<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EJO - European Journalism Observatory &#187; Etyka Dziennikarska</title>
	<atom:link href="http://pl.ejo-online.eu/category/etyka_dziennikarska/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pl.ejo-online.eu</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 09:10:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Kultura konstruktywnej krytyki w redakcjach</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1897/etyka_dziennikarska/kultura-konstruktywnej-krytyki-w-redakcjach</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1897/etyka_dziennikarska/kultura-konstruktywnej-krytyki-w-redakcjach#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 May 2012 18:45:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Susanne Fengler</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Zarządzanie Redakcją]]></category>
		<category><![CDATA[Between Professional Autonomy and Public Responsibility: Accountability and responsiveness in Dutch media and journalism]]></category>
		<category><![CDATA[blog redakcyjny]]></category>
		<category><![CDATA[de Volkskrant]]></category>
		<category><![CDATA[jakość dziennikarstwa]]></category>
		<category><![CDATA[media holenderskie]]></category>
		<category><![CDATA[NOS]]></category>
		<category><![CDATA[odpowiedzialność mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Pim Fortuyn]]></category>
		<category><![CDATA[Yael de Haan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1897</guid>
		<description><![CDATA[Badanie dotyczące pracy holenderskich redakcji, przeprowadzone przez badaczkę komunikowania Yael de Haan odkrywa, iż dziennikarze są mało zdecydowani zarówno w wyrażaniu krytyki, jak również w reagowaniu na nią. Może się to przyczyniać do obniżania jakości dziennikarstwa. Haan przeprowadziła swoje badanie w okresie, gdy w Holandii toczyła się (i wciąż toczy) publiczna dyskusja dotycząca roli mediów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="hol" src="http://de.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Kritik.jpg" alt="" width="242" height="169" />Badanie dotyczące pracy holenderskich redakcji, przeprowadzone przez badaczkę komunikowania</strong> <strong>Yael de Haan odkrywa, iż dziennikarze są mało zdecydowani zarówno w wyrażaniu krytyki, jak również w reagowaniu na nią. Może się to przyczyniać do obniżania jakości dziennikarstwa. </strong></p>
<p>Haan przeprowadziła swoje badanie w okresie, gdy w Holandii toczyła się (i wciąż toczy) publiczna dyskusja dotycząca roli mediów w społeczeństwie. Wcześniej koncentrowała się ona na problemach strukturalnych oraz polityce, obecnie dotyczy zaś przede wszystkim dziennikarskiej odpowiedzialności.</p>
<p>Jednym z czynników intensyfikujących tę dyskusję w Holandii stała się nagła kariera kontrowersyjnego polityka Pima Fortuyna i jego zabójstwo w roku 2002. Wtedy to częścią winy za zaistniałą sytuację zaczęto obarczać media i stworzony przez nie klimat polityczny.<span id="more-1897"></span></p>
<p>W kolejnych latach po śmierci Fortuyna czołowe holenderskie media – między innymi dziennik <em>de Volkskrant</em><em>, </em>jak również redakcje najważniejszych audycji informacyjnych, takich jak <em>NOS Nieuws</em> (telewizja publiczna) i <em>RTL Nieuws </em>(telewizja prywatna)<em> – </em>zaczęły wprowadzać nowatorskie instrumenty odpowiedzialności mediów, takie jak rzecznik czytelników, blogi redakcyjne, sekcje ze sprostowaniami oraz dialog z odbiorcami, w szczególności za pośrednictwem mediów społecznościowych.</p>
<p>Jak istotne są jednak te praktyki w codziennej pracy redakcji? Haan przeanalizowała to na podstawie trzech wspomnianych wyżej redakcji. W każdej z nich spędziła trzy miesiące, w ramach obserwacji uczestniczącej.</p>
<p>Rezultaty badania pozbawiają złudzeń. We wszystkich trzech redakcjach, Haan stwierdziła brak kultury konstruktywnej krytyki, co przekłada się na brak realnego wdrożenia wspomnianych instrumentów odpowiedzialności mediów.</p>
<p>Jako główne powody takiej sytuacji podawane były ograniczenia wynikające z braku czasu oraz błędy popełniane przez kadrę zarządzającą – Haan odkryła jednak jeszcze inne przyczyny. Np. osoba będąca rzecznikiem praw odbiorców w <em>NOS Nieuws</em> pozostawała w ścisłym kontakcie z redaktorami naczelnymi, w mniejszym stopniu koncentrując się na samej redakcji. W wielu przypadkach dziennikarze sami blokowali proces autorefleksji, nawet jeśli redaktorzy naczelni <em>de Volkskrant</em> czy <em>NOS Nieuws</em> wspierali proces wzrostu poziomu odpowiedzialności medium. Mimo wprowadzenia kilku innowacyjnych narzędzi odpowiedzialności mediów do prac redakcji, wielu badanych dziennikarzy anonimowo stwierdzało, że nie odważają się wyrażać krytyki podczas narad redakcyjnych.</p>
<p><em></em><span style="color: #999999;">Yael de Haan (2011): “Between Professional Autonomy and Public Responsibility: Accountability and responsiveness in Dutch media and journalism.” Amsterdam.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1897/etyka_dziennikarska/kultura-konstruktywnej-krytyki-w-redakcjach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obrazy w mediach: czy są jeszcze granice?</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1873/etyka_dziennikarska/obrazy-w-mediach-czy-sa-jeszcze-granice</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1873/etyka_dziennikarska/obrazy-w-mediach-czy-sa-jeszcze-granice#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Mar 2012 22:49:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tina Bettels</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Forschungsbereich Öffentlichkeit und Gesellschaft – fög]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia prasowa]]></category>
		<category><![CDATA[fotografia wojenna]]></category>
		<category><![CDATA[korespondencja wojenna]]></category>
		<category><![CDATA[media szwajcarskie]]></category>
		<category><![CDATA[Muammar Kaddafi]]></category>
		<category><![CDATA[obrazy w mediach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1873</guid>
		<description><![CDATA[Zdjęcia zamordowanego przywódcy Libii, Muammara Kaddafiego, wywołały ogólnoeuropejską debatę o etyce mediów. Nowe szwajcarskie badanie opisuje, w jaki sposób szwajcarskie media wykorzystywały zdjęcia i nagrania wideo w materiałach dotyczących śmierci Kaddafiego i do jakiego stopnia przekroczone zostały granice etyki mediów. Zdjęcie wyświetlacza telefonu komórkowego z obrazem ciała libijskiego przywódcy, zrobione przez fotografa AFP, obiegło świat [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="mk" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/gadaffi.jpg" alt="" width="240" height="167" />Zdjęcia zamordowanego przywódcy Libii, Muammara Kaddafiego, wywołały ogólnoeuropejską debatę o etyce mediów. </strong></p>
<p>Nowe szwajcarskie badanie opisuje, w jaki sposób szwajcarskie media wykorzystywały zdjęcia i nagrania wideo w materiałach dotyczących śmierci Kaddafiego i do jakiego stopnia przekroczone zostały granice etyki mediów.</p>
<p>Zdjęcie wyświetlacza telefonu komórkowego z obrazem ciała libijskiego przywódcy, zrobione przez fotografa AFP, obiegło świat w kilka sekund. Podczas gdy część mediów odmówiła publikacji zdjęcia ze względów etycznych, reszta usprawiedliwiała ją mówiąc o „wydarzeniu historycznym”, które należy udokumentować.</p>
<p>Naukowcy z wydziału badań nad publicznością i społeczeństwem (Forschungsbereich Öffentlichkeit und Gesellschaft – fög) na Uniwersytecie w Zurychu przeanalizowali około 40 mediów drukowanych, telewizyjnych i internetowych w niemiecko-, francusko- i włoskojęzycznej części Szwajcarii. Skupili się przede wszystkim na tym, które techniki prezentacji zostały zastosowane w materiałach o śmierci Kaddafiego i w jakim stopniu naruszały one standardy etyczne.<span id="more-1873"></span></p>
<p>W badaniu przeanalizowano 365 materiałów dziennikarskich, które zostały sklasyfikowane przy użyciu systemu ujemnych punktów. Artykuł był oceniany jako „nie będący problematycznym” i nie uzyskiwał punktów ujemnych, jeśli nie zawierał pośmiertnych obrazów Kaddafiego, lub jeśli zostały one użyte tylko raz, pierwszego dnia po wydarzeniu, w celu jego historycznego udokumentowania (jednak nie na okładce lub pierwszej stronie danego medium). Sprawozdanie uznawano za „problematyczne”, jeśli dane medium kontynuowało publikację zdjęć ciała Kaddafiego w kolejnych dniach (jeden punkt ujemny), a także jeśli zdjęcie używane było w zajawkach (dwa punkty ujemne).</p>
<p>Badanie pokazało, że media internetowe przywiązywały najmniejszą wagę do standardów etycznych. Poszczególne tytuły otrzymały średnio 6,7 punktów ujemnych. Na kolejnym miejscu znalazła się telewizja (3,1 pkt.) i prasa (średnio 1,5 pkt.).</p>
<p>Standardy etyczne najbardziej naruszył portal Blick.ch (należący do tabloidu <em>Blick</em>), któremu przyznano 19 punktów ujemnych. Badacze mediów sklasyfikowali praktyki wielokrotnego publikowania zdjęć, eksponowania ich oraz częstego użycia amatorskich nagrań pokazujących ciało Kaddafiego jako „wysoce nieetyczne”.</p>
