<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EJO - European Journalism Observatory &#187; Nowe Media / Web 2.0</title>
	<atom:link href="http://pl.ejo-online.eu/category/nowe_media/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pl.ejo-online.eu</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 09:10:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Szybciej nie znaczy lepiej</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1921/nowe_media/szybciej-nie-znaczy-lepiej</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1921/nowe_media/szybciej-nie-znaczy-lepiej#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 09:08:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Kus</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[błędy w przekazach medialnych]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo internetowe]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[korekta redakcyjna]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Jeleśniański]]></category>
		<category><![CDATA[prawdziwość informacji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1921</guid>
		<description><![CDATA[Marek Jeleśniański analizuje mechanizmy odpowiedzialne za to, że szybkość podania informacji staje się dla dziennikarzy internetowych często ważniejsza niż jej jakość i prawdziwość. Liczni autorzy, również Ci publikujący na naszej stronie, zastanawiają się nad tym, co skłania dziennikarzy do podawania informacji, które nie są przez nich dokładnie sprawdzone i opracowane. Jako jedna z podstawowych przyczyn [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="sp" src="http://farm8.staticflickr.com/7034/6705271393_dca6cdd363_n.jpg" alt="" width="257" height="171" />Marek Jeleśniański analizuje mechanizmy odpowiedzialne za to, że szybkość podania informacji staje się dla dziennikarzy internetowych często ważniejsza niż jej jakość i prawdziwość.</strong></p>
<p><strong></strong>Liczni autorzy, również Ci publikujący na <a href="http://pl.ejo-online.eu/1116/dziennikarstwo_polityczne/relacjonowanie-konfliktow-i-cykl-zainteresowania-mediow-w-usa" target="_blank">naszej stronie</a>, zastanawiają się nad tym, co skłania dziennikarzy do podawania informacji, które nie są przez nich dokładnie sprawdzone i opracowane. Jako jedna z podstawowych przyczyn wymieniana jest presja ekonomiczna, wymuszająca na pracownikach mediów podawanie informacji tak szybko, jak to tylko możliwe.</p>
<p><span id="more-1921"></span></p>
<p>W swoim tekście opublikowanym na stronie <a href="http://eredaktor.pl/media-internetowe/sposob-na-szybka-informacje-korekta-po-fakcie-i-nieprofesjonalni-dziennikarze/#more-1341" target="_blank">eredaktor.pl</a> Jeleśniański zastanawia się nad tym, dlaczego dziennikarze pozwalają sobie na publikowanie tekstów w wersji roboczej (lub skróconej), które dopiero potem poddawane są redakcyjnej korekcie. W jego opinii wpływ na to mają zarówno wydawcy (i ich naciski na dziennikarzy), jak i odbiorcy, którzy bardzo pozytywnie oceniają szybkość podawania informacji przez media internetowe i, co za tym idzie, tej szybkości od nich oczekują. Autor powołuje się między innymi na wyniki swoich <a href="http://eredaktor.pl/pdf/obraz_dziennikarstwa_internetowego_w_polsce.pdf" target="_blank">badań </a>nad dziennikarstwem internetowym w Polsce, przeprowadzonych w roku 2008.</p>
<p>Inny wątek rozważań Jeleśniańskiego związany jest z tym, na ile rozwój dziennikarstwa obywatelskiego &#8211; i coraz częstsze korzystanie przez media z przekazów przygotowanych przez osoby nie zajmujące się dziennikarstwem zawodowo &#8211; wpływa na jakość publikacji. Autor znajduje pewne przesłanki potwierdzające tezę, iż te dwa fakty, czyli dążenie do jak najszybszej publikacji i korzystanie z tekstów przesłanych przez czytelników, mogą być ze sobą powiązane.</p>
<p>Powszechność opisanych powyżej praktyk powoduje, że w tekstach publikowanych w mediach internetowych pojawiają się liczne literówki oraz, mniejsze lub większe, błędy rzeczowe. Zmiana tempa pracy dziennikarzy zwykle bowiem nie jest rekompensowana wzmocnieniem mechanizmów korygowania błędów. Powoduje to nierzadko, iż tak podane informacje nie spełniają podstawowych standardów rzetelności. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do niekorzystnych skutków w otoczeniu społecznym, ekonomicznym czy też politycznym mediów. Autor podaje przykłady nierzetelnych informacji ekonomicznych, powodujących chaos na rynkach. Dlatego też zachęca dziennikarzy, by nie dawali się ponieść gorączce nowości i szybkości, w szczególności wtedy, gdy nie piszą o rzeczach najwyższej wagi.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1921/nowe_media/szybciej-nie-znaczy-lepiej/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Media regionalne i Web 2.0</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1889/nowe_media/media-regionalne-i-web-2-0</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1889/nowe_media/media-regionalne-i-web-2-0#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Apr 2012 22:31:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Susanne Fengler</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Annika Sehl]]></category>
		<category><![CDATA[Bild]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo uczestniczące]]></category>
		<category><![CDATA[prasa drukowana]]></category>
		<category><![CDATA[prasa regionalna]]></category>
		<category><![CDATA[The Guardian]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1889</guid>
		<description><![CDATA[Dziennikarstwo uczestniczące – katalizator wzrostu różnorodności dziennikarskiej czy instrument marketingowy wykorzystywany przez koncerny medialne? Na całym świecie redakcje zwracają się w kierunku mediów społecznościowych, aby zwiększyć poziom współuczestnictwa odbiorców. Przetestowano już kilka modeli, które – w różnym stopniu – odnosiły sukcesy i zyskiwały popularność. Przykładem może być niemiecki tabloid Bild, który w celu zwiększenia zaangażowania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="du" src="http://de.ejo-online.eu/wp-content/uploads/social-web.jpg" alt="" width="240" height="160" />Dziennikarstwo uczestniczące – katalizator wzrostu różnorodności dziennikarskiej czy instrument marketingowy wykorzystywany przez koncerny medialne? </strong></p>
<p>Na całym świecie redakcje zwracają się w kierunku mediów społecznościowych, aby zwiększyć poziom współuczestnictwa odbiorców. Przetestowano już kilka modeli, które – w różnym stopniu – odnosiły sukcesy i zyskiwały popularność. Przykładem może być niemiecki tabloid <em>Bild</em>, który w celu zwiększenia zaangażowania odbiorców wprowadził projekt „czytelnik reporter”.<em> </em>Z kolei brytyjski <em>The Guardian</em> rozpoczął kampanię, namawiającą swoich czytelników do przeglądania ogromnych baz danych online, w celu śledzenia brytyjskich parlamentarzystów uchylających się od płacenia podatków.</p>
