach publicznych Komitet Wyborczy Platformy Obywatelskiej RP. Drugi ważny wniosek z badania jest taki, iż nawet w wyborach samorządowych największym zainteresowaniem mediów cieszą się komitety partyjne, przede wszystkim związane z siłami politycznymi reprezentowanymi w parlamencie.</p>
<p>Szczegółowe wyniki badania dostępne są <a href="http://www.batory.org.pl/maszglos/samorzad_2010.htm">tutaj</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1160/polityka-medialna/media-publiczne-w-kampanii-samorzadowej/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Europa na cenzurowanym</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1153/etyka_dziennikarska/europa-na-cenzurowanym</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1153/etyka_dziennikarska/europa-na-cenzurowanym#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Nov 2010 00:10:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kate Nacy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[Icelandic Modern Media Initiative]]></category>
		<category><![CDATA[Islandia]]></category>
		<category><![CDATA[Jean-François Julliard]]></category>
		<category><![CDATA[ochrona źródeł dziennikarskich]]></category>
		<category><![CDATA[Press Freedom Index]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc wobec dziennikarzy]]></category>
		<category><![CDATA[Reporterzy bez Granic]]></category>
		<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[Unia Europejska]]></category>
		<category><![CDATA[wolność prasy]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1153</guid>
		<description><![CDATA[Organizacja Reporterzy bez Granic (Reporters Sans Frontières), NGO z siedzibą w Paryżu, opublikowała Ranking Wolności Prasy za 2010 rok. Miniony rok był szczególnie trudny dla dziennikarzy. Liczba zamordowanych reporterów wzrosła o 23%, natomiast liczba przypadków użycia przemocy wobec dziennikarzy wzrosła o jedną trzecią. W tym roku, Ranking Wolności Prasy (Press Freedom Index) rzuca cień na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" src="http://farm1.static.flickr.com/136/350212128_bd112791db_m.jpg" alt="" width="258" height="172" /><strong>Organizacja <a href="http://en.rsf.org/introduction-24-04-2009,32617.html">Reporterzy bez Granic</a> (Reporters Sans Frontières), NGO z siedzibą w Paryżu, opublikowała Ranking Wolności Prasy za 2010 rok.</strong></p>
<p>Miniony rok był szczególnie trudny dla dziennikarzy. Liczba zamordowanych reporterów wzrosła o 23%, natomiast liczba przypadków użycia przemocy wobec dziennikarzy wzrosła o jedną trzecią. W tym roku, Ranking Wolności Prasy (Press Freedom Index) <strong></strong>rzuca cień na Europę, odnotowując przede wszystkim pogarszający się stan wolności prasy w Unii Europejskiej. W 2010 roku kilka państw UE spadło bowiem na niższe miejsca w rankingu.</p>
<p><span id="more-1153"></span></p>
<p>Według Jean-François Julliard’a, sekretarza generalnego Reporterów bez Granic, „niepokojącym jest, że pozycja kilku państw Unii Europejskiej stale się obniża. Jeśli UE się nie zmobilizuje, może zaryzykować utratą pozycji światowego lidera w dziedzinie ochrony praw człowieka. Gdyby tak się stało, trudno jej będzie przekonywać do zmian autorytarne reżimy. Istnieje silna potrzeba, aby państwa europejskie ponownie zaczęły świecić przykładem.”</p>
<p>Chociaż 13 z 27 państw UE znalazło się w czołowej dwudziestce raportu, pozostałych 14 powoli stacza się na wstydliwe pozycje. Włochy znalazły się na 49 miejscu, Rumunia na 52, a Grecja i Bułgaria na 70.</p>