<p>Według badaczy, standardy etyczne naruszyły także bardziej prominentne media. Trzy portale informacyjne: tagesanzeiger.ch, bazonline.ch<em> </em>ora bernerzeitung.ch otrzymały po 12 negatywnych punktów.</p>
<p>Dla kontrastu, część gazet i serwisów internetowych, takich jak <em>Südostschweiz</em>, suedostschweiz.ch,  <em>Neue Luzerner Zeitung</em>, <em>Le Temps</em>, <em>20 minutes</em>, <em>Basler Zeitung</em>, <em>Neue Zürcher Zeitung</em> oraz program informacyjny nadawany przez <em>Tele Ticino</em> przedstawiała zdarzenia związane ze śmiercią Kaddafiego w sposób uznany za etycznie poprawny.  Zrezygnowały one z publikacji zdjęcia martwego libijskiego przywódcy i opublikowały jego historyczne ujęcia albo inne obrazy związane z tematem, jak na przykład zdjęcia rebeliantów wiwatujących na czołgu.</p>
<p>Więcej informacji na temat badania “Ghaddhafi-Bilder in Schweizer Medien – Wie viel ist zu viel“ („Zdjęcia Kaddafiego w szwajcarskich mediach – gdzie są granice?”) można znaleźć na stronie <a href="http://jahrbuch.foeg.uzh.ch/Seiten/default.aspx" target="_blank">fög</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1873/etyka_dziennikarska/obrazy-w-mediach-czy-sa-jeszcze-granice/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skandal skandalowi nierówny?</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1869/etyka_dziennikarska/skandal-skandalowi-nierowny</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1869/etyka_dziennikarska/skandal-skandalowi-nierowny#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Mar 2012 10:25:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Stephan Russ-Mohl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Christian Wulff]]></category>
		<category><![CDATA[Hackgate]]></category>
		<category><![CDATA[News of the World]]></category>
		<category><![CDATA[Philipp Hildebrand]]></category>
		<category><![CDATA[Rupert Murdoch]]></category>
		<category><![CDATA[skandal medialny]]></category>
		<category><![CDATA[Sun on Sunday]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1869</guid>
		<description><![CDATA[Co jeszcze musi się wydarzyć, by jeden z najpotężniejszych magnatów medialnych zdecydował się zrezygnować? Rupert Murdoch nie piastuje stanowiska publicznego, tak jak Christian Wulff, były prezydent Niemiec, ani też Philipp Hildebrand, były już prezes Narodowego Banku Szwajcarskiego. Pozostaje również otwarte pytanie o to, czy Murdoch prawnie odpowiada za być może największy od lat skandal w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="scand" src="http://de.ejo-online.eu/wp-content/uploads/Murdoch1.jpg" alt="" width="240" height="136" />Co jeszcze musi się wydarzyć, by jeden z najpotężniejszych magnatów medialnych zdecydował się zrezygnować?</strong></p>
<p>Rupert Murdoch nie piastuje stanowiska publicznego, tak jak Christian Wulff, były prezydent Niemiec, ani też Philipp Hildebrand, były już prezes Narodowego Banku Szwajcarskiego. Pozostaje również otwarte pytanie o to, czy Murdoch prawnie odpowiada za być może największy od lat skandal w prasie głównego nurtu.</p>
<p>Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że jest on politycznie i moralnie współodpowiedzialny za nielegalne i systematyczne podsłuchiwanie ponad 6000 telefonów, którego dopuszczali się jego dziennikarze. To już nie jest dyskusja o działaniach pojedynczej „czarnej owcy”, która równie dobrze mogłaby się znaleźć w większości dużych redakcji. Pod okiem Murdocha narodziła się pozbawiona godności, korporacyjna kultura, popychająca dziennikarstwo w nowym, niegodziwym kierunku.<span id="more-1869"></span></p>
<p>Rzadko zdarzają się tak rażące nadużycia wolności mediów, które w rezultacie tej wolności zagrażają. Kryminalne praktyki w oczywisty sposób wzbudzają bowiem kontrreakcje przejawiające się w chęci ograniczenia swobody działania mediów.</p>
<p>Dlaczego zatem agresywna atmosfera medialnego skandalu nie dotknęła Murdocha w takim stopniu,  jak Wulffa i wielu innych polityków i biznesmenów? W jaki sposób „Hackgate” uniknęło podobnego traktowania przez media? Co więcej, jak Murdoch może mieć śmiałość raczyć Brytyjczyków swoim <em>Sun on Sunday</em> (sukcesora <em>News of the World, </em>zamkniętego miesiące temu)? Dlaczego alarm podnoszony przez media jest tak ograniczony, a sam Murdoch spokojnie mieszka w Londynie, zamiast zaszyć się w ciemnym kącie Australii, pełen wstydu i żalu? Odnoszę wrażenie, że w stosunku do poszczególnych skandali media stosują podwójne standardy. W końcu nie tylko postaci pokroju Wulffa and Hildebranda powinny czuć na plecach ich oddech.</p>
<p>Opublikowano w<em> Die Furche, Nr. 8 / 2012</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="color: #999999;">John Mair/Richard L. Keeble: The Phone Hacking Scandal: Journalism on Trial, Suffolk: Abramis Publ.</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1869/etyka_dziennikarska/skandal-skandalowi-nierowny/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mały rynek, duże problemy</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1838/etyka_dziennikarska/maly-rynek-duze-problemy</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1838/etyka_dziennikarska/maly-rynek-duze-problemy#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 11:03:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Milica Jevtic i Marko Nedeljkovic</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Miroljub Radojkovic]]></category>
		<category><![CDATA[Rada Prasowa Serbii]]></category>
		<category><![CDATA[Serbia]]></category>
		<category><![CDATA[serbski rynek prasowy]]></category>
		<category><![CDATA[serbski rynek telewizyjny]]></category>
		<category><![CDATA[stowarzyszenia dziennikarzy serbskich]]></category>
		<category><![CDATA[Tanjug]]></category>
		<category><![CDATA[własność mediów na Bałkanach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1838</guid>
		<description><![CDATA[Mimo że Serbia ma tylko siedem milionów obywateli, jest w niej wydawanych co najmniej 610 tytułów drukowanych i działa 456 mediów elektronicznych. Brak przejrzystej struktury własności, niedostatek wolności, niewystarczające wycofanie państwa z kilku środków masowego przekazu – to tylko kilka z wielu problemów, o których wspominają osoby zawodowo związane z mediami. Prasa w Serbii znajduje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="srb" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/SERBIA-300x171.jpg" alt="" width="300" height="171" />Mimo że Serbia ma tylko siedem milionów obywateli, jest w niej wydawanych co najmniej 610 tytułów drukowanych i działa 456 mediów elektronicznych.</strong></p>
<p>Brak przejrzystej struktury własności, niedostatek wolności, niewystarczające wycofanie państwa z kilku środków masowego przekazu – to tylko kilka z wielu problemów, o których wspominają osoby zawodowo związane z mediami. Prasa w Serbii znajduje się zatem w bardzo trudnej sytuacji. Nowe technologie są jednak coraz częściej postrzegane jako remedium na te problemy.<span id="more-1838"></span></p>
<p><strong>RYNEK</strong></p>
<p><strong>Prasa. </strong>Jeden z największych problemów, z którymi musi się mierzyć serbska prasa, to ogromna konkurencja. Według danych serbskiego rejestru przedsiębiorców, na rynku istnieje nie mniej niż 610 tytułów drukowanych, w tym 20 dzienników i 83 tygodniki. Większość z nich to tytuły dostępne w całym kraju. Według danych Niezależnego Stowarzyszenia Dziennikarzy Serbii (NUNS), w 2009 roku reklamodawcy zainwestowali w reklamę w drukowanych środkach masowego przekazu 36 milionów euro. Na każdy tytuł przypada średnio 72 000 euro – co oznacza, że musi on przetrwać za mniej niż 6000 euro miesięcznie (<a href="http://www.nuns.rs/dosije/32/01.jsp">NUNS: „Dosije o medijima broj” 32, 2010</a>).</p>
<p>Mimo że tytuły prasowe stanowią ponad połowę wszystkich środków masowego przekazu w tym kraju, trafia do nich jedynie 22% kwoty przeznaczanej na reklamę w mediach, co wynika z trwałego trendu zwiększania inwestycji w reklamę telewizyjną. Według Międzynarodowej Grupy Ekspertów Telewizyjnych (International Television Expert Group) trzy lata temu to do Serbii należał rekord w długości czasu spędzanego przed telewizorem – przeciętny Serb oglądał telewizję przez 302 minuty dziennie, czyli przez ponad 5 godzin (dla porównania przeciętny obywatel USA spędza przed telewizorem 298 minut dziennie). Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę fakt, że tylko około 7% użytkowników Internetu czyta internetowe wydania mediów drukowanych, staje się jasne, że rynek prasowy walczy o przetrwanie.</p>
<p><strong>Media elektroniczne</strong>. Według danych zebranych przez serbską agencję radiofonii i telewizji (<a href="http://www.rra.org.rs/english">Republička radiodifuzna agencija</a>), w Serbii zarejestrowano 134 stacje telewizyjne (sześć z nich ma zasięg ogólnokrajowy, 30 to stacje regionalne, a 98 – lokalne) i 322 stacje radiowe (5 o zasięgu krajowym, 1 okręgowa, 48 – regionalnych i 268 stacji lokalnych).</p>