<p>Pozostaje pytanie, czy ta nowa forma „dziennikarstwa uczestniczącego” przyczynia się do wzrostu dziennikarskiej różnorodności oraz czy korporacje medialne przywiązują do niej wagę czy też nie. <span id="more-1889"></span>W ramach ostatniego projektu badawczego Annika Sehl, profesor dziennikarstwa z Uniwersytetu Technicznego w Dortmundzie, przeanalizowała strategie Web 2.0 prasy regionalnej. Okazało się, że w eksperymentowaniu z nowymi formatami przeszkadza zwykle brak odpowiednich zasobów.</p>
<p>W swoim opracowaniu „Dziennikarstwo uczestniczące w prasie codziennej – empiryczna analiza różnorodności dziennikarskiej w gazetach lokalnych”(„Partizipativer Journalismus in Tageszeitungen: Eine empirische Analyse zur publizistischen Vielfalt im Lokalen”) Sehl przedstawia wywiady z wieloma redaktorami i decydentami z niemieckich dzienników oraz analizę zawartości kilku tytułów prasy drukowanej, w tym <em>Braunschweiger Zeitung</em>, <em>Rheinische Post</em> oraz <em>Westdeutsche Allgemeine Zeitung</em>.</p>
<p>Obie części badań przeprowadzonych przez Sehl dały ciekawe rezultaty. Analiza zawartości wykazała zróżnicowany poziom reakcji zwrotnych czytelników w sekcjach poświęconych wiadomościom lokalnym, co wpływa na wzrost różnorodności prezentowanych opinii oraz na zakres tematyczny. Jednak zaangażowanie czytelników – w wynikach jej badań – przejawiało się głównie w postaci odpowiedzi na istniejące relacje dziennikarskie. Format, umożliwiający czytelnikom podejmowanie nowego tematu lub udział w procesie pozyskiwania informacji, występuje raczej rzadko. Dowodzi to, że nawet w erze Web 2.0 wielu dziennikarzy niechętnie zrzeka się roli gatekeeperów.</p>
<p>Wywiady z redaktorami przeprowadzone przez Sehl również były bardzo pouczające. Większość z nich (94%) wskazywało na chęć zwiększenia lojalności czytelników. Dodatkowo 79% miało nadzieję, że uda im się przyciągnąć nowe grupy odbiorców do wydań online, a 69% chciało pozyskać nowe grupy odbiorców dla samej gazety.</p>
<p>Co więcej, 82% ankietowanych redaktorów, dzięki zastosowaniu elementów zwiększających współuczestnictwo odbiorców, oczekiwało reakcji zwrotnych na swoje artykuły, podczas gdy jedynie 64% miało nadzieję na wzrost różnorodności prezentowanych opinii, a tylko 54% jako główną pobudkę wymieniło włączanie lokalnych informacji.</p>
<p>Wyniki uzyskane przez Sehl pokazały, że dla redaktorów naczelnych czynniki ekonomiczne odgrywają zdecydowanie ważniejszą rolę niż kwestia zwiększania zaangażowania odbiorców w proces powstawania treści dziennikarskich, co jest życzeniem często wyrażanym przez zwolenników dziennikarstwa uczestniczącego.</p>
<p>Kontakt: Annika Sehl, <a href="mailto:annika.sehl@tu-dortmund.de">annika.sehl@tu-dortmund.de</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1889/nowe_media/media-regionalne-i-web-2-0/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Google a cenzura stron internetowych w Indiach</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1882/nowe_media/google-a-cenzura-stron-internetowych-w-indiach</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1882/nowe_media/google-a-cenzura-stron-internetowych-w-indiach#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Apr 2012 16:11:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Philip Di Salvo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[cenzura Internetu]]></category>
		<category><![CDATA[Facebook]]></category>
		<category><![CDATA[Google]]></category>
		<category><![CDATA[Indie]]></category>
		<category><![CDATA[Yahoo]]></category>
		<category><![CDATA[zniesławienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1882</guid>
		<description><![CDATA[Z Indii płyną ostatnio złe informacje, które niektórzy widzą jako nowe zagrożenie dla największej demokracji świata. Firma Google przyznała, że na życzenie indyjskich sądów blokowała zawartość uznaną za obraźliwą w stosunku do indyjskiej polityki i religii. Muzułmański lider religijny, Mufti Aijaz Arshad Qasmi, uznał 22 strony internetowe za agresywne i nawoływał do podjęcia działań prawnych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="ind" src="http://it.ejo.ch/wp-content/uploads/google_india_logo.jpg" alt="" width="294" height="104" />Z Indii płyną ostatnio złe informacje, które niektórzy widzą jako nowe zagrożenie dla największej demokracji świata. </strong></p>
<p>Firma Google <a href="http://www.ibtimes.com/articles/295161/20120208/google-kneels-before-indian-censorship-god-objectionable.htm">przyznała</a>, że na życzenie indyjskich sądów blokowała zawartość uznaną za obraźliwą w stosunku do indyjskiej polityki i religii. Muzułmański lider religijny, Mufti Aijaz Arshad Qasmi, uznał 22 strony internetowe za agresywne i nawoływał do podjęcia działań prawnych przeciwko stronom i firmom hostingowym. Google odpowiedziało na skargi sądów usuwaniem lub blokowaniem stron internetowych w Indiach.</p>
<p>Usuwanie zawartości internetowej jest w Indiach możliwe dzięki nowemu prawu, wprowadzonemu w ubiegłym roku. Czyni ono firmy odpowiedzialnymi za treści opublikowane na ich stronach. <span id="more-1882"></span>Jeżeli w stosunku do danej strony zgłoszona zostanie skarga, a sąd wystąpi z wnioskiem o jej zablokowanie, firma wymieniona we wniosku ma 36 godzin na usunięcie zawartości, zanim zostanie wniesione oskarżenie.</p>
<p>Spośród 22 firm, które pozwał Qasmi, Google najczęściej <a href="http://mashable.com/2012/02/06/google-facebook-india/">stosowało się </a>do nakazów sądu, podczas gdy Facebook, Yahoo i inne podmioty podjęły walkę. W niektórych przypadkach firmy stosowały strategie, który miały obronić je poprzez wykazanie braku zaangażowania w „obraźliwą” zawartość. Facebook wskazywał, że zawartość na stronach serwisu jest dostarczana przez użytkowników, a firma nie ma bezpośrednich związków ze zdjęciami, obrazami i materiałami wideo umieszczanymi na platformie społecznościowej.</p>
<p>Yahoo, które kolejny raz miało stawić się w sądzie 1 marca, również stosowało strategię obronną „strony trzeciej”. Firma utrzymywała, że jej rolą jest jedynie sprzedaż usług mailingowych i czatów użytkownikom. W tym samym czasie indyjski rzecznik Google Gaurav Bhaskar wskazał, że w stosunkach z lokalnym wymiarem sprawiedliwości i w odniesieniu do spraw sądowych Google stosuje swoją normalną politykę.</p>