<p>„W kilku krajach, w których Reporterzy bez Granic wskazali problemy, nie odnotowano żadnej poprawy”, mówi Julliard. „Chodzi przede wszystkim o Francję i Włochy, gdzie ubiegłoroczne zdarzenia (naruszenie ochrony źródeł dziennikarskich, postępująca koncentracja własności mediów, przejawy pogardy i zniecierpliwienia ze strony rządowych oficjeli skierowane w stronę dziennikarzy i ich pracy, wezwania do sądu) potwierdziły niezdolność do zmiany tego trendu.”</p>
<p>Sytuacja poprawia się natomiast w czołówce rankingu. Za swoje wysiłki we wspieraniu wolności prasy, Finlandia, Islandia, Holandia, Szwecja i Szwajcaria zostały ocenione najwyżej. Islandia otrzymała specjalne punkty za <a href="http://immi.is/?l=en">Icelandic Modern Media Initiative (IMMI)</a>, projekt ustawy gwarantujący niespotykanie wysoki poziom ochrony mediów. Na podobne uznanie zasługuje szwedzki  <a href="http://www.riksdagen.se/templates/R_Page____8908.aspx">Press Freedom Act</a>, który pomaga tworzyć przyjazny klimat dla dziennikarzy, dostarczając im ochrony przed nadużyciami prawnymi.</p>
<p>Po przeciwnej stronie rankingu, Ruanda, Jemen i Syria dołączyły do Birmy, Korei Północnej, Erytrei, Iranu i Turkmenistanu – krajów najbardziej opresyjnych w stosunku do dziennikarzy.</p>
<p>Więcej: <a href="http://en.rsf.org/press-freedom-index-2010,1034.html">Reporterzy bez Granic</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1153/etyka_dziennikarska/europa-na-cenzurowanym/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Angielskie gazety zjednoczone przeciwko Murdochowi</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1131/ekonomika_mediow/angielskie-gazety-zjednoczone-przeciwko-murdochowi</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1131/ekonomika_mediow/angielskie-gazety-zjednoczone-przeciwko-murdochowi#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Nov 2010 23:28:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcello Foa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[brytyjski rynek reklamy]]></category>
		<category><![CDATA[BskyB]]></category>
		<category><![CDATA[Daily Mail]]></category>
		<category><![CDATA[Daily Mirror]]></category>
		<category><![CDATA[Daily Telegraph]]></category>
		<category><![CDATA[Guardian]]></category>
		<category><![CDATA[monopolizacja rynków medialnych]]></category>
		<category><![CDATA[News Corporation]]></category>
		<category><![CDATA[niezależność redakcji]]></category>
		<category><![CDATA[oferty łączone w reklamie]]></category>
		<category><![CDATA[Rupert Murdoch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1131</guid>
		<description><![CDATA[Wielki Brat wkracza do mediów. Tym razem nie chodzi o Berlusconiego. Według angielskich gazet, koncentracja kanałów telewizyjnych należących do Berlusconiego jest w zasadzie marginalna, w porównaniu do tego, co może się wydarzyć w Wielkiej Brytanii. Rupert Murdoch, nestor świata mediów, doprowadził bowiem do sytuacji, w której prawicowe i lewicowe gazety odsunęły na bok polityczne i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" src="http://it.ejo.ch/wp-content/uploads/images-5.jpeg" alt="" width="239" height="171" /><strong>Wielki Brat wkracza do mediów.</strong></p>
<p>Tym razem nie chodzi o Berlusconiego. Według angielskich gazet, koncentracja kanałów telewizyjnych należących do Berlusconiego jest w zasadzie marginalna, w porównaniu do tego, co może się wydarzyć w Wielkiej Brytanii. Rupert Murdoch, nestor świata mediów, doprowadził bowiem do sytuacji, w której prawicowe i lewicowe gazety odsunęły na bok polityczne i redakcyjne różnice, aby połączyć siły w celu powstrzymania jego ekspansji.</p>
<p><span id="more-1131"></span></p>
<p>Na początku października, zarówno postępowe gazety takie jak <em>Guardian</em>, konserwatywne jak<em> Daily Telegraph, </em>jak również popularne tytuły, takie jak zbliżony do Partii Pracy <em>Daily Mirror </em>oraz skłaniający się ku Torysom <em>Daily Mail, </em>opublikowały wspólny apel. <em> </em></p>