<p>W Serbii działa dwóch nadawców publicznych: serbski publiczny nadawca radiowo-telewizyjny (<a href="http://www.rts.rs/page/home/sr.html">Radio-televizija Srbije – RTS</a>) z dwiema stacjami telewizyjnymi i trzema kanałami radiowymi, oraz wojwodiński publiczny nadawca radiowo-telewizyjny (<a href="http://www.rtv.rs/sr_lat/">Radio-televizija Vojvodine – RTV</a>), do którego należą dwa kanały telewizyjne i trzy stacje radiowe. Obecnie jednym z największych wyzwań jest cyfryzacja programów telewizyjnych. Początkowo ostateczne przejście od transmisji analogowej do cyfrowej wyznaczono na 4 kwietnia 2012 r., w rzeczywistości cały proces rozpocznie się częściowo dopiero pod koniec 2012 r., zakończy zaś się najpóźniej 17 czerwca 2015 r.</p>
<p><strong>Internet. </strong>Według <a href="http://webrzs.stat.gov.rs/WebSite/repository/documents/00/00/43/62/PressICT2011.pdf">danych</a> serbskiego instytutu statystycznego 41,2% gospodarstw domowych w Serbii ma dostęp do Internetu; 42,2% obywateli korzystało z Internetu w ciągu ostatnich trzech miesięcy; ponad 1 900 000 korzysta z niego codziennie lub prawie codziennie; 53% nie korzystało z niego nigdy. Użytkownikami sieci społecznościowych jest 91,8% ludności w przedziale wiekowym 16-24 – to więcej niż w przeważającej liczbie innych  krajów świata. Pośród profili na najpopularniejszej sieci społecznościowej świata (Facebook) 3 120 000 to profile serbskie (źródło: <a href="http://www.socialbakers.com/facebook-statistics/">Socialbakers</a>).</p>
<p><strong>Stowarzyszenia dziennikarskie</strong>. W Serbii działają dwa stowarzyszenia dziennikarskie: Stowarzyszenie Dziennikarzy Serbii – <a href="http://www.uns.org.rs/sr-Latn-CS/">Udruzenje novinara Srbije (UNS)</a>, założone w 1981 r., do którego należy ponad 6000 członków, oraz Niezależne Stowarzyszenie Dziennikarzy Serbii – <a href="http://www.nuns.rs/">Nezavisno udruzenje novinara Srbije (NUNS)</a>, które ma ponad 3 300 członków, a zostało założone w 1994 r. przez dziennikarzy niezadowolonych z efektów działania UNS. Konflikt między tymi dwoma stowarzyszeniami trwa od momentu rozdziału, utrudniając budowanie dziennikarskiej solidarności. Według najświeższych danych w serbskich mediach pracuje około 10 000 dziennikarzy. Trzeba też wspomnieć, że <a href="http://www.savetzastampu.rs/english/">Rada Prasowa</a> rozpoczęła swoją działalność dopiero we wrześniu ubiegłego roku.</p>
<p><strong>WŁAŚCICIELE</strong></p>
<p>Struktura własności serbskich mediów charakteryzuje się wyraźnym brakiem przejrzystości oraz dużym udziałem własności państwowej. Do państwa należy agencja informacyjna <em>Tanjug</em>, ma ono także udziały własnościowe w dzienniku <em>Vecernje novosti</em>, który jest najstarszą gazetą na Bałkanach, oraz w czasopismach <em>Politika </em>i <em>Dnevnik</em> z Nowego Sadu. Agencje informacyjne <em>Beta</em>, <em>FoNet</em> i <em>Infobiro</em> są własnością prywatną. Pięć stacji nadaje obecnie programy o zasięgu ogólnokrajowym – <em>TV Avala</em>, <em>TV B92</em>, <em>TV Prva</em>, <em>TV Pink</em> i <em>TV Hepi</em> oraz dwa kanały należące do nadawcy publicznego (<em>RTS1</em> i <em>RTS2</em>). Stacje telewizyjne <em>Pink</em> i <em>Hepi</em> są jedynymi stacjami o zasięgu ogólnokrajowym, które w całości należą do osób fizycznych i prawnych z Serbii. Raport przygotowany przez Radę Antykorupcyjną (dotyczący lat 2008-2010) wskazywał na fakt, że pośród 30 najważniejszych środków masowego przekazu (12 dzienników, 7 tygodników, 6 stacji telewizyjnych i 5 stacji radiowych) było co najmniej 18, których faktyczni właściciele nie byli znani.</p>
<p>Rzucająca się w oczy obecność w strukturach własności spółek offshore (przedsiębiorstw zarejestrowanych za granicą) służy głównie ukryciu prawdziwych właścicieli. <em>TV Prva</em>, <em>RTV</em> <em>B92</em>, <em>Radio Index</em>, jak i tytuły drukowane, takie jak <em>Vecernje novosti</em> i <em>Presa</em>, należą do spółek zarejestrowanych na Cyprze, nieznani właściciele telewizji <em>Avala</em> i <em>Standard</em> pochodzą z Austrii (źródło: Rada Antykorupcyjna). Dlatego też trudno ustalić prawdziwych właścicieli, a odbiorcy często łączą poszczególne środki masowego przekazu z nazwiskami rodzimych biznesmenów stojących za spółkami offshore (<em>Vecernje novosti</em> – trzy spółki offshore należące do Milana Beko).</p>
<p>Bardzo możliwe, że różne stacje telewizyjne należą w rzeczywistości do tych samych osób z zagranicy – to łamałoby ustawę radiowo-telewizyjną, wiążąc się z będącą wbrew prawu nielegalną koncentracją własności mediów. Gazeta o największym nakładzie w kraju, <em>Blic</em>, oraz najstarszy tygodnik, <em>Nedeljne informativne novine</em> (<em>NIN</em>), należą do firmy wydawniczej Ringier Axel Springer. Poza <em>Blic </em>i <em>NIN</em>, Ringier wydaje dwa dzienniki, jeden tygodnik i wiele wydawnictw specjalistycznych.</p>
<p><strong>EDUKACJA</strong></p>
<p>Przyszli pracownicy mediów są kształceni na kilku publicznych i prywatnych uczelniach w Serbii. Najstarszym wydziałem kształcącym dziennikarzy jest Wydział Nauk Politycznych w Belgradzie, powołany w 1968 r. Dziennikarstwa naucza się także na Wydziałach Filozofii w Nowym Sadzie i w Niszu. Mediami zajmują się również: Wydział Mediów i Komunikacji (Uniwersytet Singidunum), Wydział Kultury i Mediów (Uniwersytet Megatrend), Wydział Nauk Społecznych (Novi Pazar) i Akademia Sztuk Pięknych w Belgradzie. Zajęcia z dziennikarstwa sportowego prowadzi Wydział Sportu i Wychowania Fizycznego w Belgradzie.</p>
<p>Według najnowszych badań (prowadzonych od lipca 2010 do lipca 2011 r. przez centrum badań mediów Wydziału Nauk Politycznych w Belgradzie – Centar za medije i medijska istraživanja FPN u Beogradu; szefowie projektu: ­Prof. Dr. Miroljub Radojkovic i Prof. Dr. Snjezana Milivojevic), większość dziennikarzy prezentuje wysoki poziom wykształcenia. Dane pokazują, że 73% z nich zdobyło wykształcenie uniwersyteckie, podczas gdy reszta ma wykształcenie średnie. Z wcześniejszych badań, z 2002 r., wynikało, że 56% dziennikarzy i publicystów ma wykształcenie uniwersyteckie.</p>
<p><strong>PODSUMOWANIE</strong></p>
<p>Podczas gdy reszta świata zastanawia się nad przyszłością dziennikarstwa i nad tym, jak wpływają na nie nowe technologie, serbscy dziennikarze coraz bardziej niepokoją się swoją sytuacją finansową i niedocenianiem ich pracy. Na słabo rozwiniętym serbskim rynku pogoń za sensacją przynosi od dłuższego czasu najlepsze wyniki, a pod presją coraz bardziej zażartej konkurencji, większość środków masowego przekazu prawie zupełnie zarzuciła szerszą analizę zagadnień. Nie zaskakuje więc przewaga dziennikarstwa o niskiej jakości i tabloidyzacja treści.</p>
<p>W szczególnie trudnej sytuacji znajdują się lokalne środki masowego przekazu, ponieważ są wystawiane na silną presję wywieraną przez ważne lokalne osobistości, od których często zależy ich przetrwanie. Ta sytuacja sprawia, że czytelnikom bardzo trudno oceniać informacje, a dziennikarzom – dostarczać je. Dodatkowo rosnąca liczba szkół dziennikarskich oferuje studentom szybki tok kształcenia, co uniemożliwia przyswajanie właściwych standardów etycznych i zawodowych, dodatkowo utrudniając wszelkie wysiłki zmierzające do podnoszenia poziomu dziennikarstwa. Dlatego też wydaje się oczywistym, że walka o przetrwanie jest tylko jednym z wyzwań, z którymi będą musiały zmierzyć się serbskie media w nadchodzących latach.</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1838/etyka_dziennikarska/maly-rynek-duze-problemy/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Albania: nowa debata o wolności mediów</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1792/etyka_dziennikarska/albania-nowa-debata-o-wolnosci-mediow</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1792/etyka_dziennikarska/albania-nowa-debata-o-wolnosci-mediow#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 16:22:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Henri Cili</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[Albania]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarze albańscy]]></category>
		<category><![CDATA[finansowanie mediów]]></category>
		<category><![CDATA[media w Albanii]]></category>
		<category><![CDATA[Sokol Balla]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1792</guid>
		<description><![CDATA[20 lat demokracji w Albanii to czas gorących dyskusji o wolności prasy. Teraz, kiedy kraj wkracza w trzecią dekadę demokracji, te debaty należy umieścić w innym kontekście. Nowa książka dziennikarza Sokola Balli, zatytułowana „Swoboda wypowiedzi – europejskie wyzwanie”, prezentuje bieżący stan i kierunki ewolucji wolności prasy w Albanii. Balla w swojej książce dostarcza kilku wskazówek, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="sb" src="http://al.ejo-online.eu/wp-content/uploads/sokol-balla.jpg" alt="" width="191" height="250" />20 lat demokracji w Albanii to czas gorących dyskusji o wolności prasy.</strong></p>