<p>Obserwatorzy zauważają jednak, jak szybko strony internetowe są przez Google blokowane prewencyjnie, w celu uniknięcia spraw sądowych. Wielu wątpi, czy <a href="http://www.guardian.co.uk/commentisfree/2012/feb/07/internet-censorship-india-democracy?newsfeed=true">demokracja w Indiach</a> wciąż ma się dobrze, zważywszy na niedawne <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/2011_Indian_anti-corruption_movement">protesty antykorupcyjne</a>, które wydają się potwierdzać te obawy. W międzyczasie, strona internetowa należąca do Qasami’ego – niesławna fatwaonline.in – została zaatakowana przez <a href="http://www.hindustantimes.com/technology/SocialMedia-Updates/Website-of-petitioner-against-Facebook-Google-defaced/SP-Article1-807865.aspx">anonimowych hakerów</a>. Sprawcy umieścili na niej ostrzeżenie: <em>„Chyba lepiej nie wkurzać portali społecznościowych”</em> („<em>Probably best not to piss the social networking sites off</em>”).</p>
<p>Statystyki <a href="http://www.google.com/transparencyreport/governmentrequests/IN/">Google Transparency</a> pokazują, że w okresie od stycznia do czerwca 2011 roku, indyjskie władze zażądały usunięcia treści 68 razy. Większość z nich została usunięta pod szyldem „zniesławienia” i „krytyki rządu”. Indie nie są jednak odosobnionym przypadkiem. Podobne próby cenzury Internetu zdarzają się w najsilniejszych demokracjach na całym świecie. Wnioski o blokowanie stron zdarzały się w <a href="http://www.google.com/transparencyreport/governmentrequests/DE/">Niemczech</a> (125), Stanach Zjednoczonych (92), Wielkiej Brytanii (65), we Włoszech (36) i w Szwajcarii (poniżej 10).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1882/nowe_media/google-a-cenzura-stron-internetowych-w-indiach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cyfrowa batalia gazet</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1878/nowe_media/cyfrowa-batalia-gazet</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1878/nowe_media/cyfrowa-batalia-gazet#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 17:30:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kornelia Trytko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[amerykański rynek prasowy]]></category>
		<category><![CDATA[Centrum Badawcze Pew]]></category>
		<category><![CDATA[Project for Excellence in Journalism]]></category>
		<category><![CDATA[reklama prasowa]]></category>
		<category><![CDATA[targeted advertising]]></category>
		<category><![CDATA[Tom Rosenstiel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1878</guid>
		<description><![CDATA[Wielkie oczekiwania, słabe wyniki – tak można podsumować wysiłki amerykańskich gazet, zmierzające do zwiększenia przychodów z reklam w Internecie. Nowe badanie instytutu Pew, z małymi wyjątkami, ukazuje raczej pesymistyczny obraz.   Wspomniane badanie zostało opublikowane na początku marca w ramach Projektu Doskonalenia Dziennikarstwa Centrum Badawczego Pew. Opiera się ono na 38 studiach przypadku amerykańskich gazet należących [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" src="http://farm8.staticflickr.com/7013/6794323123_b815a86175.jpg" alt="" width="224" height="300" />Wielkie oczekiwania, słabe wyniki – tak można podsumować wysiłki amerykańskich gazet, zmierzające do zwiększenia przychodów z reklam w Internecie. Nowe badanie instytutu Pew, z małymi wyjątkami, ukazuje raczej pesymistyczny obraz.   </strong><strong></strong></p>
<p>Wspomniane <a href="http://www.journalism.org/node/28629">badanie</a><strong> </strong>zostało opublikowane na początku marca w ramach Projektu Doskonalenia Dziennikarstwa Centrum Badawczego Pew. Opiera się ono na 38 studiach przypadku amerykańskich gazet należących do 6 przedsiębiorstw medialnych. Firmy te zgodziły się na ujawnienie swoich danych finansowych pod warunkiem, że pozostaną one anonimowe. W związku z tym raport nie zawiera tytułów gazet ani nazw firm. Oprócz analizy danych finansowych, badacze przeprowadzili wywiady z dyrektorami sześciu analizowanych przedsiębiorstw oraz siedmiu innych firm.  <span id="more-1878"></span></p>
<p>Obraz sytuacji gazet w Stanach Zjednoczonych, który pokazują wyniki badania, jest bardzo nierówny. O ile zdarzają się przypadki, w których wydawnictwom udało się zbilansować spadek dochodów z prasy drukowanej przychodami z reklam online, to ogólna sytuacja pozostawia wiele do życzenia. Badanie pokazuje, że na każdego dolara zarobionego poprzez reklamy w sieci, analizowane tytuły traciły średnio 7 dolarów z reklam w prasie drukowanej.</p>
<p>Badanie pokazuje również, że wiele firm medialnych podchodzi do reklam internetowych w raczej tradycyjny sposób. Jedynie 40% z przebadanych gazet stosuje tzw. targeted advertising jako dominującą część działalności handlowej. Większość gazet koncentruje swoje wysiłki na konwencjonalnych formach, takich jak banery, a także na internetowych ogłoszeniach drobnych. Co więcej, reklamy na urządzeniach mobilnych stanowiły w 2011 roku zaledwie 1% przychodów reklamowych.</p>
<p>Interesującym wnioskiem z badania jest to, że za trudności w wypracowaniu nowego modelu biznesowego szefowie gazet nie winili sił zewnętrznych, jak kryzys finansowy czy ogólny spadek zainteresowania mediami tradycyjnymi. Wręcz przeciwnie, otwarcie przyznawali, że tym, co utrudnia skierowanie wysiłków w stronę mediów cyfrowych, są trudności kulturowe wewnątrz ich organizacji medialnych. Wymieniali między innymi przyzwyczajenie pracowników do tradycyjnych sposobów działania oraz problemy w pozyskaniu przez branżę prasową specjalistów w dziedzinie sprzedaży w Internecie.</p>
<p>„Badanie sugeruje, że przyszłość gazet nie będzie zależała wyłącznie od silnych trendów zewnętrznych, ale może być w znacznej mierze wynikiem kultury pracy i zarządzania w danej firmie”, podsumował w <a href="http://www.journalism.org/analysis_report/press_release_0">komunikacie prasowym</a> szef Projektu Doskonalenia Dziennikarstwa Pew, Tom Rosenstiel.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1878/nowe_media/cyfrowa-batalia-gazet/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Slow news: pogryź zanim przełkniesz</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1852/nowe_media/slow-news-pogryz-zanim-przelkniesz</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1852/nowe_media/slow-news-pogryz-zanim-przelkniesz#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Feb 2012 22:28:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kate Nacy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[cykl produkcji informacji]]></category>
		<category><![CDATA[media informacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[Peter Laufer]]></category>