<p>Apel nawołuje ministra ds. biznesu, Vincenta Cable, do zablokowania zakupu akcji, dzięki któremu grupa News Corporation znalazłaby się w posiadaniu 61 procent udziałów w BskyB, firmie która jest właścicielem Sky w Wielkiej Brytanii. Z formalnego punktu widzenia byłoby to tylko zwiększenie skali udziałów należących już do Murdocha.  W rzeczywistości jednak, dostarczyłoby ono australijskiemu potentatowi niezwykłego źródła dochodów. Powstała w rezultacie koncentracja mediów byłaby tak daleka, że z jednej strony mogłaby zaburzyć równowagę na rynku reklamy poprzez stosowanie ofert łączonych, a z drugiej prowadzić do ujednolicenia poszczególnych mediów. Przede wszystkim, nowy układ pozwoliłby Murdochowi przejąć dominującą pozycję w Internecie, który w ciągu najbliższych kilku lat będzie odgrywał kluczowa rolę w działalności wydawniczej.</p>
<p>Lista wydawnictw kontrolowanych przez Murdocha może wprawić w osłupienie. Znajdują się na niej największa popularna gazeta brytyjska, <em>The Sun</em> oraz historyczny, flagowy <em>Times, </em>które razem stanowią dwie piąte egzemplarzy sprzedawanych w Wielkiej Brytanii. Oprócz nich znajdziemy na niej także tygodnik  <em>News of the World</em> oraz firmę BskyB, która kontroluje 90 procent płatnych programów telewizyjnych.</p>
<p>Dla zobrazowania sytuacji warto wspomnieć, że obroty grupy News Corporation wynoszą 9 miliardów funtów, czyli dwa razy więcej niż obroty BBC. To jednak nie wszystko. News Corp. wchłonęła dom wydawniczy HarperCollins, jak również tuziny gazet na całym świecie. Wyraźnie widać to zwłaszcza w Ameryce, gdzie grupa posiada <em>Wall Street Journal</em>, <em>New York Post</em>, <em>Weekly Standard</em> i kanał Fox News.</p>
<p>Od dawna też wiadomo, że media Murdocha mają w wielu krajach, a zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, wpływ na wyniki wyborów. Od czasów Thatcher (włączając laburzystę, Tony’ego Blair’a) wygrywali wyłącznie kandydaci będący w łasce australijskiego wydawcy, który co roku zaprasza polityków i premierów do swoich posiadłości na bardzo ekskluzywne, prywatne spotkanie.</p>
<p>Murdoch posiada znacznie większą władzę niż Berlusconi, a jego wpływy nie ograniczają się do jednego kraju, ale są rozproszone po całym zachodnim świecie. Teraz jego brytyjscy konkurenci zaczynają wyraźnie dostrzegać nadchodzące, istotne zmiany i ryzyko zbliżającej się monopolizacji na rynku wydawniczym.</p>
<p>O ile do tej pory znaczące pakiety akcji były kontrolowane przez instytucjonalnych inwestorów i fundusze inwestycyjne, jutro będą kontrolowane głównie przez Murdocha.  Dział redakcyjny BskyB był do tej pory szanowany za swoją obiektywność, a jego związki z pozostałymi mediami należącymi do grupy są minimalne. W przyszłości jednak może nimi zacząć sterować jeden umysł i jedna ręka, która będzie dążyć do cięcia kosztów, łączenia działów redakcyjnych, zaprowadzenia nowych porządków w Internecie  i zepchnięcia z rynku solidnych (chociaż w porównaniu do giganta jakim jest News Corporation, maleńkich i słabych) „papierowych” konkurentów typu  <em>Guardian</em> i <em>Telegraph</em>, czy też Channel 4.</p>
<p>Mniejsi wydawcy łączą siły w nadziei na powstrzymanie Murdocha, ale ich los zależy od premiera Davida Cameron’a, który, podobnie jak jego poprzednicy, jest dobrym przyjacielem medialnego potentata – człowieka o rozległych wpływach, który mimo swoich anglosaskich korzeni jest bardziej mściwy niż Sycylijczyk. Dodatkowo zaś potrafi być zatrważający.</p>
<p><em>Opublikowano w Il Giornale, 13 Października 2010</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1131/ekonomika_mediow/angielskie-gazety-zjednoczone-przeciwko-murdochowi/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