<p>Teraz, kiedy kraj wkracza w trzecią dekadę demokracji, te debaty należy umieścić w innym kontekście. Nowa książka dziennikarza Sokola Balli, zatytułowana „Swoboda wypowiedzi – europejskie wyzwanie”, prezentuje bieżący stan i kierunki ewolucji wolności prasy w Albanii.</p>
<p>Balla w swojej książce dostarcza kilku wskazówek, które warto rozważyć, obserwując rozwój wolności prasy w tym kraju. Podkreśla, że obecnie dla Albańczyków ważne są inne sprawy niż 10 czy 15 lat temu, kiedy wolna prasa była jeszcze w powijakach. Balla nie twierdzi, że branża medialna jest w pełnym rozkwicie, mimo to jednak obecny system medialny jest bardzo złożony.</p>
<p><span id="more-1792"></span></p>
<p>Centralne znaczenie dla wolności mediów w Albanii ma problem gospodarczy, to z niego wynikają wszystkie inne problemy. Podstawowa, i zapewne najistotniejsza, jest sprawa finansowania. Dzisiejszy system medialny jest zbudowany jak branża przemysłu, jednak mimo tego, że jest w swej istocie działalnością biznesową, funkcjonuje bez obaw przed bankructwem. Ponad jedna trzecia funduszy mediów pochodzi ze sprzedaży produktów i reklam. Pozostała część – od sponsorów będących u władzy lub z ciężkich do ustalenia źródeł o charakterze gospodarczym.</p>
<p>Najbardziej niepokojąca jest niewydolność dziennikarzy w stawianiu czoła przemysłowi medialnemu i dociekaniu prawdy o źródłach finansowania: wtedy bowiem zarobki osób pracujących w mediach zmniejszyłyby się co najmniej o dwie trzecie, a zatrudnienie w branży by spadło.</p>
<p>Inna sytuacja w Albanii stwarza nowe warunki dla rozwoju gospodarczego i kulturalnego. System medialny stał się – bardziej niż kiedykolwiek dotąd – częścią przemysłu usługowego, przedłużeniem działalności ekonomicznej i marketingowej.</p>
<p>W tej sytuacji zagadnienia związane ze swobodą wypowiedzi stają się bardziej skomplikowane, muszą pojawić się też pewne wątpliwości i sceptycyzm. Na przykład – skoro media nie są w stanie same utrzymać się finansowo, czy warto stwarzać to wrażenie napięcia między dziennikarzami a źródłami finansowania? A przy okazji – jeśli media są finansowane przez grupy gospodarcze o określonych zainteresowaniach sprzedażowych, to czy swoboda wypowiedzi na tym cierpi?</p>
<p>Końcowe wnioski Balli są związane z szybkim pojawieniem się i rozwojem public relations w dobie masowego komunikowania. Wszystkie podmioty społeczne w Albanii – gospodarcze, instytucjonalne i tym podobne – zaczęły intensywnie rozwijać swoje public relations, mimo że Albania ma niewielkie doświadczenie, jeśli chodzi o swobodę wypowiedzi. Trzeba krytyczne spojrzeć na to, w jaki sposób informacje o produktach i usługach zamieniają się w reklamy. Następnie wypada zapytać, gdzie leży granica między rzetelnym informowaniem o działalności rządu a propagandą. I wreszcie – w jaki sposób będzie w przyszłości ewoluować etyka mediów, w nowym kontekście public relations i marketingu?</p>
<p>Balla prowadzi rozważania, zachęcając Albańczyków, aby wykraczali poza tradycyjną sferę i zakres przynależny mediom w albańskim społeczeństwie, z nadzieją, że koniec końców będą one ucieleśniać to „europejskie wyzwanie”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1792/etyka_dziennikarska/albania-nowa-debata-o-wolnosci-mediow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krajobraz medialny Rumunii</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1778/ekonomika_mediow/krajobraz-medialny-rumunii</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1778/ekonomika_mediow/krajobraz-medialny-rumunii#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jan 2012 12:11:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alina Vasiliu</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ekonomika Mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Polityka Medialna]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[Alexandru Lăzescu]]></category>
		<category><![CDATA[Alina Vasiliu]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarze rumuńscy]]></category>
		<category><![CDATA[media rumuńskie]]></category>
		<category><![CDATA[Rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[szantaż dziennikarski]]></category>
		<category><![CDATA[wolność prasy w Rumunii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1778</guid>
		<description><![CDATA[Informujemy, że Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie wciąż się rozwija, obejmując kolejne wersje językowe.  Jedną z nich jest wersja rumuńska. W poniższym artykule Alina Vasiliu, nasza redaktorka z Rumunii, pisze o przeszłości i teraźniejszości mediów w tym kraju. Rok 1989 był punktem zwrotnym dla mediów masowych w Rumunii. Tak jak w innych wymiarach życia rumuńskiego społeczeństwa, oznaczał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/2615334635_febb67bbb8-200x300.jpg" alt="" width="200" height="300" />Informujemy, że Europejskie Obserwatorium Dziennikarskie wciąż się rozwija, obejmując kolejne wersje językowe.  Jedną z nich jest <a href="http://ro.ejo-online.eu/">wersja rumuńska</a>.</strong></p>
<p><em>W poniższym artykule Alina Vasiliu, nasza redaktorka z Rumunii, pisze o przeszłości i teraźniejszości mediów w tym kraju.</em></p>
<p>Rok 1989 był punktem zwrotnym dla mediów masowych w Rumunii. Tak jak w innych wymiarach życia rumuńskiego społeczeństwa, oznaczał swego rodzaju zakończenie, gdyż zniknęły wtedy komunistyczne instytucje medialne, aby zostać wkrótce zastąpionymi przez te demokratyczne. Prawie wszystkie rumuńskie środki masowego przekazu zmieniły swoje nazwy. <span id="more-1778"></span>Rezygnowano z pełnych demagogii komunistycznych etykietek, a wprowadzano do tytułów słowo „wolność”, jako przykłady można podać: „Wolną Młodzież” („Tineretul liber” – gazeta obejmująca swoim zasięgiem cały kraj), „Wolną Telewizję Rumuńską” („Televiziunea Română Liberă” – telewizja publiczna), „Wolne Życie” („Viaţa liberă” – gazeta gałacka) czy „Wolny Umysł” („Cuget liber” – gazeta konstancka). Czasopismo „Iskra” („Scânteia”) stało się „Prawdą” („Adevărul”). Jedynym tytułem, który nie wymagał zmiany, była „România Liberă” („Wolna Rumunia”), jednak w grudniu 1989 roku to określenie i tak zyskało inne znaczenie.</p>
<p>Dziennikarze</p>
<p>Niestety, mimo że nazwy instytucji medialnych uległy zmianie, skład redakcji w większości przypadków pozostał bez zmian. Przedrewolucyjni dziennikarze – piszący w strachu przed cenzurą, wedle odgórnych nakazów – stali się dziennikarzami porewolucyjnymi, a ich agresja dorównywała wcześniej okazywanej uległości. Podczas tego krótkiego okresu demokratycznych przemian łamali zasady, mogli napisać o każdym, co tylko chcieli, nie będąc za to pociąganymi do odpowiedzialności.<br />
Nagłówki publikacji uległy zmianie, ale ci, którzy przed rewolucją koordynowali i cenzorowali pracę dziennikarzy, nie zniknęli, raczej pozostawali w uśpieniu, żeby kilka lat później pojawić się znów – we władzach wielu organizacji medialnych. Ci, którzy objęli kierownictwo w 1989 roku, także nie byli „modelowymi dziennikarzami” – w końcu postawy i odruchy wyrobione przez tak wiele lat życia w komunizmie nie wyparowały z dnia na dzień.</p>
<p>Dlatego pewnie najbardziej obiecującą perspektywą dla dziennikarstwa w Rumunii jest całkowita wymiana pokoleniowa, zastąpienie tych, których kształcono w „złotej epoce”, młodymi dziennikarzami, gotowymi do wprowadzania w życie zasad, które przyswoili na uniwersytetach, a nie nawyków zapożyczonych od starszych kolegów.</p>
<p>Etyka</p>
<p>Ważne socjologiczne badania <a href="http://media.hotnews.ro/media_server1/document-2009-10-23-6340228-0-raport-cercetare-cantitativa.pdf">„Samoregulacja mediów w Rumunii”</a> (przeprowadzone w 2009 roku przez IMAS, który jest ośrodkiem działającym na rzecz niezależności dziennikarzy oraz agencją monitoringu mediów) ujawniły wiele odchyleń od powszechnie akceptowanych standardów profesjonalnego dziennikarstwa. 31% dziennikarzy przyznało, że zajmowali się sprzedażą reklam. Za trudne wielu uważa sprostowanie błędu w mediach, 43% – zweryfikowanie informacji z kilku niezależnych źródeł, a 33% – przedstawienie poglądów wszystkich stron zaangażowanych w jakąś sprawę.</p>
<p>Większość przyznaje, że prasa nie spełnia standardów dziennikarskich, a 60% dziennikarzy przyczyn tego stanu rzeczy upatruje w naciskach politycznych. Inne wymieniane powody to nieodpowiednie kształcenie dziennikarzy, wpływ pracodawców, presja rynku, brak przejrzystości w instytucjach państwowych. Połowa dziennikarzy nie jest świadoma istnienia jakichkolwiek kodeksów etycznych, a 17% twierdzi, że pewne sprawy w ich redakcjach są tematami tabu.</p>
<p>Kwestie związane z zawodowymi standardami w prasie osiągnęły kulminację wraz z serią skandali rozpoczętą publikacją transkrypcji nagrania, na którym dwóch znanych dziennikarzy, Sorin Roşca Stănescu i Bogdan Chirieac, usiłuje szantażować osobę publiczną.</p>