		<category><![CDATA[Slow News: Manifest Krytycznego Konsumenta Informacji (Slow News: A Manifesto for the Critical News Consumer]]></category>
		<category><![CDATA[uzytkownicy mediów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1852</guid>
		<description><![CDATA[“Wyłącz telewizor, jeśli wiesz więcej niż prowadzący.” Takie zalecenie, niemal śmiesznie oczywiste, zachęca odbiorcę do rozważenia szeregu scenariuszy, w których jego zastosowanie może okazać się zaskakująco rozsądne. W swojej najnowszej książce Slow News: Manifest Krytycznego Konsumenta Informacji (Slow News: A Manifesto for the Critical News Consumer, książka opublikowana po włosku przez wydawnictwo Sironi z Mediolanu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="sn" src="http://farm4.staticflickr.com/3281/2625834738_141ba05c60.jpg" alt="" width="199" height="300" />“Wyłącz telewizor, jeśli wiesz więcej niż prowadzący.”</strong></p>
<p>Takie zalecenie, niemal śmiesznie oczywiste, zachęca odbiorcę do rozważenia szeregu scenariuszy, w których jego zastosowanie może okazać się zaskakująco rozsądne.</p>
<p>W swojej najnowszej książce <em>Slow News: Manifest Krytycznego Konsumenta Informacji</em> (<em>Slow News: A Manifesto for the Critical News Consumer, </em>książka opublikowana po włosku przez wydawnictwo Sironi z Mediolanu, edycja amerykańska zapowiedziana na 2012 rok), <a href="http://en.ejo.ch/442/media_politics/tireless-talk-show-host-determined-educator" target="_blank">Peter Laufer</a> oferuje współczesnym konsumentom newsów szereg mądrości, które są racjonalne, łatwe do przyswojenia, ale równie łatwe do przeoczenia podczas poruszania się w krzykliwym świecie tweet’ów, feed’ów i nieustannych, sensacyjnych aktualizacji.</p>
<p><span id="more-1852"></span></p>
<p>Laufer, wielokrotnie nagradzany dziennikarz z bogatym doświadczeniem zawodowym związanym z  mediami elektronicznymi, filmami dokumentalnymi, sprawozdawstwem i światem nauki, proponuje czytelnikom sensowny zestaw wskazówek dotyczących radzenia sobie z poszerzającą się stale sferą informacyjnej „wojny błyskawicznej” („info blitzkrieg”). „Ze względu na ten zgiełk, możemy nie dostrzec najważniejszych informacji”, ostrzega.</p>
<p>Laufer jest przekonany, że musimy nauczyć się nowych sposobów interpretowania przekazów „hiperaktywnych” mediów informacyjnych. Podkreśla tym samym swoje motto: „Wczorajsze wiadomości jutro”.</p>
<p>O ile sami nie znajdujemy się w centrum konkretnej historii, to czy niezbędne jest dla nas gromadzenie informacji minuta po minucie, opisujących szczegóły wydarzenia z odległego miejsca? Oczywiście 24-godzinne kanały informacyjne będą nas chciały przekonać, że jest to bardzo istotne, zalewając nas falą trzymających w napięciu aktualizacji i zachęcając do oczekiwania na najnowsze, kluczowe szczegóły.</p>
<p>„Czy znaliście księżną Dianę osobiście?”, pyta Laufer. „Prawdopodobnie nie. W takim razie, o ile rzeczywiście nie macie nic lepszego do zrobienia ze swoim życiem, dlaczego tak ważne jest śledzenie najdrobniejszych szczegółów i spekulacji dotyczących wypadku, w którym zginęła?”</p>
<p>Oferowane przez Laufera 30 zasad poruszania się we współczesnej sferze informacji to porady proste, ale niezwykle pragmatyczne (na przykład „Unikaj informacji będących echem innych doniesień”, „Czytaj cały tekst, nie tylko zajawkę”, „Poszukuj informacji, które budują wiedzę”).</p>
<p>Autor zachęca do swoistego, ponownego wzmocnienia pozycji publiczności. „Biznes informacyjny opiera się na swoich klientach konsumujących informacje, a nie produkujących je”, pisze Laufer. „Jeśli pozwolimy, aby stały bełkot informacyjny, albo co gorsza, bełkot informacjo-podobny, wymuszał na nas wiarę, że nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić, że możemy tylko biernie przyjmować informacje, to w pełni zasługujemy na to, co dostajemy”. Inaczej rzecz ujmując: powinniśmy przejąć inicjatywę. O ile oczywiście nie odpowiada nam leżenie na kanapie i akceptowanie tego, że banda zawodzących, medialnych ekspertów mówi nam, które wydarzenia powinny być dla nas ważne.</p>
<p><em>Slow news,</em> produkt bogatej kariery dziennikarskiej, to przyjemna lektura, zabarwiona humorem i zdrową dozą branżowych anegdot. Jako mięsożerni, nieco przekarmieni konsumenci informacji, otrzymujemy taktowne przypomnienie, aby dobrze przeżuć, zanim połkniemy.</p>
<p><em>Krótsza wersja powyższej recenzji została opublikowana w języku niemieckim w Schweizer Journalist Nr. 12/2011 + 1/2012.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1852/nowe_media/slow-news-pogryz-zanim-przelkniesz/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Śmierć druku nie zwiastuje raju</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1803/nowe_media/smierc-druku-nie-zwiastuje-raju</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1803/nowe_media/smierc-druku-nie-zwiastuje-raju#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Feb 2012 19:02:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Stephan Russ-Mohl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[Capital Times]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo obywatelskie]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo online]]></category>
		<category><![CDATA[obywatele sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Sue Robinson]]></category>
		<category><![CDATA[„Journalism as Process”]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1803</guid>
		<description><![CDATA[Wraz ze zniknięciem gazet drukowanych dziennikarstwo ulegnie ogromnym zmianom, niekoniecznie na lepsze – twierdzi prof. Russ-Mohl w tekście opublikowanym w Schweizer Journalist. Podczas gdy kilka koncernów medialnych ze świata niemieckojęzycznego, między innymi Ringier i Springer, łącząc odrębne redakcje, przygotowuje się na internetową przyszłość, w Stanach Zjednoczonych niektóre gazety całkowicie zrezygnowały z druku i oferują wyłącznie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="np" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/paradise-300x146.jpg" alt="" width="300" height="146" />Wraz ze zniknięciem gazet drukowanych dziennikarstwo ulegnie ogromnym zmianom, niekoniecznie na lepsze – twierdzi prof. Russ-Mohl w tekście opublikowanym w <em>Schweizer Journalist</em>. </strong></p>
<p>Podczas gdy kilka koncernów medialnych ze świata niemieckojęzycznego, między innymi Ringier i Springer, łącząc odrębne redakcje, przygotowuje się na internetową przyszłość, w Stanach Zjednoczonych niektóre gazety całkowicie zrezygnowały z druku i oferują wyłącznie wydania online. <em>Capital Times</em> z Madison w Wisconsin to gazeta, która jest jednym z niewielu pionierów takiego podejścia.</p>