<p>W kolejnym roku ujawniono kontrowersyjne nagrania rozmów Sorina Ovidiu Vântu, właściciela Realitatea TV, jednej z pierwszych rumuńskich stacji telewizyjnych, z dziennikarzami i politykami. Oprócz istotnego politycznie kontekstu, jaki zawierały nagrania, unaoczniły one także podporządkowanie, a nawet służalczość, która może istnieć w relacji dziennikarzy i właścicieli mediów.</p>
<p>Na konferencji zorganizowanej przez Rumuńską Federację Dziennikarzy, MediaSind, w 2011 roku w Bukareszcie, prezes i dyrektor naczelny TVR, Alexandru Lăzescu, wyjaśniał: „Oprócz ekonomicznego osłabienia mediów widoczne jest także całkowite załamanie standardów etycznych, jednocześnie upadkowi wartości nadaje się pozory normalności. Do jakiego stopnia media pozostają mediami, a dziennikarze dziennikarzami – a nie narzędziem wojny? To, że ktoś jest nazywany dziennikarzem, nie oznacza jeszcze, że para się dziennikarstwem. Od 10 lat mamy do czynienia ze zjawiskiem związanym z zepsuciem, które zżera od środka wiarygodność mediów. Dziennikarskie szantaże – choć mniej nasilone w Bukareszcie – są w tym kraju praktykowane z ogromną wprawą. Istnieją wyraźne wzorce. Sam znam ludzi, którzy są rozgoryczeni tym, co się dzieje, a rozrosło się już w wyrafinowany, zorganizowany atak.”</p>
<p>Jak to działa? Dziennikarze prowadzą dochodzenie i odkrywają fakty stawiające w złym świetle jakąś osobę publiczną. Następnie obiecują nie ujawniać nigdy tych informacji publicznie – za pieniądze lub reklamy dla swoich publikacji. Zdarzają się także sytuacje, w których szantażowane osoby, zajmujące wysokie stanowiska w instytucjach państwowych, są zmuszane do ujawniania poufnych informacji.</p>
<p>Lăzescu – który zachował posadę profesora dziennikarstwa, mimo że został mianowany do władz rumuńskiej telewizji publicznej – przyznaje, że napotyka na trudności w komunikacji ze studentami, którzy zdają sobie sprawę, że to, czego naucza uniwersytet, stoi w sprzeczności z rzeczywistością i praktyką dziennikarską.</p>
<p>Wolność prasy</p>
<p>Nawet w tej sytuacji wszystkie organizacje pozarządowe i stowarzyszenia prasowe wciąż kurczowo trzymają się opinii, że dziennikarze nie powinni być ograniczani przepisami prawa, ponieważ to stworzyłoby wstępne warunki do ograniczania wolności słowa. Nawet gdyby ustawa miała być napisana i poddana pod dyskusję w środowisku dziennikarzy, to istnieje przekonanie, że jeśli tylko trafiłaby do „miksera” w postaci rumuńskiego parlamentu, politycy postrzegający prasę jako zagrożenie nieodwracalnie by ją zepsuli.</p>
<p>Ze względu na ciągłe naciski organizacji branżowych, początkowo przeciwko artykułom 205 i 206 Kodeksu Karnego dotyczących zniewagi i pomówienia, prawo już od 2006 roku nie jest zagrożeniem dla wolności słowa w Rumunii.<br />
Niemniej jednak kraj zajmuje 52. miejsce w światowym rankingu wolności prasy, „Press Freedom Index” (2010), opublikowanym przez organizację Reporterzy bez Granic i plasuje się o dwa miejsca niżej niż w poprzednim roku. Według tego rankingu wolność prasy spada już trzeci kolejny rok z rzędu (2007 r. – 42. miejsce, 2008 r.– 47. miejsce, 2009 r.– 50. miejsce, 2010 r. – 52. miejsce).</p>
<p>Wolność dziennikarzy w Rumunii nie jest więc ograniczana przez prawo, ale przez organizacje medialne, w których pracują. To brak regulacji prawnych i instytucji samoregulujących mógł doprowadzić do rozpowszechnienia się zjawiska szantaży dziennikarskich i do „tłumienia istotnych i wiarygodnych redakcyjnych treści poprzez dziennikarstwo manipulujące, stronnicze opinie i informacje przyjmujące formę rozrywki”, co unaocznił raport FreeEx pt. <a href="http://www.activewatch.ro/uploads/FreeEx%20Publicatii%20/Press%20Freedom%20in%20Romania%20Report%20May%202011.pdf">„Wolność Prasy w Rumunii &#8211; 2010&#8243;</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1778/ekonomika_mediow/krajobraz-medialny-rumunii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Blogowanie o newsach</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1713/nowe_media/blogowanie-o-newsach</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1713/nowe_media/blogowanie-o-newsach#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Nov 2011 18:22:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kate Nacy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Nowe Media / Web 2.0]]></category>
		<category><![CDATA[blog redakcyjny]]></category>
		<category><![CDATA[Fangfang Gao]]></category>
		<category><![CDATA[Jeffrey Neely]]></category>
		<category><![CDATA[Newspaper Research Journal]]></category>
		<category><![CDATA[Norman P. Lewis]]></category>
		<category><![CDATA[redaktorzy gazet]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1713</guid>
		<description><![CDATA[Redaktorzy w USA blogują: na przykład o dzieciach. Niestety, już nie tak chętnie o procesach produkcji zawartości. Biorąc pod uwagę malejącą liczbę odbiorców wysoko oceniających wiarygodność informacji, publiczne dostarczanie wyjaśnień dotyczących poszczególnych decyzji redakcyjnych może być postrzegane jako merytoryczny krok w dobrym kierunku. Niestety, jeśli chodzi o przejrzystość, dziennikarze wciąż wykazują daleko idącą niepewność. Analizy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="blog" src="http://en.ejo.ch/wp-content/uploads/2234703822_fa7426e59f_m.jpg" alt="" width="240" height="240" />Redaktorzy w USA blogują: na przykład o dzieciach. Niestety, już nie tak chętnie o procesach produkcji zawartości.</strong></p>
<p>Biorąc pod uwagę malejącą liczbę odbiorców wysoko oceniających wiarygodność informacji, publiczne dostarczanie wyjaśnień dotyczących poszczególnych decyzji redakcyjnych może być postrzegane jako merytoryczny krok w dobrym kierunku. Niestety, jeśli chodzi o przejrzystość, dziennikarze wciąż wykazują daleko idącą niepewność. Analizy opublikowane niedawno przez <a href="http://www.newspaperresearchjournal.org/"><em>Newspaper Research Journal</em></a> dowodzą, iż rozczarowująco niewielka liczba czołowych redaktorów używa blogów do wyjaśniania decyzji redakcyjnych.<span id="more-1713"></span></p>
<p>Norman P. Lewis, Jeffrey Neely oraz Fangfang Gao, badacze z Uniwersytetu Floryda, przeanalizowali próbę złożoną z 280 amerykańskich dzienników. Pośród nich, jedynie 39 tytułów oferowało blogi pisane przez redaktorów wysokiego szczebla. Większość z nich była aktualizowana rzadko: jedynie 13 z 39 oferowało nowe wpisy co najmniej raz w tygodniu. Jeżeli chodzi o konkretne, przeanalizowane wpisy (w sumie było ich 621, zostały wybrane spośród 20 najbardziej aktualnych wpisów na każdym blogu), zaledwie 34 z nich dotyczyły podejmowania decyzji redakcyjnych. Spośród tych 34, tylko 25 odnosiło się do błędów, a zaledwie 5 wyrażało ubolewanie z powodu pomyłek redakcji.</p>
<p>Kiedy redaktorzy pisali na blogach o swoich gazetach, zwykle promowali zachodzące w nich zmiany lub omawiali kwestie techniczne. Reszta wpisów dotyczyła personalnych refleksji politycznych, spraw rodzinnych i tym podobnych. W efekcie, redaktorzy byli bardziej otwarci w kwestii wyboru szkół dla swoich dzieci, niż w przypadku wyjaśnień, dlaczego dany news został przez nich uznany za ważniejszy, niż inny.</p>
<p>Wynika z tego, że redaktorzy nie wykorzystują blogów w celu prezentacji decyzji związanych z gromadzeniem informacji. Zdaniem badaczy, przyczyną może być dyskomfort płynący z wykorzystania blogów, niechęć do reprezentowania gazety za pomocą blogowania, jak również brak czasu, pogłębiany przez bezlitosną ekonomikę działalności gazet.</p>
<p>Prowadzenie bloga zdecydowanie nie jest dla redaktorów jedyną opcją działania w celu nawiązania kontaktu z czytelnikami oraz odbudowywania wiarygodności. Jest to jednak opcja tania i relatywnie prosta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1713/nowe_media/blogowanie-o-newsach/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Współwinni bałaganu</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1707/dziennikarstwo_polityczne/wspolwinni-balaganu</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1707/dziennikarstwo_polityczne/wspolwinni-balaganu#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 22:25:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Stephan Russ-Mohl</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dziennikarstwo Branżowe]]></category>
		<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Anya Schiffrin]]></category>
		<category><![CDATA[Bad News: How America’s Business Press Missed the Story of the Century]]></category>
		<category><![CDATA[Barry Sussman]]></category>
		<category><![CDATA[Chris Roush]]></category>
		<category><![CDATA[Dean Starkman]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo ekonomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Joseph E. Stiglitz]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys gospodarczy]]></category>
		<category><![CDATA[Robert H. Giles]]></category>
		<category><![CDATA[źródła dziennikarskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1707</guid>