<p>W ten sposób <em>Capital Time</em>s może stać się pierwszą w historii gazetą, której przekształcenie z wersji drukowanej w internetową będzie tak dokładnie zbadane. „Journalism as Process” („Dziennikarstwo jako proces”) – opracowanie naukowe (opublikowane w <em>Journalism Monographs</em>, Vol. 13, Nr 3, 2011), autorstwa Sue Robinson z Uniwersytetu Wisconsin w Madison, pokazuje,  jak tradycyjne ograniczenia i role zawodowe zanikają w redakcjach gazet wydawanych online. <span id="more-1803"></span> Informacje nie są już prezentowane jako „skończony produkt”, ale raczej tworzone i uaktualniane w ciągłym procesie interakcji między dziennikarzami i czytelnikami.</p>
<p>Według Robinson, granice między życiem prywatnym a zawodowym zacierają się, bo redaktorzy, którzy stali się obywatelami sieci („netizens”), już nie muszą być fizycznie obecni w redakcjach Zamiast tego oczekuje się ich obecności i dostępności przez 24 godziny na dobę. Wśród obywateli pojawiła się mała, jednak bardzo wymagająca grupa, która poprzez współudział – linkowanie, przekazywanie i uzupełnianie informacji – wnosi wkład w ich  kształt i dystrybucję. Dzięki temu zdarza się, że to właśnie oni przekazują wiadomość „wieloma ścieżkami, zupełnie różnymi od tej, którą wyznaczył jej reporter”.</p>
<p>Jednak  badania te mają słaby punkt. Wśród aktywnych odbiorców i „dziennikarzy obywatelskich” Robinson nie rozróżnia „zwykłych obywateli”, którzy komunikują się „amatorsko”, od profesjonalistów od PR, którzy starają się zyskać wpływ na dziennikarstwo. Dlatego też bardzo możliwe, że ogromny potencjał dziennikarstwa uczestniczącego jest odmalowywany w zbyt różowych kolorach. Jako że to dopiero początki, spoglądając na sprawę z dystansem, współpraca między małą amerykańską regionalną gazetą online a jedną z wiodących szkół dziennikarskich w kraju wydaje się godna pochwały.</p>
<p><em>Tekst opublikowano w Schweizer Journalist, 12/2011 + 1/2012</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1803/nowe_media/smierc-druku-nie-zwiastuje-raju/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koniec anonimowości? Nie tak prędko</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1786/nowe_media/koniec-anonimowosci-nie-tak-predko</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1786/nowe_media/koniec-anonimowosci-nie-tak-predko#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 11:02:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kornelia Trytko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[ACTA]]></category>
		<category><![CDATA[anonimowość w Internecie]]></category>
		<category><![CDATA[Jillian C. York]]></category>
		<category><![CDATA[Kataryna]]></category>
		<category><![CDATA[Keith Teare]]></category>
		<category><![CDATA[PIPA]]></category>
		<category><![CDATA[Renaud Honore]]></category>
		<category><![CDATA[Sheryl Sandberg]]></category>
		<category><![CDATA[SOPA]]></category>
		<category><![CDATA[wolność Internetu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1786</guid>
		<description><![CDATA[28 stycznia świat obchodził Międzynarodowy Dzień Prywatności. Jednym z problemów, na który z tej okazji zwrócili uwagę aktywiści działający na rzecz ochrony danych osobowych, było prawo do anonimowości w sieci.   W tekście napisanym dla Electronic Frontier Foundation, Jillian C. York podkreśla rolę anonimowych wypowiedzi w kontekście prawa użytkowników do zachowania prywatności. Autorka opisuje szereg [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" src="http://farm5.staticflickr.com/4141/4742252765_a336ceee34_m.jpg" alt="" width="170" height="240" />28 stycznia świat obchodził Międzynarodowy Dzień Prywatności. Jednym z problemów, na który z tej okazji zwrócili uwagę aktywiści działający na rzecz ochrony danych osobowych, było prawo do anonimowości w sieci.  </strong></p>
<p>W tekście napisanym dla Electronic Frontier Foundation, <a href="https://www.eff.org/deeplinks/2012/01/right-anonymity-matter-privacy">Jillian C. York </a>podkreśla rolę anonimowych wypowiedzi w kontekście prawa użytkowników do zachowania prywatności. Autorka opisuje szereg przypadków, w których tożsamość blogerów z USA, Maroka czy Egiptu została ujawniona po tym, jak przedstawili poglądy nieprzychylne wysoko postawionym reprezentantom władzy.</p>
<p>Podobne historie nie powinny dziwić czytelników z Polski i innych krajów Europy Wschodniej. Sprawa Kataryny, jednej z najbardziej znanych polskich blogerek, której tożsamość została ujawniona przez splot medialno-politycznych wydarzeń, wywołała burzę komentarzy nie tylko w Internecie. <span id="more-1786"></span>Politycy już nieraz podejmowali próbę uregulowania (czytaj: wyeliminowania) anonimowych treści w sieci, uzasadniając to walką z rasizmem, antysemityzmem, mową nienawiści, oszczerstwami czy bullyingiem. Anonimowość jest też często przedstawiana przez media w ten sposób: jeśli piszesz anonimowo, to pewnie masz coś na sumieniu albo jesteś tchórzem i nie chcesz wziąć odpowiedzialności za swoje słowa.</p>
<p>Nie są to zatem łatwe czasy dla anonimowych wypowiedzi. Zidentyfikować można przynajmniej kilka symptomów procesu „deanonimizacji” wirtualnej przestrzeni. Pojęcie „deanonimizacji”, do tej pory obecne głównie w żargonie technologicznym, ma w sobie duży potencjał ujęcia nowych rozwiązań prawnych, zmian społecznych i politycznych zachodzących w sieci, których celem jest wyeliminowanie albo umniejszenie znaczenia anonimowych wypowiedzi. Poza zabiegami prawnymi i politycznymi, a także „złym PR-em” w mediach, ważnym czynnikiem jest również „polityka prawdziwej tożsamości” („true identity policy”), promowana przez giganta mediów społecznościowych, serwis Facebook.</p>
<p><strong>Jedna, prawdziwa tożsamość</strong></p>
<p>W swoim <a href="http://www.youtube.com/watch?v=hTpBvnzu7eU">wystąpieniu</a> podczas konferencji Hubert Burda DLD w Monachium, Sheryl Sandberg, dyrektor operacyjna Facebooka, wymieniła przejście od anonimowości do „prawdziwej tożsamości” jako jeden z głównych trendów w rozwoju nowych technologii. Rzeczywiście, coraz więcej serwisów internetowych wymaga od swoich użytkowników „wylegitymowania” się danymi z Facebooka, Google, Yahoo czy Twittera w celu rejestracji czy napisania komentarza. Facebook ma na świecie ponad 800 milionów aktywnych użytkowników. Czy to oznacza, że użytkownicy Internetu pogodzili się z propagowanym przez serwis trendem?</p>
<p>Większość komentatorów przyznaje, że prawo do anonimowych wypowiedzi jest konieczne w niedemokratycznych reżimach, gdzie za krytykę władzy grozi kara więzienia czy nawet śmierć. Niewielu także odmawia prawa do anonimowości użytkownikom serwisów poruszających sprawy delikatne i intymne, gdzie osoby uzależnione albo ofiary przemocy poszukują wsparcia i możliwości wymiany doświadczeń.</p>
<p>Jeśli jednak chodzi o wypowiedzi o charakterze politycznym w państwach uznawanych za demokratyczne, sprawa nie jest już tak oczywista. Nie będę tutaj przedstawiać całej listy powodów, dla których prawo do anonimowych wypowiedzi jest kluczowe także w demokracjach. Jillian C. York i wielu innych komentatorów tłumaczyło to już wystarczająco przejrzyście. Z drugiej jednak strony, użytkownicy Internetu umieszczają w sieci coraz więcej prywatnych informacji, wielu z nich nie czyta zapisów dotyczących polityki prywatności poszczególnych serwisów i biernie akceptuje ograniczenia nakładane przez rządy i media. Jeśli jednak rządy i media uważają, że jest to trend oczywisty i nieodwracalny, to są w błędzie.</p>
<p><strong>Koniec ery „zaufaj nam”</strong></p>
<p>Przykład Nymwars, ubiegłorocznego konfliktu między Google+ i jego użytkownikami, dotyczącego polityki „prawdziwej tożsamości” pokazał, że internauci nie wyrzekną się prawa do anonimowości bez walki.  Przypadek ten może być zapowiedzią szerszej zmiany w świadomości społeczności Internetu.</p>
<p>W <a href="http://techcrunch.com/2012/01/28/google-facebook-privacy-and-you/?utm_source=feedburner&amp;utm_medium=feed&amp;utm_campaign=Feed%3A+Techcrunch+%28TechCrunch%29">artykule</a> dotyczącym zmian w polityce prywatności Google, Keith Teare przedstawił ciekawe spostrzeżenie na temat zachowania internautów.</p>
<p>„W przeszłości, obrońcy prywatności w Internecie skupiali się głównie na jej regulacyjnym aspekcie, a lobby skupione wokół tego zagadnienia składało się głównie z ekspertów w dziedzinie polityki prywatności. W okresie po konferencji Facebooka F8 w 2011 roku, konsumenci zajęli dużo bardziej zdecydowane stanowisko w sprawie wykorzystania ich danych. Ostatni tydzień to zjawisko nasilił.”</p>
<p>Niedawne, powszechne protesty przeciwko SOPA i PIPA, jak również silny i dla wielu niespodziewany, sprzeciw wobec ACTA wyrażony przez polskich internautów, są w tym kontekście bardzo istotne. O ile podobne protesty nie są niczym nowym w Stanach Zjednoczonych, wolność Internetu nie zajmowała  do tej pory wysokiej pozycji na polskiej agendzie politycznej.</p>
<p>Polski rząd jest mocno zaskoczony protestem, który wyprowadził na ulice tysiące młodych ludzi. Członkowie opozycji, którzy teraz głośno krytykują rząd premiera Tuska za podpisanie umowy, a wcześniej poparli ją w Parlamencie Europejskim, <a href="http://migal.salon24.pl/384515,90-poslow-nie-wie-o-90-glosowan-czyli-demokracja-udawana">otwarcie przyznają</a>, że nie mieli pojęcia nad czym głosują.</p>
<p><strong>Pora na przebudzenie</strong></p>
<p>Można mieć nadzieję, że wydarzenia ostatniego tygodnia będą sygnałem do przebudzenia zarówno dla polskiego społeczeństwa, jak i polityków. Pierwsza grupa, umocniona wsparciem światowej społeczności internetowej, może zacznie przykładać więcej uwagi do przepisów i regulacji wirtualnej przestrzeni, proponowanych przez rząd i parlament. Natomiast politycy powinni sobie uzmysłowić, że wyborcy bacznie śledzą ich poczynania, także bez pośrednictwa dominujących mediów. Ważne jest także, aby zaczęli dokładniej analizować decyzje podejmowane na forum Unii Europejskiej.</p>
<p>Jak wskazuje <a href="http://worldcrunch.com/new-digital-freedom-showdown-european-leaders-push-tough-internet-privacy-laws/4555">Renaud Honore</a>, już wkrótce Komisja Europejska przedstawi cały szereg  rozwiązań legislacyjnych, mających za zadanie harmonizację różnorodnych stanowisk dotyczących ochrony prywatności w krajach Unii Europejskiej. Polscy europarlamentarzyści powinni się do tej dyskusji dobrze przygotować.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1786/nowe_media/koniec-anonimowosci-nie-tak-predko/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Datajournalism – nowa jakość w dziennikarstwie</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1769/nowe_media/datajournalism-%e2%80%93-nowa-jakosc-w-dziennikarstwie</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1769/nowe_media/datajournalism-%e2%80%93-nowa-jakosc-w-dziennikarstwie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 21:27:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Justine Gay</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Creative Commons]]></category>
		<category><![CDATA[datajournalism]]></category>
		<category><![CDATA[Datavision]]></category>
		<category><![CDATA[David McCandless]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo danych]]></category>
		<category><![CDATA[Les Inrocks]]></category>
		<category><![CDATA[Nicolas Voisin]]></category>
		<category><![CDATA[OWNI]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1769</guid>
		<description><![CDATA[Artykuł napisany przez studentkę współpracującą z EJO Jak ułatwić odbiorcom rozumienie przekazów medialnych? Odbiorcy wiadomości zamieszczanych w sieci cierpią na przesyt informacyjny, który można określić jako tendencję do zapominania tego, co zobaczyło się lub przeczytało w Internecie. Mając to na uwadze, David McCandless wymyślił nową „wizualną naukę o informacji”, opisaną w artykule opublikowanym na stronie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color: #999999;">Artykuł napisany przez studentkę współpracującą z EJO</span></p>
<p><strong><img class="alignleft" title="dj" src="http://farm5.staticflickr.com/4087/4839932933_b8b9f0890d_m.jpg" alt="" width="149" height="240" />Jak ułatwić odbiorcom rozumienie przekazów medialnych?<br />
</strong></p>
<p>Odbiorcy wiadomości zamieszczanych w sieci cierpią na przesyt informacyjny, który można określić jako tendencję do zapominania tego, co zobaczyło się lub przeczytało w Internecie. Mając to na uwadze, David McCandless wymyślił nową „wizualną naukę o informacji”, opisaną w artykule opublikowanym na stronie internetowej francuskiego magazynu <a href="http://www.lesinrocks.com/medias/numerique-article/t/71798/date/2011-10-22/article/datavisionnaire/"><em>Les Inrocks</em></a>. McCandless stworzył graficzną metodę, która pozwala odbiorcom wiadomości zapamiętywać informacje dzięki zastosowaniu zestawień kształtów i kolorów, eliminując „efekt wymazywania”, związany z informacyjnym przeładowaniem. Swoją pracę podsumował w książce pod tytułem <em>Datavision</em>.<span id="more-1769"></span></p>