		<description><![CDATA[Dotychczas nie zajmowano się szerzej tym, w jakim stopniu dziennikarze i media ponoszą – przynajmniej częściową – odpowiedzialność za krach banków i rynków finansowych. Czy można patrzeć na cały ten bałagan, jakim jest kryzys gospodarczy, również jako na kryzys dziennikarstwa ekonomicznego i finansowego? Czy jesteśmy niewystarczająco poinformowani, mimo – a może właśnie w wyniku – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="wb" src="http://de.ejo-online.eu/wp-content/uploads/2011/10/Wall-street.jpg" alt="" width="160" height="216" />Dotychczas nie zajmowano się szerzej tym, w jakim stopniu dziennikarze i media ponoszą – przynajmniej częściową – odpowiedzialność za krach banków i rynków finansowych.</strong></p>
<p>Czy można patrzeć na cały ten bałagan, jakim jest kryzys gospodarczy, również jako na kryzys dziennikarstwa ekonomicznego i finansowego? Czy jesteśmy niewystarczająco poinformowani, mimo – a może właśnie w wyniku – przeciążenia informacjami napływającymi 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu?</p>
<p>Anya Schiffrin z Uniwersytetu Columbia poświęciła wiele uwagi tym pytaniom. Jest jednym z niewielu ekspertów, którzy przyjrzeli się bezstronnie pracy dziennikarzy ekonomicznych i finansowych. <span id="more-1707"></span>W jej ostatniej książce pt.: <em>Bad News: How America’s Business Press Missed the Story of the Century</em> („Złe wieści: Jak amerykańska prasa biznesowa nie dostrzegła wydarzenia stulecia”) – wraz z wieloma współpracownikami zastanawia się nad tym, co poszło nie tak, patrząc z wielu różnych punktów widzenia.</p>
<p>Niepowodzenie dziennikarstwa ekonomicznego i finansowego jest – według Schiffrin – powiązane z ogólnym obniżeniem w ostatnich latach standardów profesjonalnego dziennikarstwa. Tłumaczy ona: „Zapaść w dochodach z reklam, która poprzedzała kryzys, była zaostrzana przez depresję gospodarczą. Z tego wynikały zwolnienia z pracy i ograniczanie zatrudnienia, co z kolei sprawiło, że dziennikarze zaczęli bać się o swoje posady i – najprawdopodobniej – żywić jeszcze większy strach przed wychylaniem się z grupy”.  Kryzys finansowy 2008 i 2009 roku pojawił się „w czasie, kiedy dziennikarstwo w Ameryce było na etapie zapadania się” i po tym, jak zniknęła już prawie jedna trzecia wszystkich redakcyjnych stanowisk.</p>
<p>Według Schiffrin przeprowadzono niewiele naukowych badań na temat tego, jak radzi sobie dziennikarstwo biznesowe w czasach kryzysów ekonomicznych. Te, które przeprowadzono,  sugerują, że podczas kryzysów dziennikarze stają się bardziej zależni od źródeł – swoich kontaktów w przedsiębiorstwach i kluczowych instytucjach publicznych oraz prywatnych. Tempo, w jakim rozwijają się wydarzenia, sprawia, że reporterzy nie mają czasu na szersze dochodzenia dziennikarskie, na zwrócenie się do naukowców lub chociaż osób znających zagadnienie od podszewki, by w ten sposób podejść do omawianych zagadnień bardziej analitycznie. Jednocześnie te źródła „wysychają”, ponieważ obawiają się, że nawet publikacja złych wieści spowoduje przybranie przez sprawy jeszcze gorszego obrotu. Jeśli źródła są dostępne, skupiają się – nawet bardziej niż zwykle – na tym, żeby wpłynąć na sposób ujęcia tematu na etapie tworzenia artykułu.</p>
<p>Zdobywca Nagrody Nobla i ekonomista informacji, Joseph E. Stiglitz, stwierdza, że „krytyczna prasa może służyć jako jeden z elementów kontrolnych i bilansujących, przywracając stan zdrowia rynkom, które straciły kontakt z rzeczywistością”. Stiglitz jest jednak w pełni świadomy tego, dlaczego tak trudno spełniać te wysokie oczekiwania: „Dziennikarze i ich redaktorzy nie są gdzieś poza resztą społeczeństwa. Oni także mogą zostać łatwo wciągnięci przez mentalność stada”, w dużej mierze dlatego, że „media są poddawane silnym zachętom do tego, żeby nie płynąć pod prąd”. Stiglitz identyfikuje istotny problem dotyczący symbiotycznej relacji między prasą, a tymi, o których ona pisze. Ta wygodna relacja „niekoniecznie dobrze służy reszcie społeczności”. Co więcej, „pycha może prowadzić do tego, że dziennikarze, jako zdobywcy informacji, będą uważać, że mogą je przebierać, odrzucając te spaczone albo mylne – tak długo, jak długo są w stanie je pozyskiwać”.</p>
<p>Wynik, według Stiglitza, jest taki, że zbyt często „pojawiają się dziennikarskie relacje typu »ona-powiedziała«, »on-powiedział«, proste przedstawianie różnych punktów widzenia, pozbawione równowagi, nie mówiąc już o jakiejkolwiek analizie. To jest tak, jak gdyby – opisując kolor nieba – dziennikarz-daltonista przywiązywał taką samą wagę do wypowiedzi osób twierdzących, że jest pomarańczowe i tych uważających, że jest niebieskie”.</p>
<p>Dean Starkman z magazynu <em>Columbia Journalism Review </em>wskazuje listę innych zapór, które nie zadziałały prawidłowo w czasie, kiedy pojawiały się wczesne symptomy kryzysu. Wśród nich wymienia menedżerów zarządzających ryzykiem, dyrektorów instytucji finansowych, firmy audytorskie, agencje ratingowe, organy regulacji rynku i – tak – dziennikarzy. W przeprowadzonej przez siebie analizie zawartości dziewięciu najbardziej wpływowych tytułów amerykańskiej prasy biznesowej pomiędzy styczniem 2000 r. a czerwcem 2007 r. Starkman znalazł 730 artykułów zawierających znamienne przestrogi. Chociaż 730  to dość duża liczba trafnych artykułów, Starkman przypomina, że wcale nie jest to imponujące osiągnięcie. Powinniśmy pamiętać o tym, że sama gazeta <em>Wall Street Journal </em>„opublikowała w tym czasie 220 000 artykułów, więc w pewnym sensie te, o których mowa, były tylko pławikami podskakującymi w Niagarze wiadomości”.</p>
<p>Podczas gdy Chris Roush, ekspert ds. dziennikarstwa biznesowego z Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill broni wydajności tego dziennikarstwa, Robert H. Giles i Barry Sussman, obaj z organizacji Nieman Foundation przy Uniwersytecie Harvarda, przypominają nam o dawnych „cnotach” dziennikarstwa. Ci dwaj eksperci medialni podkreślają, jak ważne jest „bycie sceptycznym, anty-intuicyjnym, walczenie ze skłonnością do podążania za grupą”. Brzmi to rozczulająco staroświecko, ale takie wezwania można postrzegać jako oznaki bezradności. Inne stwierdzenie Gilesa i Sussmana może okazać się ważniejsze dla zrozumienia, dlaczego dziennikarze ekonomiczni i finansowi zawiedli pod pewnymi względami: dla dziennikarzy mających do czynienia z ekspertami ekonomicznymi jest to szczególnie trudne, ponieważ konsensus między nimi występuje rzadko, a ich opinie różnią się w znacznym stopniu.</p>
<p>Według Gilesa i Sussmana, ekonomistów można podzielić na trzy grupy: „Pierwsza z nich, ta, która najczęściej odwiedza media, szczególnie kanały telewizji kablowej, składa się z doskonałych i kompetentnych ekonomistów, ale tych zatrudnionych na Wall Street albo w różnych komercyjnych podmiotach”. Druga grupa to ci, którzy tak pogrążyli się w teorii rynku efektywnego, że „po prostu nie mogą jej porzucić, nawet po wielkiej katastrofie, która odsłoniła jej defekty i sprawiła, że miliony osób pozostały bez pracy, domów i oszczędności”. Do trzeciej grupy należą „ci wiarygodni”, wierzący „że rynki są zawodne, czułe na spekulacje i bańki oraz w to, że rząd ma ogromną rolę w regulowaniu rynków i prowadzeniu polityki pieniężnej, która pomaga w ich stabilizowaniu”.</p>
<p>Może to podsumowanie brzmi nieco szorstko, niemniej jednak wygląda na to, że ma ono w sobie ziarnko prawdy i przybliża w pewien sposób wyjaśnienie, dlaczego nawet ci dziennikarze ekonomiczni, którzy starają się znaleźć „prawdę” w swoich relacjach, nie zawsze mogą to zrobić. Siła i wpływ wiodących komentatorów ekonomicznych, analityków finansowych i innych dopuszczanych do głosu – jest ogromna. Zbyt często to oni określają kształt debaty.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pierwotnie opublikowano w <em>Neue Züricher Zeitung, </em>18 października 2011.</p>
<p><span style="color: #999999;">Anya Schiffrin (ed.): Bad News. How America’s Business Press Missed the Story of the Century, New York/London: The New Press, 2011</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1707/dziennikarstwo_polityczne/wspolwinni-balaganu/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kościół i media – dialog?</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1697/etyka_dziennikarska/kosciol-i-media-%e2%80%93-dialog</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1697/etyka_dziennikarska/kosciol-i-media-%e2%80%93-dialog#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Nov 2011 23:25:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Piskozub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Wolność Prasy]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Darski]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół katolicki]]></category>
		<category><![CDATA[ks. Adam Boniecki]]></category>
		<category><![CDATA[media publiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Nergal]]></category>
		<category><![CDATA[TVP]]></category>
		<category><![CDATA[Tygodnik Powszechny]]></category>
		<category><![CDATA[wolność wypowiedzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1697</guid>
		<description><![CDATA[O Nergalu, księdzu Bonieckim i relacjach władzy kościelnej z &#8220;czwartą władzą&#8221;. W ostatnich miesiącach relacje pomiędzy Kościołem a mediami w Polsce zdają się nabierać zupełnie nowego charakteru. Ich koegzystencja, do tej pory względnie spokojna, przerywana była jedynie czasami wzajemnymi atakami &#8211; przechodzącymi z reguły bez echa w zbiorowej świadomości społeczeństwa. Ta równowaga została naruszona za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;" align="center"><strong><img class="alignleft" title="ksb" src="http://farm3.static.flickr.com/2758/4112545392_aa2cd6a6fc.jpg" alt="" width="300" height="200" />O Nergalu, księdzu Bonieckim i relacjach władzy kościelnej z &#8220;czwartą władzą&#8221;.</strong><span style="text-decoration: underline;"><br />
</span></p>
<p>W ostatnich miesiącach relacje pomiędzy Kościołem a mediami w Polsce zdają się nabierać zupełnie nowego charakteru. Ich koegzystencja, do tej pory względnie spokojna, przerywana była jedynie czasami wzajemnymi atakami &#8211; przechodzącymi z reguły bez echa w zbiorowej świadomości społeczeństwa.</p>
<p>Ta równowaga została naruszona za sprawą zatrudnienia w telewizji publicznej Adama „Nergala” Darskiego. <span id="more-1697"></span>Kontrowersyjny lider deathmetalowego zespołu Behemoth został jurorem w muzycznym programie „The Voice of Poland”. Ten fakt spotkał się ze skomasowaną krytyką polskiego Episkopatu, który potępił Telewizję Polską za promowanie osoby o jawnie „satanistycznych” poglądach („Nergal” na jednym z koncertów podarł Biblię). Biskup włocławski, Wiesław Mering, wystosował list do prezesa TVP Juliusza Brauna, w którym nazwał Darskiego „wyznawcą satanizmu”, „bluźniercą” i „człowiekiem bez podstawowej kultury”. Wezwał on nawet katolików do finansowego bojkotu TVP (niepłacenie abonamentu), jako formy sprzeciwu wobec postępowania jej władz odnośnie „Nergala”.</p>
<p>Co ciekawe, Biskup Mering posunął się jeszcze dalej. Oskarżył bowiem <em>Tygodnik Powszechny</em> o „ewolucję w złym kierunku”. Wypominał pismu udostępnianie swoich łam dla mocno kojarzonej z lewicą Magdaleny Środy, czy byłych księży – Tomasza Węcławskiego i Stanisława Obirka. Dodatkowo, w ostatnich dniach zakon Marianów nałożył na ks. Adama Bonieckiego zakaz wypowiadania się do mediów (poza „Tygodnikiem Powszechnym”). Choć nie podano oficjalnych przyczyn tego posunięcia, tajemnicą poliszynela jest fakt, że ks. Boniecki wypowiadał się o „Nergalu” i sprawie krzyża w sposób pozbawiony wartościowania, bez jawnych ataków, co mogło nie spodobać się polskim hierarchom.</p>
<p>Cała ta sprawa zbiegła się w czasie z wyborczym sukcesem Ruchu Palikota. Partia ta nie kryje się z jawnie antyklerykalnym nastawieniem, wyraźnie akcentując w swoim programie rozdział Kościoła od państwa. Na nowo rozgorzała debata o obecności krzyża w polskiej przestrzeni publicznej. W programach publicystycznych dochodzi do konfrontacji pomiędzy członkami partii lewicowych a duchownymi.</p>
<p>Powyższe fakty mogą skłaniać do refleksji nad jakością dialogu pomiędzy religią a mediami. Styl konfrontacyjny w relacji tych dwóch sfer życia przynosi bowiem reperkusje nie tylko w aspekcie religijnym czy medialnym; oddziałuje on na społeczne postawy i zachowania, a przede wszystkim rodzi pytanie o poszanowanie wolności słowa w Polsce.</p>
<p>Starcie pomiędzy Kościołem a mediami w naszym kraju nie jest tylko pokłosiem „sprawy Nergala”. Ma ono znacznie głębszy kontekst, odnoszący się do konfrontacji pomiędzy weryfikowanym faktem a wiarą i opartymi na niej przekonaniami. „Nergal” podarł Biblię – fakt. „Nergal” tworzy teksty odwołujące się do postaci Szatana – fakt. „Nergal” nie wierzy w Boga – fakt. „Nergal” jest satanistą – przekonanie. Obecność „Nergala” w TVP propaguje wartości antykatolickie – przekonanie. W tej perspektywie niemożliwe jest uzyskanie zadowalającego obie strony rozwiązania. Media bowiem <em>explicite </em>powinny opierać się na obiektywnej i dającej się zweryfikować informacji, Kościół zaś będzie uciekał się do nadania jej głębszego sensu, znaczenia. Przy takim ujęciu sprawy żadna ze stron sporu nie działa irracjonalnie; wręcz przeciwnie – zachowanie Kościoła i mediów jest logicznym następstwem czy to etyki pracy dziennikarskiej, czy katolickiej doktryny. Inne postawy powodowałyby wypaczenie sensu obu instytucji.</p>
<p>Inaczej problem krystalizuje się w momencie spojrzenia na „sprawę Nergala” przez pryzmat ciągu przyczynowo – skutkowego. Jeśli wypowiedzi biskupów uznać za „reakcję” na „akcje”, podejmowane przez „Nergala”, rodzi się pytanie o legitymację Kościoła do interwencji w sferze mediów. Program „The Voice of Poland” nie jest bowiem audycją ani religijną, ani nawet religioznawczą. Wypowiedzi „Nergala” odnoszą się w niej do formy sztuki zaprezentowanej przez uczestników. Jedyną kontrowersją w muzycznym show nie są wypowiedzi Darskiego, lecz Darski „zewnętrzny”, jego dotychczasowy dorobek artystyczny, który skutecznie został napiętnowany przez środowiska katolickie. W sierpniu sąd uznał jednak, że nawet podarcie przez wokalistę Behemotha Biblii było „formą sztuki wpisaną w stylistykę grupy”. Czy zatem w Polsce mamy do czynienia z przynajmniej kilkoma kanonami rozumienia pojęcia „wolności słowa”?</p>
<p>Problem ten pojawia się także w momencie nałożenia na ks. Adama Bonieckiego zakazu wypowiedzi do mediów. Były redaktor naczelny <em>Tygodnika Powszechnego</em> uchodzi za duchownego o liberalnych poglądach, nigdy jednak nie stał w opozycji do Kościoła – z reguły bowiem starał się dostrzegać wszystkie aspekty analizowanych kwestii. Jego zakon uznał jednak, że ks. Bonieckiemu nie wolno już udzielać się w prasie, radiu  i telewizji. To kara praktykowana w obrębie Kościoła dla „nieposłusznych” duchownych. Ten zakaz uderza jednak także w segment medialny. Ks. Boniecki jest bowiem osobą bardzo często zapraszaną do mediów jako komentator życia Kościoła, w programie Religia.tv był nawet współprowadzącym audycję „Rozmównica”. Czy zachowanie Marianów względem własnego członka nie jest swoistą formą cenzury, której medialną reperkusją staje się ograniczenie wolności słowa jednostki? Czy działania Kościoła względem „Nergala” nie naruszają prawa do wolności wypowiedzi w mediach? Odpowiedź na to pytanie zależy przede wszystkim od wyznawanego systemu wartości i hierarchii porządków (ziemskiego i metafizycznego) każdego z obywateli.</p>
<p>Z drugiej jednak strony, zachowanie mediów względem Kościoła też pozostawia wiele do życzenia. Część publicystów, nie tylko określających się jako „katoliccy”, próbowało poruszać wewnętrzne sprawy Kościoła, nawołując niekiedy do konieczności reform czy zmiany danego postępowania. W tej perspektywie pojawia się problem legitymacji środowiska dziennikarskiego do tego typu działań. Tak samo jak Kościół względem „Nergala”, dziennikarze nie oparli się pokusie narzucania nowego porządku i miejsca dla religii, która jest przecież dla wielu polskich obywateli formą ekspresji siebie i istotnym elementem własnej tożsamości.  Choć sytuacja wydaje się patowa, można jednak wskazać na pewne rozwiązania, które pozwolą uniknąć podobnych problemów w przyszłości. Media muszą „nauczyć się” religii, wykształcić swoistą wrażliwość na zachodzące w jej obrębie procesy. Taki stan rzeczy można osiągnąć przez zbudowanie w każdej redakcji specjalistycznej grupy, zajmującej się sprawami wiary i jej nieustanne dokształcanie w formie seminariów, wykładów czy sympozjów. Kościół z kolei powinien być bardziej dostępny dla mediów, nauczyć się kooperacji z nimi i poszanowania dla ich wyborów. Pluralizm medialny jest niewątpliwie potrzebny, niebezpieczne jest za to jego wartościowanie.</p>
<p>Gwoli zakończenia: 13 października rzeczniczka TVP Joanna Stempień-Rogalińska poinformowała, że Adam Darski „nie będzie miał własnego programu w TVP, ani nie będzie jurorem w drugiej edycji programu &#8220;The Voice of Poland&#8221;, jeśli telewizja się na nią zdecyduje”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1697/etyka_dziennikarska/kosciol-i-media-%e2%80%93-dialog/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Od Sasa do Lasa, od Lisa do Pospieszalskiego</title>
		<link>http://pl.ejo-online.eu/1686/etyka_dziennikarska/od-sasa-do-lasa-od-lisa-do-pospieszalskiego</link>
		<comments>http://pl.ejo-online.eu/1686/etyka_dziennikarska/od-sasa-do-lasa-od-lisa-do-pospieszalskiego#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Oct 2011 22:33:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Piskozub</dc:creator>
				<category><![CDATA[Etyka Dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Pospieszalski]]></category>
		<category><![CDATA[kultura dziennikarska]]></category>
		<category><![CDATA[profesjonalizm dziennikarski]]></category>
		<category><![CDATA[publicystyka telewizyjna]]></category>
		<category><![CDATA[środowiska dziennikarskie]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Lis]]></category>