<p>McCandless promuje tzw. datajournalism, czyli dziennikarstwo danych, praktykę polegającą na wybieraniu informacji z baz danych i prezentowaniu ich w uproszczony sposób, co sprawia, że są łatwiejsze do zrozumienia dla odbiorców. Opierając się na danych liczbowych i wykresach, dziennikarstwo danych ma umożliwiać czytelnikom lepsze rozumienie pogłębionych artykułów, w szczególności jeśli używają komputerów typu tablet. W tym kontekście dziennikarstwo danych może być rozwiązaniem przyszłości dla organizacji medialnych i – generalnie – dla wiadomości prezentowanych w Internecie.</p>
<p>Po raz pierwszy dziennikarstwo danych pojawiło się we Francji za pośrednictwem <a href="http://owni.fr/">OWNI</a>, serwisu społecznościowego uruchomionego przez Nicolasa Voisin w 2009 roku. Ta strona funkcjonuje jako laboratorium dziennikarstwa cyfrowego, wytwarzając treści dla tradycyjnych mediów na zasadach licencji Creative Commons. Najważniejszą cechą francuskiego laboratorium dziennikarstwa jest to, że działa bez wsparcia w postaci dochodów z reklam.</p>
<p>OWNI jest także postrzegana jako „strona rozszerzonego dziennikarstwa”, bo mając na celu dostarczanie informacji, łączy w sobie instrumenty interaktywne i partycypacyjne. Mniej więcej 40% jej zawartości jest tworzone przez 1000 blogerów, którzy „pomnażają” swoją pracę z pomocą dziennikarzy. W różnym zakresie w OWNI pracuje zaledwie 15 osób.</p>
<p>Krytycy narzekają, że dziennikarstwo danych, obejmując wciąż wzrastającą liczbę warstw (filmy video, grafiki komputerowe), spowoduje, że użytkownikom będzie coraz trudniej zrozumieć sposób budowy informacji. OWNI została jednak nagrodzona dwukrotnie przez stowarzyszenie Online News Association jako najlepsza nieanglojęzyczna informacyjna strona internetowa. Jedno jest pewne: ponieważ tradycyjne sposoby przyswajania wiadomości wciąż się zmieniają, dziennikarstwo danych jest interesującym trendem, którego rozwój warto śledzić.</p>
<p><span style="color: #999999;">Justine Gay jest studentką dziennikarstwa na studiach magisterskich w instytucie <a href="http://www.sciencespo-toulouse.fr/">Sciences Po Toulouse</a>. Ostatnio ukończyła kurs prowadzony przez redaktor niemieckiej strony EJO, Tinę Bettels.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1769/nowe_media/datajournalism-%e2%80%93-nowa-jakosc-w-dziennikarstwie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łotewscy badacze tworzą narzędzie do mierzenia poziomu agresji w Internecie</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1764/nowe_media/lotewscy-badacze-tworza-narzedzie-do-mierzenia-poziomu-agresji-w-internecie</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1764/nowe_media/lotewscy-badacze-tworza-narzedzie-do-mierzenia-poziomu-agresji-w-internecie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jan 2012 14:32:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Liga Ozolina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[agresja w Internecie]]></category>
		<category><![CDATA[Anda Rozukalne]]></category>
		<category><![CDATA[Ilva Skulte]]></category>
		<category><![CDATA[Indeks Agresji w Internecie]]></category>
		<category><![CDATA[komentarze w Internecie]]></category>
		<category><![CDATA[Międzynarodowy Dzień Tolerancji UNESCO]]></category>
		<category><![CDATA[Uniwersytet Stradins w Rydze]]></category>
		<category><![CDATA[Łotwa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1764</guid>
		<description><![CDATA[16 listopada (Międzynarodowy Dzień Tolerancji UNESCO), badacze komunikowania z Uniwersytetu Stradins w Rydze (RSU) zaprezentowali pierwszy wskaźnik agresji w internetowych komentarzach na Łotwie.  Badacze przedstawili metodę, zaprojektowaną w celu gromadzenia agresywnych i obraźliwych słów kluczowych i jednoczesnego mierzenia intensywności ich występowania w komentarzach. W trakcie analizy ponad 65,000 słów używanych w internetowych komentarzach, eksperci wybrali [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" src="http://farm4.staticflickr.com/3491/3181220356_c86c0888aa_m.jpg" alt="" width="240" height="161" />16 listopada (Międzynarodowy Dzień Tolerancji UNESCO), badacze komunikowania z Uniwersytetu Stradins w Rydze (RSU) zaprezentowali pierwszy wskaźnik agresji w internetowych komentarzach na Łotwie.  </strong></p>
<p>Badacze przedstawili metodę, zaprojektowaną w celu gromadzenia agresywnych i obraźliwych słów kluczowych i jednoczesnego mierzenia intensywności ich występowania w komentarzach.</p>
<p>W trakcie analizy ponad 65,000 słów używanych w internetowych komentarzach, eksperci wybrali 900 słów obrazujących nadużycia i emocjonalną agresję.</p>
<p><span id="more-1764"></span></p>
<p>Anda Rozukalne, dyrektor Departamentu Studiów nad Komunikacją RSU wyjaśnia, że słowa zostały następnie podzielone na trzy grupy: agresywne, średnio agresywne i bardzo agresywne. Przy użyciu specjalnie zaprojektowanego programu, stworzonego w Instytucie Matematyki i Nauk Komputerowych (Uniwersytet Łotewski), badacze zmierzyli intensywność występowania tych słów.</p>
<p>Wyniki uzyskane na podstawie pierwszego badania (28 maja 2011 – 3 października 2011), przeprowadzonego na próbie trzech najpopularniejszych portali informacyjnych na Łotwie, <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://en.ejo.ch/3974/ethics/tvnet.lv">tvnet.lv</a></span>, <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://delfi.lv/">delfi.lv</a></span>, <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://en.ejo.ch/3974/ethics/apollo.lv">apollo.lv</a></span>, pokazały, że najczęściej używanym w komentarzach, agresywnym słowem jest „kārt” („powiesić,” użyte 555,435 razy). Do pozostałych, popularnych słów ukazujących agresję należą: „uts” („gnida,” użyte 310,806 razy), „šaut” („zastrzelić,” użyte 296,917 razy), „auns” („walić,” użyte 269,912 razy), „āzis” („szarpać” użyte 216,267 razy), „sist” („bić,” użyte 168,360 razy), „ciest” („cierpieć,” użyte 151,686 razy), „karš” („wojna,” użyte 131,191 razy), „līķis” („zwłoki,” użyte 112,213 razy) oraz „āksts” („głupi,” użyte 106,583 razy).</p>
<p>Wyrażenia te dowodzą, że w łotewskiej, zbiorowej świadomości wciąż istnieje wiele archaicznych form myślenia i ich wypowiadania. Ilva Skulte, professor Uniwersytetu Stradins, wyjaśnia, że dane te mogą wskazywać, że wielu ludzi czuje potrzebę dysponowania czymś na kształt prawa linczu. Komentarze są wtedy traktowane jako sposób rozliczenia tych, których podejrzewa się o zaangażowania w nielegalne działania, bez dochodzenia i procedur sądowych.</p>
<p>Badanie pokazuje, że emocjonalna agresja w komentarzach najczęściej pojawia się jako reakcja na artykuły poświęcone polityce, aktorom politycznym i porażkom sportowym.</p>
<p>Analiza trzech serwisów internetowych pokazała, że poziom agresji w każdym przypadku był zbliżony, a nagłe wzrosty liczby agresywnych komentarzy rozkładały się równomiernie we wszystkich trzech przypadkach. Badanie ukazało ponadto, że większość agresywnych komentarzy pod artykułami skierowana była do głównego bohatera tekstu, autora lub medium odpowiedzialnego za publikację.</p>
<p>Badanie zostało przeprowadzone przy wsparciu ze strony Biura Łotewskiego Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Fundacji Friedricha Eberta. Użyty w badaniu wskaźnik agresji będzie nadal używany w celu comiesięcznego analizowania zawartości mediów internetowych. W przyszłości powstanie strona internetowa poświęcona wskaźnikowi, który zostanie także użyty do oceny komentarzy na portalach informacyjnych skierowanych do rosyjskiej populacji na Łotwie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1764/nowe_media/lotewscy-badacze-tworza-narzedzie-do-mierzenia-poziomu-agresji-w-internecie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sąd nad komentarzem</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1759/nowe_media/sad-nad-komentarzem</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1759/nowe_media/sad-nad-komentarzem#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Dec 2011 11:51:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kornelia Trytko</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[anonimowość w Internecie]]></category>
		<category><![CDATA[Emma Griffiths]]></category>
		<category><![CDATA[Fakt]]></category>
		<category><![CDATA[komentarze w Internecie]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Sikorski]]></category>
		<category><![CDATA[Roman Giertych]]></category>
		<category><![CDATA[Ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1759</guid>
		<description><![CDATA[Radosław Sikorski, polski minister spraw zagranicznych, wyruszył na prywatną wojnę z anonimowymi komentarzami w Internecie.  W ostatnich miesiącach Sikorski wytoczył procesy wydawcom kilku gazet („Wprost”, „Fakt”, „Puls Biznesu”), w związku z pojawiającymi się na nich antysemickimi i obraźliwymi komentarzami pod jego adresem. Wpisał się tym samym w coraz głośniejszą debatę nad odpowiedzialnością za słowo w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" title="cm" src="http://farm1.staticflickr.com/139/383592511_8d2cf49295_m.jpg" alt="" width="240" height="180" /><strong>Radosław Sikorski, polski minister spraw zagranicznych, wyruszył na prywatną wojnę z anonimowymi komentarzami w Internecie. </strong></p>
<p>W ostatnich miesiącach Sikorski wytoczył procesy wydawcom kilku gazet („Wprost”, „Fakt”, „Puls Biznesu”), w związku z pojawiającymi się na nich antysemickimi i obraźliwymi komentarzami pod jego adresem. Wpisał się tym samym w coraz głośniejszą debatę nad odpowiedzialnością za słowo w sieci.</p>
<p>Zdaniem Romana Giertycha, reprezentującego ministra przed sądem, wydawca, który nie usuwa obraźliwych komentarzy, mimo, że naruszają one ustanowiony przez niego regulamin, jest za nie odpowiedzialny. <span id="more-1759"></span>Tak przynajmniej wynika z <a href="http://www.radeksikorski.pl/dokumenty/pozew.pdf">pozwu</a>, który Giertych złożył w imieniu swojego klienta przeciwko wydawcy „Faktu”, spółce Ringier Axel Springer Polska.</p>
<p>Twierdzenia takie stoją w sprzeczności z zapisami obowiązującej w Polsce ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zwalniają one serwis internetowy z odpowiedzialności za treść publikowanych komentarzy do momentu, w którym ktoś zgłosi naruszenie prawa (Rozdział 3: „Wyłączenie odpowiedzialności usługodawcy z tytułu świadczenia usług drogą elektroniczną”). Mecenas ministra Sikorskiego chce, aby sprawą zajął się Trybunał Konstytucyjny.</p>
<p>Nałożenie automatycznej odpowiedzialności na wydawcę za komentarze pojawiające się na administrowanej przez niego stronie wydaje się jednak mało prawdopodobne. Byłaby ona nie tylko trudna do wyegzekwowania, ale mogłaby także grozić całkowitym paraliżem debaty w Internecie. Granice między zniesławieniem a uzasadnioną krytyką są bowiem płynne, a administratorzy, w obawie przed odpowiedzialnością, mogliby znacznie zwiększyć autocenzurę.</p>
<p>Toczące się obecnie debaty w innych państwach, na przykład w Wielkiej Brytanii, pokazują, że ustawodawców interesuje teraz kwestia anonimowości… czy też raczej chęć jej ograniczenia.</p>
<p>W Wielkiej Brytanii są obecnie opracowywane nowe przepisy regulujące kwestię odpowiedzialności za komentarze w Internecie. W październiku została tam przedstawiony <a href="http://www.publications.parliament.uk/pa/jt201012/jtselect/jtdefam/203/20302.htm">projekt ustawy</a>, której celem ma być „uzyskanie równowagi między wolnością słowa a ochroną wizerunku”.</p>
<p>Część zapisów projektu dotyczy właśnie postępowania w przypadku oszczerczych (lub postrzeganych za takie) komentarzy na stronach internetowych. Do tej pory, podobnie jak w Polsce, brytyjscy wydawcy mogli zostać pociągnięci do odpowiedzialności wtedy, gdy nie zareagowali na zgłoszenie naruszenia prawa.</p>
<p>Nowy projekt proponuje uszczegółowienie przepisów w tym zakresie, rozróżniając komentarze pochodzące ze źródeł możliwych do zidentyfikowania oraz anonimowe.</p>
<p>W pierwszym przypadku, zdaniem autorów projektu, rzeczony komentarz powinien zostać opatrzony informacją o złożonej skardze. Osoba zgłaszająca wątpliwości będzie mogła wystąpić do sądu o nakaz usunięcia komentarza („takedown order”). Jeżeli go uzyska, wydawca będzie się musiał do niego dostosować, a autor komentarza będzie mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności.</p>
<p>Jeżeli natomiast potencjalnie oszczerczy komentarz jest anonimowy, a jego autor nie zgodzi się na identyfikację, wydawca powinien usunąć wpis zaraz po otrzymaniu skargi. Jeżeli tego nie zrobi, przejmuje odpowiedzialność za opublikowaną treść.</p>
<p>Jak pisze <a href="http://www.bbc.co.uk/news/uk-politics-15364774">Emma Griffiths dla BBC</a>, autorzy projektu krytykują anonimowe wpisy  utrzymując, że „mogą one co prawda wspierać wolność wypowiedzi, ale równocześnie osłabiają poczucie odpowiedzialności”, a nowe zapisy mają na celu spowodowanie „kulturalnej zmiany”, w efekcie której anonimowe wpisy nie będą postrzegane jako prawdziwe i wiarygodne.</p>
<p>Twierdzenia takie budzą z kolei protesty właścicieli serwisów internetowych, dla których anonimowość jest podstawą funkcjonowania sieci. Dyskusje o nadużyciach, intymnych lub wstydliwych problemach opierają się często właśnie na takiej, anonimowej komunikacji. Pojawiają się obawy, że strony internetowe, które nie mają funduszy na walkę w sądzie, będą po prostu usuwać wszystkie anonimowe komentarze, co do których pojawią się zastrzeżenia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1759/nowe_media/sad-nad-komentarzem/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