		<category><![CDATA[Walery Pisarek]]></category>
		<category><![CDATA[Wiesław Godzic]]></category>
		<category><![CDATA[„Tomasz Lis na żywo”]]></category>
		<category><![CDATA[„Warto rozmawiać”]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pl.ejo-online.eu/?p=1686</guid>
		<description><![CDATA[Kultura zawodowa polskich dziennikarzy – integracja czy dezintegracja? Okres kampanii wyborczej w sposób szczególny uwydatnia niuanse, zachodzące w obrębie dziennikarstwa. Implikuje on konfrontację pomiędzy stylem pracy dziennikarzy, utożsamianym przede wszystkim z funkcją kontrolną mediów w demokracji, a kreowaną przez polityków rzeczywistością. Ten rodzaj starcia, uwidaczniającego się przede wszystkim na forum debaty publicznej, stał się domeną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignleft" title="tl" src="http://farm3.static.flickr.com/2004/2385955348_b806fa6896.jpg" alt="" width="300" height="199" />Kultura zawodowa polskich dziennikarzy – integracja czy dezintegracja?</strong></p>
<p>Okres kampanii wyborczej w sposób szczególny uwydatnia niuanse, zachodzące w obrębie dziennikarstwa. Implikuje on konfrontację pomiędzy stylem pracy dziennikarzy, utożsamianym przede wszystkim z funkcją kontrolną mediów w demokracji, a kreowaną przez polityków rzeczywistością. Ten rodzaj starcia, uwidaczniającego się przede wszystkim na forum debaty publicznej, stał się domeną głównie publicystów telewizyjnych, których Walery Pisarek określa zbiorowo jako „szczyt profesjonalnej hierarchii dziennikarstwa”. <span id="more-1686"></span>W tym roku autor niniejszego tekstu przeprowadził analizę zawartości (tak ilościową, jak i jakościową) dwóch telewizyjnych programów publicystycznych, poddając badaniu odcinki emitowane w okresie polskiej kampanii prezydenckiej w 2010 r. Audycje te nie zostały dobrane przypadkowo; „Tomasz Lis na żywo” i „Warto rozmawiać” przyciągały średnią widownię rzędu: 2,6 mln audytorium programu Tomasza Lisa (w 2010 r.) i 1,3 mln w odniesieniu do programu Jana Pospieszalskiego (w 2009 r.), co umiejscawiało je wśród najbardziej popularnych audycji tego typu w Polsce. Autorzy „Tomasz Lis na żywo” i „Warto rozmawiać” są dziennikarzami rozpoznawalnymi przez większość obywateli (Wiesław Godzic określa T. Lisa mianem „<em>celebryty przymuszonego”</em>, zauważając zainteresowanie tabloidów jego życiem osobistym). Obaj pracują lub raczej współpracują także z prasą i z radiem, udzielając się tylko w mediach z wyrazistą linią programową. Biorąc pod uwagę tę perspektywę, można ich określić postaciami reprezentatywnymi dla konkretnych odłamów rodzimego dziennikarstwa. Poprzez analizę zawartości jej autor chciał potwierdzić lub sfalsyfikować hipotezę o istnieniu względnie zintegrowanej kultury dziennikarskiej w Polsce. Hipoteza poboczna oparta została na wyszczególnieniu kilku podkultur, różniących się miedzy sobą nie tylko poglądami na sprawy społeczne i polityczne, ale także standardami pracy i etyki dziennikarskiej.</p>
<p>Jednostką analizy w pracy badacza stało się pojedyncze wydanie jednego z analizowanych programów, emitowane w okresie kampanii prezydenckiej 2010 r. Dało to razem 16 pozycji (7 – „Tomasz Lis na żywo” i 9 – „Warto rozmawiać”). Za jednostkę rejestracji autor analizy przyjął wszystkie wypowiedzi prowadzących program, które w sposób pośredni bądź bezpośredni odnosiły się do kampanii wyborczej (108 pozycji; 30 w audycji J. Pospieszalskiego i 78 u T. Lisa), przy czym często ich dopełnieniem stawała się sekwencja rozmowy gości w studiu. Badacz stworzył także klucz kategoryzacyjny; w kontekście analizy kultury dziennikarskiej najistotniejszą stała się część poświęcona profesjonalizmowi dziennikarskiemu. W tym segmencie pytania dotyczyły dominującej cechy wypowiedzi dziennikarza (sugestia, emocjonalność, sądy wartościujące, mieszanie cech stylu potocznego i słownictwa politycznego, inne), używanej przez prowadzącego argumentacji (jednostronna, dwustronna, jej brak), zachowania zasady obiektywizmu, rzeczowości, budowania wypowiedzi w sposób emocjonalny i odwoływania się do teorii spiskowych. Nawet jeśli rozmowa w studiu przybierała postać sekwencji kilku wypowiedzi prowadzącego i jego gości, za najważniejsze badacz uznał w niej sformułowanie, którym dziennikarz inicjował dyskusję.</p>
<p>Przy analizie dominującej cechy wypowiedzi dziennikarza w obu programach przeważała sugestia (46,2 % u T. Lisa, 36,7 % u J. Pospieszalskiego). Pozostałe przypadki zabierania głosu przez prowadzącego w „Tomasz Lis na żywo” wiązały się ze stylem zaklasyfikowanym przez autora badania jako „inny” – aż 50 % sformułowań. W tej kategorii zawierały się jednak gry słowne, alegorie, aluzje, kąśliwe uwagi, które pozwalały dziennikarzowi na skuteczne przywoływanie niekomfortowych dla polityka sytuacji czy postaw. U J. Pospieszalskiego pozostałe wypowiedzi nacechowane były sądami wartościującymi (23,3 %) i emocjonalnością (16,7 %). Obaj prowadzący posiłkowali się także mieszaniem cech stylu potocznego i słownictwa politycznego (6,7 % &#8211; J. Pospieszalski, 3,8 % &#8211; T. Lis), które pozwalało dziennikarzom na rozluźnienie atmosfery i rozładowanie napięcia między obecnymi w studiu politykami. Odnotowany przez autora analizy i teoretycznie bardziej różnorodny sposób formułowania wypowiedzi przez J. Pospieszalskiego, posłużył jednak dziennikarzowi do wydawania sądów i budowania twierdzeń w sposób emocjonalny, co dalekie jest od klasycznych wizji wysokich standardów etyki dziennikarskiej.</p>
<p>Przy analizie zasady zrównoważenia, odnoszącej się do używanej przez prowadzących argumentacji, badacz odnotował, że 43,3 % wypowiedzi J. Pospieszalskiego zabarwionych było jednostronną retoryką; jedynie 6,7 % dwustronną. T. Lis do dwóch stron politycznego sporu odnosił się w 52,6 % przypadków, w 21,8 % akcentował zwłaszcza jedną opcję polityczną. Również przy zasadzie obiektywizmu widać wyraźną przewagę merytoryczną wypowiedzi formułowanych przez T. Lisa. 80,8 % przypadków zabierania przez niego głosu zawierało w sobie treść obiektywną; u J. Pospieszalskiego jedynie 33,3 %. 53,3 % wypowiedzi gospodarza „Warto rozmawiać” było nierzeczowych, u T. Lisa tylko 1,3 %. We wszystkich trzech powyższych zasadach T. Lis wypada zdecydowanie lepiej z perspektywy wysokiego poziomu kultury dziennikarskiej niż J. Pospieszalski. Należy jednak pamiętać, że często na poziom pracy mogą mieć wpływ czynniki zewnętrzne (np. w Polsce usprawiedliwieniem w analizowanym okresie teoretycznie mogłyby być katastrofa smoleńska i powódź).</p>
<p>Ostatnimi rozpatrywanymi w kontekście profesjonalizmu dziennikarskiego kryteriami były budowanie emocjonalnych wypowiedzi (opartych na patosie, tragizmie, czy otwartym poparciu jednej opcji) oraz odwołania do teorii spiskowych. W audycji „Tomasz Lis na żywo” ani razu prowadzący nie posłużył się tego typu wypowiedziami. 30% przypadków zabierania głosu przez gospodarza „Warto rozmawiać” sformułowane zostało w sposób emocjonalny, 20% odnosiło się do teorii spiskowych. Takie zabiegi są niezrozumiałe w kontekście próby tworzenia wysokich standardów własnej pracy dziennikarskiej, jak i budowania cechującej się zaawansowanym poziomem jakościowym kultury dziennikarskiej w ogóle.</p>
<p>Warto dodać, że obaj prowadzący posiadają poparcie w dwóch różnych kręgach środowiska dziennikarskiego – T. Lis u dziennikarzy „postępowych”, liberalnych światopoglądowo; J. Pospieszalski u kolegów przywiązanych do tradycji czy historii. Abstrahując od słuszności dziennikarskiej „drogi”, należy zaakcentować fakt wielości tych „dróg” w szerokiej perspektywie. To zjawisko pozytywne dla pluralizmu medialnego. Jak pokazują jednak przedstawione przez autora niniejszego tekstu wyniki, może ono powodować diametralnie różny odbiór rzeczywistości oraz sposób jej opisu i wyjaśniania licznemu przecież audytorium. Dziennikarze nie mogą być odpowiedzialni tylko za konkretną grupę społeczną – ich rolą jest wyjście naprzeciw oczekiwaniom całego społeczeństwa. Ten dysonans powinien nieustannie podnosić poziom etyki pracy dziennikarskiej, zamiast prowadzić do rozwarstwienia i konfrontowania standardów przez różne grupy dziennikarzy. Dlatego istnienie kilku podkultur dziennikarskich w Polsce jest zjawiskiem (póki co) z całą gamą zalet i wad. Wykrystalizowanie się w najbliższej przyszłości pełnego obrazu kultury dziennikarskiej w Polsce będzie uzależnione zarówno od  czynników zewnętrznych (takich jak choćby cyfryzacja mediów), jak i redefinicji ról i zadań dziennikarza w dynamicznej rzeczywistości medialnej.</p>
<p>Wykorzystane źródła:</p>
<p>W. Pisarek, H. Zgółkowa (red.) (1995), <em>Kultura języka dziś</em>, Poznań: Kurpisz.</p>
<p>W. Godzic (2007), <em>Znani z tego, że są znani. Celebryci w kulturze tabloidów</em>, Warszawa: Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pl.ejo-online.eu/1686/etyka_dziennikarska/od-sasa-do-lasa-od-lisa-do-pospieszalskiego/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

